Reklama

Tu miejscowy nie przyszedł

Sołtys Oćwieki Józef Budzicki jest przekonany, że budynki w Gąsawce zdewastowali przyjezdni. Gmina Gąsawa stara się o pozyskanie tego terenu, jednak ze względu na dobro prowadzonego postępowania nie będą udzielane szczegółowe informacje w tej sprawie.

Gmina Gąsawa przygotowuje się do uzyskania praw wieczystych co do nieruchomości w Oćwiece, gdzie funkcjonował niegdyś ośrodek Gąsawka. Jak dotąd nie ma kontaktu z właścicielem, ale gmina zamierza sprawę załatwić sądownie. Wiadomo, że jest zainteresowanie, jeżeli chodzi o nabycie tego obiektu. Jest to niezwykle atrakcyjny teren mieszczący się pomiędzy jeziorem a ścieżką edukacyjną biegnącą przez las. Niestety, budynki są kompletnie zdewastowane.

- Co roku podejmujemy próby kontaktu ze spółką, jeśli chodzi o uprzątnięcie terenu - mówiła kilka tygodni temu sekretarz gminy Gąsawa Natalia Nowakowska. - Próby są bezskuteczne. Nie ma w ogóle kontaktu z właścicielami. Wszystkie listy, które wysyłamy na adresy, który posiadamy w ewidencji, wracają do nas. Korespondencja nie jest odbierana. Podatek też nie jest płacony. Prowadzona była egzekucja, która także była bezskuteczna.

Reklama

Wójt Gąsawy Błażej Łabędzki podjął decyzję, aby przystąpić do działań związanych z odzyskaniem prawa użytkowania wieczystego tej nieruchomości, przy czym ma świadomość, że jest to bardzo długa procedura prawna. Gmina będzie próbować kontaktować się ze spółką za pośrednictwem sądu i będzie zabiegać o wyznaczenie pełnomocnika, który zajmie się doręczaniem wszystkich pism.

W ubiegłym tygodniu sekretarz gminy Gąsawa Natalia Nowakowska poinformowała, że sprawa Gąsawki jest w toku, prowadzona przez gminnego radcę prawnego.

Reklama

- Z uwagi na dobro postępowania na tym etapie nie będziemy udzielać szczegółowych informacji - przekazała Natalia Nowakowska.

 

Świetność ośrodka w Gąsawce dawno przeminęła fot. Magdalena Kruszka

 

Skontaktowaliśmy się z sołtysem Oćwieki Józefem Budzickim. Jest on przekonany, że dewastacji dokonali przyjezdni. Zauważa, że na polanie przy plaży turyści rozbijają biwaki, co nie jest w tym miejscu dozwolone.

- Tam miejscowy nie poszedł, bo nie miał do czego - oznajmia Józef Budzicki. - Wszystko to przyjezdni zrobili, na pewno nie miejscowi. To przyjezdni wandale wszystko to tłukli. Jednego roku tam poszedłem, to obraz nędzy i rozpaczy. Przyjeżdżali na biwaki, na wolne soboty i tłukli to wszystko. Specjalnie porozwalali. Nadal przyjeżdżają na plażę i na tak zwane pole namiotowe. Tam legalnie nie można biwakować, ale ludzie przyjeżdżają i koniec. Z roku na rok wszytki tłukli i wyrywali kompletnie, a tam było tam pięknie.

Reklama

Sołtys podkreśla, że obiekty były systematycznie dewastowane z roku na rok. Sprawa była zgłaszana, ale właściciel był prywatny i nikt nie miał oficjalnie prawa wejść.

- Tam było ośmiu właścicieli - mówi Józef Budzicki. - Daj Boże, żeby gmina to wzięła na siebie. Wtedy byłoby dobrze. Ale teraz to wszystko jest do zburzenia i zrobienia od nowa.

Magdalena Kruszka, 24 V 2021

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości