Reklama

Przydomowych oczyszczalni na razie nie będzie

Jeziora Wielkie, projekt, konsultacje społeczne, oczyszczalnia, uchwała
     Przydomowych oczyszczalni na razie nie będzie
     Radni jednogłośnie zadecydowali, aby przystąpienie do projektu przełożyć na inny termin, a najpierw przeprowadzić konsultacje społeczne i sprawdzić, czy znajdzie się chociaż 50 osób chętnych.

     ZRÓWNAĆ KOSZTY WYWOZU ŚCIEKÓW
     W 10/2012 numerze naszego tygodnika w artykule pt. Będą budować przydomowe oczyszczalnie pisaliśmy o tym, że wójt Jezior Wielkich Zbysław Woźniakowski obiecał sołtysom, iż na majowej sesji powróci do tematu budowy przydomowych oczyszczalni z dofinansowaniem z PROW. Radny Waldemar Ciesielczyk mówił wówczas, że wójt i tak swych zamierzeń nie zrealizuje. - Pan wójt powinien to otwarcie powiedzieć, że nie ma sensu czekać - mówił radny. Przypomnijmy, że temat budowy przydomowych oczyszczalni ścieków na terenie gminy poruszany był podczas sesji 27 lutego, kiedy radni podejmowali uchwałę w sprawie zatwierdzenia taryf za pobraną wodę oraz odprowadzone ścieki dla wybranych grup odbiorców na terenie gminy Jeziora Wielkie.
     To ta uchwała wywołała dyskusję dotyczącą opłat za ścieki odprowadzane do kanalizacji i wywozu nieczystości z przydomowych szamb. Temat poruszyła sołtys Proszysk Elżbieta Kozłowska, która wystąpiła w imieniu 12 pozostałych mieszkańców sołectw: Budy, Radunek, Dobsko, Rzeszyn, Krzywe Kolano, Siedlimowo, Wola Kożuszkowa, Berlinek, Rzeszynek, Lenartowo, Nożyczyn i Lubstówek. Przypomniała treść pisma dostarczonego 30 maja 2011 r. do przewodniczącego Rady Gminy Jarosława Graczyka, w którym sołtysi domagali się zrównania stawki wywozu 1 m3 nieczystości dla wszystkich mieszkańców gminy. Wówczas przewodniczący Graczyk zobowiązał się, że powyższa sprawa będzie szczegółowo rozpatrywana przy uchwaleniu budżetu na 2012 rok i ustalaniu nowych taryf. Jednak podczas sesji, przed głosowaniem radnych nad uchwałą w sprawie zatwierdzenia taryf za odprowadzone ścieki, żadnej dyskusji nie było.
     - Czy ta sprawa została uwzględniona? Jeżeli tak, to dlaczego my sołtysi nie zostaliśmy o tym poinformowani. A jeżeli nie, to też prosiłabym o uzasadnienie, dlaczego tej sprawy nie rozpatrzono - pytała sołtys Kozłowska.
     Wójt Zbysław Woźniakowski tłumaczył wówczas, że w okresie pomiędzy odpowiedzią udzieloną sołtysom a lutową sesją wszedł program, z którego gmina może skorzystać. Chodziło o budowę przydomowych oczyszczalni ścieków. Wójt tłumaczył, że odpłatność właścicieli nieruchomości byłaby niewielka. Szacunkowy koszt budowy takiej przydomowej oczyszczalni mieści się w granicach od 13.000 zł do 15.000 zł. Z tego część będzie musiał pokryć właściciel, bo zdaniem wójta gmina nie może wykonać tego zdania zupełnie nieodpłatnie. Decyzję odnośnie wysokości takiej odpłatności podejmie Rada Gminy stosowną uchwałą. Sprawa odłożona została - zdaniem wójta Woźniakowskiego - do kwietnia.
     - Idziemy w tym kierunku, że tam, gdzie jest niemożliwe wykonanie kanalizacji ze względów finansowych, bo gminy nie stać, będziemy budować przydomowe oczyszczalnie ścieków. Dofinansowanie możemy uzyskać i będą budowane przydomowe oczyszczalnie ścieków i to zrobimy na pewno. Proszę się wstrzymać te trzy miesiące i wszystko będzie jasne - tłumaczył w lutym wójt. Sprawa jak zapowiadał wójt, na sesję już nie powróciła. Szeroka dyskusja na ten temat trwała natomiast podczas obrad połączonych komisji Rady Gminy.
     50 CHĘTNYCH
     Skarbnik gminy Jolanta Szydłowska poinformowała radnych, że w budżecie został zwiększony plan wydatków o kwotę 15.000 zł na opracowanie tzw. programów funkcjonalno-użytkowych na budowę przydomowych oczyszczalni ścieków. Informacje na temat programu przybliżył zajmujący się inwestycjami w gminie Mirosław Ossowski, który tłumaczył, że Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska ogłosił konkurs dla chętnych gmin. Każda chętna gmina może zgłosić chęć przystąpienia do programu, gdyby chciała wybudować u mieszkańca przydomową oczyszczalnię ścieków. Z programu można uzyskać bezzwrotną dotację w wysokości 45% z Narodowego Funduszu, 45% pożyczki i 10% wkładu własnego. Koszt budowy jednej oczyszczalni oscyluje w granicach od 12.000 zł do 15.000 zł.
     - Jest to drogo, z tego względu, że nie może być to oczyszczalnia, gdzie oczyszczony ściek przedostaje się do gruntu. Musi to być minioczyszczalnia z pełnym oprzyrządowaniem i sterowana elektronicznie. Oczyszczalnia taka spełnia normy unijne. Żeby gmina mogła przystąpić do takiego programu, musi mieć przynajmniej 50 zainteresowanych - mówił Mirosław Ossowski.
     W tym roku, jak dodał, gmina Jeziora Wielkie nie przystąpiła do programu, ponieważ program został wstrzymany z powodu dużej ilości chętnych gmin. Gmina Jeziora Wielkie - jak mówił - przymierza się przystąpić do programu w przyszłym 2013 r. Żeby to uczynić gmina musi mieć opracowany program funkcjonalno-użytkowy. Przede wszystkim muszą zostać wykonane badania geologiczne, aby stwierdzić, na jakiej głębokości może być wybudowana oczyszczalnia. Jednak zanim gmina zacznie opracowywać program funkcjonalno-użytkowy, najpierw trzeba poszukać chętnych mieszkańców. - Powinno zgłosić się minimum 50 gospodarstw i wówczas u każdego indywidualnie będą przeprowadzone badania. Zostaną dobrane zbiorniki na podstawie ilości członów rodziny - dodał Mirosław Ossowski.
     KOSZTY
     Radny Eugeniusz Wojtasik zbulwersowany był kosztem wybudowania oczyszczalni. - Zbiornik 2.000 l kosztuje 2.000 zł, uzbrojony z filtrem i doprowadzeniami kosztuje 3.500 zł. Do tego analiza ziemi i podsypka ze żwiru. Z wykopaniem i zainstalowaniem wychodzi 7.500 zł - mówił.
     Radny Jacek Studziński wyliczał koszt wybudowania 50 oczyszczalni. Według jego obliczeń koszt wybudowania wyniósłby 750.000 zł.
     Mirosław Ossowski dodał, że radni powinni wypracować stanowisko w tej sprawie i określić, jaki udział w kosztach mieliby mieszkańcy. - Jak sprawdzałem, to niektóre gminy ustalają 20 do 30% udziału - mówił.
Radny Jarosław Graczyk twierdził, że mówi się tylko o kosztach budowy. Pytał, czy ktoś wyliczył, ile taka oczyszczalnia zużywa energii. - Jak by to było 20 zł, to owszem, ale jak zużyje za 200 zł, czy nawet 800 zł? - mówił.
     Mirosław Ossowski twierdził, że zużycie zależy od ilości mieszkańców i jego zdaniem na pewno nie będą to tak wysokie koszty.
     - Ja się może na tym nie znam, ale ja czegoś tutaj nie rozumiem. To my jako gmina mamy wybudować im te oczyszczalnie? I z własnych środków mamy zapłacić? - pytała radna Grażyna Zwolińska.
     - Tak, z tego 45% jest dotacji - odpowiedział Ossowski.
     - To przepraszam bardzo, 50 razy 12.000 zł to jest 600.000 zł. Szanowni radni, skąd weźmiemy 600.000 tys. zł? Proszę mi powiedzieć - irytowała się radna Zwolińska.
     Radny Roman Skowron tłumaczył radnej Zwolińskiej, że tak jak zaznaczył Mirosław Ossowski Rada może dopłacić np. 20%, 30% czy 50% wartości inwestycji.
     - Ale jeżeli wejdzie projekt, to gmina musi zabezpieczyć te pieniądze, to o czym my tutaj rozmawiamy - dodała radna Zwolińska.
     STAĆ CZY NIE STAĆ
     Radny Waldemar Ciesielczyk twierdził, że rozmowa na ten temat nie ma sensu, bo i tak gmina z tego programu nie skorzysta, bo jej na to nie stać. - Będą to pieniądze wyrzucone w błoto. Ja tak uważam osobiście, że gminy nie będzie stać na to - mówił.
     Wójt Zbysław Woźniakowski był za tym, żeby przystąpić do programu. - Są miejsca, gdzie my oczyszczalni z naszych środków nigdy nie pobudujemy, a dofinansowania nie dostaniemy ze względu na bardzo małą gęstość zabudowy. Ja tu mam na głównie myśli tereny nadgoplańskie - mówił.
     Mirosław Ossowski tłumaczył, że koszty, jakie trzeba ponieść przystępując do programu, to 45% w formie dotacji, 45% w formie pożyczki, którą gmina będzie spłacać, a 10% minimum musi być wkładu własnego.
     WYWALANIE W BŁOTO
     Ossowski tłumaczył też radnym, że mają też inną możliwość, jeżeli chcieliby wspomóc np. budowę tańszych, zwykłych oczyszczalni. Jego zdaniem od 2010 r. jest zmiana w prawie ochrony środowiska i rada gminy może uchwalić program pomocowy, taki jak jest na utylizację azbestu.
     - W tym przypadku można zrobić dopłaty 1.000 czy 2.000 zł dla mieszkańca do tej oczyszczalni przydomowej i wtedy wyjdzie nas to taniej, wówczas zagwarantować na rok np. pulę środków w wysokości 20.000 zł i wspomagać gospodarstwa - mówił Mirosław Ossowski.
     Waldemar Ciesielczyk twierdził jednak, że sama dokumentacja będzie kosztować przynajmniej 1.000 zł. - Nie wiem, czy to jest sens w ogóle robić. To jest wywalanie pieniędzy w błoto. Ja miałem stare szambo. Przyjechała firma, wykopali mi stare szambo, wkopali zbiornik ekologiczny 11.000 litrów i nic nie tknąłem. Zapłaciłem im 4.000 zł z koparką ze wszystkim i nic mnie nie interesowało, a tutaj 15.000 zł za jakieś 2.000 litrów to paranoja. Ja bym musiał przynajmniej 2 razy w tygodniu wypompowywać. To przy takiej ilości wody, którą ja zużywam, nie zdążyłoby to odejść, tym bardziej, że ja mam podmokły teren. Panie wójcie, pan jest zwolennikiem tego, ale niech pan głęboko to przemyśli, bo rolnicy i mieszkańcy, którzy z tego skorzystają i tak będą więcej do tego dopłacać - mówił radny Ciesielczyk.
     KONSULTACJE
     Radny Graczyk zaproponował, żeby zgłosić sprawę sołtysom, by ci rozpoznali się w wioskach, ilu byłoby chętnych.
     - Moja propozycja jest taka, żebyśmy w ogóle to wykreślili. Bo czy pan (zwrócił się do radnego Graczyka przyp. pal) weźmie na siebie taką odpowiedzialność, że weźmie pan 15.000 zł z budżetu gminy i zarezerwuje na program, który jest praktycznie nieużyteczny, czy lepiej te 15.000 zł przeznaczyć na jakąś drogę - mówił radny Ciesielczyk.
     Ostatecznie radni jednogłośnie zadecydowali, aby przystąpienie do projektu przełożyć na inny termin i najpierw przeprowadzić konsultacje społeczne i sprawdzić, czy znajdzie się chociaż 50 osób chętnych.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1062 (25/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości