Reklama

Oszukiwanie chorych jest zgodne z prawem

fot. Roman Wolek

Gołąbki, prokuratura, leczenie, Zbigniew W.
   Oszukiwanie chorych jest zgodne z prawem
     Zdaniem prokuratury nie doszło do udzielania bez uprawnień świadczeń zdrowotnych przez Zbigniewa W. z Gołąbek, który - tytułując się profesorem - za 600 zł sprzedaje jako lek na raka zwykły soczek.

     ŚLEDZTWO PO ARTYKULE
     Prokuratura wszczęła postępowanie na skutek artykułu Sprzedaje eliksir na raka i chce dostać nagrodę Nobla, który ukazał się w Pałukach w październiku ubiegłego roku. Po raz pierwszy o działalności Zbigniewa W. pisaliśmy w 2009 r. w artykule Eliksir na raka, który nikomu nie pomaga.
     Przypomnijmy, że obecnie 70-letni Zbigniew W. przeprowadził się do gminy Trzemeszno kilka lat temu ze Szczecina. Podaje się za uzdrowiciela. Produkuje i sprzedaje specyfik, który nazywa Kroplami życia lub Guttae Vitae. Jak zapewnia, zażywanie tego eliksiru powoduje wyleczenie się z raka, a także z innych ciężkich chorób. Swój cudowny lek sprzedaje za 600 zł. Utrzymuje, że ma na swoim koncie kilkaset osób, które wyleczył z raka.
     Mieszkaniec Gołąbek, gdy odbiera telefon, przedstawia się zawsze jako profesor. Używa też tytułów doktora różnych nauk, mimo że nie skończył żadnej wyższej uczelni, a - jak sam przyznaje - swoją edukację zakończył na uzyskaniu technika nawigacji. Twierdzi jednak, że tytuły naukowe zostały mu przyznane przez różne zagraniczne uczelnie, m.in. ze Sri Lanki, po tym jak przesłał im swoje opracowania o tym, że odkrył tajemnicę raka.
     MOŻE WYLECZYĆ
     Aby sprawdzić, czy rzekomy cudotwórca z Gołąbek nadal prowadzi swój proceder, zbierając materiały do artykułu w ubiegłym roku reporterka Pałuk zadzwoniła do Zbigniewa W. Podała się za osobę z odległej części kraju, która szuka pomocy dla członka swojej rodziny chorego na raka. W trakcie rozmowy mieszkaniec Gołąbek zapewnił, że wyleczył już wielu ludzi, i że walczy z nowotworami od 25 lat. Zachęcał do przyjechania do Gołąbek z chorą osobą i zapewniał, że jest duża szansa wyleczenia, mimo że reporterka mówiła wcześniej, że chora jest już w bardzo złym stanie i ma przerzuty nowotworu. Zbigniew W. informował, że wizyta kosztuje 400 zł, a zakup półlitrowej butelki lekarstwa 200 zł. Mówił też o tym, iż ewentualnie może wysłać swój eliksir po wpłaceniu 200 zł.
     MA PLAN NA BIZNES
     Mieszkaniec Gołąbek w ubiegłym roku założył nawet własną stronę internetową. Informuje na niej, że jest autorem książki pt. Odkryłem tajemnicę raka.
     Na swojej stronie podaje swój życiorys i rzekome dokonania oraz zapewnia, że odkrył tajemnicę raka i wie, jak wyleczyć się z tej choroby. Podkreśla również, że posiadł taką wiedzę dzięki temu, że nie ma przygotowania medycznego.
     Duża część informacji poświęcona jest produkowanym przez niego Kroplom życia, czyli Guttae Vitae. Przytacza rzekome przykłady cudownych wyleczeń ludzi, a nawet ogiera wartego milion dolarów. Pisze też o swoich biznesowych planach produkcji Kropel życia na masową skalę.
     Jak zakłada w swoim biznesplanie zamieszczonym w Internecie, sprzedaż należy rozpocząć w Polsce, a następnie rozwinąć ją na Europę, Daleki Wschód i Azję. Zyski w Polsce ocenia na 350.000 dolarów miesięcznie przy sprzedaży 10 tysięcy litrów.  
     CHCE DOSTAĆ NOBLA
     Spośród informacji, które Zbigniew W. podaje na swojej stronie, najbardziej zdumiewają te o jego planach naukowych. Jak informował - najpierw w październiku ubiegłego roku, a później w marcu bieżącego roku, chciał zorganizować w hotelu Novotel w Poznaniu Światowy Kongres Medycyny Alternatywnej, poświęcony w całości swojej działalności. Głównym punktem programu miało być utworzenie Międzynarodowego Stowarzyszenia Medycyny Alternatywnej. Stowarzyszenia to miałoby wystosować list do Komitetu Noblowskiego z prośbą o nominację do Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny dla Zbigniewa W., za odkrycie tajemnicy raka.
     WIZYTA JEST DROGA
     Postępowanie po naszym artykule Prokuratura Rejonowa w Gnieźnie wszczęła 8 listopada ubiegłego roku. Dotyczyło ono udzielania co najmniej od 2007 r. do 2011 r., bez uprawnień, świadczeń zdrowotnych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, czyli dotyczyło czynu z artykułu 58 ustęp 2 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. W toku śledztwa przesłuchano m.in. sąsiadów Zbigniewa W., którzy zeznali, że do mieszkańca Gołąbek często przyjeżdżały samochodami różne osoby. Dzielnicowy z Komisariatu Policji w Trzemesznie przyznał, że słyszał od ludzi, iż Zbigniew W. leczy raka, a wizyta u niego jest droga.
Przesłuchana została m.in. także reporterka Pałuk, która w ubiegłym roku, dzięki dziennikarskiej prowokacji, potwierdziła, iż mieszkaniec Gołąbek nadal prowadzi swój proceder rzekomego uzdrawiania osób chorych na raka.
     CUDOTWÓRCA PRZESZUKANY
     30 grudnia ubiegłego roku prokuratura postanowiła zażądać od Zbigniewa W. dobrowolnego wydania rzeczy mogących stanowić dowód w sprawie. Chodziło tu m.in. o: dokumentację dotyczącą przyjmowanych pacjentów i preparatu Guttae Vitae, butelkę tego specyfiku, książki oraz inne publikacje mieszkańca Gołąbek dotyczące leczenia. W razie odmowy przeprowadzone miało zostać odebranie tych rzeczy. Tego samego dnia policjanci z Trzemeszna pojechali do domu rzekomego cudotwórcy w Gołąbkach i zabezpieczyli różne dowody rzeczowe. Między innymi udało się zabezpieczyć butelkę ze specyfikiem nazywanym Krople życia, czyli Guttae Vitae, kartki formatu A4 z nadrukami Guttae Vitae krople życia Prof. dr. Medycyny Alternatywnej Zbigniewa W., kartkę z napisem Karta leczenia kompleksowego. Zabrano także książki napisane przez W.: Nie ma chorób nieuleczalnych, Witamina to życie i Odkryłem tajemnicę raka. Policjantom udało się również zabezpieczyć pieczątkę z tytułem: Zbigniew W. prof. dr (M. A.).
     ELIKSIR OKAZAŁ SIĘ SOCZKIEM
     Zabezpieczone przez policję Krople życia, czyli specyfik, który według zapewnień Zbigniewa W. leczy raka, zbadany został w Katedrze i Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Ustalono, że w szklanej butelce z nakrętką 60 lat tradycji znajdowała się ciemnoczerwona, gęsta i lepka ciecz o charakterystycznym zapachu soku. Na podstawie badań nie stwierdzono w ogóle obecności substancji biologicznie czynnych, czyli takich, które wpływają na wzmożenie czynności życiowych organizmu. Tym samym badana ciecz nie może mieć właściwości leczniczych. Nie stwierdzono obecności trucizn organicznych i substancji psychoaktywnych. Potwierdzono jedynie obecność związków organicznych typowych dla napojów, czyli cukrów i steroli roślinnych.
     CHWYTAŁ SIĘ BRZYTWY
     Trzemeszeńscy policjanci zajmujący się tą sprawą dotarli także do trzech osób, których wypowiedzi nagrane zostały na kasecie video, udostępnionej przez W. reporterowi Pałuk, podczas zbierania materiałów do pierwszego artykułu na temat jego działalności. Kaseta ta nagrana została na początku lat 90. Nagrane są na niej wypowiedzi różnych osób z całej Polski, które w samych superlatywach opisują skuteczność leczenia Zbigniewa W. Opisują one przypadki wyleczenia z różnych chorób, w tym z raka, ich samych oraz członków rodziny lub znajomych. Jednak ponad dwa lata temu w rozmowie z Pałukami osoby te stwierdziły, że wcale nie zostały wyleczone.
     Podczas przesłuchań przeprowadzonych niedawno przez policję, dwie z tych osób zaprzeczyły, że kiedykolwiek miały kontakt ze Zbigniewem W. Natomiast jeden z mężczyzn przyznał, iż próbował leczyć się u W., lecz nie przyniosło to żadnego rezultatu. Jednak zaznaczył, że nie czuje się w tej sprawie pokrzywdzony, gdyż świadomie podjął ryzyko, nie wierząc w skuteczność takiego leczenia. - Jak to mówią, tonący się brzytwy chwyta - wyjaśnił swoje postępowanie przesłuchującym go policjantom.
     CUDOWNY LEK TO SUPLEMENT DIETY
     Śledztwo wykazało także, iż mieszkaniec Gołąbek sprzedaje swój eliksir, mimo że nie ma zarejestrowanej działalności gospodarczej. Działalność taką prowadził jeszcze 5 lat temu. Od 22 grudnia 1989 r. był zapisany w ewidencji działalności gospodarczej jako osoba prowadząca działalność paramedyczną, jednak wykreślony został z tej ewidencji 3 stycznia 2007 r.
     18 stycznia radca prawny reprezentujący Zbigniewa W., za pośrednictwem prokuratury skierował do Sądu Rejonowego w Gnieźnie zażalenie na postanowienie prokuratury o przeszukaniu z dnia 30 grudnia ubiegłego roku. Zaskarżył postanowienie prokuratury o żądanie wydania rzeczy oraz o przeszukanie i wnioskował o uchylenie tego postanowienia. Zarzucił także naruszenie wolności miru domowego i bezpodstawne zajęcie publikacji. Całe zażalenie zostało jednak przez sąd odrzucone.
     30 stycznia bieżącego roku reprezentujący mieszkańca Gołąbek radca prawny złożył wniosek o umorzenie postępowania. Wskazywał, że W. nigdy nie udzielał świadczeń zdrowotnych. Jego rzekomy lek na raka nazwał suplementem diety i tłumaczył, że Zbigniew W. jest starszym człowiekiem na emeryturze, więc nie jest w stanie zajmować się sprzedażą swojego suplementu w ramach działalności gospodarczej.
     POSTĘPOWANIE UMORZONE
     Postępowanie prokuratury było jednak kontynuowane. Zakończone zostało dopiero 30 marca. Wtedy to prokurator Nikola Baranowska wydała w tej sprawie postanowienie o umorzeniu dochodzenia.
W toku postępowania ustalono, że Zbigniew W. co najmniej od 2007 r. do 2011 r. w swoim domu przyjmował chorych bądź ich rodziny, dla których sporządzał kartę leczenia kompleksowego, zalecał dietę i podawał, w jakich proporcjach pić zioła. Posługiwał się przy tym: tytułem naukowym profesora doktora medycyny alternatywnej oraz stopniem naukowym doktora nauk przyrodniczych oraz doktora filozofii. Sprzedawał Guttae Vitae, za wizytę żądał 400 zł, a za pół litra napoju 200 zł. Zapewniał klientów, że z jego pomocą wyzdrowieją, nawet jeśli rokowania leczących ich lekarzy były niekorzystne. Jak ustaliła prokuratura, rola Zbigniewa W. sprowadzała się do sprzedaży stworzonego przez siebie produktu oraz określania jego stosowania w połączeniu z innymi ziołami i stosowaną dietą. Nie udzielał on jednak - zdaniem prokuratury - świadczeń zdrowotnych polegających na rozpoznaniu chorób i ich leczeniu oraz nie podawał leków.
     TO NIE PRZESTĘPSTWO
     Dlatego też według Prokuratury Rejonowej w Gnieźnie nie doszło do udzielania bez uprawnień świadczeń zdrowotnych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, czyli do czynu z artykułu 58 ustęp 2 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Zdaniem prokuratury działalność mieszkańca Gołąbek nie wyczerpała także znamion czynu zabronionego z artykułu 286 paragraf 1 kodeksu karnego, który mówi o tym, że kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
     SPOJRZEĆ ROZSĄDNIE
     W uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu postępowania prokurator Nikola Baranowska odniosła się także do zapewnień Zbigniewa W., iż produkowane przez niego Krople życia leczą raka.
Jeśli zaś chodzi o zapewnienia sprzedawcy, co do właściwości produktu polegającego na całkowitym wyleczeniu z choroby, to w tym zakresie należy spojrzeć na to zagadnienie z perspektywy "rozsądnego człowieka", który posiadając wiedzę na temat właściwości ziół winien w tym aspekcie właściwie ocenić możliwości lecznicze sprzedawanego produktu, co uniemożliwia powstanie mylnego wyobrażenia o rzeczywistych właściwościach towaru - napisała prokurator Nikola Baranowska.
DWA WYKROCZENIA
Zbigniew W. z związku ze swoją działalnością może zostać jedynie ukarany za dwa wykroczenia: za prowadzenie działalności gospodarczej bez wymaganego zgłoszenia do ewidencji działalności gospodarczej oraz za przywłaszczenie tytułu naukowego profesora i stopnia naukowego doktora. Chodzi tu więc o wykroczenie z artykułu 60 (1) paragraf 1 kodeksu wykroczeń, który mówi o tym, że kto wykonuje działalność gospodarczą bez wymaganego zgłoszenia do ewidencji działalności gospodarczej, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny, oraz o wykroczenie z artykułu 61 paragraf 1, który dotyczy przywłaszczenia sobie przez kogoś stanowiska, tytułu lub stopnia, do których nie ma prawa, za co grozi kara grzywny do 1.000 zł.
     Materiały dotyczące tych wykroczeń przekazane zostały przez prokuraturę policji w celu przeprowadzenia postępowania i skierowania do sądu wniosków o ukaranie.
     UKRÓCIĆ MOŻE TYLKO PROKURATURA
     Umorzeniem sprawy przez prokuraturę zaskoczony jest lekarz z trzemeszeńskiej przychodni Edward Załęski. - Jak są teraz w Polsce afery jak solna i z suszem jajecznym to wychodzi na to, że u nas można wszystko sprzedawać. Jeśli to, co sprzedaje ten człowiek było zbadane i okazuje się, że nie ma wpływu na organizm, to jeszcze pół biedy. Ale tak czy tak jest to naciąganie i wprowadzanie w błąd. Tak jakbym sprzedawał witaminę C i zapewniałbym, że to jest cudowny lek na serce. Tym bardziej, że on to sprzedaje za 600 zł, gdy teraz każdy narzeka na ceny leków - komentuje trzemeszeński lekarz.
     Sprawą zainteresował się Krzysztof Kordel prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej.
     - Tylko prokuratura może ukrócić taką działalność. I można zrobić to co pan zrobił, czyli dotrzeć z informacją o tym do społeczeństwa. Taka działalność to typowe oszustwo i to na ludziach, którzy w pewien sposób już zostali pokrzywdzeni - uważa prezes WIL. Poprosił nas także o przesłanie artykułów na temat działalności Zbigniewa W. i jak zapewnił, przeanalizuje zawarte w nich informacje. Zadeklarował również, że skonsultuje się z prawnikami WIL i zastanowi się czy mimo umorzenia sprawy przez prokuraturę, nie złożyć ze strony Wielkopolskiej Izby Lekarskiej doniesienia do prokuratury o popełnieniu przestępstwa.
     NADAL PROFESOR
     Po zakończeniu postępowania prokuratorskiego zadzwoniliśmy do Zbigniewa W., żeby zapytać go, dlaczego oszukuje osoby chore przekonując, że wyleczy je z raka, jeśli badania sprzedawanego przez niego eliksiru wykazały, że nie zawiera on substancji biologicznie czynnych i nie może mieć właściwości leczniczych. Chcieliśmy także zapytać, czy nadal będzie on prowadził swoją działalność i sprzedawał swój specyfik. Jak zwykle, odbierając telefon przedstawił się jako profesor. Mieszkaniec Gołąbek nie chciał odpowiedzieć na pytania.
     - Jestem skłonny wytoczyć panu sprawę sądową i będę wtedy to tłumaczył w sądzie. Pan przekracza prawo, więc spotkamy się w sądzie - powiedział naszemu reporterowi Zbigniew W.

Roman Wolek
Pałuki nr 1055 (18/2012)

Reklama

 

 

Więcej informacji:

Eliksir na raka,  który nikomu nie pomaga

Trzy pytania do ministra o samozwańczego doktora

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości