Reklama

Anonimy piszą tchórze

Mogilno, sesja, Rada Miejska, ZUS, donos, burmistrz
     Anonimy piszą tchórze
     Zakład Ubezpieczeń Społecznych po otrzymaniu anonimowego donosu zbadał, czy burmistrz Krzysztof Dereziński mógł uczestniczyć w sesji Rady Miejskiej, mimo że przebywał wtedy na zwolnieniu lekarskim.

Burmistrz Dereziński na skutek anonimowego donosu musiał się tłumaczyć przed ZUS ze swojej obecności na sesji, gdy był na zwolnieniu lekarskim
              fot. Roman Wolek

      BYŁ CHORY, ALE NA SESJI
     Sprawa ta dotyczy nadzwyczajnej sesji z 5 grudnia 2011 r., kiedy to radni głosowali zmiany w budżecie potrzebne do tego, żeby nauczyciele otrzymali spóźnione pensje. Radny Krzysztof Szapował informował wtedy, że burmistrz do 15 grudnia 2011 r. będzie na zwolnieniu lekarskim. Dziwił się, że burmistrz przyszedł na sesję, mimo że jest na zwolnieniu.
     - Każdy kto jest na zwolnieniu lekarskim nie powinien świadczyć pracy. Jak może się ZUS odnieść do tego? - zastanawiał się podczas sesji Krzysztof Szapował. Burmistrz wyjaśniał, że przyszedł tylko i wyłącznie dlatego, iż zwołał sesję oraz, że przyszedł tylko na punkt o zmianach budżetowych, który był przyczyną zwołania sesji. I zgodnie z tą zapowiedzią burmistrz Krzysztof Dereziński wkrótce opuścił obrady.
    KTOŚ WYSŁAŁ ANONIM
     23 grudnia burmistrz otrzymał pismo z wydziału zasiłków Inspektoratu ZUS w Gnieźnie wzywające do przedstawienia zaświadczenia, czy brał udział w sesji Rady Miejskiej w okresie orzeczonej niezdolności do pracy, czyli od 1 do 15 grudnia.
     Krzysztof Dereziński zadzwonił wtedy do ZUS z pytaniem, czy został wylosowany do kontroli, czy też postępowanie wobec niego prowadzone jest na skutek donosu. Jak się dowiedział, powodem badania tej sprawy jest pisemne, anonimowe doniesienie.
     18 stycznia burmistrz napisał odpowiedź do ZUS. Zaznaczył w nim, że w okresie orzeczonej niezdolności do pracy nie wykonywał pracy na rzecz swojego pracodawcy UMiG w Trzemesznie, a jedynie uczestniczył w początkowej części nadzwyczajnej sesji RM wykonując obowiązki administracyjne. Jak wyjaśnił, jego działanie było podyktowane obowiązkami burmistrza i nie może być kwalifikowane jako naruszenie prawa, w szczególności artykułu 17 ustęp 1 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Zgodnie z treścią tego przepisu ubezpieczony, wykonujący pracę zarobkową lub wykorzystujący zwolnienie od pracy w sposób niezgodny z celem zwolnienia, traci prawo do zasiłku chorobowego za cały okres tego zwolnienia.
     FORMALNIE I INCYDENTALNIE
     Burmistrz Dereziński w swoim piśmie wskazał, iż jego obecność na sesji 5 grudnia nie była sprzeczna z celem zwolnienia lekarskiego.
     Stan chorobowy nie pozwalał mi na pracę w pełnym wymiarze z uwagi na zalecenie lekarza, który nakazał mi wypoczywać. Incydentalne uczestnictwo w sesji Rady Gminy nie wpłynęło w żaden sposób na proces rekonwalescencji tj. możliwości odzyskania zdolności do pracy. Mój udział w sesji Rady Miejskiej w Trzemesznie wynikał z obowiązków administracyjnych. Swoje stanowisko pracy łączę jednoosobowo z obowiązkami organu administracji publicznej, z których część musi być wykonywana w sposób ciągły. Sesja Rady Miejskiej, w której tylko częściowo uczestniczyłem, była sesją nadzwyczajną. Stąd też na podstawie art. 20 ust. 3 i 4 Ustawy o samorządzie gminnym jako jej wnioskodawca musiałem zaopiniować zmiany zaproponowane w jej porządku obrad. Bez mojej zgody wyrażonej podczas tych obrad nie mogłyby one być rozpatrywane - tłumaczył burmistrz w swoim piśmie do ZUS.
     Odwołał się także do orzecznictwa Sądu Najwyższego, z którego wynika, że od wymogu zwrotu świadczeń pieniężnych wypłaconych tytułem zasiłku chorobowego mogą istnieć odstępstwa uzasadnione zwłaszcza sporadycznym i formalnym charakterem czynności ubezpieczonego. Według burmistrza, jego obecność na sesji 5 grudnia miało charakter formalny i należy je uznać za zdarzenie incydentalne, skoro przed i po sesji nie wykonywał żadnej pracy w Urzędzie podczas przebywania na zwolnieniu lekarskim.
     NIE SCHOWAŁ GŁOWY W PIASEK
     Krzysztof Dereziński wnosił w swoim piśmie o umorzenie postępowania prowadzonego przez ZUS.
       I tak też się stało. Gnieźnieński inspektorat ZUS decyzją z 26 stycznia uznał, że nie stwierdzono nieprawidłowości w wyniku prowadzonego postępowania w sprawie kontroli prawidłowości wykorzystania przez burmistrza zwolnienia lekarskiego. W związku z tym postępowanie zostało zakończone.
     Krzysztof Dereziński w rozmowie z Pałukami przyznał, że w okresie 6 lat, kiedy pełni funkcję burmistrza, już raz także musiał wykonywać swoje obowiązki służbowe będąc na zwolnieniu lekarskim. Pojechał wtedy do Warszawy, żeby podpisać ważną dla gminy umowę. Jak przyznaje, mógł podpisać pełnomocnictwo dla swojego zastępcy, ale wtedy i tak musiałby się w tej sprawie udać do notariusza. Burmistrz podkreśla także, że gdyby nie wziął udziału w sesji 5 grudnia, to byłyby wtedy komentarze, iż zwołał nadzwyczajną sesję i schował potem głowę w piasek, bo była ciężka sytuacja w gminnej oświacie.
     - Uważam, że zrobiłem dobrze i do dziś tego nie żałuję. Anonim był napisany po to, żeby mi zaszkodzić. Mogę tylko wyrazić ubolewanie, że tak poważna instytucja jak ZUS rozpatruje anonimy. Ja anonimy wyrzucam do kosza. Tak robiłem, robię i będę robił, bo tak mnie wychowano. Anonimy piszą ludzie, którzy są tchórzami. Ten anonim nie był napisany w interesie samorządu, tylko chodziło o to, żeby zadziałać na moją niekorzyść - komentuje burmistrz.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1046 (9/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości