Strzelno
Kłopoty z wypłatą świadczeń rodzinnych
Urząd Wojewódzki nie przelał na czas środków na wypłatę zasiłków socjalnych, rodzinnych i pielęgnacyjnych dla blisko połowy osób korzystających z MGOPS. Burmistrz Matczak uruchomił wtedy pieniądze z wypłat dla urzędników.
Teresa Piotrowska czekała na pieniądze przed strzeleńskim bankiem. Jej niepełnosprawny syn Norbert cały czas pocieszał zdenerwowaną mamę.
Około 13:00 pieniędzy z Pomocy Społecznej nie było jeszcze na koncie Grażyny Pieczyńskiej 26 sierpnia kilka minut po 12:00 przed sekretariatem Urzędu Miejskiego w Strzelnie czekało w kolejce kilka kobiet z dziećmi. Domagały się rozmowy z burmistrzem Ewarystem Matczakiem. - Nie dostałam pieniędzy z Opieki Społecznej, choć dzisiaj powinny być już na moim koncie. Jeżeli ich dzisiaj nie otrzymam, to moje dzieci będą głodować. Ja na to nie pozwolę - mówiła jedna z kobiet na korytarzu. W tym samym czasie do reportera, który był w innej sprawie w strzeleńskim ratuszu, zadzwonił Mieczysław Waszak. Był to konkubent Grażyny Pieczyńskiej, która właśnie głośno dyskutowała na urzędowym korytarzu.
- Skoro Urząd Wojewódzki nam je przekazał, to dlaczego nie chcą ich nam wypłacić? Z tego, co wiem, to nie mają pieniędzy na wypłaty dla pracowników Urzędu i nasze pieniądze poszły na ich wynagrodzenia. W Strzelnie bieda aż piszczy, ale z jakiej racji zabierać pieniądze tym najbiedniejszym i potrzebującym? Może pani redaktor zbada całą sprawę - mówił Mieczysław Waszak.
Grażyna Pieczyńska dodała: - Ja nie mam w tej chwili pieniędzy nawet na chleb, a co tutaj mówić o tym, żeby kupić przybory szkolne, bo przecież w przyszłym tygodniu kończą się wakacje.
Burmistrz Ewaryst Matczak poinformował, że pieniądze na świadczenia nie wpłynęły z Urzędu Wojewódzkiego na konto gminy. Burmistrz siedział przy komputerze i sprawdzał wpływy na konto. Twierdził także, iż od rana próbują dodzwonić się do wojewody lub innej kompetentnej osoby w Urzędzie Wojewódzkim, ale wszyscy podobno byli po za zasięgiem, gdyż przebywali na jakieś konferencji. Zdenerwowany burmistrz pokazał stan konta, na którym do 1300 nie było przelewu z Urzędu Wojewódzkiego.
- Zrobię wszystko, aby ci ludzie otrzymali dzisiaj świadczenia. Jednak muszę z innego działu przelać potrzebne pieniądze na pomoc społeczną. Najprawdopodobniej pożyczę je z funduszu płac pracowników Urzędu Miejskiego. Z innego działu nie mogę pobrać pieniędzy, bo mogą w razie kontroli zarzucić mi, że przekroczyłem dyscyplinę finansów publicznych - mówił burmistrz Ewaryst Matczak.
Burmistrz poprosił reportera, aby ten zadzwonił do Urzędu Wojewódzkiego i spytał, dlaczego nie przekazał w terminie pieniędzy. Justyna Dachniewicz, z którą połączono nas w Urzędzie Wojewódzkim, sprawdziła i wyjaśniła, że pieniądze wyszły z wojewódzkiego urzędu przed 12:00. Nie potrafiła odpowiedzieć, dlaczego tak późno. Pieniędzy cały czas jednak gmina na koncie nie miała.
Poirytowany burmistrz tłumaczył, że pierwsza transza na wypłatę świadczeń rodzinnych w wysokości 200.000 zł wpłynęła na konto strzeleńskiego Urzędu 19 sierpnia. Z tych pieniędzy wypłacone zostały świadczenia uprawnionym mieszkańcom do litery K. Z następnej transzy w wysokości 137.574 zł, która powinna wpłynąć na konto Urzędu do 20 dnia każdego miesiąca, świadczenia mieli otrzymać mieszkańcy do końca alfabetu. - To są świadczenia z państwa. To ich trzeba by zapytać, dlaczego nie przelewają pieniędzy na czas. Ludzie mają pretensje do mnie, ale nie wiedzą, że te pieniądze nie są płacone z budżetu gminy, tylko z państwa - tłumaczył burmistrz Matczak. Zanim reporter opuścił gabinet burmistrza, ten poinformował go, że pieniądze, które wziął ze środków na wypłaty wynagrodzeń pracowników Urzędu przelał na konto MGOPS. Zaznaczył przy tym, że wypłaty pracowników nie będą z tego tytułu opóźnione, gdyż jak tylko pieniądze z województwa zaksięgowane zostaną na koncie MGOPS, ten przeleje je od razu na wynagrodzenia pracowników UM.
W drodze do banku Teresa Piotrowska z Bożejewic tłumaczyła nam, że ze świadczeń rodzinnych, które odbiera co miesiąc w wysokości 840 zł (zasiłek rodzinny, dodatek rehabilitacyjny i zasiłek stały) utrzymuje się cała jej rodzina, czyli mąż Michał i niepełnosprawny syn Norbert. Ma żal, że pierwszą transzę pieniędzy pomoc społeczna nie podzieliła między wszystkich potrzebujących, tylko alfabetycznie. - Ja mam do dzisiaj do odebrania leki, które specjalnie zamawiam, a które musi zażywać mój niepełnosprawny syn, jeśli ich nie odbiorę, apteka odda je do hurtowni i co ja potem zrobię. Oni powinni dzielić pieniądze ze względu na potrzeby ludzi, a nie według alfabetu - mówiła Teresa Piotrowska.
Natomiast Grażyna Pieczyńska tłumaczyła, że świadczenia z MGOPS nie są jedynym dochodem w jej rodzinie. Jednak dochody plus świadczenia z MGOPS, które sięgają w sumie około 1.500 zł nie starczają na normalne życie, a utrzymują się z nich dzieci pani Grażyny Jakub i Anna Waszak oraz konkubent Mieczysław Waszak. - Mam kuroniówkę 420 zł na początku miesiąca i wiadomo, że trzeba coś opłacić z tych pieniędzy i nie starcza na jedzenie. Następnie ojciec dzieci ma socjalną rentę 440 zł i następne rachunki się płaci. Potem zostaje tyle, żeby starczyło do wypłaty świadczeń. W sumie odbieram 640 zł z Opieki, w tym zasiłki pielęgnacyjne, rehabilitacyjne i rodzinne. Zawsze 24 dnia, czy 25 dnia miesiąca te pieniążki już były. A na koncie bywały nawet prędzej - opowiadała Grażyna Pieczyńska.
Małgorzata Nowak, kierownik strzeleńskiego MGOPS mówi, że zgodnie z ustawą dotyczącą świadczeń rodzinnych obowiązkiem Pomocy Społecznej jest wypłacenie świadczeń do 30 dnia każdego miesiąca. Kierownik strzeleńskiego MGOPS nie przypomina sobie, aby od 2004 r. strzeleńska jednostka tego terminu nie dotrzymała. Ponadto Małgorzata Nowak tłumaczy, że każda osoba, która ma przyznane świadczenie, otrzymuje je zawsze w terminie od 25 do 30 dnia każdego miesiąca i nie ma przypisanego dla nikogo dnia, w którym odbiera on zasiłek.
- My musimy w tych dniach się zmieścić. My ustalamy z bankiem wypłatę alfabetycznie. Poinformowaliśmy pobierających zasiłki, że wypłaty będą po 20., ponieważ środki z ministerstwa wychodzą później, dopiero po przekazaniu podatku do urzędu skarbowego. Dzisiaj były wypłaty z listy. Wyglądało to w ten sposób, że osoby z listy dostały pieniądze, a ci co mają przelewane pieniądze na konta, jeszcze nie - mówi Małgorzata Nowak.
Dodaje, że gdyby data wypłaty świadczeń przypadła w środku tygodnia, a nie w piątek, to następnego dnia pieniądze już by były, ale ze względu na to, że sytuacja zdarzyła się w piątek - jak mówi - zrobiło się zamieszanie. Małgorzata Nowak spytana, czy w przyszłości, gdyby doszło do podobnej sytuacji, nie można by dzielić pieniędzy między potrzebujących, tak jak sugerowała nasza rozmówczyni Teresa Piotrowska, odpowiedziała, że dzielić pieniędzy nie można. - Musimy wypłacać całe kwoty - dodała.
Podczas rozmowy reportera z kobietami przed strzeleńskim Bankiem Spółdzielczym wyszła dyrektor banku Urszula Bukowska, która poinformowała, że pieniądze na świadczenia są już zaksięgowane na koncie i można je wypłacać.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1020 (35/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze