Reklama

- Niech pan weźmie łopatę i sam to zasypie

Pracownik straży miejskiej do Gwidona Trzeckiego
     - Niech pan weźmie łopatę i sam to zasypie
     Komendant Namieśnik wyjaśnia sprawę. Przestrzega, że w straży miejskiej nie ma miejsca dla osób tak rozmawiających z mieszkańcami.

     Podczas sesji Rady Miejskiej w Strzelnie, w czwartek 30 czerwca radny Jan Szarek mówił, że interweniował u niego mieszkaniec, Strzelnianin Roku 2009 Gwidon Trzecki, w sprawie zapadniętej studzienki telekomunikacyjnej na ul. Michelsona. Woda wypłukała zabezpieczenie i studzienka się zapadła, stwarzając zagrożenie dla mieszkańców. Gwidon Trzecki zgłosił problem do straży miejskiej, ale tam miał uzyskać odpowiedź, która bardzo go zaskoczyła.
     - Odpowiedź była taka, że ma wziąć łopatę i sam to zasypać - opowiadał Jan Szarek. Według radnego Gwidon Trzecki jeszcze raz zadzwonił do straży miejskiej i usłyszał, żeby takimi głupotami nie zawracać głowy.
     Przy okazji radny wspomniał, że chodnik przy tej jezdni jest w stanie opłakanym, że swego czasu z drugiej strony ul. Michelsona położono kostkę brukową. Ówczesny włodarz miasta Ewaryst Iwiński miał przyrzekać, że w następnym roku druga strona zostanie wybrukowana. - Jest to bardzo istotna sprawa. Jeżeli mógłby pan, panie burmistrzu, gdzieś zainterweniować, to może by przyniosło to taki skutek, że ten nowy chodnik w końcu byłby położony, to byłoby bardzo pożyteczne - mówił radny Szarek.       
     Burmistrz Ewaryst Matczak tłumaczył, że właścicielem studzienek telekomunikacyjnych jest Telekomunikacja i w związku z tym będzie interweniować u właścicieli o jej naprawę. Jeśli chodzi o chodnik to - jak mówił burmistrz - gmina złożyła prośbę do Zarządu Dróg Krajowych o przebudowę całej tej ulicy. - Są już sygnały, że być może w najbliższym czasie cała ta droga zostanie przebudowana. Jeśli chodzi o chodniki, to chciałbym, aby te prace też zostały wykonane, ale nic nie obiecuję. Są wstępne ustalenia z ZDK, ale nie wiem, jak to się skończy - tłumaczył burmistrz.
     Komendant straży miejskiej Paweł Namieśnik przyznał, że faktycznie słyszał o takim zajściu, jak opowiedział radny Szarek. Obecnie jest na etapie wyjaśniania sprawy.
     - Jeśli rzeczywiście okaże się, że takie zdarzenie miało miejsce, będę wnioskował do burmistrza o wyciągnięcie konsekwencji dyscyplinarnych w stosunku do osoby, która tak potraktowała osobę dzwoniącą. Straż miejska ma określone obowiązki i przyjmuje także zgłoszenia od mieszkańców. Jeśli zgłaszana sprawa nie leży w kompetencji straży, to my ją przekazujemy odpowiednim służbom. Nie ma u nas słowa „nie”, nie załatwiamy tego, odmawiamy interwencji. My pomagamy i jest to naszym strażnikom wpajane od samego początku. Jeśli ktoś jeszcze tego nie pojął, to ja nie widzę możliwości współpracy z taką osobą i nie ma dla niej u nas miejsca - mówił Paweł Namieśnik.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia mogileńska nr 1012 (27/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości