Sprzęt komputerowy oraz kasowy dostarczony przez Małgorzatę Pelc
z „Przewozów Regionalnych” w Bydgoszczy na mogileńskim dworcu instaluje Leszek Banicki
fot. Paweł Lachowicz
Dworzec, PKP, Mogilno, okienko kasowe
Od wtorku otwarto okienko kasowe
11 dni nieczynna była kasa biletowa. Wszystko przez totalne zamieszanie po wygraniu przetargu na sprzedaż biletów przez nowego ajenta Marzenę Dunajską z Wąbrzeźna. Dotychczasowy ajent Włodzimierz Paduch z Grudziądza nie chciał zwolnić lokalu kasowego, na który miał podpisaną umowę z PKP Nieruchomości.
Pracownicy Włodzimierza Paducha z Grudziądza zabrali wszystko, co znajdowało się w pomieszczeniu kasowym, które wynajmował od PKP. Zabrali nawet meble, które pozyskał od PKP za złotówkę, gdy przejmował kasę w Mogilnie kilka lat temu. Pracownicy Włodzimierza Paducha odjeżdżają z mogileńskiego dworca ze spakowanymi meblami oraz zdemontowaną zabudową pomieszczenia kasowego.
fot. Paweł Lachowicz
Od 31 stycznia w budynku mogileńskiego dworca PKP nieczynne były kasy biletowe. O przyczynach pisaliśmy tydzień temu w numerze 6/2014, w artykule Bój o okienko kasowe. Przypomnijmy, że przez zaistniały konflikt między dotychczasowym ajentem Włodzimierzem Paduchem, a PKP S.A. i nowym ajentem Marzeną Dunajską, nie doszło do przekazania kasy biletowej. Dotychczasowy ajent Włodzimierz Paduch po przegranym przetargu na sprzedaż biletów nie opróżnił w ustalonym czasie pomieszczeń kasy, a tym samym Marzena Dunajska nie mogła rozpocząć swojej pracy w terminie.
5 lutego w sprawie kasy biletowej na mogileńskim dworcu PKP interweniował też poseł Krzysztof Brejza, który prosił prezesa PKP S.A. o pomoc i podjęcie pilnych działań, by kasę biletową na mogileńskim dworcu przywrócić. Rozwiązaniem - zdaniem posła - do czasu uporania się przez PKP z ajentem, mogłoby być jak najszybsze zorganizowanie kasy tymczasowej w innym punkcie dworca lub w bezpośrednim jego sąsiedztwie. Poseł zwrócił uwagę również na problem krótkich godzin otwarcia dotychczasowej kasy biletów, sygnalizując potrzebę wydłużenia czasu jej pracy.
Jednak uruchomienie kasy tymczasowej nie było konieczne.
Po 10 dniach, w poniedziałek 10 lutego doszło do przekazania lokalu kasowego. Pojawili się również pracownicy poprzedniego ajenta Włodzimierza Paducha. Na miejsce w celu usprawnienia całej akcji i przekazania kluczy przyjechał Krzysztof Jakubik z PKP S.A. Dworce Kolejowe w Gdańsku.
Okazało się, że poprzedni właściciel przysłał swoich pracowników, aby zdemontowali zabudowę oraz zabrali biurka i inne pozostawione w pomieszczeniu kasowym rzeczy. Natomiast do posprzątania skierował swojego pracownika Małgorzatę Kucharską, która sprząta dworzec kolejowy.
- Dzisiaj jeszcze pani (Marzena Dunajska przyp. pal) zagospodaruje obiekt i jutro przyjedzie kasa. Prawdopodobnie już jutro kasa będzie czynna - usłyszeliśmy w poniedziałek od Krzysztofa Jakubika.
Od niego też dowiedzieliśmy się, jak dyrekcji udało zmusić Włodzimierza Paducha do opuszczenia obiektu.
- To perswazja naszej firmy, bo tak trzeba byłoby powiedzieć - usłyszeliśmy.
Dalej Krzysztof Jakubik tłumaczył, że dyrekcja PKP wypowiedziała panu Paduchowi umowę najmu, ale w umowie cywilno-prawnej są zapisy, które mają swój skutek i jak twierdził, cała sytuacja mogła trwać jeszcze miesiąc. Szczególnie, gdyby zachować wszelkie terminy.
- Poprzedni ajent dał sobie wytłumaczyć, że jego upór na nic się nie zda i będzie w związku z tym ponosił koszty, a wszyscy będą mieli nerwy. Ten pan czuł się po prostu pokrzywdzony - mówił Krzysztof Jakubik.
Dlaczego pokrzywdzony?
Otóż dlatego, że wcześniej, jak przystępowało się do przetargu, trzeba było mieć zapewnienie lokalu, czego w obecnych przetargach nie dokonano. Marzena Dunajska przetarg wygrała i zakładała, że skoro wygrała to od razu wchodzi na kasę, a okazało się, że Włodzimierz Paduch nie chciał opuścić pomieszczenia kasowego.
- Teraz są nowe umowy, które mówią, że z chwilą przegrania przetargu na sprzedaż biletów w przeciągu trzech dni przegrany opuszcza lokal i mamy problem zamknięty. W innych miejscowościach przekazanie kasy odbywało się bez problemu - dodał Krzysztof Jakubik.
Reporter widząc, że pracownicy Włodzimierza Paducha zdemontowali zabudowę postawioną z płyt meblowych spytał Krzysztofa Jakubika, czy Marzena Dunajska będzie mogła również taką zabudowę postawić.
- Nie ma problemu - usłyszeliśmy.
Jak się okazało już w poniedziałek obiekt został zagospodarowany przez nowego najemcę. Natomiast we wtorek zainstalowany został sprzęt kasowy i została uruchomiona kasa.
- Powinnam przeprosić wszystkich za zaistniałą sytuację, która poniekąd nie wynikła z mojej strony i przyczyny, bo jestem osobą poza konfliktem. Zapraszamy wszystkich i przepraszamy - mówi Marzena Dunajska.
Krzysztof Jakubik z PKP S.A. Oddział Dworce Kolejowe w Gdańsku przyjechał w poniedziałek
10 lutego, by uczestniczyć w przekazaniu pomieszczenia kasowego przez Włodzimierza Paducha
fot. Paweł Lachowicz
Małgorzata Kucharska jest nadal zatrudniona przez Włodzimierza Paducha, który w tej chwili świadczy usługi sprzątające. Zatrudniona u niego pani Małgorzata sprząta mogileński dworzec. Na zdjęciu podczas sprzątania opróżnionego pomieszczenia kasowego.
fot. Paweł Lachowicz
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1148 (7/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze