Reklama

Lampy są, ale żadna nie świeci

Irena Kubiak (z prawej) i Bronisława Sierota twierdzą, że kilka lat temu lampy w Bławatkach zakładane były dla bezpieczeństwa mieszkańców. Teraz nikogo nie obchodzi, że lampy nie świecą, a codziennie rano dzieci po ciemku muszą chodzić na przystanek autobusowy, żeby dojechać do szkoły.

       fot. Paweł Lachowicz

Bławatki, lampy, oświetlenie, droga
     Lampy są, ale żadna nie świeci 
     Od ponad pół roku Bławatki spowijają codziennie wczesnym rankiem i późnym popołudniem ciemności. Stoją słupy, na nich lampy. Brakuje światła. - Być może jest jakaś awaria, wszystko będzie naprawione najpóźniej w listopadzie - zapewnił burmistrz Matczak.

     LAMPY STOJĄ
     Wieś Bławatki (gm. Strzelno) znajduje się około 3 km od Strzelna, jadąc drogą wojewódzką nr 255 w kierunku Strzelec (gm. Mogilno). Przez wieś biegnie wapienna droga gminna, przy której w sporej odległości od siebie umieszczonych jest kilka gospodarstw. Wzdłuż tej drogi stoją słupy z linią energetyczną. Około 200 m przed drogą wojewódzką linia skierowana jest na pobliskie pole. Dlatego mieszkańcy wioski kilka lat temu monitowali w Urzędzie Miejskim w Strzelnie o zamontowanie oświetlenia na pozostałym odcinku drogi, gdyż prowadzi ona również do przystanku stojącego na rozwidleniu dróg przy drodze wojewódzkiej.
     Kilka lat temu, na wniosek mieszkańców, słupy z lampami stanęły, dziś od ponad pół roku lampy nie świecą. Mieszkańcy w trosce o własne bezpieczeństwo oraz bezpieczeństwo przyjezdnych chcą, aby lampy te ponownie oświetlały im drogę.

Widoczne na zdjęciu lampy kilka lat temu zamontowane zostały na polu Ireny Kubiak, aby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom Bławatek. Teraz od pół roku nie świecą i nikt zdaniem mieszkańców się tym problemem nie interesuje.

Reklama

      fot. Paweł Lachowicz

     ŻADNE NIE ŚWIECĄ
     Z reporterem naszej gazety w tej sprawie skontaktowała się Irena Kubiak. Prosiła o wyjaśnienie sprawy nieświecących lamp, gdyż - jak mówiła - mieszkańcy do dnia dzisiejszego dokładnie nie wiedzą, dlaczego one nie świecą.
     - Te słupy stoją na moim polu i zostały specjalnie postawione do tych lamp. Postawił je burmistrz Matczak. Ale dzisiaj sam nie wie, czy te lampy należą do „Enei”, czy nie. Ja w tej chwili nie mam małych dzieci, bo ostatnia to Marysia, której nie ma, bo studiuje. Ale od sąsiadów dziewczynka chodzi do gimnazjum. Te lampy stoją na moim polu, bez żadnego odszkodowania, bez niczego. Myśmy postawienie tych lamp uzgodnili z burmistrzem, bo dzieci jeszcze wtedy były młodsze i jak szły rano na przystanek, szczególnie zimową porą, żeby było oświetlone. Nie wiem, czy to wina burmistrza, czy „Enei”, ale one nie świecą już od wiosny - mówiła Irena Kubiak.
     - Burmistrz twierdzi, że gmina musi zapłacić ileś tam pieniędzy, po prostu po to, żeby „Enea” naprawiała popsute lampy, ale pieniądze ma już wpłacić naprzód. Mi się wydaje, że jest to niesprawiedliwe. Bo biorą kasę za coś, czego jeszcze nie zrobili. Mi się wydaje, że za pracę wykonaną się płaci. Tutaj żadna lampa nie świeci, ani te postawione na moim polu, ani, te które są na słupach z linią energetyczną - dodała Irena Kubiak.
     - MY CHCEMY PRĄD
     Podczas rozmowy pani Ireny z naszym reporterem podeszła sąsiadka Bronisława Sierota wykrzykując. - My chcemy prąd. Wnuczki rano do szkoły boją się chodzić. Jeszcze każda idzie o innej godzinie. To ja muszę je codziennie odprowadzać. Jak długo? - krzyczała. Wnuczki pani Bronisławy, Monika i Magdalena Dzikowskie wyjeżdżają do szkoły o różnych godzinach. Jedna odjeżdża o 6:45 autobusem do liceum w Inowrocławiu, druga o 7:00 do gimnazjum w Strzelnie.
     - Oświetlenia we wsi nie ma już od wczesnej wiosny. Przecież zimą o 4:00 po południu jest już ciemno. A jeszcze na to wszystko bezpańskie psy, jakieś wilczury biegają po polach i jak się tu nie bać. A burmistrz na zebraniu wiejskim mówił, że oświetlenie będzie, a tutaj nadal nic. Na zebraniu byli też radni powiatowi Krzysztof Mleczko i Przemysław Zowczak, oni też mówili, że pomyślą, a zebranie było w sierpniu, a teraz mamy październik i nic - mówiła Bronisława Sierota.
     Zarówno pani Irena, jak i pani Bronisława twierdzą, że problem z oświetleniem wioski zgłaszały wielokrotnie radnemu Henrykowi Filipczakowi, który przyjeżdża do wioski w celu spisywania zużytej wody.
     - Tyle razy co przyjedzie, człowiek interweniuje, a on tylko mówi „Dajcie mi święty spokój”. Ja do końca nie wiem, czy to jest wina burmistrza, przecież tutaj mógł się tylko jakiś kabelek poluzować. Synowie się przymierzali, aby iść i podłączyć, ale samowolki robić nie wolno - mówi Irena Kubiak.
     NA WSI TAK SAMO WAŻNE
     Mieszkańcy Bławatek przypominają, że niedawno był wielki hałas o ul. Michelsona w Strzelnie i wyłączonych tam lamp ulicznych, o które walczyli mieszkańcy miasta. Pani Irena twierdzi, że oświetlenie jest tak samo ważne na wsi, jak i w mieście, twierdzi, że zakładane klika lat temu oświetlenie na jej polu wykonywane było dla dobra mieszkańców wsi.
     - My tutaj w Bławatkach to tak w ogóle jesteśmy tacy odepchnięci. Niby jedno sołectwo, bo należymy pod Bławaty, ale spychani jesteśmy tak, jak byśmy byli niepotrzebni. Przecież tutaj nie mieszkają tacy byle jacy gospodarze. A za mało jest nas, żeby mieć swoje sołectwo - dodała Irena Kubiak.
     NAJPÓŹNIEJ W LISTOPADZIE
     Burmistrz Ewaryst Matczak w rozmowie z naszym reporterem zdziwiony był, że w całych Bławatkach nie świecą lampy. Twierdził, że na zebraniu była mowa tylko o trzech lampach.
     - Być może jest jakaś awaria, wszystko będzie naprawione najpóźniej w listopadzie - powiedział burmistrz Matczak. Problem oświetlenia, jak powiedział burmistrz, zgłoszony został do kierownika strzeleńskiego ZEC Krzysztofa Szarzyńskiego. Burmistrz Matczak przyznał, że lampy w Bławatkach, o których mówiła Irena Kubiak, należą do gminy Strzelno i zamontowane zostały kilka lat temu na stojących już tam słupach Enei. Zdaniem burmistrza, Krzysztof Szarzyński otrzymał zlecenie na naprawę tych lamp i będzie je naprawiał. Włodarz tłumaczył także, iż nie podejmował żadnej decyzji o wyłączeniu jakichkolwiek lamp ulicznych w celu wprowadzania oszczędności. Jego zdaniem sprawa wyglądała tak, że to Enea robiła z gminą taki numer, że jeżeli przepaliła się jedna żarówka, to wyłączali cały obwód pod dany licznik, żeby zmusić gminę do  podpisania z nimi umowy na konserwację oświetlenia.
     DO KOŃCA ROKU
     W ostateczności lampy będą sukcesywnie włączane, gdyż po długich negocjacjach gmina podpisała z Eneą porozumienie, które obowiązywać jednak będzie tylko do końca roku.
     - I my i oni zrobiliśmy krok do tyłu i została podpisana umowa, lecz do końca roku. Ta umowa nie jest taka, jaką byśmy chcieli, ale jest lepsza, niż nam proponowano wcześniej, bo płacić będziemy przede wszystkim za konkretną naprawę, a nie ryczałt - tłumaczył burmistrz Matczak.
     Dodał także, iż złożona została interpelacja do Sejmu w sprawie Enei.
     - Nie może być tak, że płacimy za coś, co nie jest robione. „Enea” powinna być zainteresowana sprzedażą prądu. Dziwię się, że wyłączyli oświetlenie, bo działając w ten sposób, działają na niekorzyść spółki matki - mówił burmistrz. Zdaniem Ewarysta Matczaka gdyby więcej samorządów stanęło po stronie Strzelna, to jest szansa wynegocjować bardzo korzystną umowę z Eneą na konserwację.
     Ponadto cały czas gmina Strzelno przymierza się do montażu oświetlenia alternatywnego, czyli lamp solarnych. Być może, jak mówi burmistrz, jeszcze w tym roku gmina postawi dwie takie lampy przy drogach krajowych. W tej chwili burmistrz czeka na oferty. - One już spływają, ale na razie nie są dla nas atrakcyjne - dodał burmistrz Matczak.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1079 (42/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości