Wicestarosta Szymański, starosta Barczak, Zarząd Powiatu
Aptekarska dociekliwość
Starosta Barczak i członkowie Zarządu Powiatu, pomimo posiadanych kilka dni wcześniej informacji nic nie zrobili w sprawie zamkniętej w nocy apteki. Interwencja opozycyjnego radnego Zowczaka w nadzorze farmaceutycznym przyniosła skutek. 30 listopada Apteka Medyczna pełniła nocny dyżur.
Przypomnijmy, że zgodnie z uchwałą Rady Powiatu z 29 września 2011 r. mogileńskie apteki mają w każdym miesiącu przydzielone dni, kiedy pełnią dyżury nocne. Apteka Medyczna przy ul. Kasztanowej pełni każdorazowo taki dyżur od 26 dnia miesiąca do końca miesiąca. 21 listopada do Starostwa Powiatowego dotarło pismo od prezesa spółki Apteka Medyczna Piotra Mroza, że od 26 do 30 listopada apteka nie będzie pełniła takiego dyżuru. Jako przyczynę podał: Z powodu niemożności zapewnienia (...) właściwej obsady personalnej na stanowisku kierownika apteki. Pismo, jak ujawniliśmy tydzień temu, krążyło po starostwie. Zarząd Powiatu nie zrobił nic w tej sprawie. Apteka od poniedziałku nie pełniła nocnego dyżuru, choć w pozostałych 5 aptekach informacje o pełnionym nocnym dyżurze wisiały w oknach. Za to właściciel Apteki Medycznej wysyłał mieszkańców nocą do Strzelna, do apteki Veris.
Starosta Tomasz Barczak uznał, że rola powiatu ogranicza się tylko do podjęcia uchwały w sprawie harmonogramu otwarcia aptek na terenie powiatu mogileńskiego. Starosta tłumaczył także, że prawo nie pozwala organom powiatu na jakiekolwiek interwencje w tej sprawie. Według starosty przesłanie pisma do starostwa przez prezesa Apteki Medycznej: Nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla apteki, zdjęciem z niej odpowiedzialności.
28 listopada u Kujawsko-Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego w Bydgoszczy interweniował w tej sprawie radny opozycji Przemysław Zowczak.
Radny PO pytał starostę podczas sesji 30 listopada, skąd nadzór farmaceutyczny miał wiedzieć, że taka sytuacja występuje na terenie powiatu mogileńskiego, skoro funkcjonariusze publiczni, jakimi są starostowie, nie powiadomili nadzoru, choć pierwsi byli w posiadaniu takiej informacji. - Panie starosto, gdyby wojewódzki inspektor miał wiedzę, to być może dzisiaj mielibyśmy inną sytuację - mówił radny Zowczak.
Okazało się, że tymi sprawami w starostwie zajmuje się wicestarosta Tadeusz Szymański. Upierał się on przy tym, że to jednak sama apteka powinna powiadomić nadzór, że ma zamiar nie pełnić dyżuru. - To całe zamieszanie budzi jakieś takie moje zdziwienie. Ktoś inny zawinił, a próbuje się nas oskarżyć o to, że my nie wywiązaliśmy się z pewnych obowiązków, które moim zdaniem nie wynikają w żaden sposób z ustawy - mówił Szymański. Był zdziwiony, że nikt nie potępia apteki, która jednostronnie zerwała dyżury nocne, a wszyscy mają pretensje do powiatu, że nie podjął w tym czasie żadnych działań. - My jako powiat nie możemy zmusić żadnej apteki, aby przejęła dyżur. Bo pytanie jest proste, kto za to zapłaci. Powiat nie ma takich pieniędzy. Apteka to nie tylko biznes, ale także pewna odpowiedzialność - tłumaczył wicestarosta.
- Zawinił kowal, a próbuje się wsadzić Cygana na szubienicę - podsumował całą sytuację Szymański.
- Czyli rozumiem, że władze powiatu nie wykonały żadnego ruchu, który zagwarantowałby dostępność mieszkańców do świadczeń aptekarskich - podsumował swoje przypuszczenia radny Zowczak.
Zaapelował ponadto, by zmienić dotychczasową uchwałę o otwarciu aptek, w taki sposób, by określić konkretnie godziny nocne pełnienia dyżuru. W tej chwili jest to tylko zapis sformułowany okres pracy w porze nocnej, bez konkretnych godzin, który może być różnie interpretowany.
Innego zdania był wicestarosta Szymański: - Żeby zmienić uchwałę muszą zaistnieć nowe sytuacje na rynku. Ta uchwała jest dobra, chociażby dlatego, że ją sprawdzał nadzór. Jeżeli chodzi o porę nocną, ja zawsze myślałem, że pora nocna to od 2200 do 600 rano. Tak mi się wydawało, wszędzie to jest stosowane.
Tadeusz Szymański jeszcze raz powtórzył: - Bardzo źle się stało, że apteka nie miała dyżurów, ale proszę nam wierzyć, że nasze działania i tak nie przyniosłyby skutków. Tłumaczył, że sam podjeżdżał pod aptekę i to co zobaczył przypominało sceny z filmu Miś. - Tam wisiała kartka, że następna apteka pełni dyżur w Strzelnie - śmiał się.
Wbrew temu, co mówił wicestarosta Szymański na sesji, interweniować w nadzorze farmaceutycznym należało, gdyż wysłane tam pismo radnego Zowczaka przyniosło skutek. W nocy z 30 listopada na 1 grudnia Apteka Medyczna była otwarta. Dodatkowo nadzór będzie monitorował pracę apteki w godzinach nocnych w kolejnych miesiącach.
Jedno sformułowanie do końca nie dawało spokoju radnemu Zowczakowi. - Panie starosto, kogo miał pan na myśli, mówiąc o Cyganie - pytał, ale odpowiedzi nie usłyszał.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1086 (49/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze