Reklama

Do starań o mieszkanie zmusza go rodzinny konflikt

Gmina Strzelno
     Do starań o mieszkanie zmusza go rodzinny konflikt
     Sławomir Niewiadowski uważa, że przy przydzielaniu mieszkań komunalnych, zarówno komisja, jak i burmistrz nie postępują sprawiedliwie. Jego zdaniem nie powinno brać się uwagę tylko miejsca na liście oczekujących, a faktyczną sytuację oczekujących rodzin.

Ze Sławomirem Niewiadowskim rozmawialiśmy na strzeleńskim rynku, gdyż jego zdaniem rozmowa w jego domu byłaby niemożliwa. Na zdjęciu
z synem Dawidem. fot. Paweł Lachowicz

     Sławomir i Beata Niewiadowscy wraz z synem Dawidem mieszkają w Bronisławiu (gm. Strzelno). W trzypokojowym mieszkaniu o łącznej powierzchni 60,88 m2 mieszka 5 osób. Oprócz państwa Niewiadowskich zamieszkują tam matka Beaty Niewiadowskiej, Alicja Wróblewska - główna najemczyni mieszkania i jej 36-letni niepełnosprawny intelektualnie syn Daniel. Państwo Niewiadowscy wraz z synkiem zajmują pokój o powierzchni 10 m2. W takich warunkach mieszkają od 6 lat.
     Sławomir Niewiadowski od kilku lat stara się w Urzędzie Miejskim w Strzelnie o przydział lokalu mieszkalnego. Dodatkowo zmusza go do tego sytuacja, jaka panuje w domu. Otóż od momentu, kiedy Beacie i Sławomirowi urodził się syn, a było to w 2007 r., w domu są wieczne konflikty pomiędzy rodziną Niewiadowskich a Alicją Wróblewską i jej synem.
     - Konflikt w domu zaczął się w momencie, kiedy urodził się syn i nieporozumienia są do dnia dzisiejszego. A od 2 lat to wszystko się nasiliło. Ja do gminy wnioski składałem i chyba przy piątym wniosku dostałem powiadomienie, że wniosek został zaakceptowany, ale muszę go ponowić, gdyż nie będąc na liście oczekujących nie mam prawa do żadnego lokalu mieszkalnego z gminy - opowiada Sławomir Niewiadowski.
     Jak ustaliliśmy w referacie rolnictwa, gospodarki przestrzennej i rozwoju gospodarczego UM w Strzelnie, Sławomir Niewiadowski znajduje się na 86. pozycji osób oczekujących na mieszkanie. Wniosek do gminy złożył w 2009 r., czekał dwa lata i od tego roku umieszczony został na liście. Jak sam mówi, często chodził do Urzędu i pytał o wolne mieszkanie. Gdy nadarzyła się okazja otrzymania nowego lokum dla rodziny, robił wszystko, aby mieszkanie otrzymać. Okazało się bowiem, że zmarł mieszkaniec Bronisławia Kazimierz Jaskólski. W związku z tym zwolniło się mieszkanie o powierzchni 50 m2. Pan Sławomir myślał, że przydział na to mieszkanie otrzyma właśnie jego rodzina.

     - Trzy tygodnie temu wiedziałem na 100%, że otrzymam to mieszkanie. Ale w piątek 22 lipca odbyła się komisja, w której posiedzeniu mogłem uczestniczyć. Zadzwonili do mnie i poinformowali mnie, że mogę przyjść na 11:00. Okazało się, że nie byłem tam sam, była tam jeszcze jedna pani, która również mieszka w Bronisławiu i tak jak ja stara się o mieszkanie. Praktycznie zdążyłem tylko usiąść i w przeciągu pół minuty już wiedziałem, że tego mieszkania nie otrzymam - opowiada pan Sławomir.
     Zadał on pytania komisji, dlaczego to nie jego rodzina otrzyma przydział na to mieszkanie. Miał wówczas usłyszeć, że komisja kieruje się regulaminami i druga obecna podczas obrad rodzina znajduje się wyżej na liście.
     - Ja powiedziałem, że to rozumiem, ale przede wszystkim trzeba czytać wnioski, kto jaki ma problem. Powiedziałem, że ta pani takiego jak ja problemu nie ma. A od was nie otrzymuję w tym momencie żadnej pomocy, tylko zostawiacie mnie z tym problemem nadal - opowiada pan Sławomir.
     Z naszych informacji wynika, że rodzina Niewiadowskich ma też opinię Rady Sołeckiej, która popierała ich wniosek. Ponadto 27 czerwca Alicja Wróblewska złożyła wniosek do Urzędu Miejskiego o przydzielenie mieszkania jej córce Beacie. Swój wniosek motywowała tym, że córka wraz z rodziną zamieszkuje w jej lokalu, w którym mieszka także jej dorosły niepełnosprawny syn. Pani Alicja zaznaczyła w złożonym wniosku, że w ostatnim czasie dochodzi coraz częściej do nieporozumień rodzinnych, a ona potrzebuje spokoju na stare lata, spokoju takiego potrzebuje także jej niepełnosprawny syn. Jednak i to nie pomogło rodzinie Niewiadowskich w pozyskaniu mieszkania.
     - Powiedziano mi, że wniosek tamtej rodziny zaopiniował burmistrz, więc zapytałem się na jakich zasadach, bo ja również byłem u burmistrza i powiedziałem, że pierwszym od takich problemów jest sołtys i on wydał mi opinię i zapytałem, czy opinia burmistrza jest bardziej pozytywna, że tamta rodzina otrzymała mieszkanie. Ja mam 2 tygodnie na odwołanie się, ale nie wiem, co z tego będzie, skoro tamta pani już podpisała, że przyjmuje ten lokal - mówi Sławomir Niewiadowski.
     Z naszych ustaleń wynika, że o mieszkanie po zmarłym Kazimierzu Jaskólskim od samego początku starały się dwie rodziny: państwa Niewiadowskich oraz Dominiki i Tomasza Plewów, również z Bronisławia. Obie rodziny mają podobną sytuację mieszkaniową. Zarówno państwo Niewiadowscy, jak i Plewowie zameldowani są w mieszkaniach o tej samej powierzchni oraz zajmują w tym mieszkaniu taki sam pokój o wymiarze 10 m2. Jednak to państwo Plewowie znajdują się na liście oczekujących na mieszkanie zdecydowanie dłużej niż państwo Niewiadowscy, gdyż ich wniosek wpłynął do UM w Strzelnie w 2005 r. i trafił na listę w 2008 r.. Obecnie rodzina Plewów znajdowała się na 34 pozycji oczekujących.
     Ostatecznie 22 lipca odbyło się posiedzenie komisji rolnej, ochrony środowiska, mienia komunalnego i mieszkalnictwa Rady Miejskiej w Strzelnie. Członkowie tej komisji to: Zofia Krukowska, Ryszard Saja (przewodniczący), Henryk Filipczak, Maria Giża - kierownik referatu rolnictwa, gospodarki przestrzennej i rozwoju gospodarczego UM w Strzelnie i młodszy referent do spraw mieszkaniowych Joanna Kaszyńska. Komisja po wysłuchaniu każdej ze stron postanowiła lokal o powierzchni użytkowej 50 m2 w Bronisławiu (po zmarłym Kazimierzu Jaskólskim) przyznać rodzinie Plewów. Komisja uzasadniała swój wybór tym, że postępuje zgodnie z Programem gospodarowania mieszkaniowym zasobem gminy na lata 2007-2011 oraz zgodnie z kolejnością Listy osób uprawnionych do zawarcia umowy najmu lokalu mieszkalnego. Jednocześnie komisja zobowiązała się także, że kolejny wolny lokal mieszkalny położony w miejscowości Bronisław lub inny, na który wyrazi zgodę Sławomir Niewiadowski, zostanie zaproponowany jego rodzinie.
     Sławomir Niewiadowski z decyzją komisji nie może się pogodzić. Opowiada o konflikcie z teściową, u której w pokoju wcześniej trzymali część swoich rzeczy. - W tej chwili to wszystko jest stamtąd wyrzucone i mamy to u siebie, tam są syna zabawki i inne rzeczy. Za rok syn idzie do zerówki, gdzie ja mam mu tam biurko postawić.      Z roku na rok jest coraz większy i problem będzie coraz większy. A na dzień dzisiejszy burmistrz mi tego problemu nie rozwiązał. To jest znieczulica. Pewnie pomyślał, że facet da sobie spokój. A ja powiedziałem, że nie dam spokoju i u burmistrza będę jak najczęściej. Dziwi mnie, że ani burmistrz, ani komisja, która była na wizji lokalnej u nas, nie widzą mojego problemu. Pomiędzy mną a teściową w tej chwili często dochodzi do kłótni, a dlaczego syn ma tego wysłuchiwać. Często przy rozmowach z teściową słyszymy, że nam to już nic nie pasuje i że moglibyśmy się w końcu od niej wynieść - dodaje pan Sławomir.
     Najbardziej boli go, gdy idzie do strzeleńskiego urzędu, a tam traktowany jest zupełnie obojętnie. Nie wierzy także w to, że jak się odwoła, to komisja zmieni decyzję i mieszkanie otrzyma jego rodzina. Zarzuca komisji i burmistrzowi Strzelna, że nie postępują sprawiedliwie przy przydzielaniu mieszkań komunalnych z listy oczekujących. Przy okazji zauważa, że od przeszło 10 lat nie zostały pobudowane na terenie gminy Strzelno żadne mieszkania. - Na ul. Michelsona jest do zaadoptowania około 14 mieszkań i to stoi puste. Ja na pewno nie odpuszczę i będę u burmistrza częstym gościem. Bo jak to tak zostawię, to będę cały czas odpychany - dodał Sławomir Niewiadowski.
     Burmistrz Ewaryst Matczak przyznał, że zna sytuację rodziny Niewiadowskich. Zaznaczył, że nie będzie podważał decyzji komisji.
     - Mogę tylko zapewnić, że jak zwolni się jakieś mieszkanie, przydzielimy je rodzinie Niewiadowskich - powiedział.
Do 29 lipca Dominika i Tomasz Plewowie mają termin na zajęcie ostatecznego stanowiska i poinformowanie burmistrza Matczaka na piśmie o swojej decyzji. Natomiast Sławomir Niewiadowski może złożyć odwołanie.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1018 (33/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości