Nie posiadają recepty na małżeństwo doskonałe. Twierdzą jednak zgodnie, że prawdziwa miłość, wzajemne poszanowanie i zrozumienie, dobry humor i odrobina małżeńskiej niezgody to czynniki wpływające na wspólne przeżycie 50 i 60 lat.
O tym, czy istnieje recepta na doskonały związek i czy sprawdza się ona w codziennym życiu mówili dostojni Jubilaci, którzy 23 września w sali obrad Urzędu Miejskiego w Strzelnie obchodzili 50-lecie i 60-lecie pożycia małżeńskiego. W tym dniu swój złoty jubileusz obchodziły 4 pary małżeńskie: Elżbieta i Stefan Budni ze Strzelna, Urszula i Jan Poturalscy ze Strzelna, Maria i Bolesław Szymańscy ze Strzelna i Irena i Romuald Andruszczakowie z Wronowych. Natomiast małżeństwo Czesławy i Jarosława Zagórskich ze Strzelna obchodziło swój diamentowy jubileusz.
Dostojnym Jubilatom w tym uroczystym dniu towarzyszyła najbliższa rodzina. Z gratulacjami, kwiatami i medalami oraz okolicznościowym grawerem na jubilatów czekali burmistrz Dariusz Chudziński, przewodnicząca Rady Miejskiej Emilia Walkowiak i kierowniczka USC Joanna Stranc, którzy życzyli świętującym przede wszystkim zdrowia, wszelkiej pomyślności i kolejnych pięknych jubileuszy. Następnie małżonkowie podając sobie prawe ręce złożyli wzajemne podziękowania za zgodne, szczęśliwe i trwałe małżeństwo. Nie zabrakło toastu lampką szampana i odśpiewania Jubilatom Sto lat.

Pamiątkowe zdjęcie wszystkich jubilatów z rodzinami oraz burmistrzem Dariuszem Chudzińskim, przewodnicząca Rady Miejskiej Emilią Walkowiak i kierowniczką USC Joanną Stranc fot. Paweł Lachowicz
Do życzeń dołączył się Maciej Leszczyński, który przygrywał na kayboardzie znane Jubilatom dawne przeboje. Nie zabrakło występów artystycznych uczniów SP im. Jana Dałkowskiego przygotowanych przez Patrycję Lewandowską. Przy słodkim poczęstunku pary małżeńskie opowiadały o tym, jak przeżyli ten bardzo długi okres, który ich zdaniem nie zawsze usłany był różami, a często okraszony zmęczeniem. Jednak bardzo szczęśliwy.
ELŻBIETA I STEFAN BUDNI ZE STRZELNA
Pani Elżbieta pochodzi z Ciechrza, a pan Stefan ze Strzelna poznali się w 1970 r. na zabawie tanecznej w Stodołach. - Ja mojego męża widziałam już wcześniej w innej miejscowości i powiedziałam wtedy ten i żaden inny i się udało - opowiada nam pani Elżbieta. Po 4 latach znajomości, 1 czerwca 1974 r. w Strzelnie zawarli związek małżeński. Zamieszkali w Strzelnie. Pan Stefan przez 56 lat przepracował za kierownicą tirów. - Przez 20 lat mało w domu bywałem, bo tirem jeździłem. W tym roku w lipcu skończyłem, bo jestem po operacji, miałem wymianę biodra, a jeszcze bym jeździł. Wtedy do domu przyjeżdżałem na sobotę i niedzielę, a dzisiaj trzeba się przyzwyczajać do tego, co żona zaproponuje, bo nie mogę znaleźć swojego miejsca. Jak jeździłem, to miałem swój pokój, kuchnię i pracę w jednym miejscu. Nie musiałem do pracy chodzić. Teraz do nowego trybu życia trzeba się przyzwyczaić - opowiada pan Stefan. Pani Elżbieta zajmowała się prowadzeniem domu.
Małżeństwo wychowało 2 córki, doczekali się 7 wnucząt i dwojga prawnucząt. - Jestem wdzięczna mojemu mężowi, moim córkom i mojej najbliższej rodzinie za te wszystkie lata. Przepraszam co złego, to nie ja. Jesteśmy tak jak inne małżeństwa. Szanujemy się, a różnie to bywa, bo ja jestem typem choleryczki. Ale jesteśmy bardzo szczęśliwi, dlatego, że mamy dzieci i wnuki, mimo, że wiele przeszliśmy. Pomimo wielkich trudów w życiu, bo przeszliśmy wiele pogrzebów, wiele nieszczęść, ale przecież z tego składa się życie jesteśmy bardzo szczęśliwi i to szczęście u nas widać - powiedziała pani Elżbieta.

Elżbieta i Stefan Budni z rodziną oraz z burmistrzem Dariuszem Chudzińskim, przewodnicząca Rady Miejskiej Emilią Walkowiak i kierowniczką USC Joanną Stranc fot. Paweł Lachowicz
URSZULA I JAN POTURALSCY ZE STRZELNA
Pan Jan pochodzi z Kunowa Kujawskiego, a pani Urszula jest rodowitą strzelnianką. Poznali się w 1972 r. na karuzeli, która przyjeżdżała do Strzelna i stacjonowała na ul. Sportowej. - Przyjechałem do Strzelna, wtedy trochę już znałem brata mojej żony. Zobaczyłem na karuzeli, że ma fajną siostrę. Zapoznaliśmy się i później się już zaczęło - opowiada pan Jan.
Natomiast pani Urszula dodała, że zakochała się w swoim przyszłym mężu od pierwszego wejrzenia. - Jak go zobaczyłam, to się zakochałam. Spodobał mi się chłopak, ładny był, a dziś też nie jest brzydki. Dla mnie zawsze będzie ładny. Do samej starości, jak tylko będzie żyć, to zawsze będzie ładny - powiedziała pani Urszula. Dwa lata później, 22 czerwca 1974 r. w Strzelnie zawarli związek małżeński. Obecnie mieszkają w Strzelnie. Pan Jan pracował jako kierowca w PSS Społem w Strzelnie, a później w Sanplaście w Wymysłowicach. Pani Urszula zajmowała się domem.
Małżeństwo nie doczekało się potomstwa. - Dzieci nie mamy, ale mamy kochane siostrzenice. Są jak nasze dzieci. Mamy również przyszywane wnuki. Mimo, że nie mamy dzieci, to jesteśmy bardzo szczęśliwi - dodała pani Urszula.

Urszula i Jan Poturalscy z rodziną oraz z burmistrzem Dariuszem Chudzińskim, przewodnicząca Rady Miejskiej Emilią Walkowiak i kierowniczką USC Joanną Stranc fot. Paweł Lachowicz
MARIA I BOLESŁAW SZYMAŃSCY ZE STRZELNA
Pani Maria pochodzi z Zofijówki, a pan Bolesław urodził się w Lipnie, później mieszkał we Włocławku, a od 1969 r. zamieszkał w Miradzu. Jak opowiadają poznali się na drodze. Związek małżeński zawarli 17 sierpnia 1974 r. w Strzelnie i tutaj zamieszkali.
Małżeństwo wychowało syna i córkę. Doczekali się 3 wnucząt. Oboje twierdzą, że ich małżeństwo składa się przede wszystkim z miłości i kompromisów i to, jak dodają jest cała tajemnica ich życia. - Moim zdaniem najważniejsze w związku są cierpliwość i zrozumienie. Jeden drugiego musi szanować, kochać, rozumieć, ustępować i to jest właściwie recepta na całe życie, żeby małżeństwo było udane i szczęśliwe - opowiada pani Maria. Pan Bolesław dodał, że podstawą ich małżeństwa jest jego żona. - Bez niej by się to nie udało. Nie jeździłem co prawda tirem, ale też mnie często w domu nie było - powiedział pan Bolesław.

Maria i Bolesław Szymańscy z burmistrzem Dariuszem Chudzińskim, przewodnicząca Rady Miejskiej Emilią Walkowiak i kierowniczką USC Joanną Stranc fot. Paweł Lachowicz
IRENA I ROMUALD ANDRUSZCZAKOWIE Z WRONOWYCH
Oboje pochodzą z gminy Wierzbinek w powiecie radziejowskim. Przed ślubem mieszkali w sąsiednich miejscowościach, a poznali się w szkole średniej. - Jak go zobaczyłam, to coś tam zaiskrzyło i wiadomo, że jak coś iskrzy, to coś się rodzi. Kiedyś był piękny i młody, ale cały czas jest piękny, mimo czasu i tych siwych włosów. Zawsze będzie mi się podobał i oby jak najdłużej być razem - opowiada pani Irena. W czasie ich narzeczeństwa pan Romuald powołany został do odbycia zasadniczej służby wojskowej. Po odbyciu służby wojskowej wzięli ślub. Miłość i wierność ślubowali 30 sierpnia 1974 r. w Strzelnie. Mieszkają we Wronowych. Pan Romuald przez 22 lata pracował w Zakładzie Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Jeziorach Wielkich. Natomiast pani Irena pracowała w Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska w Strzelnie. Małżeństwo wychowało 2 synów. Doczekali się 5 wnucząt.
Zdaniem małżonków, aby związek był szczęśliwy i trwały potrzebny jest przede wszystkim kompromis, ale też wzajemny szacunek. - W taki właśnie sposób mija nam nasze życie - mówi pan Romuald. Pani Irena nie ukrywa, że w małżeństwie zdarzały się ciche dni, ale zawsze kończyły się wspólnymi rozmowami. - Jak pojawiły się dzieci razem się wspieraliśmy. Ważny jest szacunek, a jak by nie mówić, te dni szybko przeleciały. Szkoda tych młodych lat, ale cieszymy się obecnymi latami. Dziękujemy Bogu, że jesteśmy zdrowi i możemy podczas wspólnej pracy na działeczce spędzać spokojnie czas. Mamy wspaniałe dzieci i wnuki i dziękujemy za to, że one są - powiedziała pani Irena.

Irena i Romuald Andruszczakowie z rodziną oraz z burmistrzem Dariuszem Chudzińskim, przewodnicząca Rady Miejskiej Emilią Walkowiak i kierowniczką USC Joanną Stranc fot. Paweł Lachowicz
CZESŁAWA I JAROSŁAW ZAGÓRSCY ZE STRZELNA
Małżeństwo obchodziło Diamentowy Jubileusz. Oboje są rodowitymi mieszkańcami Strzelna. Poznali się w kawiarni i jak twierdzą, gdy na siebie spojrzeli od razu wiedzieli, że są sobie przeznaczeni. Związek małżeński zawarli 31 lipca 1965 r. w Strzelnie. Pan Czesław najpierw pracował w Przedsiębiorstwie Budownictwa Rolniczego w Mogilnie jako murarz. Później założył własny zakład murarski. Pani Czesława pracowała w szkole oraz w GS, a później oddała się wychowywaniu dzieci wnucząt. Małżeństwo wychowało 3 dzieci. Doczekali się 7 wnucząt i 5 prawnucząt.
Pan Jarosław twierdzi, że w życiu ważna jest aktywność fizyczna, która gwarantuje dobrą kondycję, a to jego zdaniem obopólna korzyść. - Ja codzienne jadę do lasu rowerem i pokonuję około 20 km. Tym samym dbam o żonę, aby jak najdłużej była ze mną szczęśliwa. Staramy się i żyjemy tak jak wszyscy, a w takiej rodzinie żyć, to jest cacy. W każdej rodzinie są jakież niesnaski. Ważne jest, że przeżyliśmy wspólnie tyle lat będąc szczęśliwymi. Wychowaliśmy dzieci, wychowaliśmy wnuki, teraz są też prawnuki i warto dla nich żyć – powiedział pan Jarosław.
Zdaniem małżonków udany związek polega na wzajemnej miłości i zrozumieniu. - Aby żyć razem, to trzeba zrozumieć jeden drugiego i razem dźwigać to, co się wspólnie zgotowało. Szczęśliwi jesteśmy, a sama radość jest w dzieciach, jak rosną, radzą sobie w życiu i idą swoją drogą. My wszystkie je kochamy, bo one nas szanują, a my jesteśmy dumni z nich. Nie sprawiały nam żadnych problemów i nas wspierają, dlatego są w naszym życiu najważniejsze - dodali państwo Zagórscy.
Do życzeń dla Jubilatów dołącza się redakcja Pałuk.

Czesława i Jarosław Zagórscy z rodziną oraz z burmistrzem Dariuszem Chudzińskim, przewodnicząca Rady Miejskiej Emilią Walkowiak i kierowniczką USC Joanną Stranc fot. Paweł Lachowicz
Do życzeń dla Jubilatów dołącza się redakcja Pałuk.
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze