SPZOZ, zdrowie, Mogilno, przekształcenia, starosta
Starosta Barczak: - Wszystko jest śledzone, co się u nas dzieje
Na Radzie Społecznej starosta Barczak proponował pracownikom, by zawiązali na bazie SPZOZ spółkę pracowniczą. Na tej samej Radzie przestrzegał burmistrza Matczaka, że jak weźmie strzeleńską część SPZOZ, to tylko z długiem. A jest to w tej chwili proporcjonalnie 6 mln złotych. - Oni naprawdę mają wszystkie wycinki i patrzą, co piszą o nas w gazetach i gdzie indziej - mówił o firmach. które interesują się wejściem do SPZOZ.
JAK MYŚLEĆ
Minęły trzy tygodnie od momentu, gdy starosta Tomasz Barczak przegrał na sesji Rady Powiatu głosowanie w sprawie przekształcenia SPZOZ Mogilno w spółkę ze 100% udziałem kapitału powiatu, a potem ewentualnie w spółkę komercyjną. Nie poparł go Klub Radnych PO oraz 4 radnych z rządzącej koalicji PSL/SLD.
Pytany przez radnych powiatowych, co dalej robi zarząd z SPZOZ, mówił na sesji 30 listopada: - Nie, że nic nie robimy. Szukamy nowych rozwiązań, nowych wyjść z sytuacji.
Zarzucił radnym, iż po tym - jak to określił - sondażowym posiedzeniu Rady Powiatu - wyraźnie widać, że radni nie chcą spółki. Zapowiedział jednocześnie, że ciągle podtrzymuje rozmowy z zainteresowanymi firmami, które chcą ulokować w SPZOZ Mogilno swoje pieniądze.
Starosta ponownie mówił to, co 3 tygodnie temu: - Jeżeli ktoś się zwraca do nas po audycie i mówi, że chciałby w to wejść, to myślę, że trzeba być otwartym i przekonywać pracowników, że to jest jedyna słuszna droga. W innym przypadku trzeba mieć pieniądze na dokapitalizowanie, aby ruszyć. Twierdził, że zawsze największe ryzyko ponosi ten, kto jest pierwszy, ale również największe efekty potem uzyskuje ten, kto pierwszy na rynku dokonał przekształcenia.
- I tylko w ten sposób proszę myśleć - starosta zwracał się do radnych.
Mówił, że po sesji, kiedy upadła uchwała Zarządu Powiatu zadzwonił do kilku firm i powiedział im co się stało.
W tej chwili ma nadzieję, że firmy same się ujawnią. - Niech oni przedstawią państwu, w jakim kształcie i jak to widzą. Przedstawią swoją koncepcję na funkcjonowanie służby zdrowia w powiecie mogileńskim - mówił starosta. Do takich spotkań z radnymi miałoby dojść po nowym roku.
SPÓŁKA PRACOWNICZA
Na odbywającej się w ubiegłym tygodniu Radzie Społecznej SPZOZ, starosta Barczak rzucił w pewnym momencie w kierunku obecnych pracowników, by to oni założyli spółkę pracowniczą. Starosta mówił to w sytuacji, gdy jednocześnie dyrekcja SPZOZ zalega pracownikom pieniądze, chociażby z funduszu socjalnego.
Na sesji powiatowej, pytał o to radny Przemysław Zowczak i dowiedział się, że zaległości jak na razie nie zostały spłacone.
PRZEJĄĆ, ALE Z DŁUGAMI
Także na Radzie Społecznej burmistrz Strzelna podtrzymał swoją deklarację słowną przejęcia strzeleńskiej części SPZOZ: szpitala, POZ-ów i przychodni specjalistycznej.
Starosta Barczak zapowiedział, że zwoła Zarząd Powiatu i wystąpi w tej sprawie do Rady Miejskiej w Strzelnie. - Ponieważ nie możemy żyć w niepewności - mówił - Rada musi się naprawdę określić czy i w jakiej formie chce przejąć. Deklaracja słowna to jest za mało.
Zapowiedział również, że wraz z przejęciem szpitala musi burmistrz Ewaryst Matczak przejąć także proporcjonalną część długu, który najbardziej generuje w SPZOZ Strzelno. Podczas Rady Społecznej SPZOZ była mowa, że jest to kwota około 6 mln złotych.
- Samorząd miejski musi podjąć szybką decyzję, bo nie może nam blokować robót - apelował Barczak.
MAŁO CZASU
Starosta zwrócił uwagę, że i tak z mocy ustawy zostaje SPZOZ-owi coraz mniej czasu na dokonanie przekształcenia. Do 30 marca musi być sporządzony bilans i powiat ma 3 miesiące na pokrycie długów. - Jeżeli nie pokrywamy, to mamy 12 miesięcy na przekształcenie w spółkę - przestrzegał radnych.
OPTYMIZM
Po chwili starosta tryskał optymizmem: - Gwarantuję państwu, że nam się to uda, tylko trzeba mieć wyważenie i spokój. W tych delikatnych rzeczach ludzkich nie trzeba robić czegoś nerwowo.
Jednocześnie nadal nie chciał zdradzić żadnych szczegółów z prowadzonych z firmami rozmów. - To co się dzieje, idzie naprawdę w bardzo dobrym kierunku - mówił.
PRZESTROGA
Apelował też do radnych, żeby: - Jakimiś dziwnymi ruchami jako radni i jako członkowie zarządu nie zniechęcić potencjalnych inwestorów, którzy chcieliby nam pomóc w restrukturyzacji służby zdrowia.
Okazało się, że firmy bardzo uważnie obserwują mogileński rynek informacji.
- Wszystko jest śledzone, co się u nas dzieje - ostrzegał Tomasz Barczak - Oni naprawdę mają wszystkie wycinki i patrzą, co piszą o nas w gazetach i gdzie indziej. Wyciągają na spotkaniu wycinki i wskazują, co kto powiedział.
CZY JEST POMYSŁ
Przemysław Zowczak mówił, że dla starosty ważny jest inwestor zewnętrzny z kapitałem, a dla radnego ważniejszy jest pomysł, co robić dalej z SPZOZ. - Tego nie mamy, bo to pieniądze służą realizacji jakiegoś pomysłu. Nie chodzi tutaj, żeby zasypywać deficyt w SPZOZ-ie, tylko pieniądze są po to, by zrealizować jakiś pomysł - te stwierdzenia radnego nie za bardzo podobały się staroście..
Tomasz Barczak uważa, że w SPZOZ pomysł jest i jest realizowany od 8 lat. - No dobrze, jeśli z takim skutkiem to realizujemy, że SPZOZ jest nadal deficytowy i nie może się samofinansować, to nie łudźmy się, że ktoś zainwestuje tutaj duże pieniądze - ostrzegał radny.
Zowczak przypomniał o tym, że uchwała przed 3 tygodniami padła i zdecydowały o tym głosy nie tyle opozycji, ile koalicji.
- To pan swoich kolegów nie potrafi przekonać do swojego pomysłu - mówił Zowczak - Gdyby pan ich przekonał, to my jako opozycja moglibyśmy sobie za przeproszeniem potupać, dlatego, bo jesteśmy w mniejszości.
Starosta Barczak widział to inaczej. Jego zdaniem, porażka jego pomysłu, to dowód na demokrację w PSL-u. Przyznał jednak, że może miał za mało czasu, by do swego pomysłu przekonać kolegów z koalicji.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1086 (49/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze