Reklama

Józef Myślicki - człowiek zasad i wartości. Wernisaż wystawy w Orchowie

W sobotę, 25 listopada na piętrze w korytarzu Urzędu Gminy Orchowo otwarta została stała wystawa prac Józefa Myślickiego. Artysty, który mieszkał w Orchowie. Celem wystawy jest upamiętnienie twórczości malarskiej Józefa Myślickiego (1901-1978), który żył i tworzył na terenie gm. Orchowo przez ostatnie 25 lat swego życia. Ze względu na wąski korytarz Urzędu, wernisaż był imprezą zamkniętą i uczestniczyła w nim ograniczona ilość osób. Natomiast sama wystawę można oglądać przy każdym odwiedzeniu magistratu.

OBRAZY OD DARCZYŃCY ZOSTAŁY ODRESTAUROWANE

Artysta malarz Józef Myślicki mieszkał w Orchowie w latach 1953-1978. Jego miejscem twórczej pracy było siedlisko, gdzie mieszka obecnie wójt Jacek Misztal z rodziną.

Obrazy na wystawę przekazał dalszy członek rodziny Myślickiego Juliusz Zięborak, do którego spływały obrazy z innych części kraju między, innymi od rodziny z Wrocławia. Pan Juliusz mieszka w Grójcu koło Warszawy. Jego zbiory prac Józefa Myślickiego powiększały się coraz bardziej, więc postanowił część z nich przekazać do gminy Orchowo. Delegacja z gminy wybrała się do Grójca, aby obejrzeć i wybrać obrazy. Wybrano około 40 obrazów. Gdy zostały one przywiezione do Orchowa trafiły na salę w Urzędzie Gminy, gdzie zostały sfotografowane i skatalogowane. Później delegacja w składzie: wójt Jacek Misztal, Wiktor Majewski oraz Konrad Szary udali się do jednej z gnieźnieńskich firm, gdzie wybrali oprawy dla obrazów. Koszt oprawienia obrazów wyniósł 12.500 zł.

Reklama

Jak powiedział wójt inwestycja w odrestaurowanie obrazów opłaciła się. Renowacją obrazów nieodpłatnie zajął się artysta Konrad Szary, z kolei Wiktor Majewski - właściciel Apteki Orchowskiej koordynował całe przedsięwzięcie. - Jest to inwestycja bardzo opłacalna, bo to inwestycja w kulturę. Podejrzewam, że jest to pierwsza taka stała wystawa w Urzędzie Gminy. Długo myśleliśmy, gdzie te obrazy wystawić, ale życzeniem ofiarodawców było, żeby to była wystawa ogólnodostępna i stwierdziliśmy, że nie ma lepszego miejsca, jak Urząd Gminy, bo urząd jest przez interesantów cały czas odwiedzany - mówił wójt Jacek Misztal.

Reklama

Juliusz Zięborak przekazał prace artysty Józefa Myślickiego dla gminy fot. Paweł Lachowicz

ROMANTYK POLSKIEGO PEJZAŻU

W podziękowaniu, podczas wernisażu w sobotę 25 listopada wręczył darczyńcy oraz osobom zaangażowanym w przygotowanie obrazów na wystawę grawertony. Po czym Magdalena Kasprowicz przedstawiła krótki życiorys artysty.

O kilka zdań poproszony został uczeń Józefa Myślickiego - Konrad Szary, który z sentymentem wspomina swego nauczyciela. W swym wystąpieniu nawiązał do spotkań z artystą. Przygoda Konrada Szarego z malarstwem Józefa Myślickiego rozpoczęła się, gdy pan Konrad miał 13 lat. - Bywałem tu często, jako młody chłopak i do dziś pamiętam datę 13 września 1966 roku. To jest bardzo odległy czas i to była data, kiedy była pierwsza wystawa pana Myślickiego w Mogilnie. Ja na tej wystawie byłem młodym młokosem i jak zobaczyłem te wszystkie obrazy nie wiedziałem czy się za głowę łapać, czy za tyłek, czy za piersi. Tak mnie to wszystko urzekło, że pan Myślicki podszedł do mnie mówiąc tak: „Który obraz ci się najbardziej podoba, no który?” Doszło do sytuacji, że pan Piechocki, kierownik szkoły podstawowej w Wylatowie powiedział do mnie - „To sobie pooglądaj obrazy, a ja z twoim ojcem i panem Myślickim pójdziemy sobie porozmawiać na boku”. Mnóstwo ludzi było. Było to w kinie "Tęcza" (teraz "Wawrzyn"). To było małe pomieszczenie i nie szło tam oglądać tych obrazów. Nie wiedziałem co powiedzieć, jak się zachować, który z obrazów wybrać. Pan Piechocki powiedział mi, że ma sposób na to, jak ten obraz najlepszy wybrać. Powiedział mi: „Przeleć tak po tych wszystkich obrazach, zamknij oko i nagle otwórz” i mój wzrok zatrzymał się wtedy na pewnym obrazie ze słonecznikami. Tak zrobiłem i powiedziałem panu Myślickiemu, że ten obraz mi się najbardziej podoba. Roześmiał się, bo słyszał co pan Piechocki mówił. I tak się zaczęła moja przygoda z malarstwem. Chciałem zdawać do liceum plastycznego, ale oblałem matematykę. Zaliczyłem wszystkie sprawy z rysunkiem, malarstwem, ale oblałem matematykę i nie zostałem przyjęty. Pierwszy zawód. Ucząc się w szkole średniej w Trzemesznie, nie miałem plastyki, ale miałem swego profesora pana Myślickiego. Często przyjeżdżałem do państwa Myślickich, rulony brałem pod pachę i strach niesamowity co na to wszystko powie pan Myślicki. A on był naprawdę wspaniałym człowiekiem. Nigdy mnie nie ganił, nawet jak wiedziałem, że coś jest źle zrobione. Widziałem to po jego twarzy, a on tylko mi mówił, że tu można coś zmienić, tam, czy gdzie indziej poprawić. Chwytałem wszystkie słowa pana Myślickiego, jak w taką przysłowiową gąbkę. I tak się stało, że w 1976 r. przy jego pomocy i tajników, które mi wyłaniał dostałem się na Akademię Sztuk Pięknych do Poznania, a było nas wtedy 10 na jedno miejsce i ja z takiej małej miejscowości Wylatowo koło Mogilna, syn robotnika dostałem się na te studia. Byłem niesamowicie zaskoczony. Gdy pan Myślicki zmarł, ja nie mogłem w pogrzebie uczestniczyć. Po zakończeniu studiów wróciłem w te strony. Wróciłem do maleńkiego Szydłówca, gdzie było 7 domów, wokół las, aby sobie utrwalić jeszcze bardziej pamięć o przeżytych tutaj latach i spotkaniach z panem Myślickim. Później przeprowadziliśmy się w okolice Mogilna. Chyba nikt się z nas nie pogniewa, jak powiem, że pan Myślicki był romantykiem polskiego pejzażu. Takiego rodzimego pejzażu, takiego naszego mogileńskiego i orchowskiego. Można powiedzieć, że Myślicki, to taki mały Józef Chełmoński, który malował sceny związane z przyrodą. Trzeba przyznać, że robił to pięknie. W taki sposób, że wrażliwość była widziana w jego obrazach. Był człowiekiem skromnym, ale wielkim przez swoją twórczość. Z tego, co mi wiadomo, to pan Myślicki nie miał łatwo i miał wiele trudności, aby obraz namalować. Brał rower, beret na bakier, sztalugi i jechał nad jezioro. Trzeba było robić szkice, później przenosić to na płótno i tak dalej. Dzisiaj nikt tego nie robi. Był bardzo zaangażowany w swoją twórczość. Jak tu przyjeżdżałem na to letnisko do niego (…), to nie będę dalej mówił, bo się wzruszę. Coś pięknego przeżyłem po prostu. To był piękny okres w moim życiu - opowiadał o swoim nauczycielu Konrad Szary.

Reklama

WYSTAWY, PAMIĘĆ

Wspominał też, że obrazy Józefa Myślickiego wystawione zostały w 2003 roku w Domu Strażaka i Kultury w Orchowie. Natomiast w 2012 roku we współpracy ze Stowarzyszeniem Klucz zorganizowano wystawę prac zarówno Józefa Myślickiego jak i Konrada Szarego. Natomiast w 2008 roku odbyła się wystawa prac Myślickiego w Domu Kultury w Mogilnie. Natomiast  w 2017 roku Biblioteka Publiczna Gminy Orchowo zrealizowała projekt  Ocalić od zapomnienia... - śladami życia i twórczości Józefa Myślickiego. Wtedy wydany został 226 stronicowy album w sztywnej oprawie Józef Myślicki 1901-1978 Artysta malarz z pasją życia, którego autorem jest strzeleński regionalista Marian Przybylski. Podsumowaniem przedsięwzięcia był wówczas wernisaż Artysta malarz z pasją życia poświęcony wspomnieniom o Józefie Myślickim, który odbył się 16 września 2017 roku w Domu Strażaka i Kultury w Orchowie. Podczas wernisażu odbyła się prezentacja dzieł artysty i pamiątek związanych z jego osobą, a także promocja wydanej publikacji.

Reklama

Za pomoc i odrestaurowanie prac Józefa Myślickiego grawerton otrzymał Konrad Szary fot. Paweł Lachowicz

Podczas sobotniego wernisażu o kilka zdań o artyście Józefie Myślickim poproszony został też Wiktor Majewski, osoba, która posiada w swoich zbiorach sporo prac Józefa Myślickiego. Powiedział, że dla niego Józef Myślicki był człowiekiem zasad i wartości. Naczelną wartością jego życia było zdanie Żeby żyć trzeba bardziej być, aniżeli mieć.

- On bardzo poważnie pochodził do tej maksymy. Nawet powiedziałbym, że w niektórych sprawach za bardzo. Bo być i mieć, są to pojęcia przeciwstawne. Jeżeli zdecydujemy się na któreś z nich, to będzie to kosztem drugiego. Pan Myślicki zdecydował się na to pierwsze, być. On chciał być przede wszystkim artystą, malarzem. Ale nie tylko, bo to nie jedyna dziedzina, którą uprawiał, kochał również muzykę. Grał na instrumentach, śpiewał i fotografował. Był wszechstronnym artystą. Konsekwencją jego postawy w życiu było to, że nie doceniał problemu rozpowszechnienia swojej twórczości w szerszych kręgach, niż kręgi rodzinne, najbliższych znajomych, czy miejscowości, w której mieszkał. Poskutkowało to tym, że musiał, żyć bardzo skromnie, ale nie był wyjątkiem wśród artystów, było wielu artystów, którzy taki sposób życia wybierało. I gdy nie mieli oparcia w swojej rodzinie, to bardzo wcześnie umierali w warunkach skrajnego ubóstwa. Pan Myślicki miał szczęście, że miał rodzeństwo tutaj w Polsce, kiedy opuścili Białoruś. Opuścili ją we trójkę. Pan Myślicki był pierwszy, później dołączyli do niego bracia Augustyn i Florian. Było to około 1920 roku i już tam nie wrócili. Została tam dwójka rodzeństwa. Pan Myślicki miał dobrych braci, bo kiedy znalazł się w najtrudniejszych warunkach oni go przygarniali (…)  Pan Józef Myślicki ciągle do nas mówi. Swoją twórczością, swoim życiem - opowiadał Wiktor Majewski.

Reklama

Podziękowanie otrzymał również Wiktor Majewski fot. Paweł Lachowicz

Po oficjalnej części dokonano uroczystego otwarcia wystawy poprzez odsłonięcie tablicy informacyjnej, której dokonali Juliusz Zięborak, Konrad Szary oraz Wiktor Majewski.

Wystawa umieszczona jest na ścianach w korytarzu Urzędu Gminy w Orchowie. Oprócz prac artysty umieszczony jest tam jego portret i krótki życiorys fot. Paweł Lachowicz

Następnie zebrani zostali zaproszeni do zwiedzania wystawy oraz na poczęstunek przygotowany w formie szwedzkiego stołu.

Reklama

Paweł Lachowicz

Miejsce zdarzenia mapa Mogilno
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości