Reklama

- Zabraniam podawania tych nazwisk w gazecie

Mogilno, starostwo, powiat, zatrudnienie, wykształcenie , praca, podanie
    - Zabraniam podawania  tych nazwisk w gazecie
    W starostwie mogileńskim kończy się zatrudnianie pracowników. Teraz każda osoba, która złożyła podanie o pracę otrzyma od starosty oficjalne podziękowanie. Zdaniem rozmówców Pałuk, o tym kto dostał pracę w starostwie często decydowały znajomości i układy partyjne, a nie wykształcenie i umiejętności. Starosta Tadeusz Szymański kategorycznie zażądał od reportera Pałuk, by przestał się zajmować tym tematem. Zagroził, że jeżeli w gazecie ukażą się nazwiska osób zatrudnionych w powiecie, to on odda reportera i gazetę do sądu. Andrzej Goszczyński, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy w Warszawie uważa, że wszystkie osoby zatrudnione w powiecie są funkcjonariuszami publicznymi i jeżeli chciałyby nie ujawniać ich nazwisk, mogły zdecydować się na inną pracę.

Starosta mogileński Tadeusz Szymański zapowiada, że właśnie koń- czy się przyjmowanie pracowników do starostwa i wszystkim, którzy złożyli podania do starostwa teraz będą wysyłane do domu oficjalne podziękowania  
fot. Robert Grygiel

    MAŁO MAGISTRÓW I INŻYNIERÓW
    Pod koniec ubiegłego roku i na początku obecnego pisaliśmy w Pałukach o tym, że złożono kilkadziesiąt podań o pracę w starostwie. Starosta ubolewał wtedy, że tak niewiele kandydatów ma wykształcenie wyższe, najwięcej jest z wykształceniem średnim. W ostatnich miesiącach dochodziły do biura Pałuk informacje, że wiele osób z wyższym wykształceniem musiało pożegnać się z marzeniami o pracy w powiecie, a przyjmowano jednocześnie osoby ze średnim wykształceniem. Bardziej konkretnie ujął to na czerwcowej sesji Rady Powiatu radny Radosław Trepiński, który zarzucił staroście mogileńskiemu Tadeuszowi Szymańskiemu, że zatrudnia pracowników według klucza partyjnego a nie według wykształcenia i merytorycznych umiejętności.
    NIE MAM ZNAJOMOŚCI
    Reporter Pałuk rozmawiał z osobami, które pomimo wyższego wykształcenia nie zostały przyjęte do pracy w starostwie. Małgorzata Mazurkiewicz (mgr inż. ATR w Bydgoszczy) w połowie lipca tego roku starała się o pracę w starostwie, jednak po rozmowie z wicestarostą Ewarystem Matczakiem na korytarzu dowiedziała się, że wolnych etatów nie ma. - Brakuje mi tutaj znajomości. Gdybym była córką kogoś tam, to może bym dostała pracę - przyznaje Małgorzata Mazurkiewicz. W efekcie podania nie złożyła, bo nie widziała szansy na dostanie pracy.
    TRZEBA MIEĆ GODNOŚĆ
    W październiku 1998 roku o pracę w starostwie starała się absolwentka Wyższego Zawodowego Studium Administracyjnego przy UMK w Toruniu Edyta Linke (wykształcenie wyższe zawodowe administracyjne) i już wtedy chciała złożyć podanie. Usłyszała, że ma przyjść w styczniu tego roku i tak zrobiła. Przyszła do starosty Tadeusza Szymańskiego powołując się na artykuł w Pałukach, w którym pisaliśmy, że mało osób z wyższym wykształceniem składa podania o pracę. - Starosta powiedział dosłownie, że "Pałuki" kłamią - mówi Edyta Linke i kazał przychodzić i pytać o pracę. Edyta Linke chodziła i pytała wiele razy, zawsze odprawiano ją z kwitkiem. - Aż mi ojciec powiedział, że trzeba mieć godność i powiedział mi żebym nie chodziła tam więcej - mówi Edyta Linke.

 PRACUJĄ W STAROSTWIE: 
 ADMINISTRACJA I PRACOWNICY

 Tadeusz Szymański
 Ewaryst Matczak
 Krzysztof Dobrychłop
 Anita Kozłowska
 Agnieszka Samulska
 Emilia Ewiak
 Karina Kostyra
 Antoni Ziołkowski
 Ryszard Barszczewski
 Janina Kurdykowska
 Janina Pastuszyn
 Elżbieta Polcyn
 Maria Kośmider
 Justyna Gajewska
 Stefan Łukomski
 Anna Dziura
 Bogdan Stramol
 Sława Buczel
 Andrzej Konieczka
 Piotr Kurnatowski
 Józef Górny
 Arleta Szmyt
 Magdalena Jańczak - Konopa
 Elżbieta Jaromin
 Aleksandra Kędzierska
 Magdalena Szwarckopf
 Barbara Czapik
 Mariola Tomczak
 Bogumił Ruciński
 Agnieszka Moroziuk
 Małgorzata Wilk
 Adam Żerdka
 Maria Huszcza - Winiecka
 Ewa Kicińska
 Grażyna Łukomska
 Włodzimierz Jopek
 Katarzyna Selerowicz
 POWIATOWE CENTRUM
 POMOCY RODZINIE

 Maria Konkiewicz
 Elżbieta Paternoga
 Małgorzata Krygier
 BUDOWNICTWO
 Jerzy Napierała
 Eliza Pliszka

Reklama

   NA TWARZ NIE PRZYJMUJĄ
    Kolejna osoba, która podała nazwisko do wiadomości redakcji ukończyła socjologię na UAM w Poznaniu. Podanie o pracę w starostwie złożyła w listopadzie 1998 roku. - Nie miałam w podaniu zdjęcia, a kobieta która je przyjmowała powiedziała, że nie jest potrzebne, bo na twarz i tak nie przyjmują - mówi nasza rozmówczyni.
    DOBIERANI WEDŁUG POTRZEB
    Starosta zapytany 16 sierpnia przez reportera Pałuk dlaczego nie zatrudnił u siebie tych osób, a zatrudnił osoby ze średnim wykształceniem: na przykład Anitę Kozłowską - córkę szefa poselskiego biura SLD, członka Zarządu Gminy w Mogilnie Mariana Górczewskiego, Łukasza Gwiazdę - syna członka Zarządu Powiatu, radnego PSL Jana Gwiazdy czy Adama Żerdkę - syna radnego PSL Rady Miejskiej, szefa Kółek Rolniczych Stanisława Żerdki, zapalił papierosa, zamilkł na dłuższą chwilę i powiedział: - Nie wiem dlaczego, nie umiem panu na to pytanie odpowiedzieć. Zaskoczył mnie Pan tym pytaniem - po czym znowu zapadła cisza.
    WEDŁUG POTRZEB
    - Oni byli dobierani na zasadzie potrzeb - zapewnił starosta. Przyznał, że miał naciski, by zatrudniać różne osoby po znajomości, zapewnił jednak, że im nie uległ. Powiedział, że Anitę Kozłowską zatrudnił jako osobę kierującą biurem Rady Powiatu bo miała doświadczenie z pracy społecznej przy wyborach oraz pracy jako wolontariuszka w jednym z wydziałów gminy. Adam Żerdka - jak mówił starosta - sam zgłosił się do niego, był chętny do pracy, dlatego wysłany został na kurs BHP, po którego ukończeniu dostał pracę w wydziale oświaty. Łukasz Gwiazda jest od lipca na stażu i płaci za niego Powiatowy Urząd Pracy.
    BĘDĄ PODZIĘKOWANIA
    Tadeusz Szymański jednocześnie dodał, że: - W starostwie kończy się zatrudnianie pracowników. Każda osoba, która złożyła podanie dostanie pisemne podziękowanie. Po rozmowach z osobami, które zapraszaliśmy, decydowaliśmy które się nadają na jakie stanowisko - zapewnia starosta. Osoby, z którymi rozmawiały Pałuki nie były proszone na żadne rozmowy, nie otrzymały też do dziś żadnych odpowiedzi.
W tej chwili w starostwie pracują 43 osoby, 15 z wyższym wykształceniem, 28 ze średnim (ukończone licea lub szkoły policealne). 8 z nich studiuje.
    NIE PUBLIKOWAĆ LISTY
    17 sierpnia reporter Pałuk zdobył w starostwie listę aktualnie zatrudnionych pracowników (publikujemy w artykule). Tadeusz Szymański nie krył złości, mówiąc: - Zabraniam podawania tych nazwisk do gazety. Powiedział, że lepiej by było dla reportera, gdyby w ogóle tego tematu nie poruszał w gazecie. Kilkakrotnie zaznaczył, że jeżeli opublikujemy te nazwiska, to odda reportera i gazetę do sądu. Tadeusz Szymański i sekretarz powiatu Krzysztof Dobrychłop podniesionym głosem próbowali wyperswadować reporterowi, że te nazwiska chroni Ustawa o ochronie danych osobowych. - Jeżeli je opublikujecie, to jeszcze raz powtarzam, że oddam gazetę do sądu - powiedział na koniec starosta. Krzysztof Dobrychłop próbował się dowiedzieć dlaczego interesujemy się zatrudnieniem w starostwie, a nie na przykład policją czy strażą pożarną. Powiedział, że wie, iż większość tych osób ze starostwa nie życzy sobie by ich nazwiska publikowano.
    TO JEST KLIKA
    - To jest po prostu klika - uważa radny powiatowy Radosław Trepiński. - Niewykształcone i niekompetentne osoby doprowadzają do tego, że przysyłane są na sesję Rady Powiatu niekompletne materiały, Czasami nie umieją nawet zredagować poprawnie zawiadomienia (...) Myślę, że ludzie powinni to wiedzieć, bo to nie jest prywatne poletko pana starosty - twierdzi radny Trepiński.
    TO SĄ OSOBY PUBLICZNE
    Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy w Warszawie Andrzej Goszczyński wyjaśnił, że nazwiska osób pracujących w starostwie nie są chronione ustawą, bo są to wszystko osoby publiczne. - Nieważne są metody jakimi zdobyło się te nazwiska, bo oni i tak mają obowiązek dać panu taką listę - powiedział reporterowi Pałuk. Chronione ustawą są jedynie takie informacje, jak na przykład stan majątkowy pracowników czy stan zdrowia. Nie podlegają takiej ochronie imię i nazwisko, wykształcenie czy wiek. Andrzej Goszczyński zaznacza, że jeżeli osoby te nie chciały by ujawniać ich nazwiska do wiadomości publicznej, to mogły zdecydować się na inną pracę a nie na pracę w starostwie.

 Robert Grygiel
Pałuki nr 391 (33/1999)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości