Reklama

50 lat w doli i niedoli - To wasze długie pożycie małżeńskie jest takim drogowskazem dla wszystkich, że razem można zwyciężyć wszystko

Cztery pary małżeńskie z gminy Strzelno uroczyście obchodziły Złote Gody. Nie posiadają recepty na małżeństwo doskonałe. Twierdzą jednak zgodnie, że prawdziwa miłość, wzajemne zrozumienie, dobry humor i odrobina małżeńskiej niezgody, to czynniki wpływające na wspólne przeżycie długich lat.

6 sierpnia w sali obrad Urzędu Miejskiego w Strzelnie gościły pary małżeńskie, które ponad pół wieku temu z przekonaniem wypowiedziały sakramentalne tak. Na uroczystości pojawili się Jubilaci, którzy związek małżeński zawarli w 1973 r. W gronie szczęśliwych i wzruszonych par znaleźli się: Teresa i Kazimierz Szpuleccy ze Strzelna, Jadwiga i Henryk Oborscy ze Strzelna, Krystyna i Grzegorz Podolscy ze Strzelna oraz Jadwiga i Jan Błochowiczowie z Bronisławia.

Dostojni Jubilaci z rodzinami, wiceburmistrzem Piotrem Lesnau, przewodniczącą Rady Miejskiej Emilia Walkowiak i wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej Marcinem Borowskim przed gmachem Urzędu Miejskiego w Strzelnie fot. Magdalena Lachowicz

Reklama

Po 50 latach małżeństwa, za wytrwałość i wspaniały przykład dla młodych ludzi Jubilaci zostali uhonorowani medalami prezydenta Rzeczypospolitej Polski. Odebrali nie tylko szczere życzenia i kwiaty, ale także okolicznościowe grawertony ufundowane przez burmistrza Strzelna Dariusza Chudzińskiego. Jubilaci dziękowali za nawet te najtrudniejsze chwile swego życia i kolejny raz, podobnie jak 50 lat temu, przyrzekali sobie miłość, wierność i wsparcie w każdej chwili życia.

Uroczystość rozpoczęła kierowniczka USC Joanna Stranc, która zaznaczyła, że 50. rocznica zawarcia związku małżeńskiego, to niezwykle piękna uroczystość. - Miło jest nam zawsze gościć dostojnych Jubilatów, bez względu na ich staż małżeński, czy to jest 50. czy 60., a nawet 65. rocznica zawarcia związku małżeńskiego. Jakie słowa są w stanie zobrazować 50-letnią drogę, którą wspólnie przeżyliście, by doczekać tak pięknego jubileuszu. Bo przecież trudno uwierzyć, że była to droga usłana tylko różami, bo to zdarza się niezwykle rzadko - mówiła Joanna Stranc.

Reklama

Następnie małżonkowie, podając sobie prawe dłonie, złożyli wzajemne podziękowania za zgodne, szczęśliwe i trwałe małżeństwo. Z życzeniami wystąpił również wiceburmistrz Piotr Lessnau, który pogratulował Jubilatom długich lat wspólnego życia, życzył wszystkim parom zdrowia, wszelkiej pomyślności, pogody ducha i doczekania następnych pięknych jubileuszy. - Bardzo się wzruszyłem patrząc na państwa, chociaż nie jesteście moją rodziną. Ale patrząc na tak wspaniały jubileusz, to aż chce się po prostu krzyczeć. Gratuluję wam, myślę, że to wasze długie pożycie małżeńskie jest takim drogowskazem dla wszystkich, że razem można zwyciężyć wszystko. Wiem, że na pewno było trudno, czasami ciężko, wiem, bo sam jestem 30 lat w związku małżeńskim i wiem, że różnie to bywa, ale razem, w zgodzie można zbudować wszystko. Myślę, że daliście swoim dzieciom i wnukom dobry przykład tego, że przez życie trzeba iść razem z miłością i szacunkiem. Życzę państwu przede wszystkim zdrowia, wytrwałości, kolejnych jubileuszy i życzę byście państwo przez cały okres swojego dalszego życia obdarowani byli przez swoich najbliższych miłością i szacunkiem, bo na to zasługujecie - mówił wiceburmistrz Lessnau.

Do życzeń dołączyła też przewodnicząca Rady Miejskiej Emilia Walkowiak wręczając Jubilatom listy gratulacyjne oraz kwiaty, a także wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Marcin Borowski, który obdarował Jubilatów okolicznościowymi grawertonami.  Następnie, przy symbolicznej lampce szampana, odśpiewano jubilatom Sto lat. Przy jubileuszowym torcie, ufundowanym przez Urząd Miejski, oraz kawie i muzyce, którą grając na keyboardzie i śpiewając piosenki z lat młodości Jubilatów zapewnił Maciej Leszczyński, dostojne pary małżeńskie opowiadały o tym, jak przeżyły ten bardzo długi okres, który ich zdaniem nie zawsze usłany był różami, a często okraszony zmęczeniem. Jednak bardzo szczęśliwy. Jaka jest zatem recepta na długowieczne szczęście we dwoje? Odpowiedź była jedna, że nie istnieje recepta na małżeństwo doskonałe. Zdaniem Jubilatów prawdziwa miłość, wzajemne poszanowanie, dobry humor i odrobina małżeńskiej niezgody, to czynniki wpływające na wspólne przeżycie długich lat.

Reklama

 Teresa i Kazimierz Szpuleccy z rodziną, wiceburmistrzem Piotrem Lesnau, przewodniczącą Rady Miejskiej Emilia Walkowiak i wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej Marcinem Borowskim fot. Magdalena Lachowicz

TERESA I KAZIMIERZ SZPULECCY ZE STRZELNA

Pani Teresa jest rodowitą strzelnianką, a pan Kazimierz pochodzi z Cienciska. Spotkali się 1 maja 1972 r. na spacerze w Strzelnie. - Mąż był wtedy w wojsku. Jak to 1 maja bywało chodziło się na spacery. Ja spacerowałam z koleżankami, on z kolegami. Poderwał mnie wtedy i tak się zaczęło - opowiada pani Teresa.

Reklama

Ślub cywilny i kościelny zawarli 15 września 1973 r. w Strzelnie. Pan Kazimierz do przejścia na emeryturę pracował w budowlance. Najpierw w państwowej firmie, a później założył własną działalność związaną z budownictwem. Pani Teresa zajmowała się domem. Małżeństwo wychowało 3 dzieci. Są szczęśliwymi dziadkami dla 6 wnucząt i jednego prawnuka. Małżonkowie spytani o receptę na trwały związek odpowiedzieli zgodnie, że różnie w życiu bywało. - Wszystkiego było po trochu, ale szanowaliśmy się zawsze. Dzięki Bogu jakoś to życie przeżyliśmy, razem doczekaliśmy Złotych Godów i chcielibyśmy jeszcze razem dożyć kolejnych jubileuszy - usłyszeliśmy.

.  

Reklama

Jadwiga i Henryk Oborscy z rodziną, wiceburmistrzem Piotrem Lesnau, przewodniczącą Rady Miejskiej Emilia Walkowiak i wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej Marcinem Borowskim fot. Magdalena Lachowicz

JADWIGA I HENRYK OBORSCY ZE STRZELNA

Pani Jadwiga pochodzi z Sukowych (gm. Kruszwica), a pan Henryk od urodzenia mieszka w Strzelnie. Poznali się w działającym przy szpitalu strzeleńskim klubie siatkarskim, który prowadzili pani doktor Kubis i pan doktor Zubowicz. Pani grała w zespole dziewcząt, a pan w zespole chłopców. Poznali się na treningu. Ślubowali 20 października 1973 roku w Strzelnie. Jadwiga pracowała jako pielęgniarka w strzeleńskim szpitalu, a Henryk pracował w firmie FAT w Strzelnie. Małżeństwo wychowało 3 synów. Doczekali się 7 wnucząt. - Dożyliśmy razem do tego pięknego jubileuszu. Dobrze nam się wiedzie. Wytrwaliśmy szczęśliwie tyle lat i żeby dalej tak było. Czekamy na drugie pięćdziesiąt i życzymy powodzenia wszystkim - powiedzieli małżonkowie.

Reklama

Krystyna i Grzegorz Podolscy z rodziną, wiceburmistrzem Piotrem Lesnau, przewodniczącą Rady Miejskiej Emilia Walkowiak i wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej Marcinem Borowskim fot. Magdalena Lachowicz

KRYSTYNA I GRZEGORZ PODOLSCY ZE STRZELNA

Pani Krystyna pochodzi z Jeziorek, a pan Grzegorz jest rodowitym strzelnianinem. Poznali się w pracy. Oboje pracowali w Elewatorze Zbożowym w Strzelnie. Po półrocznej znajomości zaiskrzyło między nimi i zaczęli się spotykać. Po trzech latach, 20 października 1973 r., zawarli związek małżeński. Po ślubie wspólnie zamieszkali w Strzelnie. Małżeństwo wychowało dwóch synów. Doczekali się 4 wnucząt. W małżeństwie bardzo ważne jest wyrozumiałość, zgoda i szacunek. - My cały czas mamy wspólne zajęcia, do tego mąż zajmuje się gołębiami i to jest dla niego wielka przyjemność. Nasze życie tak szybko się potoczyło. Jak to w życiu bywa najpierw jest obawa o zdrowie, o dzieci, później wnuków, ale zawsze byliśmy razem. W związku potrzebna jest cierpliwość, wyrozumiałość i szacunek przede wszystkim - powiedziała pani Krystyna.

Reklama

 

Jan Błochowicz z córką, wiceburmistrzem Piotrem Lesnau, przewodniczącą Rady Miejskiej Emilia Walkowiak i wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej Marcinem Borowskim fot. Magdalena Lachowicz

JADWIGA I JAN BŁOCHOWICZOWIE Z BRONISŁAWIA

Oboje pochodzą z Bronisławia, znają się praktycznie od dziecka. Jednak zbliżyli się do siebie na zabawie tanecznej w wiosce. Było to na początku 1973 r., a 27 października zawarli już związek małżeński. Oboje cale życie pracowali na gospodarstwie. Wychowali 5 dzieci: 4 synów i jedną córkę. Doczekali się 6 wnucząt.

Reklama

Na uroczystość pan Jan przybył tylko z córką, jego żona nie uczestniczyła w spotkaniu ze względu na chorobę, na którą zapadła miesiąc temu. - Były dobre i gorsze chwile, jak w każdym małżeństwie. My całe życie ciężko pracowaliśmy. Daliśmy radę we dwoje. Najważniejsze jest jednak zdrowie - powiedział pan Jan.

Magdalena Lachowicz

Miejsce zdarzenia mapa Mogilno
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/08/2024 18:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości