Niespełna 19-letnia mieszkanka Trzemeszna, abiturientka 1 Liceum Ogólnokształcącego w Gnieźnie, Aleksandra Arczewska wraz z przyjaciółmi nad Wartą w Poznaniu świętowała zakończenie maturalnych egzaminów. Ich świętowanie przerwał krzyk kobiety i tonący mężczyzna.
Do zdarzenia doszło w piątek 9 maja, nad Wartą, w okolicach mostu Królowej Jadwigi w Poznaniu. Właśnie w tym miejscu niespełna 19-letnia mieszkanka Trzemeszna, abiturientka 1. Liceum Ogólnokształcącego w Gnieźnie, Aleksandra Arczewska z Trzemeszna wraz z przyjaciółmi świętowała zakończenie maturalnych egzaminów.
W pewnym momencie do młodzieży podbiegła kobieta z psem, która akurat spacerowała nad brzegiem Warty. Wystraszona i zdenerwowana kobieta krzyknęła do nich, że w rzece topi się mężczyzna. Ola wraz z przyjaciółmi natychmiast pobiegli zobaczyć co się dzieje. Ciało mężczyzny, jak opowiada Ola, dryfowało na tafli rzeki. Tonący nie wołał pomocy. Ola słyszała tylko jakieś mruczenie. W momencie, gdy dziewczyna zauważyła, że głowa mężczyzny zanurza się pod wodą, nie myśląc o niczym innym, zdjęła ubranie i natychmiast skoczyła do rzeki, by ratować mężczyznę.

Mieszkanka Trzemeszna Aleksandra Arczewska (w środku) uratowała tonącego w Warcie mężczyznę. Na zdjęciu z przyjaciółmi, którzy jej pomagali w akcji ratunkowej. Od lewej: Jędrzej Szubert, Dawid Górny, Aleksandra Arczewska, Maciej Piątek, Jakub Lisiecki fot. arch. Aleksandry Arczewskiej
Nurt rzeki utrudniał młodej kobiecie wyciągnięcie mężczyzny na brzeg, pomogli jej w tym przebywający z nią przyjaciele, którzy w międzyczasie zawiadomili służby ratunkowe dzwoniąc na numer alarmowy 112. Po wyciągnięciu mężczyzny na brzeg okazało się, że nie daje on oznak życia. Ola wraz z kolegą rozpoczęli więc walkę o jego życie. Na zmianę wykonywali resuscytację krążeniowo-oddechową. Po chwili mężczyzna zaczął łapać oddech. Był już mocno opity wodą. Jednak dzięki wysiłkom młodzieży, życie około 30-letniego mężczyzny udało się uratować.
Po przybyciu służb ratunkowych mężczyzna przewieziony został do szpitala.
Tak przebieg zdarzenia relacjonuje naszemu reporterowi Aleksandra Arczewska: - Byliśmy ze znajomymi nad Wartą. Stwierdziliśmy, że pojedziemy sobie, żeby odpocząć od egzaminów maturalnych. Nagle podbiegła do nas pani z psem, która mówiła pół po angielsku, pół po polsku, bo z innego kraju była. Ta pani powiedziała nam, że chyba jakiś mężczyzna pijany się topi i czy możemy pomóc. Więc my wszyscy zerwaliśmy się z ławki i pobiegliśmy na dół, do brzegu rzeki. Było już ciemno, bo była już 21.00, zobaczyliśmy tego człowieka, jeszcze coś do nas mamrotał, bo moi przyjaciele krzyczeli do niego, żeby wyszedł i czy wszystko jest w porządku. On coś mamrotał i widać było, że jest pijany. Leżał na plecach, był w ubraniu. Stwierdziliśmy, że trzeba zadzwonić po policję, bo nie wiadomo co się z nim dzieje. W momencie, kiedy zobaczyłem, że nagle odwrócił się na brzuch i głowa zanurzyła się w wodzie, wiedziałam, że nie ma czasu i rozebrałam się i wskoczyłam do wody. Rzeka cały czas niosła go dalej, ale schwyciłam go za kurtkę i jakoś udało mi się go wyprowadzić na brzeg. Tam przyjaciele pomogli mi wciągnąć go na ziemię. Był nieprzytomny. Sprawdziłam oddech i puls, ale był mało wyczuwalny. Rozpoczęłam reanimację. Po kilku wykonanych oddechach usłyszałam, że delikatnie głębiej zaczął oddychać, ale miał pełno wody w płucach. Potem przyjechała policja, pogotowie, straż pożarna. Mnie zaprowadzili, żebym się ogrzała i złożyła zeznania - opowiada nam Aleksandra Arczewska.

Po przybyciu służb ratunkowych, to one przejęły akcję. Ola cały czas przyglądała się, czy z mężczyzną, którego wyciągnęła z Warty jest wszystko w porządku fot. arch. Aleksandry Arczewskiej
Maturzystka z Trzemeszna mówi, że działała pod wpływem impulsu i tak naprawdę w danym momencie zadziałała adrenalina. Wskakując do zimnej wody Warty, nie myślała o sławie i o tym, że będzie bohaterką. Do końca też nie była pewna, czy jej pomoc mężczyźnie okaże się sukcesem. Szczęście dopełniło się w momencie, gdy otrzymała wiadomość, że życiu mężczyzny nie zagraża już niebezpieczeństwo. - W takim momencie nie myśli się o tym. Ja po prostu jestem taka, że lubię pomagać i ratować i to też taka chyba moja natura już od dziecka. Chyba to mam po mamie, bo jest pielęgniarką. Chciałabym w przyszłości w takim zawodzie pracować, w medycynie - usłyszeliśmy od trzemesznianki.
Ola jest obecną maturzystką. Czteroletnią naukę pobierała w 1. Liceum Ogólnokształcącego w Gnieźnie. Jej marzeniem są studia na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. W przyszłości swoje zawodowe życie chciałaby związać z medycyną ratunkową lub neurologią. - Bardzo bym chciała podjąć studia na Akademii Medycznej w Poznaniu, o ile tylko wynik matury mi na to pozwoli. A tam bardzo ciężko jest się dostać. Mam nadzieję, że się uda - dodała Ola.
Magdalena Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze