Rada Gminy Jeziora Wielkie po uzyskaniu pozytywnej opinii Kuratorium Oświaty podjęła decyzję o likwidacji szkoły w Siedlimowie. Rodzice trzeci rok z rzędu podjęli strajk. Przez kilka dni dzieci nie chodziły do szkoły. Rodzice chcą uchylenia uchwały przez wojewodę, gdyż ich zdaniem nie byli powiadomieni o zamiarze likwidacji szkoły i szukają pomocy w PiS. Wójt Maruszak mówi, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Jutro, w piątek zwaśnione strony spotykają się u wojewody Józefa Ramlaua.
OKOPALI SIĘ NA SWYCH POZYCJACH
29 listopada 2005 r. władze Jezior Wielkich podjęły uchwałę o zamiarze likwidacji Szkoły Podstawowej w Siedlimowie. Wcześniej, 22 listopada odbyło się zabranie wójta Jezior Wielkich Marka Maruszaka z częścią rodziców, których dzieci uczęszczają do placówki. Racje przedstawione przez wójta, które miały przemawiać za likwidacją szkoły, nie przemówiły jednak do rodziców.
Od lewej: poseł PiS Tomasz Markowski, radny powiatowy, wizytator Radosław Trepiński oraz pracownicy Biura Poselskiego PiS z Bydgoszczy: Michał Sztybel i Jacek Rosół fot. Sławomir Gacek Podobnie argumenty prezentowane przez rodziców nie przekonały wójta, aby odstąpił od zamiaru likwidacji SP Siedlimowo. Zebranie zakończyło się tym, że Marek Maruszak podtrzymał decyzję o zamiarze likwidacji szkoły, a rodzice obecni na zebraniu jednoznacznie stwierdzili, że szkoły bronili w poprzednich latach i nadal będą jej bronić. Głównym argumentem, który miał zdaniem wójta przemawiać za likwidacją szkoły, były względy finansowe. Rodzice z kolei twierdzą, że likwidacja szkoły nie naprawi finansów gminy, a oni i ich dzieci ponoszą konsekwencje tego, że w minionych latach gminą rządzono nieudolnie i doprowadzono ją na skraj bankructwa. Po zebraniu sprawa ucichła. Ale jak się okazało, na chwilę.
DECYZJA KURATORIUM OTWIERA DROGĘ
20 lutego Rada Gminy przyjęła uchwałę o likwidacji szkoły, po wcześniejszym otrzymaniu wymaganej prawem pozytywnej opinii Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy. Na sesję przybyła grupka rodziców oraz dyrektor SP Siedlimowo Melania Kranc. Wówczas, też rodzice i nauczyciele dowiedzieli się, że jest pozytywna opinia kuratorium, która oznacza, że władze mają otwartą drogę do likwidacji szkoły.
RODZICE REAGUJĄ
Reakcja rodziców na działania gminnych władz była natychmiastowa. Doszło do wymiany korespondencji nie tylko z władzami Jezior Wielkich, ale z Kuratorium Kujawsko-Pomorskim oraz Urzędem Wojewódzkim. Doszło również do spotkania z posłem PiS Tomaszem Markowski. Rodzice nie kryją żalu, że nie udało się im spotkać z wojewodą kujawsko-pomorskim Józefem Ramlau, bo jak mówią, wojewoda był cały czas zajęty.
Mieszkańcy Siedlimowa, strajkujący rodzice z uwagą słuchają tego, co ma im do powiedzenia poseł i wizytator fot. Sławomir Gacek RODZICE NIE WIEDZIELI O ZAMIARZE LIKWIDACJI
9 marca rodzice napisali pismo do Rady Gminy: - Wzywamy Radę Gminy w Jeziorach Wielkich do uchylenia uchwały z dnia 20 lutego 2006 r. w sprawie likwidacji Publicznej Szkoły Podstawowej w Siedlimowie z powodu naruszenia art. 59 "Ustawy o Systemie Oświaty". Artykuł na który powołują się rodzice wskazuje, że w przypadku zamiaru likwidacji szkoły władze mają obowiązek powiadamiania rodziców: - Organ prowadzący jest obowiązany co najmniej na 6 miesięcy przed terminem likwidacji, zawiadomić o zamiarze likwidacji szkoły: rodziców uczniów, właściwego kuratora oświaty oraz organ wykonawczy jednostki samorządu terytorialnego właściwej do prowadzenia szkół danego typ. Rodzice uważają, że nie zostali powiadomieni o zamiarze likwidacji: - Było co prawda w listopadzie zebranie, ale nie wszyscy wiedzieli, że ma się ono odbyć, a poza tym nie wiedzieli, czego ma dotyczyć. Był protokół sporządzony przez pracownika z urzędu, ale nikt go nie odczytał i nikt go też z nas nie podpisał. Rodzice uważają, że władze nie dopełniły obowiązku i zostało złamane prawo, a więc uchwała o likwidacji szkoły jest uchwalona z naruszeniem prawa.
Oznacza to, że ostateczny terminem, w który wszyscy rodzice powinni zostać poinformowani o zamiarze likwidacji szkoły, minął 28 lutego.
WOJEWODA WIE O SZKOLE
Na pisma rodziców nie było jednak odzewu. 15 lutego rodzice wysłali skargę do wojewody kujawsko-pomorskiego. Czytamy w niej: - My rodzice uczniów Publicznej Szkoły Podstawowej w Siedlimowie wielokrotnie informowaliśmy Wojewodę kujawsko-pomorskiego, kuratora oświaty o niedopełnieniu obowiązku powiadomienia przez organ prowadzący wszystkich rodziców o zamiarze likwidacji szkoły (art. 59 Ustawy o systemie oświaty). W związku z powyższym jesteśmy zdeterminowani podejściem do naszych problemów. Informujemy, że od dnia dzisiejszego tj. 15.03.2006 r. podejmujemy akcję protestacyjną, natomiast jutro tj. 16.03.2006 r. zaostrzamy formę protestu do działań drastycznych - nie przyślemy dzieci do szkoły, a sami będziemy okupowali budynek szkoły.
W szkole wszędzie widoczne są oznaki, iż trwa akcja protestacyjna fot. Sławomir Gacek SŁOWA PRZEKUTE W CZYN
We wtorek 16 marca, słowa rodziców stały się faktem. Dzieci nie zasiadły w ławkach szkolnych, za to w szkole pojawili się rodzice. Szkołę oflagowano, wywieszono kilka transparentów. Atmosfera było spokojna, ale można było wyczuć napięcie panujące wśród rodziców i grona pedagogicznego. Rozpoczął się strajk okupacyjny rodziców. Cztery osoby powołano do komitetu protestacyjnego: Janusza Jasieckiego, Zofię Wiśniewską, Anetę Barczak i Piotra Zwolińskiego.
CZY WÓJT GROZIŁ?
O sytuacji został powiadomiony telefonicznie przez dyrektora szkoły Melanię Kranc wójt Marek Maruszak. Wójt telefonicznie rozmawiał z przedstawicielem komitetu protestacyjnego Januszem Jasieckim. Członek komitetu protestacyjnego mówi, że wójt powiedział do niego, iż komitet poniesie konsekwencje za to, że dzieci nie chodzą do szkoły. Zapytaliśmy wójta, dlaczego groził Januszowi Jasieckiemu? Wójt stwierdził, że nikomu personalnie nie groził. Stwierdził tylko w rozmowie telefonicznej, że rodzice nie posyłając dzieci do szkoły naruszają prawo, ponieważ odpowiadają za udział swoich dzieci w zajęciach szkolnych.
GORĄCE ZEBRANIE
Po rozmowie wójt przybył do szkoły, aby rozmawiać z rodzicami. W zebraniu uczestniczyło kilkunastu rodziców. Rozmowy nic nie zmieniły. Wójt broniąc decyzji o zamknięciu placówki wskazał, że gminy w sytuacji w jakiej się znalazła nie stać na dokładanie do szkoły z budżetu gminy, a subwencji nie starcza. Rodzice stwierdzili za to, że warunki w Siedlimowie są odpowiednie i kategorycznie zażądali, aby wójt szedł w kierunku pozostawienia szkoły. Wójt stwierdził, że za sytuację w siedlimowskiej placówce odpowiedzialność biorą teraz rodzice. Zebranie zakończyło się praktycznie niczym. Stanowisko protestujących było jednoznaczne: - Szkoła ma pozostać. Rada Gminy i wójt mają się wycofać z decyzji o likwidacji szkoły. Uchwała o likwidacji szkoły została podjęta z naruszeniem prawa. Wójt nie zgodził się z argumentem rodziców, że zostało naruszone prawo zawarte w ustawie o systemie oświaty.
DETERMINACJA RODZICÓW
Dyrektor Melania Kranc mówi reporterowi Pałuk: - Ta sytuacja zaistniała w wyniku determinacji rodziców, ponieważ przez kilkanaście dni oczekiwali pomocy od różnych instytucji (wojewoda, kurator, wójt). Dodatkowo stanowczość rodziców wzmocniło nie spełnienie przez władze gminy warunku wynikającego z artykułu 59 Ustawy o systemie oświaty. Dyrektor dodaje: - Cały czas miałam nadzieję, że nie dojdzie do tak drastycznego zaostrzenia sytuacji. Jednak rozumiem rodziców i jestem pełna uznania dla prezentowanej przez nich wytrwałości. Przypomnę, że już trzeci raz podejmowana jest próba zamknięcia naszej szkoły. Rodzice dzieci uczęszczających do naszej szkoły mają świadomość konieczności jej istnienia, ponieważ nie pełni ona wyłącznie funkcji edukacyjno-wychowawczej, ale również stanowi ośrodek kultury dla lokalnego środowiska.
STRAJK ROTACYJNY
Rodzice podzieli się na kilka grup. Są obecni w szkole przez całą dobę. Każda z grup spędza w szkole po 8 godzin i zastępowana jest przez kolejną i tak przez całą dobę. Rodzice twierdzą, że nie chcieli zaostrzać formy protestu, że chcieli załatwić sprawę polubownie, ale nie mogli się porozumieć z władzami, które jak mówią: - Uwzięły się na szkołę w Siedlimowie.
Informacje o strajku znalazły się komunikatach radiowych oraz telewizyjnych. W piątek 17 lutego TVN nadał materiał na żywo z Siedlimowa.
LIST DO PREZESA
16 marca rodzice wysłali też pismo do prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. Opisali swą walkę o uratowanie szkoły. List zakończyli słowami: -
ZABLOKOWAĆ UCHWAŁĘ
Następnego dnia, 17 marca do strajkujących rodziców przyjechał poseł PiS Tomasz Markowski, któremu towarzyszył starszy wizytator Radosław Trepiński. Oprócz tego przybyło dwóch pracowników biura poselskiego PiS: Michał Sztybel oraz Jacek Rosół. W spotkaniu wzięło udział kilkudziesięciu rodziców oraz pracowników szkoły.
- Jesteśmy tutaj, aby szkołę ocalić. Nie mamy dyskutować, dlaczego ma szkoła istnieć lub nie. Placówka ma istnieć. Nie musicie mnie państwo przekonywać co do tego, że szkoła ma pozostać. Przybyliśmy do państwa, aby się zastanowić, jaki kierunek przyjąć? Jakie są możliwości? A wiem, że możliwości są spore, aby zablokować decyzję o likwidacji szkoły - powiedział na wstępie zebrania Tomasz Markowski.
DLACZEGO KURATORIUM TO ZROBIŁO?
Ze zdziwieniem odniósł się Tomasz Markowski do pozytywnej opinii Kuratorium Oświaty, które w poprzednich latach nie podzielało argumentacji władz gminy Jeziora Wielkie, a w tym roku raptem zmieniło zdanie i pozytywnie zaopiniowało decyzję o zamiarze likwidacji szkoły, na chwilę przed odejściem ze stanowiska kuratora.
PROPOZYCJA WIZYTATORA
Sytuację oświaty na terenie gminy przybliżył rodzicom Radosław Trepiński, który wyjaśnił, że podczas rozmowy z władzami Jezior Wielkich, zaproponowano, iż najbardziej racjonalnym rozwiązaniem problemów z funkcjonowaniem oświaty w gminie byłoby utworzenie Zespołu Szkół w Wójcinie, w którym mieściłoby się zarówno gimnazjum jak i szkoła podstawowa. Gimnazjum we Włostowie miałoby przestać istnieć. Wizytator dodał, że obecnie dochodzi do dziwnej sytuacji, ponieważ dzieci ze Szkoły Podstawowej w Wójcinie przechodzą do Gimnazjum we Włostowie, w którym mają gorsze warunki lokalowe. Jak wyliczył Radosław Trepiński, na jednego ucznia przypada około 58 cm2. Gimnazjum jest po prostu przepełnione. Jednak władze gminy w konsekwencji nie zaakceptowały zaproponowanego rozwiązania i przedstawiły swój plan gminnej reformy oświaty, której sednem jest likwidacja SP Siedlimowo.
W trakcie spotkania Radosław Trepiński zdementował pogłoski, że w przypadku przeniesienia gimnazjum do Wójcina, będzie tam dwuzmianowy system nauczania, ponieważ dzieci rozpoczynałyby naukę o 8:00 i 11:00, co nie jest tożsame z dwuzmianowością. Radosław Trepiński podkreślił, że likwidacja szkoły w Siedlimowie, przy której obstają władze gminy nic nie daje.
JEST PODSTAWA DO PROTESTU
Wizytator odniósł się do art. 59 Ustawy o systemie oświaty. Stwierdził, że obowiązek powiadomienia rodziców o zamiarze likwidacji szkoły ciążył na władzach Jezior Wielkich i to one były zobowiązane do poinformowania zainteresowanych w określonym przez ustawę terminie, czego nie zrobiono i co stanowi podstawę do dochodzenia swoich praw przez rodziców, z czego zresztą skorzystają, informując zarówno kuratorium jak i wojewodę.
ZNOWU PREZES
Tomasz Markowski poinformował rodziców, że prześle pismo do wojewody, w którym zwróci uwagę na terminy obowiązujące w tej sprawie i udzieleni zainteresowanym odpowiedzi. Zauważył, że jeśli jego działania nie przyniosą skutku, wówczas zwróci się do Jarosława Kaczyńskiego o interwencję w tej sprawie.
WOJEWODA PODEJMUJE DECYZJĘ
W poniedziałek, 20 marca rozmawialiśmy telefonicznie z posłem Markowskim. Parlamentarzysta poinformował, że przesłał pismo do wojewody. Z jego informacji wynika, że wojewoda jest w trakcie zapoznawania się sytuacją i prawdopodobnie podejmie decyzję o uchyleniu uchwały Rady Gminy, ze względu na podniesione przez rodziców kwestie nieprawidłowości w zachowaniu terminów określonych w ustawie o systemie oświaty.
WÓJT U WOJEWODY
Wójt utrzymuje, że rodzice zostali powiadomieni o tym, że placówka jest przygotowywana do likwidacji na zebraniu, które odbyło się w listopadzie 2005 roku. Dodaje, że była tam rodzicom przekazana lista obecności, która jednak nie wróciła. Marek Maruszak powiedział, że był u wojewody razem z radnymi i przedstawiono Józefowi Ramlauowi stanowisko władz Jezior Wielkich.
ROBIĄ WSZYSTKO, ABY WOJEWODA NIE UCHYLIŁ UCHWAŁY
Władze Jezior Wielkich, jak powiedział wójt zostały poinformowane, że została przez wojewodę wszczęta procedura zmierzająca do uchylenia uchwały. Władze gminy robią jednak wszystko, aby do uchylenia nie doszło, bo nie ma do tego podstaw. Marek Maruszak nie wyklucza, że jeśli uchwała zostanie uchylona, sprawa trafi do Sądu Administracyjnego.
Nasz rozmówca dodał, że poinformuje Ministerstwo Finansów, że ze względu na niemożliwość realizacji programu naprawczego - którego likwidacja szkoły w Siedlimowie był jednym z punktów - mogą pojawić się problemy, ze spłatą pożyczki.
Władze samorządowe same nie wycofają się z uchwały. Wójt powiedział, że nie ma podstaw, do tego, ponieważ uchwała została podjęta zgodnie z prawem i wcześniej nikt nie miał zastrzeżeń. W ocenie wójta, zastrzeżenia co do zachowania procedur są niezrozumiałe i dochodzi do jakiś niezrozumiałych nacisków, aby uchwała została uchylona.
W kwestii zmiany w systemie jeziorańskiej oświaty wójt powiedział, że władze opracowały swoją koncepcję, zgodnie, z którą gimnazjum w przyszłości przeniesione zostanie do Jezior Wielkich.
JUTRO U WOJEWODY
Jutro (piątek) u wojewody Ramlaua dojdzie do spotkania wszystkich zainteresowanych stron w sprawie siedlimowskiej szkoły. Od wtorku, 21 marca dzieci z powrotem chodzą do szkoły, rodzice nadal strajkują rotacyjnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze