Mogilno, PIT, rachunki, faktury, klub, sport, prezes, działacze
Dokumenty spalone, Norbert D. zawieszony
Fiat punto należał do Norberta D., wiceprezesa KS Pogoń Mogilno, zajmującego się dodatkowo w klubie sprawami finansowymi. Policja bada czy ogień w aucie zaparkowanym przed siedzibą klubu pojawił się w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej czy było to może celowe podpalenie. Zarząd klubu zawiesił go w obowiązkach do wyjaśnienia sprawy.
5 stycznia 2009 r. na walnym zebraniu „Pogoni” Mogilno Norbert D. (na zdjęciu prowadzi zebranie) został wybrany do zarządu klubu jako wiceprezes ds. sportowych. Obok siedzi Zdzisława Kąkolewska, która do końca czerwca 2011 r. zajmowała się księgowością i finansami klubu. Od 1 lipca 2011 r. sprawy finansowe przejął dodatkowo Norbert D. Prezes Pogoni Mogilno Sławomir Woźniak i wiceprezes ds. organizacyjnych klubu Hieronim Murzyn w ubiegły wtorek wieczorem 28 lutego byli umówieni na spotkanie z wiceprezesem ds. sportowych klubu Norbertem D. na sali Sokoła. Pogoniści mieli tam akurat trening. Działacze czekali, a Norbert D. nie przyjeżdżał.
Postanowili wtedy sami pojechać do siedziby klubu, na ul. Mickiewicza.
- Gdy dojechaliśmy na miejsce dowiedzieliśmy się, co się stało. Straż kończyła akurat swoją akcję gaśniczą. Na miejscu była też policja, która prowadziła swoje czynności. Z tego co zdążyłem zauważyć, samochód Norberta D. był okopcony, tylna kanapa spalona. Więcej się nie przyglądałem, poszedłem do góry do klubu - powiedział reporterowi Pałuk prezes Woźniak.
Okazało się, że o 18:58 w aucie wiceprezesa D., zaparkowanym przed siedzibą klubu, wybuchł pożar. Norbert D. osobiście zawiadomił o tym straż pożarną.
Od rzecznika prasowego KP PSP w Mogilnie kpt. Patryka Kaczmarka dowiedzieliśmy się, że strażacy zastali palącego się fiata punto. Ogniem objęta była tylna kanapa oraz znajdujące się na niej różne sterty dokumentów. Strażacy wodą ugasili ogień, odłączyli akumulator i zakręcili zawór instalacji LPG. Spaleniu i zniszczeniu uległa tapicerka i kanapa samochodu oraz część znajdujących się tam dokumentów. Część z nich była nadpalona, część zalana wodą. Akcją, która trwała blisko 45 minut, dowodził asp. Marek Lange z KP PSP Mogilno.
Straty właściciela auta oszacowano na 1.000 zł. Wczoraj powiedział nam, że jak spokojnie przeanalizował straty, to są one większe i sięgają kwoty ponad 2.000 zł.
Norbert D. powiedział, że zostawił samochód pod siedzibą klubu i poszedł do góry przygotowywać dokumenty do wysyłki. Gdy po 20 minutach zszedł na dół i otworzył drzwi auta, buchnął ogień. Na miejsce zdarzenia przybyli też policjanci z KPP w Mogilnie. O pożarze zostali powiadomieni przez dyżurnego straży pożarnej.
Jak dowiedzieliśmy się od rzecznika prasowego mogileńskiej komendy podkom. Tomasza Rybczyńskiego, na chwilę obecną nie są znane bliższe okoliczności zdarzenia. 38-letni Norbert D. z Mogilna, który występuje w charakterze poszkodowanego nie złożył wniosku o ściganie sprawcy. Mundurowi prowadzą czynności sprawdzające pod kątem, czy doszło do przestępstwa, czy też nie. Czy był to nieszczęśliwy wypadek, na przykład zwarcie instalacji elektrycznej, czy może świadome podpalenie.
Norbert D. mówi, że sam prosił policjantów, by sprawdzili, czy jest w okolicy jakiś monitoring, albo są jacyś świadkowie, by stwierdzić, kto mógł kręcić się wokół jego auta.
Spytaliśmy prezesa klubu, czy to prawda, że na tylnym siedzeniu fiata spłonęły różne dokumenty finansowe klubu.
- Część dokumentów, które Norbert tam akurat miał i przygotowywał do tych sprawozdań, do rozliczeń, udało się odzyskać. Ale z tego, co tutaj sprawdzamy, będzie trzeba dzwonić po firmach i załatwiać duplikaty.
Sławomir Woźniak przyznał, że wśród spalonych dokumentów były również PiT-y trenerów. Nie potrafił jednak powiedzieć, ile tego wszystkiego było. Norbert D. powiedział nam, ze wśród dokumentów zniszczonych są również delegacje sędziowskie. - Ale to jest do odtworzenia - zapewnił.
- Koledzy Sławek Śródecki i i Karol Kaźmierczak (członkowie zarządu klubu, przyp. jos) byli w tej sprawie na policji, ale niewiele się dowiedzieli. Policja powiedziała, że dopóki prowadzone są czynności wyjaśniające nie mogą dać nam do wglądu tego materiału dochodzeniowego. I do tej pory nic do nas jeszcze nie trafiło. Oczywiście o zajściu tym poinformowaliśmy zarząd, komisję rewizyjną. Teraz czekamy na jakieś wyjaśnienie policji, co tak faktycznie stało się w tym samochodzie - kontynuował prezes Woźniak.
Spytaliśmy prezesa, co dalej będzie z dokumentami. - Część dokumentów jest nienaruszona, a część jest okopcona albo była nadpalona i zalana wodą. W związku z tym my ze swej strony sprawdzamy po tych zestawieniach, które mieliśmy i dzwonimy do tych firm, żeby nam przysłały duplikaty dokumentów - mówi Woźniak.
Prezes Woźniak stwierdził też kategorycznie, że na chwilę obecną nie ma w zarządzie żadnych obaw co do tego, czy w klubie mogło dojść do nieprawidłowości finansowych. Przyznało ponadto, że to, czy powiadomią organy ścigania, zależy od informacji jakie otrzymają na temat tego zdarzenia od straży i od policji. - Wtedy zarząd klubu podejmie decyzję, co dalej - dodał prezes.
Norbert D. jako wiceprezes, w KS Pogoń zajmował się również finansami (pracownik administracyjno-biurowy) od 1 lipca 2011 r. aż do chwili tego niewyjaśnionego pożaru, czyli do 28 lutego.
- Do czasu wyjaśnienia tej sprawy, decyzją zarządu klubu Norbert został zawieszony. Nikt nie spodziewał się, że coś w ogóle może się takiego wydarzyć. Taka sytuacja nie miała nigdy u nas miejsca. To jest zarówno dla nas, jak i dla Norberta trudna sytuacja. Teraz chcemy to wspólnie wyjaśnić i wyprowadzić. Zobaczymy, jak to wszystko dalej się potoczy - usłyszeliśmy od Sławomira Woźniaka.
Spytaliśmy także, czy Norbert D. rozliczył klub finansowo za ubiegły rok, na przykład z otrzymywanej od gminy dotacji.
- Nasze rozliczenie zostało przyjęte i zaakceptowane. Rozliczenie musieliśmy złożyć do końca stycznia. Teraz jeszcze chodzi o przedłożenie tych wszystkich dokumentów źródłowych. Nie jest tam napisane, że to jest sprawozdanie szczegółowe, tylko sprawozdanie z wyszczególnieniem pozycji i faktur, które wchodzą w to rozliczenie. Potem na wniosek organu, u nas jest to akurat Urząd Miejski, czy jakiejś innej instytucji, która ma do tego uprawnienia - są sprawdzane dokumenty źródłowe, faktury i wszystkie papiery, które tutaj na te kwoty miały wpływ - mówi prezes.
Norbert D. pracuje od 1 stycznia na stanowisku inspektora ds. drogownictwa w trzemeszeńskim ratuszu. Z wykształcenia jest technikiem drogowym. Od 1 sierpnia 2008 r. do maja 2011 r. zatrudniony był w Urzędzie Miejskim w Mogilnie na stanowisku ds. dróg, skąd odszedł na własną prośbę.
Joanna Świetnicka
współpraca:
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1047 (10/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze