Andrzej Sosnowski, wiceprezes Spółki Plantatorsko-Pracowniczej jest zaskoczony tym, że spółka może zostać pominięta w procesie prywatyzacji
fot. Roman Wolek
Trzemeszno, Pepees, firma, kupno
Pepees chce kupić krochmalnię
Przeciwko temu opowiadają się pracownicy PPZ Trzemeszno i rozpatrują nawet niewpuszczenie przedstawicieli firmy z Łomży na teren zakładu. Działaniami Ministerstwa Skarbu Państwa zaskoczeni są członkowie Spółki Plantatorsko-Pracowniczej, którzy od kilku lat gromadzą środki potrzebne na udział w prywatyzacji.
CHCĄ SZYBKIEJ PRYWATYZACJI
Na stronach internetowych związanych z tematyką finansową pojawiły się informacje, że 27 lutego zarząd Pepees S.A. z Łomży otrzymał zgodę z Ministerstwa Skarbu Państwa na pogłębione badanie PPZ Trzemeszno. Firma ta zamierza kupić 90,4% udziałów trzemeszeńskiej krochmalni. Pepees ma złożyć ofertę kupna PPZ Trzemeszno do 13 kwietnia.
Jak już wielokrotnie pisaliśmy, pierwsza próba prywatyzacji krochmalni podjęta została w 2002 r. Wtedy rozstrzygnięto przetarg na zbycie 59% udziałów krochmalni. Zgłosiły się dwa podmioty, ale kryteria spełniała tylko Lubelska Korporacja Finansowa sp. z o.o. wspólnie z Krzysztofem Borkowskim. Jednak umowa sprzedaży akcji krochmalni temu podmiotowi nigdy nie została zrealizowana, gdyż w Departamencie Prywatyzacji Ministerstwa Skarbu Państwa uznano, że lepsze warunki sprzedaży udziałów PPZ Trzemeszno można byłoby uzyskać w drodze rokowań niż w trybie przetargu. W 2005 r. zapadł sądowy wyrok, który nakazał Ministrowi Skarbu Państwa sprzedaż 59% udziałów krochmalni na rzecz Lubelskiej Korporacji Finansowej. Jednak wykonanie wyroku stało się niemożliwe, gdyż w międzyczasie znacznie wzrosła wartość PPZ i tym samym 59% udziałów tej firmy jest teraz warte dużo więcej niż podczas przetargu. Przez ostatnie lata nie udało się zawrzeć porozumienia pomiędzy Ministerstwem Skarbu Państwa a inwestorem, który chciał nabyć większość udziałów trzemeszeńskiej fabryki. Dlatego też nic nie wyszło z planów prywatyzacji krochmalni w 2009 r., mimo że zakład wpisany został na listę planowanych projektów prywatyzacyjnych. Na przeszkodzie stanęła skomplikowana sytuacja prawna związana z efektami poprzedniej próby prywatyzacji.
STARZY ZNAJOMI
Potencjalny nabywca PPZ Trzemeszno czyli Pepees z Łomży, jest również producentem skrobi ziemniaczanej. Z firmą tą powiązane są osoby, które próbowały nabyć akcje trzemeszeńskiej krochmalni już w 2002 r.
Jednym z udziałowców w Pepees jest cypryjska spółka Midston Developments Limited związana z Józefem Hubertem Gierowskim. Ten znany gracz giełdowy był głównym udziałowcem Lubelskiej Korporacji Finansowej w 2002 r., czyli wtedy, gdy firma ta próbowała nabyć większość akcji krochmalni. Józef Hubert Gierowski, z zawodu architekt, w latach 1999-2001 znajdował się na liście najbogatszych Polaków według tygodnika Wprost. W 1979 roku wyemigrował do Francji. Handlował dziełami sztuki oraz zajmował się projektowaniem. Działał m.in. w USA, Japonii, Francji i krajach Ameryki Łacińskiej. Zarobione pieniądze inwestował na początku lat 90-tych w powstającą warszawską Giełdę Papierów Wartościowych. Majątku dorobił się na inwestycjach w Vistulę, Universal i Bank Śląski. Inwestował także w nieruchomości. Próbował m.in. kupić słynny Tor Wyścigów Konnych Służewiec.
Z kolei przewodniczącym rady nadzorczej Pepees S.A. i udziałowcem tej firmy jest Krzysztof Borkowski, czyli osoba, która wspólnie z Lubelską Korporacją Finansową w 2002 r. próbowała nabyć większość akcji PPZ Trzemeszno.
Pepees S.A. jest notowana na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Zdecydowana większość jej akcji, bo 60,81%, znajduje się w obrocie publicznym. 10,86% akcji należy do Midston Developments Limited, 10,36% do Trado S.A., 9,54% do Krzysztofa Borkowskiego, 7,38% do cypryjskiej spółki Richie Holding Ltd, a 1,04% do akcjonariuszy mniejszościowych - 0,84% do prezesa zarządu spółki Wojciecha Faszczewskiego i 0,19% do członka rady nadzorczej Dawida Sukacza.
BOJĄ SIĘ O PRACĘ
Nagłe, ponowne powstanie planów prywatyzacji zakładu w Trzemesznie niepokoi pracowników PPZ Trzemeszno. Przeciwne temu są dwa związki zawodowe działające w zakładzie: NSZZ Solidarność i NSZZ Pracowników PPZ.
- Jesteśmy przeciwni prywatyzacji. Nasz zakład nie potrzebuje inwestora strategicznego. Jest rozbudowany i udoskonalony. A tu biedny ma bogatego wspomóc? Zakład w Łomży wykonał 70% limitu skrobi, a my 130%. To coś nie gra w tej sytuacji. Przecież to my jesteśmy największym zakładem ziemniaczanym w Polsce - twierdzi Piotr Grylewicz, przewodniczący NSZZ Solidarność w trzemeszeńskiej fabryce. Jak dodaje, wysłane zostały pisma do Ministerstwa Skarbu Państwa z prośbą o wstrzymanie planowanego audytu zakładu oraz o rozmowę z przedstawicielami ministerstwa. Jak zapowiada, audyt zakładu ma zostać rozpoczęty przez przedstawicieli firmy z Łomży, jutro, czyli w piątek 9 marca, a załoga rozpatruje nawet możliwość protestu polegającego na niewpuszczeniu osób, które mają dokonać audytu, na teren zakładu.
Andrzej Kurek przewodniczący NSZZ Pracowników PPZ dodaje, że planowane jest także spotkanie z burmistrzem Krzysztofem Derezińskim, aby poinformować go o zaistniałej sytuacji.
- Gdy ktoś kupi zakład, to ileś osób może stracić pracę. Tego się boimy. Dodatkowo na okres kampanii zatrudniani są także pracownicy.
- Nie byłaby to więc także dobra sytuacja dla gminy, gdyby te osoby przeszły na zasiłek. Chcę też dodać, że czujemy się traktowani przez ministerstwo nie jak podmiot, ale jak przedmiot - komentuje Andrzej Kurek.
SPÓŁKA POMINIĘTA
Informacji związanych z prywatyzacją zakładu nie chce komentować prezes krochmalni Grzegorz Sobecki.
- To nie są moje kompetencje - informuje.
Nabycie udziałów PPZ przez spółkę z Łomży uniemożliwi udział w prywatyzacji członkom Spółki Plantatorsko-Pracowniczej. Skupia ona większość plantatorów ziemniaków dostarczających ten surowiec do fabryki w Trzemesznie oraz pracowników krochmalni. Od kilku lat zbierają oni środki na to, by wziąć udział w prywatyzacji zakładu. - Jest to sprzeczne z tym, co nam obiecano podczas wielu spotkań w ministerstwie, że będziemy mogli wziąć udział w prywatyzacji - komentuje Andrzej Sosnowski, wiceprezes Spółki Plantatorsko-Pracowniczej. Przedstawiciel pracowników zakładu w tej spółce zwraca uwagę, że wszystko wygląda na to, że prywatyzacja zakładu przez Pepees może się odbyć z wykorzystaniem krótszego procesu, poprzez Radę Ministrów, i w takim przypadku nie wymagane będzie zachowanie procedur związanych z innymi ścieżkami prywatyzacji. Jak wyjaśnia, przedstawiciele krochmalni mają więc obawy związane z tym, że mogą zostać pominięci w prywatyzacji.
Poza tym, jak zaznacza, firma ma od lat dobre wyniki finansowe, wartość majątku podniesiona została trzykrotnie, zakład nie wymaga dokapitalizowania i do Skarbu Państwa wpływa z krochmalni wysoka dywidenda, więc nie wiadomo, dlaczego Skarb Państwa chce teraz pozbyć się zakładu i to w taki sposób. Dlatego też spółka wysłała do ministerstwa pismo z prośbą o wyznaczenie terminu spotkania, podczas którego wyjaśnione zostaną ostatnie informacje dotyczące planów prywatyzacji zakładu i aby umożliwić, zgodnie z wcześniejszymi uzgodnieniami, plantatorom i pracownikom wzięcie udziału w procesie prywatyzacji. Na razie żadna odpowiedź na to pismo z Ministerstwa Skarbu Państwa nie nadeszła.
Również my nie otrzymaliśmy odpowiedzi na pytania dotyczące ewentualnej prywatyzacji PPZ Trzemeszno, które przesłaliśmy do Ministerstwa Skarbu Państwa. Od pracownika działu prasowego ministerstwa otrzymaliśmy zapewnienie, że informacje przesłane nam zostaną do ubiegłego poniedziałku lub wtorku, jednak do zamknięcia numeru odpowiedzi tych nie otrzymaliśmy.
Do tematu wrócimy w Pałukach.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1047 (10/2012)
Inne teksty na ten temat:
Krochmalnia sprzedana
Krochmalnia w przededniu wielkich zmian
Widmo protestów w krochmalni
Krochmalnia bliska prywatyzacji
Chcą zmieszać cukier ze skrobią
Kampania będzie dobra
Krochmalnia uratowana
Będą protestować przed ministerstwem
Jest oferta kupna krochmalni
Promyk nadziei dla krochmalni
Apelują do ministerstwa w sprawie krochmalni
Prywatyzacja krochmalni na razie zbyt ryzykowna
Dobry rok dla krochmalni i plantatorów
Krochmalnia chce, by gmina poręczyła kredyt
Prywatyzacja niepokoi producentów i załogę
Zakład wyprodukuje 80 procent limitu skrobi
Powiększyli kapitał
Nowa linia wymycia i rafinacji skrobi
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze