Reklama

Starosta myśli o rezygnacji z rozbudowy szpitala

Członek Zarządu Powiatu Wiesław Gałązka z Mokrego zwracał uwagę Przemysławowi Zowczakowi (podnosi rękę), że wykorzystuje swą inteligencję i wiedzę z okresu bycia wicestarostą do zadawania teraz kłopotliwych pytań staroście. 

     fot. Paweł Lachowicz

Mogilno, Strzelno, szpital, starosta, finanse
     Starosta myśli o rezygnacji z rozbudowy szpitala
    Tomasz Barczak nie był w stanie zagwarantować radnym, że szpital powiatowy w Mogilnie i Strzelnie będzie nadal istniał. - Nie jestem w stanie określić, jaką stratę jeszcze wygenerujemy - przestrzegał. - Pieniądze z czego weźmiemy? Z oświaty? A nie weźmiemy, bo w oświacie tak samo źle zaczyna się robi - mówił zaskoczonym radnym.

     Powiatowi radni analizowali na sesji Rady Powiatu 21 września aktualną sytuację finansową SPZOZ Mogilno po upływie dwóch kwartałów tego roku. W połowie roku SPZOZ ma stratę wynoszącą 1.033.577,85 zł, nie licząc zobowiązań, które wynoszą około 8 mln zł (patrz ramka). Starosta Tomasz Barczak podkreślał na sesji, że byłaby ona dwukrotnie większa, gdyby nie działania restrukturyzacyjne przeprowadzone na przełomie 2011 i 2012 roku.
     Pod nieobecność dyrektora Jerzego Krigera, który przebywa na zwolnieniu lekarskim, odpowiedzi udzielała wicedyrektor Barbara Buzała.

Starosta Tomasz Barczak twardo obstawał przy tym, że nie jest jasnowidzem w reformowaniu służby zdrowia. Wizję reformowania ma, ale powiat nie ma na to pieniędzy. 

Reklama

     fot. Paweł Lachowicz

     RIO ZANIEPOKOJONE
     Radni Platformy Obywatelskiej zwrócili szczególnie uwagę na fragment opinii Regionalnej Izby Rozrachunkowej dotyczący wykonania budżetu powiatu mogileńskiego za I półrocze. Po raz pierwszy w tak dobitny sposób inspektorzy RIO zasygnalizowali to, co się dzieje z finansami SPZOZ. Skład orzekający zauważył wzrost aż o 48% zobowiązań wymagalnych w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego.W kwocie tych zobowiązań, które wynoszą 2.469.967 zł, a które wzrosły o kwotę 805.825 zł, zobowiązania wymagalne wobec pracowników SPZOZ wynoszą 402.630 zł. Natomiast pozostałe zobowiązania cywilno-prawne stanowią kwotę 2.070.337 zł.
     Radnego Przemysława Zowczaka interesowało, jak wyglądają na dzień dzisiejszy zobowiązania wobec pracowników SPZOZ i kiedy dyrekcja zamierza się z nich wreszcie wywiązać.
     Barbara Buzała nie potrafiła odpowiedzieć radnemu, jaki SPZOZ ma pomysł i co planuje zrobić ze spłatą pracownikom tych zobowiązań. - Owszem, są realizowane być może w bardzo małym zakresie tzw. bony świąteczne. Są to takie kwoty, na które w tej chwili pozwala nam nasza sytuacja - mówiła wicedyrektor.
     ANALIZUJĄ
     Inny radny PO Bartosz Nowacki zwrócił uwagę na wyraźny zapis RIO, że z racji sprawowanego nadzoru nad SPZOZ, sytuacja finansowa firmy powinna być przedmiotem analiz i kontroli powiatu, której efektem byłoby zmniejszenie w przyszłości poziomu zobowiązań, jak i należności SPZOZ w Mogilnie.
     - Jeżeli RIO zwraca tutaj uwagę, że tak naprawdę nasz szpital zaczyna powoli tonąć, to co dalej z tą służbą zdrowia? - pytał radny Nowacki.
     Podobne pytania członkom Zarządu Powiatu stawiał radny Zowczak: - W którym kierunku idziemy? Jak mają wyglądać zmiany, żeby nasza służba zdrowia była w dobrym stanie, żeby w sposób prawidłowy i normalny mogła funkcjonować. Jakie państwo macie pomysły na przyszłość naszej służby zdrowia?
     Według Tomasza Barczaka, kierowany przez niego Zarząd Powiatu bardzo dużo czasu spędza ostatnio na analizowaniu tego, co się dzieje w szpitalach i ośrodkach zdrowia. Jest to jedna, jak zapewnił - z najbardziej absorbujących rzeczy. Jego zdaniem, dopóki NFZ nie będzie płacił za wykonywane świadczenia zdrowotne, to Zarząd Powiatu może się codziennie spotykać, radzić, ale i tak nie będzie wiedział, co dalej robić. Odwoływanie się do sytuacji zewnętrznej służby zdrowia było główną osią wypowiedzi starosty. Tomasz Barczak mówił, że problemy mogileńskiej służby zdrowia są odbiciem problemów całego kraju, jeżeli chodzi o szpitale i tak starał się tłumaczyć sytuacje w powiatowej służbie zdrowia.
     - Nie ma co dyskutować więcej. Jedyny plus tego wszystkiego, żeśmy tę restrukturyzację zrobili bolesną dla pracowników, pozwoliło tę stratę, jaką zakładaliśmy, utrzymać i dalej myśleć o tym, co robić (...) Na koniec roku zobaczymy, jaki będziemy mieli deficyt i wtedy będziemy podejmować odpowiednie kroki - mówił starosta Barczak.

Reklama

Według Bartosza Nowackiego, strzeleński szpital nigdy nie osiągnie zakładanych standardów i nadaje się tylko do wyburzenia.

       fot. Paweł Lachowicz

Według Bartosza Nowackiego, strzeleński szpital nigdy nie osiągnie zakładanych standardów i nadaje się tylko do wyburzenia.

    fot. Paweł Lachowicz

     BEZ JASNOWIDZTWA
     Radny Zowczak nie był usatysfakcjonowany odpowiedzią starosty: - Skoro państwo się tyle tym zajmujecie, to ja sądziłem, że powie pan, że w ciągu miesiąca chcemy zrobić jedno, a w ciągu kwartału coś innego i kolejno półrocza, roku i kilku lat (...) Jak pan panie starosto i Zarząd widzi dalsze funkcjonowanie służby zdrowia?
     Tomasz Barczak tłumaczył, że żadnym jasnowidzem nie jest.
     Przyszłość powiatowej służby zdrowia widzi tak: - Na pewno możemy inwestować w przychodnie, ponieważ musimy leczyć naszych obywateli.
     Zastanawiał się jednak, czy dalej realizować inwestycje w szpitalach z udziałem środków unijnych z Regionalnego Programu Operacyjnego. - Robimy to zdecydowanie, jeżeli chodzi o Mogilno. My chcemy również iść w rehabilitację, jak i zakład opiekuńczo-leczniczy, bo są to dwie rzeczy, które są bardzo potrzebne w tej chwili - mówił starosta.
     Jego wątpliwości budzi natomiast to, czy warto rozbudowywać strzeleński szpital.
     - Nie wiem, czy celowe jest dobudowanie skrzydła z salą operacyjną i całego oddziału chirurgicznego, gdzie potrzeba 10 milionów zł. Czy jest sens zadłużać powiat, czy lepiej odczekać, co się stanie w ogóle ze służbą zdrowia w Polsce. I to jest ten dylemat, który musimy rozstrzygnąć. Tyle mogę odpowiedzieć na dziś - mówił Barczak zdziwionym radnym.
     Radny Zowczak był zaskoczony, że to, co jeszcze poprzedni Zarząd Powiatu w kadencji 2006-2010 podpisał z zarządem województwa, czyli umowy na środki z Regionalnego Programu Operacyjnego, są dziś zagrożone.
     Według Tomasza Barczaka dylemat jest tego typu: - Jeżeli składka zdrowotna i NFZ zacznie robić - między nami mówiąc bokami - to jak my utrzymamy służbę zdrowia? Pieniądze z czego weźmiemy? Z oświaty? A nie weźmiemy, bo w oświacie tak samo źle zaczyna się robić. To jedynie weźmiemy z dróg. Najprościej będzie wziąć z inwestycji drogowych.
     WYBURZYĆ SZPITAL W STRZELNIE
     Bartosz Nowacki przypomniał staroście, jak na początku kadencji zadawał pytania o wizję Zarządu Powiatu w sprawie służby zdrowia i szpitali. Zdaniem radnego Nowackiego utrzymywanie dwóch szpitali w powiecie mogileńskim jest zwyczajnie za drogie.
     - Bez urazy, ale szpital w Strzelnie nadaje się tak naprawdę do wyburzenia. Przepraszam, że to powiem, bo są tu radni ze Strzelna, ale ten szpital nigdy nie spełni standardów, jakie są zakładane. Niezależnie, czy będziemy dobudowywali, malowali to i tak stropy zawsze będą drewniane i dlatego powinniśmy zastanowić się na początku kadencji przed zabraniem środków z Unii Europejskiej. Ja też zastanawiałbym się w tej chwili, czy te środki w ogóle brać, bo ten szpital tak naprawdę nie będzie spełniał żadnych wymogów i mogą to być pieniądze, które będą wyrzucone w błoto. Gratuluję żeście państwo doszli do tego punktu, w którym trzeba się zastanowić, co dalej. Tylko niepotrzebnie zmarnowaliśmy dwa lata, bo mogliśmy sobie usiąść wcześniej i powiedzieć - stać nas na jeden porządny szpital, a może wybudować trochę mniejszy, który będzie spełniał choć część wymogów. A teraz dobudowanie skrzydła do starego szpitala. Nie wiem, czy państwo widzieliście od strony podwórza, jak szpital wygląda, jak wyglądają poszczególne oddziały. Ja miałem okazję przebywać na oddziale ginekologicznym, to jest przerażające. Ja powiem tak, mamy naprawdę świetny zespół lekarzy, świetną opiekę, jeżeli chodzi o pielęgniarki, ale nie mamy czym robić i nie mamy w jakich warunkach tego robić.
     WYBUDOWAĆ W KWIECISZEWIE
     Bartosz Nowacki przypomniał o swej propozycji sprzed dwóch lat budowy szpitala w Kwieciszewie. - Żeby była zgoda między Strzelnem, a Mogilnem, ale szpital niewielki, który będzie spełniał już standardy, nie było zrozumienia - mówił radny Nowacki.
     Starosta przypomniał, że budowa nowego szpitala musiałaby wówczas wynieść 100 milionów złotych i jego zdaniem szczęście, że szpitala nie zaczęto wtedy budować, gdyż powiat w ogóle nie wyszedłby z długów.
     - Nie zgadzam się z tym, co mówi radny Przemysław. Wizję to my mamy, tylko brakuje nam pieniędzy. Osiem lat mieliśmy wizję i jakoś ją realizowaliśmy, a teraz od razu nie mamy wizji - mówił starosta Barczak do Zowczaka, który przez te osiem lat pełnił funkcję wicestarosty.
     Zowczak ku zaskoczeniu obserwatorów na sesji stwierdził, że wtedy też wizji nie było.
     KŁOPOT Z PYTANIAMI
     Członkowi Zarządu Powiatu Wiesławowi Gałązce nie podobał się sposób zadawania pytań przez radnego Zowczaka.
     - Twoje pytania Przemek są kłopotliwe. Ty wiesz, że jak odwrotnie do twojej osoby byłoby zapytanie kiedyś tam skierowane, to pewne byś innych argumentów używał. Proszę tylko o takie zrozumienie, bo w tak galopującym postępie długów, to rzeczywiście jednostki powiatowe prowadzące szpitale mają wielki kłopot - mówił Wiesław Gałązka.
     - Zgadzam się z tobą, że moje pytania były kłopotliwe, nie trudne, bo trudny jest problem. Były kłopotliwe dla odpowiadającego, bo po prostu ujawniały... Co ujawniały, to nie chodzi, o to, żeby teraz zadrażnić. Wiesiu uważam, że powinniśmy po prostu rozmawiać o pewnych problemach. I być może jest to jeden z zasadniczych powodów, że zawsze wtedy, kiedy są sesje zwoływane w trybie nadzwyczajnym, unikacie - mówię tutaj do Zarządu - unikacie jak ognia, punktu, w którym można by było zacząć rozmawiać - powiedział radny Zowczak.
     W STRONĘ RZĄDU
     Starosta Barczak zerka cały czas na rząd: - Jeżeli rząd powiedziałby nam twardo - panowie nie wydajcie złotóweczki na szpital, ponieważ i tak go ekonomicznie zamkniemy, to byłaby taka czysta i jasna sytuacja.      My w tej chwili dajemy miliony złotych, chcemy ratować, a za chwilę tak będzie, jak z cukrownictwem, czy innymi rzeczami. Jeżeli rząd dałby nam taki sygnał, panowie szkoda waszych pieniędzy, lepiej róbcie drogi, budujcie przedszkola czy żłobki, to byłby taki logiczny sygnał.
     W STRONĘ RADNYCH
      - Na pewno z pełną odpowiedzialnością powiem, że nie jestem w stanie państwu powiedzieć, czy szpital powiatowy nie tylko w Mogilnie, ale w Polsce rzeczywiście będzie istniał, czy nie. Nie jestem w stanie określić, jaką stratę jeszcze wygenerujemy. I Zarząd w tej chwili stoi na takim stanowisku, czy realizować z RPO te inwestycje dalej, czy ich po prostu nie realizować - mówił starosta.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1076 (39/2012)

 

 

 

Komentarz

     Ciemno to widzę

     W dyskusji o przyszłości służby zdrowia zrobiliśmy krok w dół. Spodziewałem się zresztą takiego kroku po nieudanej, moim zdaniem, restrukturyzacji powiatowej służby zdrowia z przełomu roku. Tak naprawdę sprowadzała się ona przede wszystkim do zwolnień pielęgniarek. Wiadomo, etat pracownika obciąża budżet każdej instytucji. Najłatwiej wtedy zwolnić człowieka, a najlepiej z dwudziestu i na kilka miesięcy można zahamować złe tendencje.
     Tak się też stało w Mogilnie. Starosta Barczak dziś mówi, że tamta restrukturyzacja dała nam taką korzyść, że mamy dziś zamiast 2 mln złotych długu, 1 mln zł długu.
     Starosta jednak od razu dodaje, że nie jest w stanie powiedzieć, jaki dług generował będzie SPZOZ w przyszłości. Nie wie, czy nie będzie trzeba zamykać szpitali w Mogilnie i Strzelnie. A jakby uprzedzając fakty, których spodziewa się, że nastąpią, zastanawia się nad sensem rozbudowy szpitala w Strzelnie z udziałem unijnych środków.
     Pytany przez opozycję z Platformy Obywatelskiej o cokolwiek w sprawie służby zdrowia, Tomasz Barczak mówi, że nie jest jasnowidzem. I o wszystko obwinia rząd i NFZ. Twierdzi, że ma wizję, ale nie ma pieniędzy w budżecie powiatu.
          To jest właśnie ten kolejny krok w dół.
Tomasz Barczak pokazał, w jaki sposób chce teraz odpychać od siebie odpowiedzialność za stan powiatowej służby zdrowia. Wszystko teraz będzie zrzucał na rząd i NFZ.
     Prawda jest jednak zupełnie inna. To ta władza powiatowa, skupiona wokół PSL-u i SLD, rządząca nieprzerwanie powiatem od 1998 r. nigdy nie miała wizji funkcjonowania powiatowej służby zdrowia.
     Grzechem założycielskim myślenia o służbie zdrowia było pozostawienie dwóch szpitali na terenie jednego bardzo małego powiatu (około 48.000 mieszkańców). I to się mści w dniu dzisiejszym. Mieć wizję, to nie znaczy straszyć dziś zamykaniem szpitali czy rosnącym długiem. Mieć wizję, to nie znaczy rezygnować z tak potrzebnych środków, jak pieniądze z Brukseli.
     Mieć wizję, to znaczy przedstawić ją mieszkańcom powiatu. Nie przypominam sobie sytuacji przez ostatnie 12 lat, od 1990 r., żeby starosta najpierw Tadeusz Szymański a potem Tomasz Barczak przedstawiali jakąkolwiek wizję rozwoju służby zdrowia.
Gdy taka wizja powstała, skonstruowana przez firmę audytorską, to została zdeptana w zarodku. Dlatego, bo naruszała polityczne i finansowe imperium rządzących powiatem. Co by nie mówić jednak o tej propozycji, to była wizja. Bardzo konkretna.
     Zauważam jeszcze u rządzących powiatem dziwną potrzebę (przechodzi ona wręcz w manię), brania na siebie odpowiedzialności za dostęp mieszkańców do służby zdrowia. To jest dopiero chora sytuacja. Przecież starosta Barczak powinien zrobić wszystko, żeby odepchnąć od siebie służbę zdrowia - czyli sprywatyzować ją. Nie ma innej drogi. Będzie to decyzja z korzyścią dla mieszkańców. Nie będzie wtedy musiał mówić ludziom, że na zdrowie zabiera pieniądze z utrzymania dróg czy z oświaty.
     Pod nieobecność dyrektora Krigera widzę także merytoryczną słabość rządzących elit politycznych powiatu mogileńskiego do zabierania głosu w sprawie służby zdrowia. Nie ma rozmowy, nie ma intelektualnego fermentu, nie ma żadnych logicznych pomysłów. Opozycja z PO bije tu PSL i SLD na głowę. Zazwyczaj, gdy tak się dzieje, trzeba poszukać wroga. Starosta go znalazł w NFZ i rządzie.
     Starosta zapewnia, że ma wizję rozwoju, ale nie ma pieniędzy. Podpowiem staroście. Te pieniądze są i zostały już dobrze przez starostę ulokowane. To jest te słynne 50.000 zł, które wydano na program restrukturyzacji przygotowany przez firmę audytorską.
     Wystarczy do niego wrócić. Oczywiście minął od jego opracowania rok czasu. Dziś trzeba by pewnie go uaktualnić. Zaniechanie roczne na pewno spowoduje, że dziś będą musiały być wdrożone o wiele bardziej rygorystyczne zapisy w programie, by przekształcenie SPZOZ powiodło się.
     Na to nie potrzeba pomocy jasnowidzów, wizji i pieniędzy.
     Potrzeba odwagi, zwykłej politycznej odwagi.
     Ciemno to widzę.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1076 (39/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości