Rodzice poprzez milczenie i rozpięte transparenty protestowali przeciwko zamknięciu Szkoły Podstawowej w Siedlimowie 29 listopada na sesji Rady Gminy w Jeziorach Wielkich. Nie zrobiło to na radnych żadnego wrażenia fot. Sławomir Gacek
W obronie szkoły w Siedlimowie na sesji w Jeziorach Wielkich
Milczący protest rodziców
Rodzice milczeniem przyjęli decyzję radnych o zamiarze likwidacji Szkoły Podstawowej w Siedlimowie. Za rodziców mówiły przywiezione transparenty - te same, które towarzyszyły im podczas ubiegłotygodniowego zebrania w szkole. Rodzice ustala teraz plan działania na najbliższe dni.
W tym roku wcześniej niż w poprzednich dwóch latach, władze gminy jeziora Wielkie zabrały się za likwidację Szkoły Podstawowej w Siedlimowie. W miniony wtorek, 29 listopada radni podjęli uchwałę o zamiarze likwidacji szkoły. Za zamknięciem głosowało 11 radnych 2 było przeciwnych.
Wójt Marek Maruszak zwrócił uwagę, że subwencja oświatowa nie starcza na zaspokojenie potrzeb gminy. W przypadku likwidacji SP Siedlimowo jeziorańska oświata będzie mogła działać w granicach subwencji. Dzieci z Siedlimowa będą mogły uczęszczać do szkół w Wójcinie i Jeziorach Wielkich. Kadra szkoły również miałaby możliwość pracy w pozostałych szkołach. Związane jest to z odejściem w latach 2006 i 2007 grupy nauczycieli na przyśpieszone emerytury. Nie wiadomo jednak na dzień dzisiejszy, w której szkole kto znajdzie pracę. Dyrektorzy pozostałych szkół, mają nie przyjmować nowych nauczycieli, ale trzymać etaty dla nauczycieli z Siedlimowa.
W przypadku braku zgody władz kuratoryjnych i ministerstwa, przygotowano plan rezerwowy, który wójt określił, jako rozwiązanie gorsze. Marek Maruszak powiedział, że doszłoby do zaniżenia stopnia organizacyjnego SP Siedlimowo. Zostałyby tam tylko klasy od 0 do III. Klasy IV-VI przeniesiono by do innych szkół. Jeżeli nie będzie likwidacji SP Siedlimowo, kwota 40.000 zł (tyle mają wynosić oszczędności związane z likwidacją szkoły) musiałaby zostać wygospodarowana w innych sposób. Jak powiedział wójt - poprzez cięcia w innych placówkach oświatowych: - "Wiązałoby się to likwidacją różnych kółek zainteresowań. Z ograniczeniem świetlic i innych spraw. To wszystko byłoby uzgodnione z wizytatorem. Wówczas również kadra w pozostałych szkołach byłaby ograniczana".
Podczas wystąpienia wójta na sali panowała cisza. Rodzice milczeli, jednak za ich placami widniały dwa rozpięte transparenty - te sama, które towarzyszyły im podczas ubiegłotygodniowego zebrania-protestu w Siedlimowie.
Prezes ZNP Sabina Modracka powiedziała: - "Jeśli dziś ma zostać podjęta uchwała, to powinna zostać przedstawiona imienna koncepcja rozśrodkowania kadry (...). Słuchając krzyku rozpaczy, rodziców, którzy są już tym wszystkim zmęczeni, doprowadzeni w zasadzie już do ostateczności kolejnymi propozycjami likwidacji szkoły, jestem naprawdę zrozpaczona. W zasadzie brak słów, żeby się wypowiedzieć na ten temat. Chciałam zapytać: dlaczego na takim spotkaniu nie była, nie uczestniczyła pani przewodnicząca komisji oświaty. To naprawdę bardzo boli, że nie ma tam osoby żadnej, która jest za tę naszą oświatę jeziorańską odpowiedzialna. Nich by ona raz słyszała krzyk rozpaczy nauczycieli i rodziców".
Do słów przedstawicielki ZNP odniosła się Jolanta Kowalska, przewodnicząca komisji oświaty. Zdaniem radnej nie powinno się w sposób sztuczny utrzymywać szkoły, jeśli cała gmina ponosi koszty zadłużenia gminy oraz, że niemożna utrzymać szkoły, w której brakuje dotacji na wynagrodzenie dla nauczycieli. Radna stwierdziła, że była na zebraniu wójta z nauczycielami i była zszokowana zachowaniem nauczycieli wobec wójta, którzy bezceremonialnie go atakowali. Słowa radnej wzbudziły protesty obecnych na sali nauczycieli.
Po przegłosowaniu uchwały o zamiarze likwidacji szkoły w Siedlimowie, rodzice nie podjęli jeszcze decyzji odnośnie dalszych kroków w obronie szkoły.
Przypomnijmy, że przy poprzednich dwóch próbach likwidacji szkoły, rodzice prowadzili akacje protestacyjne. Przebywali w szkole. Doszło również do tego, że nie posyłali dzieci do szkoły. Akcje przyniosły oczekiwany skutek. Jak będzie w tym roku? Nie wiadomo.
Sławomir Gacek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 720 (48/2005)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze