Reklama

Hałas i cisza

Konflikt w Wiecanowie
      Hałas i cisza
        Część właścicieli domków letniskowych buntuje się przeciwko nowemu zarządcy ośrodka, który w weekend organizuje dyskoteki. - Domagamy się przestrzegania ciszy nocnej - mówi szef domków Zbigniew Lewandowski. - Wie pan, z sąsiadami trzeba dobrze żyć, ale niestety, znalazł się tam jeden taki facet, który burzy wszystko i z tego co wiem, tam się ludzie naprawdę konkretnie zaczynają wkurzać - mówi Jakub Dębowski.

    NOWY DZIERŻAWCA
    Od początku wakacji dzięki nowemu dzierżawcy plaży Jakubowi Dębowskiemu Wiecanowo nie odbiega niczym od innych ośrodków wypoczynkowych. Kąpielisko jest oznakowane, na jeziorze pojawiły się boje. Nad bezpieczeństwem kąpiących czuwają ratownicy WOPR. W weekendy wakacyjne (w piątki i soboty) na plaży w specjalnie ustawionych namiotach organizowane są imprezy, w których biorą udział wczasowicze przebywający w Wiecanowie oraz zjeżdżają się okoliczni mieszkańcy.
    Wśród organizowanych imprez dla młodzieży jest również czas przeznaczony na zabawę dla starszych mieszkańców, gdzie przy dobrej muzyce mogą sobie potańczyć.
Takie imprezy odbywają się w niedziele od 1700. Wiecanowo, które do niedawna popadało w ruinę, odzyskuje swój wygląd i staje się ciekawym i zadbanym ośrodkiem wypoczynkowym.
    SĄ PRZECIWNICY
    Jednak inicjatywa, jakiej podjął się nowy dzierżawca plaży, oprócz licznych zwolenników, ma także swoich przeciwników.
    W Wiecanowie 55 właścicieli ma tam swoje domki letniskowe. Części z nich przeszkadza hałas, który towarzyszy organizowanym w ośrodku imprezom. W związku z tym Zarząd Domków Letniskowych w Wiecanowie zwołał na dzień 12 lipca zebranie właścicieli działek i domków letniskowych, w którym uczestniczyło 23 właścicieli domków letniskowych, po którym przedstawili  uwagi, wnioski i sugestie dotyczące poprawy jego użytkowania w wystosowanym do burmistrza Mogilna Leszka Duszyńskiego piśmie.
    Dziękowali za dotychczasowe prace, jakie poczyniono na terenie ośrodka, w tym ratowników, oznakowania kąpieliska i częściowej naprawy pomostu. Dalsze punkty pisma to raczej same zarzuty. Działkowicze skarżą się na nieczynne sanitariaty, w wyniku czego przebywający turyści załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne przy prywatnych posesjach oraz znajdującym się nieopodal rezerwacie kosodrzewiny. Piszą również, że plaża służy jako miejsce spacerów z psami, rezerwat kosodrzewiny jest nieustannie dewastowany. Działkowicze martwią się także o swoje bezpieczeństwo. Twierdzą, że droga dojazdowa do ośrodka stała się miejscem wyścigów motorowerowych, na której kierowcy nie przestrzegają ograniczenia prędkości podczas jazdy szczególnie w weekendy w godzinach wieczornych i nocnych.
    TEN NOCNY HAŁAS
    Jednak priorytetową sprawą dla działkowiczów jest zniwelowanie panującego szczególnie podczas organizowanych imprez hałasu. Właściciele działek i domków letniskowych rozumieją potrzeby rozrywki dla młodzieży, ale jednocześnie proszą o uwzględnienie potrzeb ich wypoczynku. Twierdzą bowiem, że prośby o przyciszenie muzyki nie zostały do chwili obecnej uwzględnione. Działkowicze twierdzą, że podczas dyskotek na parkingach, plaży i pomoście młodzież spożywa alkohol, a w czasie trwania dyskotek plaża służy jako parking dla samochodów.
    DOSKOTEKI DO 24:00
    W związku z tym Zarząd Domków Letniskowych, który reprezentuje w sprawie Zbigniew Lewandowski proszą burmistrza Leszka Duszyńskiego o zajęcie się tymi problemami. Proszą o wprowadzenie ograniczenia czasu trwania dyskotek do 24:00 oraz spowodowanie wyciszenia muzyki, aby do Wiecanowa wrócił jego klimat i nie uciekały z niego ptaki, właściciele działek oraz rolnicy. Wczasowicze proponują ponadto, aby powyższymi sprawami zajęła się Straż Miejska oraz Policja, które zdaniem zarządu do tej pory nie interesowała się Wiecanowem.
- Jeśli chodzi o wystąpienie do burmistrza to zebranie działkowiczów zobowiązało nas do podjęcia tego typu działań. W Polsce jest jedno prawo, które mówi wyraźnie, że po 22:00 do 6:00 rano obowiązuje cisza nocna, a do godziny 22:00 też nie można w Polsce robić, co się chce. Też trzeba tak się zachowywać, żeby nie przeszkadzać współlokatorom. I to prawo obowiązuje pana jako dziennikarza, mnie jako zwykłego Lewandowskiego, pana Dębowskiego, burmistrza. Ono jest dla wszystkich. Jeżeli się nie mylę, jest to paragraf 55 kodeksu wykroczeń, którego cisza nocna jest jednym z elementów. W związku z tym domagamy się tylko i wyłącznie tego, aby poszanowano nasze obywatelskie prawo i nic więcej - mówi reporterowi naszej gazety przedstawiciel Zarządu Domków Letniskowych w Wiecanowie Zbigniew Lewandowski.
    GDZIE WISZĄ KLUCZE
    29 lipca burmistrz Leszek Duszyński wyjaśnił działkowiczom, że po przeprowadzonej w dniu 18 lipca wizji lokalnej nie stwierdzono dewastacji rezerwatu kosodrzewiny, a trawa i chwasty wokół sanitariatów były wykoszone, a nie jak sugerował zarząd zarośnięte. Stwierdzono również, że klucze do sanitariatów znajdują się u obsługi baru lub u ratownika, u których można je odbierać. Jednocześnie pouczono dzierżawcę o zamieszczeniu na budynku sanitariatów informacji, gdzie klucze można odbierać. Sprawę ograniczania prędkości na drodze dojazdowej burmistrz przekazał mogileńskiej policji.
    POZOSTAŁ HAŁAS
    - Na temat porządku w Wiecanowie, to ja bym już nie dyskutował. Jako półroczny obywatel Mogilna cieszę się z jego sukcesów, ale martwię się także, gdy ma ono problemy. W związku z zaistniałą w Wiecanowie sytuacją swoje zażalenie włodarzowi miasta przedstawiłem. Po naszym wystąpieniu burmistrz podjął działania, które my zasugerowaliśmy i obiekt został wysprzątany. Dlatego do sprawy porządku nie będę się już odnosił i od tej sprawy już odchodzimy. Pozostaje natomiast sprawa hałasu i związane z tym uszanowanie naszych obywatelskich praw - mówi Zbigniew Lewandowski.
    CISZA NOCNA OBOWIĄZUJE
    W wystosowanym przez burmistrza do działkowiczów piśmie czytamy także, że pouczono również dzierżawcę o przestrzeganiu ciszy nocnej w godzinach od 22:00 do 6:00. Ponadto w czasie przeprowadzonej przez Straż Miejską wizji lokalnej nie stwierdzono występowania picia alkoholu na parkingach, pomoście, czy też plaży. Problem parkowania samochodów, zdaniem burmistrza, rozwiąże usytuowany na wysokości namiotów dyskotekowych parking samochodowy. Burmistrz poinformował także działkowiczów, że wszystkie prośby i sugestie działkowiczów przekazane zostały Straży Miejskiej, która ze swej strony pomoże w przywróceniu równowagi między rozrywką a wypoczynkiem.
    CISZA MUSI BYĆ
    Odpowiedzią burmistrza Leszka Duszyńskiego nie jest niestety usatysfakcjonowana grupa protestujących działkowiczów. Uważają oni, że pierwszy problem, jakim była czystość, jest na dzień dzisiejszy rozwiązana, jednak sprawa hałasu niestety nie.
    - Drugim, ale bardzo istotnym punktem w naszym wystąpieniu do władz miasta Mogilna było uregulowanie sprawy ciszy nocnej. To co powiedział nam burmistrz podczas spotkania, że naszym świętym prawem jest domaganie się uszanowania ciszy nocnej, więc my się tego domagamy od wszystkich tych, którym na niej zależy. Zwróciliśmy się więc do burmistrza jako władzy, potem do inspektora sanitarnego, bo oni też powinni tutaj czuwać oraz do komendanta policji, informując, że tu nie jest przestrzegane prawo. Burmistrz powiedział, że rozmawiał z dzierżawcą i nakazał mu uszanować ciszę nocną. Po piśmie, które burmistrz podpisał 29 lipca w sobotę, 2 sierpnia znowu dyskoteka trwała do 500 rano i muzyka bębniła cały czas bardzo głośno. Nasze prośby o jej ściszenie nie skutkowały, niestety. Działanie burmistrza nie jest zatem dla nas satysfakcjonujące, ponieważ do tej pory nic w tej sprawie się w Wiecanowie nie zmieniło - powiedział Zbigniew Lewandowski.
    SĄ I ZADOWOLENI
    Jednak nie wszystkim działkowiczom przeszkadza to, co dzieje się w Wiecanowie. Uważają wręcz, że bardzo dobrze, iż znalazł się ktoś, kto ożywił ten ośrodek. - Mamy teraz nareszcie ratowników, jest czysto i wesoło. Pojawiły się w końcu budki z napojami oraz hamburgerami. Dzięki inicjatywie pana Dębowskiego Wiecanowo stało się w końcu cywilizowanym punktem wypoczynku letniego - powiedzieli reporterowi naszej gazety właściciele jednego z domków letniskowych w Wiecanowie.
    ILU SIĘ PODPISAŁO
    Przedstawiciel Zarządu Domków Letniskowych w Wiecanowie spytany przez reportera, ilu działkowiczów podpisało się pod petycją, odpowiedział: - Ja nie chodziłem po plaży jak pan Jakub Dębowski i nie zbierałem podpisów. Czy pod petycją muszą podpisać się wszyscy, czy wystarczy jeden obywatel, który prosi o uszanowanie jego praw? Jakub Dębowski chodzi kilometr od dyskoteki i zbiera podpisy, czy ludziom przeszkadza muzyka, czy nie. Mnie muzyka też nie przeszkadza. Przeszkadza mi natomiast ona puszczana po 22:00 i gdy jest bardzo głośna. Trzeba tak to zorganizować, aby dyskoteki odbywały się w wyciszonym miejscu, wtedy nie będą przeszkadzać nikomu i każdy będzie mógł wypoczywać tak, jak lubi. A tutaj głośne dyskoteki organizowane są na wolnej przestrzeni, w wystawionych namiotach i nie szanuje się praw innych ludzi.
    Jak udało się nam ustalić, pod petycją wystosowaną do burmistrza podpisało się 23 właścicieli, którzy obecni byli na zebraniu, natomiast w piśmie wystosowanym do komendanta policji podpisało się 29 osób, spośród 30 obecnych w dniu zbierania podpisów w swoich domkach.
    DĘBOWSKI NIE ORGANIZUJE DYSKOTEK
    Podczas rozmowy z przedstawicielem Zarządu Domków Letniskowych w Wiecanowie spytaliśmy, czy próbował porozmawiać na temat uciążliwego hałasu z dzierżawcą plaży Jakubem Dębowskim, na co Zbigniew Lewandowski odpowiedział: - W tym sporze o dyskotekę stroną nie powinien być pan Jakub Dębowski, bo on nie organizuje dyskoteki. Wystarczy wejrzeć do umowy z Urzędem, jaką zawarł Jakub Dębowski. Moim zdaniem dyskoteki organizuje ktoś inny, bo pan Dębowski jako dzierżawca jeszcze komuś to wydzierżawił. To są fakty. Ja jestem w posiadaniu protokołu pokontrolnego, w którym wyraźnie pisze, że obiekt pan Dębowski wydzierżawił i w związku z tym, to nie on jest organizatorem dyskotek. Trzeba sprawdzić, kto prowadzi tam działalność, to dla dziennikarza nie powinno być takie trudne - usłyszeliśmy od Lewandowskiego.
    DYSKOTEKA TO JA
    Jakub Dębowski odrzuca słowa Zbigniewa Lewandowskiego mówiące o tym, że on rzekomo podnajmuje komuś obiekt. - To są moje prywatne sprawy, w jaki sposób prowadzę swoją działalność. Widocznie pan Lewandowski nie zna się kompletnie na prowadzeniu firmy i nie jest zorientowany, w jaki sposób ja swoją firmę prowadzę i kogo w niej zatrudniam i z kim współpracuję. Właścicielem dyskoteki jestem ja - odpowiedział Jakub Dębowski.
    Z rozmowy przeprowadzonej z dzierżawcą plaży dowiadujemy się również, że niejednokrotnie próbował on dojść do porozumienia z tą częścią właścicieli, którym przeszkadza jego obecność w Wiecanowie. Jak się okazuje z większością właścicieli Jakub Dębowski żyje w zgodzie i nie przeszkadza im prowadzona przez niego działalność.
    NASYŁA NA MNIE SŁUŻBY
    - Pan Lewandowski zbierając podpisy wśród działkowiczów wprowadził ich w błąd. To tylko tym ludziom, co bliżej mieszkają rzekomo przeszkadza hałas. Innym wręcz odwrotnie, są zadowoleni, że Wiecanowo tętni życiem. Mam podpisy ludzi, którzy podpisali wspólne oświadczenie, że im to nie przeszkadza, ale prezes ma także podpisy tych samych ludzi i nie wiem, czemu mają te podpisy panu prezesowi służyć. Powiem szczerze, kiedy właściciele domków dowiedzieli się, że pan prezes planuje taką akcję sami zaczęli przychodzić do mnie i składali podpisy. Pan Lewandowski różne rzeczy robi, żeby mnie zniechęcić. Nasyła na mnie stacje sanitarno-epidemiologiczne, ale oni ciągle sprawy umarzają, bo niczego złego się nie dopatrują. Tak samo jest z policją. Ja chciałem wszystko polubownie załatwić. Od samego początku zrobiliśmy dla właścicieli domków karnety, żeby mogli wchodzić za darmo nawet wtedy, kiedy są opłaty wychodzimy z inicjatywą. Chcielibyśmy kupić rowery wodne, z których też będą mogli korzystać i na pewno będą dla nich jakieś ulgi. Wie pan, z sąsiadami trzeba dobrze żyć, ale niestety znalazł się tam jeden taki facet, który burzy wszystko i z tego co wiem, tam się ludzie naprawdę konkretnie zaczynają wkurzać. Podejrzewam, jak się skończy kadencja tego pana w zarządzie, będzie wszystko inaczej. Mamy podpisy właścicieli domków, którym nic nie przeszkadza. U nas muzyka została maksymalnie ściszona, aż do granic na tyle, na ile mogliśmy to zrobić i bardziej się nie da. Są jednak tacy, którzy przyjeżdżają samochodami już po zamknięciu dyskoteki i robią hałas, puszczając w nocy muzykę, przesiadując na plaży i ją zaśmiecając. Ja niestety na takie coś nie mam siły. Jest to teren otwarty, tam nie ma żadnej bramy i każdy może przyjechać, kiedy chce i robić co chce. Ale wszyscy zaraz do mnie, jako do zarządcy się kierują. W takim przypadku niech pan Zbigniew Lewandowski dzwoni na policję i mówi, że mu ktoś zakłóca spokój, a niech nie mówi, że to ja. My mamy poza weekendami otwarte do 20:00 i później nikt nic u nas nie kupi, ale ludzie przyjeżdżają w nocy i zostawiają po sobie puste puszki i butelki. I do kogo ja mam mieć w tym momencie pretensje? To ja niestety muszę iść to pozbierać, a nie pan Lewandowski. Cała ta sytuacja jest po prostu śmieszna - mówi w rozmowie z naszym reporterem Jakub Dębowski.
    ZROBI DOŻYNKI DLA WSI
    Jak się okazuje, dzierżawca plaży ma bardzo dobre stosunki z sołtysem wsi oraz jej mieszkańcami. - Mam bardzo pozytywną opinię sołtysa wsi, który jest zadowolony z naszej działalności. Planujemy zorganizować większą imprezę, jaką mogłyby być dożynki dla wsi. Chcemy, aby była to wspólna impreza razem z sołtysem i mieszkańcami wsi jak i domków letniskowych - mówi Jakub Dębowski. Pomimo licznych przeszkód i prób zniechęcenia Jakub Dębowski nie poddaje się i ma dalsze plany na ożywienie ośrodka w Wiecanowie.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 862 (34/2008)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości