Reklama

Przeżyli razem pół wieku. Dziś mówią: Miłość trzeba szlifować i pielęgnować jak diament (zdjęcia)

Krystyna i Jacek Wojciechowscy z Ostrowa, Barbara i Wincenty Płócienniczak ze Strzelna oraz Wanda i Tadeusz Parada ze Strzelna nie posiadają recepty na małżeństwo doskonałe. Twierdzą zgodnie, że prawdziwa miłość, wzajemne poszanowanie i zrozumienie, dobry humor i odrobina małżeńskiej niezgody to czynniki wpływające na wspólne przeżycie długich lat.

O tym, czy istnieje recepta na doskonały związek i czy sprawdza się w codziennym życiu mówili dostojni Jubilaci, którzy 4 lipca w sali sesyjnej Urzędu Miejskiego w Strzelnie obchodzili 50-lecie pożycia małżeńskiego. W tym dniu swoje szczególne święto obchodziły trzy pary małżeńskie: Krystyna i Jacek Wojciechowscy z Ostrowa, Barbara i Wincenty Płócienniczak ze Strzelna oraz Wanda i Tadeusz Parada ze Strzelna, które ślubowały w 1972 roku. Po 50 latach małżeństwa, za wytrwałość i wspaniały przykład dla młodych ludzi zostali uhonorowani medalami prezydenta Rzeczpospolitej Polski. Jubilaci odebrali nie tylko szczere życzenia i kwiaty, ale także okolicznościowe grawertony ufundowane przez burmistrza Strzelna Dariusza Chudzińskiego.

Jubilaci dziękowali za nawet te najtrudniejsze chwile swego życia i kolejny raz, podobnie jak pół wieku temu przyrzekali sobie miłość, wierność i wsparcie w każdej chwili życia. Uroczystość rozpoczęła kierownik USC Joanna Stranc, która zaznaczyła, że 50. rocznica zawarcia związku małżeńskiego, to niezwykle piękna uroczystość. Następnie małżonkowie podając sobie prawe ręce złożyli wzajemne podziękowania za zgodne, szczęśliwe i trwałe małżeństwo. Z życzeniami wystąpił również burmistrz Dariusz Chudziński, który pogratulował jubilatom długich lat wspólnego życia, życzył wszystkim parom zdrowia, wszelkiej pomyślności, pogody ducha i doczekania następnych pięknych jubileuszy. - Spotykamy się dzisiaj w parlamencie naszej małej ojczyzny, bo tak można nazwać salę, w której przebywamy, tutaj odbywają się sesje Rady Miejskiej i podejmowane są najważniejsze dla gminy tematy. To  świadczy o tym, jak jesteście państwo dla nas ważni (…). Gratuluję tak pięknego jubileuszu, to na fundamentach, które wy zbudowaliście budujemy nowoczesne, przyjazne mieszkańcom Strzelno - mówił burmistrz. Do życzeń dołączyła też wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Emilia Walkowiak, wręczając Jubilatom listy gratulacyjne oraz kwiaty, a także przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Dubicki, który obdarował Jubilatów okolicznościowymi grawertonami.

Dla Jubilatów zaśpiewała w strzeleńskim ratuszu Patrycja Lewandowska fot. Magdalena Lachowicz

Następnie przy symbolicznej lampce szampana odśpiewano jubilatom Sto lat. Przy jubileuszowym torcie ufundowanym przez Urząd Miejski oraz kawie i śpiewie Patrycji Lewandowskiej dostojne pary małżeńskie opowiadały o tym, jak przeżyły ten bardzo długi okres, który ich zdaniem nie zawsze usłany był różami, a często okraszony zmęczeniem. Jednak bardzo szczęśliwy. Jaka jest zatem recepta na długowieczne szczęście we dwoje? Odpowiedź była jedna, że nie istnieje recepta na małżeństwo doskonałe. Potrzebna jest tylko prawdziwa miłość, wzajemne poszanowanie i zrozumienie oraz uczciwość i wyrozumiałość. 

KRYSTYNA I JACEK WOJCIECHOWSCY

Krystyna i Jacek Wojciechowscy mieszkają w Ostrowie. Pan Jacek pochodzi z Przedborza, a pani Krystyna jest rodowitą ostrowianką. Znali się praktycznie od przedszkola. Wspólne zabawy z czasem przerodziły się w wielką miłość, ale stało się to dopiero po tym, jak pan Jacek wrócił z wojska. Pani Krystyna opowiada, że mąż ujął ją pogodą ducha i wesołym usposobieniem, którym potrafił zarażać wszystkich dookoła. - Przyjeżdżał do mnie motorkiem, ja wsiadałam i jechaliśmy przed siebie, tylko we dwoje - opowiada pani Krystyna. Po długiej znajomości, 26 października 1972 roku zawarli związek małżeński. Najpierw w USC w Strzelnie i dwa dni później, 28 października miłość i wierność ślubowali w parafialnym kościele w Ostrowie. Wychowali troje dzieci: Mariusza, Mariolę i Bogusławę. Doczekali się 6 wnucząt: Kacpra, Wojciecha, Jakuba, Mateusza, Aleksandry i Adama.

Pani Krystyna zajmowała się wychowywaniem dzieci i prowadzeniem domu, natomiast pan Jacek zawodowo związany był z PGR w Markowicach, gdzie pracował w warsztacie. Dodatkowo do dzisiaj udziela się w miejscowej jednostce OSP oraz Radzie Sołeckiej. Jak mówią specjalnej recepty na tak długie wspólne pożycie nie ma, ale oni cały czas szanują swoje uczucia i nadal starają się je pielęgnować. Oboje przyznali, że w związku bardzo ważny jest szacunek, zaufanie, wyrozumiałość i umiejętność wybaczania. Ponadto, jak dodali nawet po 50 latach wspólnego życia związek trzeba cały czas pielęgnować.

Krystyna i Jacek Wojciechowscy z Ostrowa z rodziną, kierowniczką USC Joanną Stranc, wiceprzewodniczącą Rady Miejskiej Emilią Walkowiak i przewodniczącym Rady Miejskiej Piotrem Dubickim fot. Magdalena Lachowicz

BARBARA I WINCENTY PŁÓCIENNICZAKOWIE

Barbara i Wincenty Płócienniczakowie pochodzą  i mieszkają w Strzelnie. Poznali się w 1967 roku tuż przed maturą pani Barbary. - Mąż już wtedy pracował. Zaiskrzyło, jak stałam w grupce między koleżankami, a on przechodził obok i w tym tłumie mnie wyłapał. I okazało się, że to było to. No i tak to było młodość i zakochanie wielkie - opowiada pani Barbara.

Swoją miłość przypieczętowali dopiero po sześciu latach, zawarciem 28 października 1972 roku związku małżeńskiego w USC i w kościele w Strzelnie. Pani Barbara pracowała w biurze, najpierw w kadrach, a potem w sekretariacie Nadleśnictwa w Miradzu, a pan Wincenty jako pracownik umysłowy pracował w różnych firmach na terenie Strzelna i Mogilna. Wychowali dwie córki: Katarzynę i Agatę oraz syna Bartosza. Doczekali się trójki wnucząt: Dominiki, Juliana i Neli.

Oboje twierdzą, że wspólne lata upłynęły im bardzo szybko. Przez cały związek zawsze starali się iść zgodnie. Przyznali, że w związku najważniejsze jest wyrozumiałość, cierpliwość i szacunek względem siebie i innych, bo idealnych związków po prostu nie ma. - Bardzo ważne jest w związku to, by jeden drugiemu umiał ustąpić. Bardzo ważna jest też cierpliwość i zrozumienie. Chociaż po 50 latach można mówić bardziej o przyzwyczajeniu niż o miłości, to związek trzeba cały czas pielęgnować i tę miłość podsycać - dodali małżonkowie.

Barbara i Wincenty Płócienniczak ze Strzelna z córką oraz kierowniczką USC Joanną Stranc, wiceprzewodniczącą Rady Miejskiej Emilią Walkowiak i przewodniczącym Rady Miejskiej Piotrem Dubickim fot. Magdalena Lachowicz

WANDA I TADEUSZ PARADA

Wanda i Tadeusz Parada mieszkają w Strzelnie. Pani Wanda pochodzi z Mirosławic, a pan Tadeusz z Sukowych (gm. Kruszwica). Poznali się na zabawie w Sukowych. - Kiedyś modne były potańcówki. Organizowane były zarówno w Sukowych, jak i we Wronowych. My z dziewczynami biegałyśmy raz tutaj na zabawę, raz tam. Na jednej z takich potańcówek w Sukowych żeśmy się poznali. Później się często spotykaliśmy i tak aż do ślubu - opowiada pani Wanda. Swoją miłość przypieczętowali 18 listopada 1972 roku zawarciem związku małżeńskiego. Najpierw w USC w Strzelnie i tego samego dnia w kościele parafialnym we Wronowych. Oboje zamieszkali w domu rodzinnym pana Tadeusza w Sukowych. Od 5 lat mieszkają w Strzelnie. Pani Wanda prowadziła dom i wychowywała dzieci, natomiast pan Tadeusz pracował jako kierowca w Spółdzielni Transportu Wiejskiego w Inowrocławiu. Wychowali dwoje dzieci: Magdalenę i Marcina. Doczekali się dwójki wnucząt: Filipa i Mai.

Pani Wanda stwierdziła, że recepty na wspólne przeżycie półwiecza po prostu nie ma. - Trzeba się szanować, mieć do siebie zaufanie.Takiej gotowej recepty niestety nie ma. Cały czas związek trzeba szlifować, jak diament i pielęgnować wzajemną miłość - dodała pani Wanda.

Wanda i Tadeusz Parada ze Strzelna z rodziną oraz kierowniczką USC Joanną Stranc, wiceprzewodniczącą Rady Miejskiej Emilią Walkowiak i przewodniczącym Rady Miejskiej Piotrem Dubickim fot. Magdalena Lachowicz

Jubilaci z rodzinami i przedstawicielami władz miasta przed strzeleńskim magistratem fot. Magdalena Lachowicz



Magdalena Lachowicz
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości