Choć zebranie dotyczyło zamiaru likwidacji szkoły w Siedlimowie, rodzice wylali z siebie niezadowolenie z tego co się dzieje w gminie. Nie oszczędzali przy tym obecnego wójta, zarzucając mu, że otacza się ludźmi, którzy doprowadzili do obecnego stanu.
fot. Sławomir Gacek
W Siedlimowie znowu nastroje walki w obronie szkoły
Trzecie podejście do likwidacji szkoły
Dyrektor szkoły Melania Kranc uważa, że bycie wójtem podobnie jak bycie dyrektorem to misja, polegająca na słuchaniu społeczeństwa i wypełnianiu - w możliwie największym stopniu - jego postulatów. Jej zdaniem, wójt odsuwa od siebie głos społeczeństwa.
WÓJTA PRZYWITAŁY PLAKATY
Rodzice, których dzieci uczęszczają do Szkoły Podstawowej w Siedlimowie (gm. Jeziora Wielkie) razem z nauczycielami będą mieli okazję po raz trzeci bronić placówki przed zamknięciem. Wójt Jezior Wielkich podjął drugi raz w tym roku próbę zamknięcia szkoły. Na początku tego roku zamiarów władz nie poparło zarówno Kuratorium Oświaty jak i Ministerstwo Edukacji i Sportu.
O zamiarze likwidacji szkoły w Siedlimowie poinformował zainteresowanych rodziców i nauczycieli wójt Marek Maruszak podczas zebrania 22 listopada w jednej z sal lekcyjnych szkoły. W klasie czekały na wójta dwa transparenty. Jeden dobitnie prezentował stanowisko rodziców "Nie oddamy szkoły". Drugi wskazywał, co leży u podstaw decyzji władz "Nie uzdrawiajcie gminy kosztem szkoły". Oba plakaty zapowiadały, że dyskusja nie będzie łatwa i rodzice nie wyrażą zgody na likwidację ich szkoły oraz, że argumenty wójta nie przekonają ani rodziców, ani nauczycieli.
- "Tak się składa, że spotykamy się po raz drugi w tym roku, aby przedstawić zamiar o likwidacji Szkoły Podstawowej w Siedlimowie. Nie jestem za likwidacją placówek szkolnych, ale sytuacja finansowa gminy, mnie do tego zmusza" - mówił wójt. Dodał, że likwidacja szkoły została ujęta w programie naprawczym gminy, stąd kolejne podejście do jej zamknięcia. Stwierdził, że gminy nie stać, aby dopłacać 350.000 zł rocznie do oświaty. Wyjaśnił, że aby otrzymać kredyt z Ministerstwa Finansów, musi realizować program naprawczy. Marek Maruszak zapewnił, że dzieci w przypadku likwidacji szkoły będą mogły uczęszczać do SP Jeziora Wielkie lub SP Wójcin. Z kolei kadra znajdzie zatrudnienie w innych placówkach, skąd cześć nauczycieli, którzy nie mają wymaganego wykształcenia będzie musiała odejść lub odejdzie na emeryturę.
OBAWY RODZICÓW I NAUCZYCIELI
Argumenty wójta nie przekonały rodziców, którzy stwierdzili, że rozumieją, iż gmina ma problemy. Na tym jednak zrozumienie dla inicjatywy wójta się skończyło. Obecni na zebraniu mieszkańcy gminy, stwierdzili, że do zadłużenia nie doszło tylko przez szkołę ani nauczycieli w niej pracujących. Twierdzili, że to kosztem ich dzieci chce się ratować finanse gminy, że społeczność Siedlimowa ma ponosić odpowiedzialność za to, że przez lata ktoś nie potrafił zarządzać gminą. Nauczyciele mieli obawy, iż tak naprawdę nie wiadomo ilu nauczycieli odejdzie z innych placówek i czy nauczyciele z Siedlimowa znajdą etaty odpowiadające ich specjalnościom.
Wypomniano wójtowi, że rozpoczął oszczędności od najmniej zarabiających, którzy bez wprowadzonych cięć w etatach i tak mało zarabiali. Jedna z osób obecnych na zebraniu stwierdziła, że pracownikom obsługi szkół obcięto 25% dochodów a pracownikom Urzędu Gminy 20%. Jedna z mieszkanek stwierdziła, że po cięciach będzie zarabiać 350 zł podstawy i 100 zł wysługi lat. Pytała jak ma z tego żyć, mając dzieci na utrzymaniu. W dodatku, w przypadku zwolnienia nie będzie miała prawa do zasiłku. Wójt wyjaśniał, że podejmując decyzję odnośnie pracowników obsługi szkół nie wiedział, że niektórzy nie mają prawa do zasiłku. Dodał, że na cięcia w etatach wyrazili zgodę pracownicy: - "Teraz wychodzi, że są nieścisłości i zrobiło się zamieszanie".
KIM SIĘ PAN OTACZA?
Mimo, że zebranie dotyczyło zamiaru likwidacji szkoły, dyskusja zeszła na bieżące problemy finansowe gminy. Rodzice wylali swoje żale, że osoby odpowiedzialne za stan gminy nie ponoszą odpowiedzialności i nadal zajmują stanowiska, które zajmowali za poprzedniego wójta. Mieli pretensje do wójta, że nie otacza się ludźmi, którzy mogliby mu pomóc w wyprowadzeniu gminy z zapaści.
Suchej nitki nie pozostawili rodzice na sieci szkół w gminie Jeziora Wielkie oraz budowie szkoły w Wójcinie. Zarzucili wójtowi, że niewiele zrobił, aby dzieci i młodzież zatrzymać w gm. Jeziora Wielkie, a nie, żeby wybierały szkoły w gminie Strzelno czy Wilczyn, co sprawia, że wpływa mniej pieniędzy z subwencji. Apelowali, aby podjąć działania zmierzające do uratowania Gimnazjum, bo coraz więcej dzieci odchodzi stamtąd.
Wójt wyjaśnił, że szkoła w Wójcinie stoi i nic się już na to nie poradzi. Ktoś podjął decyzję, a gmina i jej mieszkań nie uciekną od spłaty należności za jej budowę. Ripostował, że to rodzice decydują, gdzie chcą posyłać dzieci do szkół, a nie on.
Jeden z rodziców zapytał: "po co brać kredyt, skoro nie wiadomo z czego go spłacić?" Marek Maruszak stwierdził, że on długów nie narobił, a kredyt zostanie spłacony z oszczędności, na wypracowanie których ma pozwolić realizacja programu naprawczego, w tym likwidacja szkoła w Siedlimowie. Inny z rodziców wskazywał, że oszczędności po zamknięciu szkoły, nie będą aż tak duże, aby warto było zamykać szkołę. Wójt bronił swoje decyzji i wskazywał, ze jak tego nie zrobi, to program naprawczy nie wyjdzie.
Zebrani pytali, skąd wziął się tak duży dług, który teraz odbija się czkawką i przez to chce się zamknąć ich szkołę? Przypomnieli, że kiedy obecny wójt kandydował, to obiecał, że wyjaśni mieszkańcom skąd wzięła się fatalna sytuacja gminy. Jako główną przyczyną Marek Maruszak podał przeinwestowanie i zaległości wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Tłumaczył, że zadłużenie narastało od kilku lat. Wyjaśnił, że kiedy kandydował nie zdawał sobie sprawy, że gmina jest w tak złym stanie.
BYCIE WÓJTEM TO MISJA
Dyrektor szkoły w Siedlimowie Melania Kranc uważa, że bycie wójtem podobnie jak bycie dyrektorem to misja polegająca na słuchaniu społeczeństwa i wypełnianiu - w możliwie największym stopniu - jego postulatów, a ona odnosi wrażenie, że wójt odsuwa od siebie głos społeczeństwa. Pytano Marka Maruszaka co zrobił dla gminy? Ten odpowiadał, że opracowano program naprawczy, negocjowano z wierzycielami, aby nie zablokowali kont gminy. - "Robiliśmy wszystko, aby gmina mogła funkcjonować i funkcjonuje" - bronił się wójt.
UCHWAŁA BĘDZIE WCZEŚNIEJ
W tym roku władze poinformowały o zamiarze likwidacji szkoły wcześniej, a uchwała Rady Gminy o zamiarze likwidacji ma zostać podjęta jeszcze w grudniu. Związane jest to z tym, że w przypadku, gdyby Kuratorium Oświaty nie wyraziło pozytywnej opinii, wówczas władze nie będą się odwoływać do ministra, ale podejmą próbą obniżenia stopnia organizacyjnego szkoły w Siedlimowie, polegającą na pozostawieniu klas 0-III. Marek Maruszak powiedział, że takie rozwiązanie wskazano w ministerstwie.
STANOWCZE NIE RODZICÓW
Zabranie zakończyło się oświadczeniem, iż rodzice absolutnie nie wyrażają zgody na likwidację szkoły i zrobią wszystko, aby pozostała.
Sławomir Gacek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 719 (47/2005)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze