Mogilno, SPZOZ, starosta, Barczak, prywatyzacja, Zarząd Powiatu
Gniew dostawców na chwilę ujarzmiony
Starosta Tomasz Barczak chce być złym prorokiem, ale obawia się, że nieudzielenie kredytów przez Bank Gospodarki Krajowej i Bank Ochrony Środowiska może prowadzić do konieczności prywatyzacji SPZOZ Mogilno.
Dyrektor SPZOZ Mogilno Jerzy Kriger zwrócił się do Zarządu Powiatu o udzielenie pożyczki z budżetu powiatu w kwocie 200.000 zł. Zajmowali się tym radni powiatowi na sesji 15 czerwca.
Pytany przez radnych, dlaczego wystąpił z taką prośbą, powiedział: - Sytuacja SPZOZ wygląda tak jak wygląda. Wszyscy dostawcy chcą pieniędzy, których niestety nie ma. Pierwsze 3 miesiące były bardzo ciężkie dla nas. Strata finansowa wyniosła około 658.000 zł. W styczniu była to strata około 180.000 zł, w lutym - około 200.000 zł, w marcu - około 256.000 zł. W tej ogólnej kwocie 180.000 zł to są odprawy dla zwalnianych pracowników. - Liczymy na to, że następne miesiące będą tak wyglądały, jak kwiecień - mówi dyrektor. W kwietniu strata wyniosła 70.000 zł.
- Ta pożyczka jest po to, by uspokoić pewnych naszych dostawców, bo jest bardzo duża nerwowość (...) Pożyczka po to, żeby pewne ogniska zapalne gasić - przekonywał radnych powiatowych dyrektor Kriger.
Jak spojrzymy na zobowiązania SPZOZ na przestrzeni lat 2009-2012 widać, że zwłaszcza lawinowo rosną te, które wynikają z zakupu towarów i usług. W 2011 r. były większe od 2010 r. o 1 mln zł, a tylko w I kwartale tego roku wzrosły o kolejne prawie 400.000 zł.
Nieco światła na sprawę pożyczki, kredytów i w tym kontekście kondycji finansowej SPZOZ rzucił starosta Tomasz Barczak. Ujawnił, że SPZOZ starał się o kredyt obrotowy w Banku Gospodarstwa Krajowego w oddziale toruńskim i go nie otrzymał. Starał się również o pieniądze w WOŚ i też ich nie otrzymał.
Starosta mówi, że był w Toruniu, rozmawiał z dyrekcją BGK i początkowo zarząd nie chciał poręczać kredytu dla SPZOZ, żeby nie ograniczać swoich możliwości finansowo-kredytowych. Jednak w efekcie nawet zabezpieczenie hipoteczne kredytu dla SPZOZ przez powiat nic nie dało. - Tego nie rozumiem - komentował starosta. - No coś tu nie gra. Byliśmy pewni, że 200.000 zł dostanie obrotowego kredytu i myśleliśmy, że tę dziurę taką, z tymi dostawcami, to będzie zapchana. Ja byłem pewien - mówił Tomasz Barczak.
Starosta mówił także o staraniach w BOŚ. - BOŚ zaczął liczyć, przeliczać, ale mówi, że jeżeli on da SPZOZ-owi 500.000 zł, to musi stworzyć rezerwę jeszcze raz czy dwa razy taką. Dla SPZOZ kredyt niepewien, bo jeżeli dają SPZOZ-om takie kredyty niepewne, to muszą takie zabezpieczenia robić i też nie dadzą - tłumaczył starosta.
Tomasz Barczak przestrzegał, że to wszystko może prowadzić w prostej linii do konieczności prywatyzowania SPZOZ: - Jeżeli samorząd gwarantuje spłatę, jest gwarantem i się nie daje pożyczki - to nie wiem, o co chodzi. I podejrzewam tak, żebym był złym prorokiem. I z tego miejsca mówię otwarcie. Ktoś chce, ażeby rzeczywiście sprywatyzować SPZOZ-y. Przyjdzie do mnie z workiem pieniędzy i powie. Dobra panowie ja wezmę i będę za was leczył (...).
Starosta tłumaczył chaotycznie sytuację finansową SPZOZ: - Póki co działamy w miarę dobrze, bo nie mówię, że dobrze, bo jakbym powiedział, że dobrze, to by ktoś pomyślał, że będziemy mieli naprawdę... .
O sytuacji finansowej SPZOZ i rosnącym z roku na rok zadłużeniu piszemy obok.
ZOBOWIĄZANIA SP ZOZ MOGILNO
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1062 (25/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze