Reklama

- Chciałabym jeszcze żyć i cieszyć się życiem

Mieszkanka Strzelna Marlena Karnicka stara się o przydział lub zamianę mieszkania komunalnego, gdzie obecnie mieszka z dorosłym synem - jak twierdzi - w nędznych warunkach. Mówi, że rozmowy z gminą i komisją mieszkaniową nie przyniosły do tej pory żadnych rezultatów. - "Nie chcę myć się już w misce. W gminie dają mieszkania co jakiś czas tym samym osobom, a ja naprawdę nie proszę o wiele" - dodaje Marlena Karnicka. - "Ta pani ma mieszkanie i ma gdzie mieszkać. Komisja mieszkaniowa z całą pewnością ma to na uwadze i jak trafimy na ładne, fajne mieszkanie, to jej zamienimy. Na dzień dzisiejszy ma mieszkanie o takim standardzie, jakie przyjęła i nic nie wymyślimy więcej" - tłumaczy reporterowi burmistrz Chudziński.

- NIE MIAŁAM INNEGO WYJŚCIA

Marlena Karnicka mieszka w Strzelnie, w budynku komunalnym przy ul. Sportowej. Zajmuje niewielkie mieszkanko składające się z jednego małego pokoju o wymiarach około 3,5 na 5 m. Obok zagospodarowane zostało pomieszczenie o niskim, skośnym stropie na kuchnio-toaletę. Jest ono oddzielone od pokoju płytą. Mieszkanie zajmuje wraz z dorosłym synem. Gdy to mieszkanie zostało jej przyznane nie było w nim ani kuchni, ani łazienki, nie było wanny ani prysznica, nawet umywalki i ciepłej wody. Tylko zimna woda, gaz ziemny i piec kaflowy.

Reklama

Jak opowiada  media do tego mieszkanka podłączyła własnym sumptem. Na takie warunki w momencie przyznania jej mieszkania zgodziła się, gdyż musiała opuścić mieszkanie, w którym wcześniej mieszkała wraz z mężem. Mieszkanie to musiała opuścić po rozwodzie, gdyż było ono wyłączną własnością jej męża. Miała wówczas nadzieję, że przyznane jej mieszkanie komunalne o tak niskim standardzie będzie tylko przejściowe. Tak się jednak nie stało.

Musiałam tutaj przyjść na to mieszkanie, bo nie miałam innego wyjścia. Musiałam opuścić mieszkanie i wyprowadzić się do męża. Do tamtego mieszkania nie mam żadnego prawa, gdyż nie podlegało ono wspólnocie majątkowej, gdyż mąż otrzymał je w spadku. Mimo, że robiłam tam remonty nie mam teraz nic. Poddasze zagospodarowałam dla synów, gdyż drugi syn jest chory na zespół Aspergera i Allporta i musiał mieć warunki do nauki. Obecnie mieszka z ojcem tylko dlatego, że tu nie ma warunków i pilnuje, aby ojciec tamtego nie sprzedał - opowiada pani Marlena.

Reklama

Do czasu rozwodu mieszkała z mężem w Ziemowitach przez ponad 20 lat. Mąż, jak twierdzi nadużywał alkoholu. - Zaczął się nade mną znęcać psychicznie i fizycznie. Były u nas wiecznie interwencje policji. On nawet do synów szedł z pięściami. Po rozwodzie sędzina podjęła decyzję, abym nadal zamieszkiwała z mężem, dopóki nie znajdę własnego mieszkania. W dalszym ciągu były burdy, mimo że miałam swoją kuchnię i swój pokój. Niestety łazienka była wspólna. Musiałam opuścić mieszkanie podczas kolejnej interwencji. Wtedy policja sugerowała abym opuściła mieszkanie. Wtedy dostałam od gminy to, co tutaj jest - dodaje pani Marlena.

Reklama

W mieszkaniu, które zajmuje Marlena Karnicka wraz z dorosłym synem kuchnia i łazienka znajdują się w jednym wydzielonym  pomieszczeniu fot. Paweł Lachowicz

- NIE JESTEM PATOLOGIĄ

W mieszkaniu przyznanym od gminy mieszka dwa lata. W międzyczasie drugi raz wyszła za mąż, ale małżonek zmarł po roku na ostrą białaczkę. Jak dodaje stara się o większe lokum, pisze pisma do gminy, ale odpowiedź jest zawsze jedna Brak wolnych zasobów. - Byłam dwa tygodnie temu, to pan Marcin Czaplicki mnie zbył, że nie ma. Tłumaczył mi, że są ludzie, którzy nie mają w ogóle gdzie mieszkać i że są patologie. Powiedziałam mu, że mnie to nie interesuje. Nie jestem patologią. Ja bym chciała mieć normalną łazienkę i kuchnię. U mnie jest tak, że jak ktoś idzie do toalety, to inny nie może iść do kuchni i odwrotnie. Zapytałam pana Czaplickiego, czy żył w takich warunkach. Ja we wrześniu mam następną operację i ja sobie tego nie wyobrażam. Mam raka złośliwego nerki, już jedną nerkę mam usuniętą. Weszło jeszcze na sprawy kobiece. Druga nerka nie działa tak, jak powinna i czekają mnie dializy. Ja chodzę jak bomba zegarowa, mam problemy z kręgosłupem. Mam całkowitą niezdolność do pracy. Miałam iść na operacje kręgosłupa, to jak dowiedzieli się, że mam raka złośliwego, to zrezygnowali z operacji. Po 3 latach znowu rak nerki - opowiada pani Marlena.

Reklama

NIE CHCE DŁUŻEJ MYĆ SIĘ W MISCE

Wylicza, że z otrzymywanej renty w wysokości 1.709 zł, płaci czynsz za mieszkanie w wysokości 300 zł. Jej zdaniem za takie warunki, jakie ma w mieszkaniu jest to bardzo wysoka kwota. - Mówią, że jest tutaj 20 mkw, a ja sadzę, że nie ma tyle. Śpimy w jednym pokoju. Syn śpi na podłodze na materacu. W dzień materac schowany jest za wersalką, na noc rozkładany jest na podłodze. Syn Michał mieszka z ojcem, ale zagląda do nas co tydzień i wozi mnie do Bydgoszczy do lekarzy. W gminie twierdzą, że wszystko jest ok. A jak może być ok., jak ma się takie warunki mieszkaniowe. Ja wszystko mogę zrozumieć, ale tego mam dosyć. Zakładali mi nową instalację i poniszczyli tutaj ściany, a drugi mąż robił instalację do podgrzewacza przepływowego, to w komunalce powiedzieli, że mi tych ścian po zrobieniu instalacji nie wyremontują. Palimy w piecu kaflowym, a w części łazienkowo-kuchennej jest i tak zimno. I jak tam mamy się myć zimą, czy iść do toalety - pyta Marlena Karnicka.

Reklama

W trakcie rozmowy z reporterem dodaje, że radni z komisji mieszkaniowej oraz urzędnik Marcin Czaplicki obiecywali jej już w lutym, że pomyślą nad innym mieszkaniem dla niej i jej syna. - Obiecywali, gdy byłam po operacji, która miałam 3 lutego. Jakoś się do nich doczłapałam. Powiedzieli mi wtedy, że przyjdą wymierzyć mieszkanie, bo mają komisję mieszkaniową. Mieli ją na początku marca. Nie przyszli. Poszłam w marcu, to powiedzieli, że na koniec marca. Później usłyszałam, że przyjdą na koniec kwietnia, a tu za chwilę będzie koniec lipca. Jakby nie było, syn mój już jest dorosły i może też chciałby sobie życie ułożyć. Ja nie proszę o wiele, tylko proszę o dwa pokoje, kuchnię i łazienkę i zwykle ogrzewanie. Nie chcę myć się już w misce. W gminie dają mieszkania co jakiś czas tym samym osobom, a ja naprawdę nie proszę o wiele. Chciałabym jeszcze żyć i cieszyć się życiem - dodaje pani Marlena.

Reklama

Marlena Karnicka wraz z pełnoletnim synem zajmuje malutkie mieszkanie komunalne o obniżonym standardzie. Bezskutecznie stara się w ratuszu o zamianę mieszkania na większe, gdzie będzie kuchnia, łazienka i syn nie będzie musiał spać na podłodze fot. Paweł Lachowicz

KOMISJA MA TĘ SYTUACJĘ NA UWADZE

O sprawie chcieliśmy próbowaliśmy porozmawiać z urzędnikiem strzeleńskiego magistratu, członkiem komisji mieszkaniowej Marcinem Czaplickim, ale ten przebywa obecnie na urlopie wypoczynkowym. W związku z tym o sytuacji pani Marleny wypowiedział się burmistrz Dariusz Chudziński. Jego zdaniem mieszkanie, które zajmuje obecnie Marlena Karnicka nie jest jedynym mieszkaniem w zasobach gminy o obniżonym standardzie. - Ta pani ma mieszkanie i ma gdzie mieszkać. Komisja mieszkaniowa z całą pewnością ma to na uwadze i jak trafimy na ładne, fajne mieszkanie, to jej zamienimy. Na dzień dzisiejszy ma mieszkanie o takim standardzie, jakie przyjęła i nic nie wymyślimy więcej. Możliwości mieszkań komunalnych są jakie są, a jeżeli złożyła wniosek o zamianę, to na pewno komisja mieszkaniowa mając to na uwadze prędzej, czy później przyzna jej inne mieszkanie - tłumaczy reporterowi burmistrz Chudziński.

Reklama

Paweł Lachowicz

Miejsce zdarzenia mapa Mogilno
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/08/2025 18:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości