Reklama

Zdrowy klon spodobał się pracownikowi ZGK

Przy okazji wycinki chorych drzew wskazanych przez gminnego leśnika, Gabriel H. ściął także zdrowy klon. Gdy sprawa wydała się, obydwa ścięte drzewa znalazły się u niego na podwórku posesji w centrum miasta. Nie wiadomo czy Gabriel H. działał sam. Ukarany został mandatem w wysokości 400 zł.

Ścięty klon jesionolistny rósł właśnie w tym miejscu mogileńskiego Parku Miejskiego, w środku między innymi drzewami, na wysokości mostku przy ul. Kościuszki. Nikomu nie przeszkadzał, ani przechodniom, ani użytkownikom ulicy. Dlaczego został ścięty przez pracownika ZGK Gabriela H.?, w sytuacji, gdy wiąz przeznaczony do ścięcia zgodnie z decyzją starostwa rósł kilkadziesiąt metrów dalej.      fot. Marek Holak

  ŚCIĘTY ZDROWY KLON
   W czwartek, 17 stycznia około 8.00 rano strażnik rybacki Przemysław Stranc odprowadzał jak zwykle córkę do szkoły. Przy moście na wysokości PZU, gdzie woda spływa rowem z zachodniej części miasta zauważył porozrzucane drobne gałązki oraz resztki kory i trocin, jak po ścięciu drzewa. Zwrócił na nie uwagę, gdyż w pobliżu przy brzegu jeziora cumuje jego łódź rybacka, dlatego zna na tym terenie każdy skrawek brzegu. Strażnik rozejrzał się dokoła i zobaczył, że ścięty został dorodny klon jesionolistny. Rósł w otoczeniu dwóch innych klonów. Strażnik zdziwił się, że ktoś ściął drzewo, gdyż był to dorodny, zdrowy okaz. Przemysław Stranc mówi: - Moja żona uczy biologii w szkole, dlatego często chodziłem w okolice tego klonu zbierać gałązki czy liście do zielnika.
   Strażnik przypomniał sobie zdarzenie z poprzedniego dnia, środy 16 stycznia, kiedy w godzinach południowych pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej ścinali inne drzewo rosnące w alejce parkowej na wysokości ul. Słowackiego. - Nie zdziwiłem się tym, gdyż tamto drzewo rzeczywiście przeszkadzało korzystającym z alejki parkowej, utrudniało poruszanie się - mówi strażnik. Nie rozumiał jednak, dlaczego przy okazji ścięto zdrowe drzewo kilkadziesiąt metrów od tego miejsca (za mostkiem), gdyż rośnie tam wiele topoli, także częściowo suchych i nikt się tym nie przejmuje, a wycięto zdrowe drzewo.
   MIAŁEM DAĆ SPOKÓJ
   Przemysław Stranc powiadomił o wszystkim miejskich strażników. Na miejsce przyjechał leśnik gminny Mirosław Laks. - Doszedł do mnie i mówi coś w tym stylu „Tak, to oni wycięli ten klon, bo liście lecą do pobliskiego rowu i hamuje to nurt wody”. Coś tam jeszcze mówił, żebym się odp... od tematu i nie wp... w nieswoje sprawy, ale nie robiło to na mnie żadnego wrażenia. Pan Leszczyński też dotarł na miejsce. Oni go informowali, że trzeba było wyciąć bo było to drzewo suche, potem okazało się, że jest zdrowe.
   WNIOSEK I DECYZJA
   Próbowaliśmy ustalić, co takiego stało się 16 stycznia, że oprócz drzewa przeznaczonego do ścięcia, pod piłę poszło jeszcze zdrowe drzewo.
   Okazało się, że z wnioskiem o wycinkę drzew: 1 sztuki brzozy i 2 sztuk wiązów zwrócił się 2 sierpnia 2006 r. do Starostwa Powiatowego naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej Mirosław Leszczyński. Tego samego dnia, 2 sierpnia taka decyzja została wydana przez wicestarostę mogileńskiego Przemysława Zowczaka.
   Brzoza i jeden z wiązów zostały ścięte wcześniej, brzoza w maju 2007 r. Wiąz był suchy a brzoza miała nadłamany konar.
   OSOBIŚCIE LUB TOPORKIEM
   16 stycznia, w środę tego roku ścinano właśnie na alejce parkowej nad jeziorem, na wysokości ul. Słowackiego drugi z wiązów. Mirosław Leszczyński mówi, że: - O wycinkę tych drzew wystąpiono ze względu na liczne interwencje ZGK, gdyż jedno z drzew (wiąz) było bardzo mocno pochylone na aleję biegnącą do cmentarza, zagrażało bezpieczeństwu poruszających się przechodniów jak również utrudniało w czasie zimy przejazd piaskarki. Wycinki dokonał pracownik Zakładu Gospodarki Komunalnej Gabriel H. Spytaliśmy, skąd pracownik ZGK wiedział, które drzewo ma konkretnie wyciąć. Jak powiedział nam naczelnik Leszczyński: - Drzewa do wycinki wskazywane są osobiście przez pracownika wydziału p. Mirosława Laksa, a w niektórych przypadkach znaczone dodatkowo tzw. cechówką, czyli toporkiem. Naczelnik Leszczyński mówi, że: - Przez pracownika pana Laksa wskazano drzewo uschnięte do wycięcia, natomiast pracownik ZGK pomyłkowo dokonał wycięcia innego drzewa.
   NA PRYWATNYM PODWÓRKU
   Co dziwne, ścięty legalnie wiąz jak i ścięty nielegalnie klon, trafiły 16 stycznia w Mogilnie na prywatne podwórko pracownika ZGK Gabriela H. Po interwencji Przemysława Stranca w czwartek rano, 17 stycznia i zorientowaniu się, że pracownik ZGK wyciął nielegalnie zdrowe drzewo, naczelnik Leszczyński polecił przywieźć drzewo z podwórka Gabriela H. na plac przed ratuszem. Tam został dokonany obmiar drzewa na wysokości 130 cm; pień miał 100 cm obwodu i 25 cm średnicy.
    BY BYŁO CIEPLEJ
    Drewno z wiązu i legalnie ściętych drzew zostało przeznaczone na imprezy plenerowe, ogniska organizowane przez MDK i muzeum w Chabsku. Drewno z klonu ściętego nielegalnie zostało w ilości 1,1 m3 przekazane na ogrzanie świetlicy wiejskiej w Czarnotulu.
   MANDAT DLA GABRIELA H.
   Straż Miejska nałożyła na Gabriela H. mandat karny w wysokości 400 zł. Nie udało nam się porozmawiać z Gabrielem H. Do tej rozmowy wrócimy w Pałukach za tydzień, gdyż wiele wątków tej sprawy jest niejasnych. Jak ustaliliśmy, w pewnym momencie, gdy Gabriel H. ścinał zdrowe drzewo - klon, zepsuła mu się piła i z komunalki ściągnięty został inny pracownik z piłą zapasową. On jednak nie został ukarany przez miejskich strażników, gdyż, ich zdaniem, nie było tu żadnej jego winy.
    Dowiedzieliśmy się również, że Gabriel H. głośno wyrażał swą dezaprobatę, gdy miał zapłacić mandat 400 zł. Miał się wyrażać publicznie, że tego tak nie zostawi i sam nie będzie odpowiadał za ścięcie drzewa. Powszechna była plotka w ratuszu, że na mandat złożyło się kilka osób. Naczelnik Leszczyński nic o tym nie wie: - O fakcie złożenia się na mandat karny dla pracownika ZGK przez pracowników ratusza nic mi nie wiadomo.
   Strażnik rybacki Przemysław Stranc nie może zrozumieć jednej rzeczy: - Jak to możliwe, że w biały dzień, służbowym ciągnikiem i w pomarańczowych kamizelkach pracownik Zakładu Gospodarki Komunalnej może robić coś takiego.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr (836) 8/2008

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości