Anna Losik z Mogilna ujawnia kulisy starań o dzierżawę gruntu pod blaszany garaż
Szykował grunt pod garaż dla Józefa Kamińskiego
Przetarg na dzierżawę gruntu, jaki polecił ogłosić burmistrz Leszek Duszyński pokrzyżował szyki dyrektorowi Mogileńskich Domów. Jeszcze we wtorek Jerzy Padoł usiłował uzyskać zgodę od burmistrza na unieważnienie przetargu. Nie uzyskał.
We wtorek, 23 sierpnia Józef Kamiński przewoził z dotychczasowego garażu przy bloku nr 30 rzeczy do garażu przy bloku nr 28. To właśnie ten garaż za plecami, Józef Kamiński kupił od Danuty Milas. To na dzierżawę gruntu pod tym właśnie garażem został ogłoszony przez dyrektora Mogileńskich Domów przetarg. GRUNT NIE DLA ANNY LOSIK
Anna Losik mieszka od 30 lat w bloku przy ul. 900-lecia 28 w Mogilnie. Przed budynkiem zlokalizowany jest ciąg blaszanych garaży. Jeden z nich o powierzchni 15 m2 należał do Danuty Milas, która odziedziczyła go po zmarłym ojcu. Anna Losik postanowiła ten garaż odkupić.
- Pani Milas powiedziała mi, że garaż nie jest jej potrzebny, tym bardziej, że nie ma prawa jazdy. Postanowiła więc go sprzedać i wymówić dzierżawę gruntu - opowiada reporterowi. Do dyrektora Mogileńskich Domów Danuta Milas wysłała pismo, w którym wskazała Annę Losik jako osobę, której chce sprzedać garaż.
W związku z tym, że grunt, na którym znajduje się garaż jest własnością gminy, Anna Losik wcześniej postanowiła u p.o. dyrektora Mogileńskich Domów Jerzego Padoła (zarządcy nieruchomości) uzyskać zgodę na przejęcie dzierżawy gruntu pod garażem.
Ku jej zdziwieniu 2 czerwca otrzymała od dyrektora Mogileńskich Domów odpowiedź negatywną. Jerzy Padoł poinformował ją pisemnie, że: (...) przedmiotowy teren zaplanowaliśmy wykorzystać dla potrzeb zakładu.
Anna Losik opowiada reporterowi, że to wytłumaczenie choć ją zaskoczyło, było w jakiś sposób zrozumiałe. - Pomyślałam wtedy, że zakład planuje pewnie przeznaczyć to miejsce do przechowywania jakiś szczotek, wiader, czy czegoś w tym rodzaju. Jak się później okazało, prawda była zupełnie inna. Pan Padoł miał najwyraźniej w planach wydzierżawienie tego terenu innej osobie - opowiada zdenerwowana mieszkanka.
W TYM KIERUNKU TO SZŁO
Dyrektora Padoła zapytaliśmy, co miał na myśli odmawiając Annie Losik wydzierżawienia terenu pod garaż, tłumacząc to potrzebami zakładu.
Okazało się, że dyrektor planuje przed sąsiednim blokiem nr 30 zrobić miejsce wypoczynku, miejsce do powieszenia bielizny. Ma być odgrodzone z zewnątrz. Wykarczowane zostały już tam drzewa i chaszcze.
Na dzień dzisiejszy przed blokiem nr 30, według słów dyrektora Padoła, zostały już tylko dwa garaże, w tym garaż Józefa Kamińskiego i garaż Kazimierza Czerwińskiego.
- Ci panowie otrzymali wypowiedzenia dzierżawy terenu pod tymi garażami. Był taki zamiar, żeby te osoby, które użytkują te tereny pod garaż, przenieść na inny gminny teren, czyli na nieruchomość przy ul. 900-lecia 28. W związku z faktem, że Danuta Milas wypowiedziała umowę dzierżawy terenu pod garaż, uznałem, że w to miejsce będzie można zaproponować wydzierżawienie terenu na przykład panu Kamińskiemu albo panu Czerwińskiemu. I w tym kierunku to szło - dodał Jerzy Padoł.
Jerzy Padoł tłumaczył ponadto, że Mogileńskie Domy na przyszłość w ogóle nie powinny wydzierżawiać terenu pod garaże, tylko sami ustawić swoje garaże i dopiero wtedy wydzierżawiać osobom, które tego najbardziej potrzebują, czyli osobom starszym oraz inwalidom. - W ten sposób mielibyśmy możliwość pomóc niektórym ludziom. Nasz zamiar jest taki, żeby ten teren utrzymać jako gminny, postawić na tym garaże gminne, kupić dwa lub trzy blaszaki i wydzierżawiać jako pomieszczenia gospodarcze, pomieszczenia garażowe i pomóc między innymi takim osobom, jak pan Kamiński, czy pan Czerwiński, których usuwamy z dzierżawionego przez nich terenu mniej więcej od lat 70. Żeby tam uporządkować to wszystko i żeby nie pozostawić ich na lodzie - mówił.
PRZETARG POKRZYŻOWAŁ SZYKI
Jerzy Padoł nie przewidział jednego. Że zainteresowanie gruntem pod garażem Danuty Milas będzie na tyle duże (m.in. ze strony Anny Losik), iż burmistrz Leszek Duszyński podejmie decyzję, by Mogileńskie Domy ogłosiły przetarg na dzierżawę gruntu pod garażem. Burmistrz prawdopodobnie nie wiedział wtedy, że pokrzyżował w jakiś sposób szyki dyrektorowi Padołowi, który chciał wydzierżawić ten grunt Józefowi Kamińskiemu albo Kazimierzowi Czerwińskiemu.
Informację o planowanym ogłoszeniu 1 sierpnia przez Mogileńskie Domy przetargu otrzymała także Anna Losik. Przetarg dotyczył terenu pod garaż, który chciała kupić od Danuty Milas. Informacja o przetargu pojawiła się w klatkach bloków nr 30 i nr 28 przy ul. 900-lecia. Jest to przetarg ograniczony tylko do mieszkańców tych dwóch bloków.
Anna Losik mówi, że tak naprawdę ta sprawa wszystkich zaskoczyła, bo do tej pory nikt nigdy nie organizował przetargów na dzierżawę gruntów pod garażami. Sama wspomina, że pierwszy wniosek w sprawie postawienia garażu składała jakieś 20 lat temu. I też był załatwiony wtedy odmownie. Mówi, że sprawa przetargu na grunt była o tyle dziwna, gdyż w tym roku ciąg garaży przed blokiem nr 28 powiększył się o jeden nowy garaż. Mogileńskie Domy nie ogłaszały wtedy na to miejsce żadnego przetargu. Znowu inny z garaży tego samego ciągu zmienił w tym roku właściciela i także nie było ogłaszanego przetargu na grunt.
Dyrektor Padoł tłumaczy to tak, że w miejscu, gdzie teraz postawiono nowy garaż było wcześniej przejście z ogrodu na teren przed blokiem.
- Ludzie dopytywali się o to przejście, czy tam można coś postawić. Z chwilą kiedy pojawiło się tutaj ogrodzenie, po wybudowaniu supermarketów (Bricomarche i Intermarche, przyp. jos) zaistniała możliwość postawienia tam garażu. Zgłosiła się do nas jedna z pań, która już ileś lat wstecz składała wniosek w tej sprawie. Uznałem, że jest to możliwe i została podpisana umowa na dzierżawę tego terenu - przyznał dyrektor.
KAMIŃSKI W GARAŻU
Niespełna 2 tygodnie temu po ogłoszeniu przetargu, Anna Losik zauważyła przez okno, że z garażu, który chciała kupić od Danuty Milas, ku jej zaskoczeniu korzysta już mieszkaniec sąsiedniego bloku, nr 30. - Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Przetarg się jeszcze nie zakończył, a garaż użytkował pan Józef Kamiński. Nie mam nic do tego pana, bo to miły starszy człowiek. Ale tego było już za wiele - mówi Anna Losik.
Mieszkanka postanowiła tej sprawy tak nie zostawić. - Mam wielki uraz i pretensje do pana Padoła, bo nie był w stosunku do mnie uczciwy. Myślałam, że dziś wszystko załatwia się uczciwie. Niestety, myliłam się. Wychodzi na to, że kto ma znajomości i siłę przebicia, to wszystko załatwi. Powiedziałam wtedy, że zrobię burzę wokół tej sprawy, a pan Padoł roześmiał mi się w twarz i powiedział, że mogę sobie robić burzę. Wtedy postanowiłam, że tego tak nie zostawię. Niech pan Padoł wie, że mimo, iż jest na stanowisku, to ja, zwykły człowiek też mam coś do powiedzenia. - usłyszeliśmy.
Faktem korzystania przez Józefa Kamińskiego z garażu zainteresował się również inny mieszkaniec bloku nr 28 Kazimierz Mieczykowski. Opowiada reporterowi, że zauważył Józefa Kamińskiego w tym garażu jakieś 2 tygodnie temu. - Zaskoczył mnie widok pana Kamińskiego w tym garażu. Mieszka w tym drugim bloku, którym ma już blaszany garaż. Zapytałem więc co tutaj robi. Odpowiedział, że sprząta. Na co ja odrzekłem, że przecież przetarg nie został jeszcze rozstrzygnięty na dzierżawę pod ten garaż. W odpowiedzi usłyszałem, że żadnego przetargu nie będzie. A co do garażu, to pan Kamiński dodał, że jest jego - powiedział nam Kazimierz Mieczykowski.
KUPIŁ GARAŻ
Jak się okazało, Józef Kamiński faktycznie jest właścicielem garażu. Odkupił go od Danuty Milas.
Mieszkańcy zastanawiali się, po co w takim razie jest w ogóle ogłaszany przetarg, jak zwycięzca jest już znany.
Jak mówi nam jeden z mieszkańców bloku, który chce pozostać anonimowym, teren pod garażem miał od samego początku trafić do Józefa Kamińskiego. Przetarg pokrzyżował te szyki, stąd ktoś wpadł na nowy pomysł, by Józef Kamiński kupił garaż od Danuty Milas. Jednak przetarg nie gwarantował tego, że także grunt kupi Józef Kamiński. Gdyby grunt kupił jakiś inny mieszkaniec bloków 28 lub 30, to wtedy Józef Kamiński musiałby ten teren z garażem opuścić.
PROROCZE SŁOWA
- Po tym wszystkim nie chcę już tego garażu. Nie chcę użerać się z panem Padołem. Chodzi mi o zwykłą ludzką uczciwość. Do przetargu nie stanęłam i nie zamierzam tego robić. Zresztą wcale się nie zdziwię, jeśli przetarg zostanie unieważniony - dodała pani Anna, tłumacząc, dlaczego przyszła z tą sprawą do redakcji gazety.
Klauzulę unieważnienia przetargu bez podania przyczyny Mogileńskie Domy zastrzegły sobie w ofercie przetargowej. Ma on być rozstrzygnięty w przyszłą środę 31 sierpnia.
Anna Losik dobrze przeczuwała dalszy rozwój wypadków. Jerzy Padoł nie chciał odwoływać się do unieważnienia przetargu, bo w przypadku, gdyby byli chętni do nabycia gruntu, mogłoby to okazać się zbyt trudne do wytłumaczenia.
Za to we wtorek 23 sierpnia pojawił się w gabinecie burmistrza Leszka Duszyńskiego. Zaproponował, by burmistrz wyraził zgodę na unieważnienie przetargu na dzierżawę terenu pod garaż blaszany, bo jest nowy właściciel garażu Józef Kamiński i jemu można by wydzierżawić teren pod garażem. Burmistrz nie zgodził się na takie rozwiązanie i przetarg odbędzie się w planowanym terminie, czyli 31 sierpnia.
Dyrektor powiedział reporterowi, że chciał u burmistrza uzyskać zgodę na unieważnienie przetargu, gdyż kilka dni temu pojawił się u niego pan Józef Kamiński, który dostarczył mu umowę kupna garażu od Danuty Milas. Dyrektor chciał, by w takim razie bez przetargu teren też mógł nabyć Józef Kamiński.
PRZETARG TRWA
Jak dowiedzieliśmy się od Jerzego Padoła, do wtorku 23 sierpnia, w związku z ogłoszonym ograniczonym przetargiem, wymagane wadium po 100 zł wpłaciły tylko dwie osoby. Wśród nich do chwili oddania tego numeru Pałuk do druku nie było ani Józefa Kamińskiego, ani Kazimierza Czerwińskiego.
Dodał ponadto, że to, iż Józef Kamiński kupił garaż wcale nie znaczy, że będzie dzierżawcą tego terenu. - Przetarg trwa. Kto będzie miał tytuł prawny do dzierżawienia tego terenu, ten będzie dysponował tym terenem. Jeśli na przykład przetarg wygra ktoś inny, a na chwilę obecną pan Kamiński nie złożył swojej oferty, to pan Kamiński, który kupił znajdujący się na tym terenie garaż, będzie musiał usunąć go z tego miejsca - zakończył nasz rozmówca.
Wczoraj po południu chcieliśmy porozmawiać z Józefem Kamińskim. Był jednak nieuchwytny, przebywał w komunalce. Telefon komórkowy odebrała żona.
Z ostatniej chwili:
Tuż przed zamknięciem tego numeru gazety dowiedzieliśmy się od dyrektora Mogileńskich Domów Jerzego Padoła, że Józef Kamiński wczoraj, w środę 24 sierpnia wpłacił wymagane przetargiem wadium, by stanąć do przetargu o dzierżawę garażu.
Joanna Świetnicka
współpraca:
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1019 (34/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze