Reklama

Każą segregować, a nie dali worków

Mogilno, Zakład Usług Komunalnych, burmistrz, przetarg, segregacja
     Każą segregować, a nie dali worków
     Zakład Usług Komunalnych ze Świecia po wygraniu przetargu ma tak skonstruowaną umowę z gminą Mogilno, że tylko zbiera od mieszkańców worki z posegregowanymi odpadami. Puste worki musi już kupować gmina i dostarczać je do posesji. Ostatnie dwa miesiące pokazały, że system workowy zawalił się.

     MODA NA SEGREGOWANIE
     Akcję zbiórki odpadów segregowanych, tzw. u źródła na terenie Mogilna wymyślił kilka lat temu prezes Mogileńskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej Artur Lorczak. Poza osiedlem zachodnim (za torami kolejowymi), akcja prowadzona była także na osiedlu wschodnim m.in. na ul. Grobla i ul. Prusa. MPGK wyposażyło szkoły w stojaki i worki do zbierania odpadów segregowanych, które także systematycznie były przez firmę odbierane.
     Ku zaskoczeniu mieszkańców, na początku marca po raz pierwszy zbiórkę segregowanych odpadów w workach przeprowadził Zakład Usług Komunalnych ze Świecia. Ta firma wygrała ogłoszony 7 lutego przez burmistrza Leszka Duszyńskiego przetarg na wykonywanie usług eksploatacji pojemników i wywozu odpadów zbieranych selektywnie z terenu gminy Mogilno w 2012 r. Okazała się cztery razy tańsza od mogileńskiej spółki komunalnej.
     PRZETARG
     - Z uwagi na koszty akcji, przekraczające próg przetargowy, koniecznym było przeprowadzenie postępowania przetargowego. W efekcie zamówienie uzyskał Zakład Usług Komunalnych ze Świecia - mówi nam dyrektor wydziału infrastruktury drogowej i ochrony środowiska ratusza Arkadiusz Grobelski.
     Do 15 lutego do mogileńskiego ratusza wpłynęły dwie oferty na wykonanie tego zadania. Mogileńskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej sp. z o.o. w Mogilnie zaproponowało kwotę 209.378,79 zł, a Zakład Usług Komunalnych sp. z o.o. w Świeciu kwotę 45.627,30 zł.
     KRÓTKO BEZ WORKÓW
     Pierwszy raz świecka firma zbierała worki z posegregowanymi odpadami 3 marca. Już wtedy pojawiły się pierwsze problemy.
     Pracownicy ZUK ze Świecia nie zostawiali mieszkańcom na wymianę pustych worków. MPGK zawsze, jak zebrało worki, od razu zostawiało tyle samo pustych.
     W naszej redakcji rozdzwoniły się telefony z pytaniem, czy nie wiemy, dlaczego nie ma worków. Wówczas przez 5 dni mieszkańcy nie mieli gdzie wyrzucać posegregowanych odpadów. Okazało się, że 3 marca nowa firma nie przywiozła pustych worków, ale tydzień później zbierała zapełnione worki we wschodniej części i wtedy z tygodniowym opóźnieniem dostarczyli puste worki mieszkańcom zachodniej części Mogilna. W tym momencie wydawało się, że sytuacja z brakiem worków już się nie powtórzy. Jedno mogło wtedy wzbudzić podejrzenie mieszkańców: otóż firma pochodząca ze Świecia przywozi z tygodniowym opóźnieniem worki z nadrukami swego konkurenta z przetargu - MPGK Mogilno. Podejrzeń to jednak nie wzbudziło.
     DO DZIŚ NIE MA WORKÓW
     Kolejny raz ZUK ze Świecia przyjechał 14 kwietnia. Sytuacja się powtórzyła. Zebrali worki z posegregowanymi odpadami i nikomu nie zostawili pustych worków.
     Od tego dnia minęły 3 tygodnie, a mieszkańcy nadal nie otrzymali pustych worków.
     Ponownie od kilku dni urywają się w naszej redakcji telefony od mieszkańców osiedla za torami.
     - Czy to już jest koniec akcji segregowania odpadów w mieście? Proszę o wyjaśnienie, skąd mamy brać teraz worki, czy takich worków już nie będziemy dostawać - mówiła w rozmowie z naszym reporterem jedna z mieszkanek osiedla zachodniego.
     W poniedziałek zadzwonił kolejny nasz czytelnik. Opowiadał, że np. na początku ul. Dębowej tylko parę pustych worków było zostawionych, ale nie wszyscy takie worki otrzymali. - Ja widzę, że także i sąsiedzi te odpady gdzieś po garażach zbieramy, ale na dłuższą metę tak się nie da. Na końcu każdy wrzuci te odpady do ogólnego śmietnika i na tym skończy się segregacja. Mój brat mieszka na końcówce ul. Dębowej i widział na początku tygodnia, że ludzie mieli trochę tych worków powtykanych. Nie wiem, może mieli tylko troszeczkę worków i je włożyli, ale co dalej, nie wiem. Do „komunalki” dzwoniłem, ale oni nic nie wiedzą, bo nie oni te śmieci wywożą. Dzwoniłem do urzędu, bo to podobno urząd ma się rozprowadzaniem worków zajmować, ale nie uzyskałem odpowiedzi. Dzwonię do pani, bo może wy tę sprawę wyjaśnicie. Moim zdaniem powinno być tak, jak dotychczas. Pełne worki są zabierane, a puste zostawiane. Bo inaczej segregacja u nas się skończy, a nie daj Boże jeszcze dwa, trzy dni ma być zimno, to te plastiki połowa osiedla spali po prostu w piecu. Wie pani, jak to jest. I gdzie tutaj ochrona środowiska. Do tej pory była to super akcja i naprawdę mogileńskiej „komunalce” to wyszło, bo po co te opakowania palić w piecu lub wrzucać z innymi odpadami do śmieci, skoro można to jeszcze przetworzyć. Cały świat w ten sposób segreguje - mówił mieszkaniec ul. Dębowej.
     Telefony urywały się także w MPGK, bo widocznie, jak mówi prezes Artur Lorczak, informacja o zmianie firmy obsługującej zbiórkę odpadów segregowanych nie do wszystkich dotarła. - Nie mogę więc odpowiadać za to. Proszę kierować pytania do spółki ze Świecia - mówi prezes komunalki.
     TO GMINA MA DAĆ WORKI
     Niespodzianka czekała nas podczas rozmowy z przedstawicielem firmy ze Świecia. Aneta Szubarga z Zakładu Usług Komunalnych sp. z o.o. powiedziała naszemu reporterowi, że umowa zawarta pomiędzy gminą Mogilno, a ich zakładem nie przewiduje dostarczania worków mieszkańcom.
     - W marcu nasi pracownicy dostarczyli mieszkańcom worki na odrębne zlecenie gminy Mogilno - usłyszeliśmy. I tutaj zagadka rozwiązała się sama. Stąd te napisy na workach MPGK Mogilno. Po prostu gmina Mogilno wzięła od swojej spółki worki, które miała jeszcze zabezpieczone zapasowe w magazynie (MPGK nie planowała przegrać przetargu) i rozdała je mieszkańcom.
     Dyrektor Grobelski uważa, że gmina dobrze zrobiła usuwając ze specyfikacji postępowania przetargowego z SIWZ (Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia), konieczność zakupu worków przez firmę świadczącą usługę zbiórki odpadów. - Przyjęto założenie, że zakup worków przez gminę pozwoli kontrolować ilość rozdanych i odebranych przez firmę worków - mówi dyrektor Grobelski.
     W praktyce okazało się jednak, że ani firma zbierająca worki nie zostawiała ich, bo nie miała tego zapisanego w umowie z gminą, ani gmina Mogilno (do chwili oddania tego numeru do druku), nie dostarczyła zdecydowanej większości mieszkańców pustych worków.
     Mieszkańcy na posesjach przyzwyczajeni już do segregacji, nie mając worków zaczęli w garażach, kotłowniach gromadzić odpady komunalne (plastik, papier, szkoło), tworząc dzikie, przydomowe wysypiska śmieci.
     - Kwestia dystrybucji worków znajduje się obecnie na etapie odrębnych ustaleń. Dlatego w tej chwili worki rozdają pracownicy gminy - powiedział Arkadiusz Grobelski. Według niego gmina musi teraz opracować nowy system dystrybucji worków.
     - W chwili obecnej worki są na bieżąco rozdawane. Z moich informacji wynika, że w tej chwili wszystkie posesje na osiedlu wschodnim zostały wyposażone w worki. Cały czas natomiast rozdawane są worki na osiedlu zachodnim. Akcja powinna zakończyć się w najbliższych dniach - mówi dyrektor. Faktycznie w kilku miejscach na osiedlu zachodnim sporadycznie pojawili się w ubiegłym tygodniu pracownicy interwencyjni z taczkami. Jeździli od posesji do posesji i pytali, ile worków mają zostawić. Nie mieli żadnego pojęcia, ile wcześniej worków ZUK ze Świecia zebrał z poszczególnych posesji. W chwili oddawania tego numeru do druku, w większości osiedla zachodniego tych worków jeszcze nie było.
     Dyrektor Arkadiusz Grobelski uspokaja mieszkańców, że akcja segregowania odpadów trwa nadal i gmina nie przewiduje jej przerwania. Zapewnia, że świecka firma chociaż jest zupełnie nową firmą na naszym terenie, wywiązuje się z zapisów umowy i warunków określonych w przetargu.
     ŻUK JE ROZWIEZIE
     - Od kolejnej zbiórki odpadów, przewidzianej na 26 maja, worki powinny być już rozdawane na bieżąco przez pracowników ZUK. Za powstałe zamieszanie przepraszam zainteresowanych mieszkańców Mogilna - powiedział Arkadiusz Grobelski.
     Zakup worków to jednak kolejny koszt dla budżetu gminy. Gmina zakupiła worki w firmie Zaptech z Janikowa. - Miesięcznie potrzebujemy ich średnio około 1.100 sztuk, co stanowi koszt około 500 zł. Szukamy jeszcze tańszej firmy, choć oferta tej z Janikowa jest całkiem dobra - mówi dyrektor Grobelski.
Według zapowiedzi dyrektora Grobelskiego, 26 maja powinien być taki scenariusz: ZUK Świecie przyjeżdża po pełne worki i zostawia jednocześnie puste, te które wcześniej kupiła gmina Mogilno. Taki scenariusz ma być co miesiąc.
     KONSEKWENCJE
     Burmistrz Leszek Duszyński mówi, że w sprawie wyciągnie surowe konsekwencje. - Nie może być tak, że przez dwa miesiące nierozwiązana pozostaje taka prosta sprawa. Na dodatek wprowadza ona dużo zamieszania do świetnie funkcjonującej do tej pory akcji segregacji odpadów - mówi burmistrz. Burmistrz powiedział nam, że poprosi na rozmowę dyrektora wydziału Arkadiusza Grobelskiego.
     Leszek Duszyński powiedział nam, że w wydziale dyrektora Grobelskiego za sprawy segregacji odpowiedzialny jest Patryk Gospodarek. W tej chwili jest on na 3-miesięcznym wypowiedzeniu warunków umowy pracy. Do tej pory zatrudniony był w ratuszu jako pomoc administracyjna, podobnie jak jeszcze kilka innych osób. W zależności od charakteru umowy, burmistrz z wszystkimi rozwiązał umowy o pracę. Niewykluczone, że na część z tych stanowisk będzie przeprowadzony dodatkowy nabór, ale już jako na stanowiska urzędnicze. Według burmistrza te osoby powinny czas wypowiedzenia umowy spożytkować na jak najlepszą pracę, by mieć szanse ponownego zatrudnienia.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1056 (19/2012)

Reklama

 

 

 


Komentarz

     Oddam worek na szkło

     Na puste worki mieszkańcy osiedla zachodniego czekają już 25 dni. Ostatnia zbiórka surowców była tam 14 kwietnia. Komunalka ze Świecia wrzuciła wszystko jak leci na przyczepę i pojechała do domu. Zdezorientowani mieszkańcy zostali bez pustych worków, klnąc na czym świat stoi na przybyszów ze Świecia.
     Tymczasem, tak jak firma Sanikont ze Strzelna oni nie są niczemu winni. Burmistrz Mogilna rozpisując przetarg na zbiórkę posegregowanych odpadów nie zawarł klauzuli, że to firma zbierająca dostarcza puste worki. Wydaje mi się, że zamawiający w przetargu czyli gmina, liczyła, że i tak wygra mogileńska komunalka. I będzie tak jak do tej pory.
     Tymczasem przetarg wygrała inna firma - tańsza i jak się okazuje nie musi dostarczać pustych worków. Ma tylko zabierać pełne.
     Za dostarczanie pustych worków odpowiedzialna jest gmina.
     Kilka wątków tej historii jest dla mnie naprawdę niezrozumiałych.
     Wydział dyrektora Grobelskiego, który zajmuje się tematyką posegregowanych śmieci musiał mieć mętne pojęcie o tym rynku, skoro zdecydował się na takie, a nie inne zapisy w treści przetargu. Mówienie teraz, że dobrze się stało, bo gmina rozprowadzając worki będzie miała pojęcie o skali segregacji śmieci w Mogilnie jest dla mnie niepoważne. Jak można mieć pojęcie o skali segregacji, kiedy tych worków się nie dostarcza.
     Są jednak takie miejsca na osiedlu zachodnim, gdzie pracownicy interwencyjni dotarli już z pustymi workami. Nie mieli jednak zielonego pojęcia o niczym. Worki przywieźli na taczkach. Na poszczególnych posesjach pytali się, ile kto chce, i jakich worków. Nie wiedzieli tym samym, ile pełnych worków dana posesja wystawiła 14 kwietnia. Takimi danymi dysponuje firma ze Świecia, gmina tych danych nie ma. A powinna je mieć, żeby segregacja przebiegała sprawnie i fachowo.
     Tyle pełnych worków wystawiam przed posesję i tyle samo pustych worków powinienem otrzymać. Światełkiem w tunelu jest to co zapowiada dyrektor Grobelski, że 26 maja firma ze Świecia zbierze worki pełne i wyda worki puste, które wcześniej dostarczy jej gmina. W takim przypadku, jeżeli nie zawali przepływ informacji między gminą a firmą, to rzeczywiście urzędnicy mogą mieć bardzo dokładne dane o skali segregacji.
     Nie rozumiem także, dlaczego przez ponad 2 miesiące wydział dyrektora Grobelskiego nie potrafi rozwiązać tak prostej sprawy, jak zorientowanie się w sytuacji rynku producentów worków, podpisanie umowy i sprawne rozprowadzanie pustych worków do mieszkańców. Sądzę, że dla jednego urzędnika jest to kwestia wykonania kilku telefonów i wysłania kilku maili.
     Sygnałem ostrzegawczym dla urzędników powinien być już dzień 3 marca. Wtedy firma ze Świecia pierwszy raz zbierała worki i nie zostawiała pustych. Gmina awaryjnie dostarczyła je tydzień później, korzystając z zapasów pustych worków, jakie jeszcze miała komunalka w Mogilnie.
     Od tego czasu minęły 2 miesiące i kryzys workowy powtórzył się. Ale teraz uderzył już ze zdwojoną siłą. Urzędnicy powinni wiedzieć, że swoją bezradnością zabijają coś, co świetnie funkcjonowało w Mogilnie. Coś, co powodowało, że w portfelach mieszkańców zostawały konkretne pieniądze z oszczędności za wystawiane pojemniki. Poza tym segregacja, myślenie ekologiczne stało się po prostu modne.
     W sytuacjach kryzysowych mieszkańcy nie poddają się i sami próbują sobie jakoś radzić. Dziś worki są na osiedlu zachodnim najbardziej chodliwym i poszukiwanym towarem. Sam to odczułem na własnej skórze, gdy zadzwoniłem do mamy zapytać, czy ma może wolne worki (jeszcze z mogileńskiej komunalki) na papier. Powiedziała, że może dać mi dwa, ale w zamian chciałaby od mnie worek na szkło. Takie transakcje między rodzinami i sąsiadami są teraz czymś normalnym. Całe szczęście, że mieszkańcy mając jeszcze w pamięci poprzedni niewydolny system, porobili zapasy i zachowali sobie trochę worków na czarną godzinę.
     I tak kwitnie handel wymienny pustymi workami. Trzeba się jakoś wspierać, w sytuacji, gdy gmina nie wywiązuje się ze swoich obowiązków.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1056 (19/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości