Reklama

8 par małżeńskich świętowało Złote Gody

25 czerwca w Domu Strażaka i Kultury w Orchowie gościły pary małżeńskie, które 50 lat temu z przekonaniem wypowiedziały sakramentalne tak. Na uroczystości pojawili się Jubilaci, którzy związek małżeński zawarli w 1973 roku.

Pary małżeńskie odebrały nie tylko szczere życzenia i kwiaty, ale także honorowe medale, przyznane przez Prezydenta RP. Wręczone małżonkom medale są specjalnymi odznaczeniami. Uroczystość prowadziła Alina Czaplicka, zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Orchowie. Wyraziła ona swoje uznanie dla małżonków, którzy dotrzymali złożonego przed pięćdziesięcioma laty przyrzeczenia dochowania wzajemnej miłości, szacunku i przyjaźni. Z życzeniami wystąpił również wójt Grzegorz Matkowski, który pogratulował jubilatom długich lat wspólnego życia, życzył wszystkim parom zdrowia, wszelkiej pomyślności, pogody ducha i doczekania następnych pięknych jubileuszy. Następnie przy symbolicznej lampce szampana odśpiewano Sto lat.

Reklama

Przy okolicznościowym torcie ufundowanym przez Urząd Gminy w Orchowie dostojne pary małżeńskie opowiadały o tym, jak przeżyły ten bardzo długi okres fot. Paweł Lachowicz

HENRYKA I MARIAN BRZEWIŃSCY Z ORCHOWA

Państwo Brzewińscy mieszkają w Orchowie. Pan Marian jest rodowitym orchowianinem, a pani Henryka pochodzi z Szydłówca. Poznali się na zabawie dożynkowej, chociaż pan Marian swoja wybranką interesował się już wcześniej. - Ja byłem w wojsku, żona chodziła do liceum wieczorowego w Mogilnie i widywałem ją jak ja jechałem na urlop ze Szczecina do Mogilna, a żona jechała do Szydłówca. Ja ją jeszcze wcześniej pamiętam, jak byłem dzieciakiem. Żona chodziła z Szydłówca do Orchowa na religię, a każdy w domu miał krowę żywicielkę. Mleczko, masło, serek, każdy miał swoje. I myśmy te krowy paśli i moja żona i jej siostra chodziły na religię, to myśmy trochę się im psocili - opowiada pan Marian. Natomiast pani Henryka dodała, że oficjalnie zapoznali się jednak na zabawie dożynkowej w Osówcu. - I tak się zaczęło. 2 lata się spotykaliśmy - dodała pani Henryka.

Reklama

Oboje pracowali zawodowo. Pan Marian 12 lat pracował w Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Kościelcu. W 1994 r. został wybrany wójtem Gminy Orchowo. To stanowisko piastował  2 kadencje. Ze względów zdrowotnych przeszedł na rentę, później na emeryturę. Pani po ślubie krótko pracowała zawodowo, potem, gdy rodziły się dzieci wychowywała je i zajmowała się domem.

Ślub zawarli, jako jedni z pierwszych w powstałym wówczas USC w Orchowie w 1973 r. Zamieszkali w Orchowie, gdzie nad jeziorem pan Marian wybudował dom. Wychowali 4 dzieci i doczekali się 11 wnucząt. Ich zdaniem na trwałość związku małżeńskiego wpływa zgoda i wyrozumiałość. - Trzeba po prostu się dogadywać. I jak to wżyciu bywa raz jeden ustąpi, innym razem drugi. Można to porównać do pogody. Tak to jest, że czasem chmury idą, czasem pada deszcz, a i słońce świeci. Po prostu jeden drugiego musi zrozumieć - powiedział pan Marian.

Reklama

Henryka i Marian Brzewińscy z wójtem Orchowa Grzegorzem Matkowskim, zastępcą kierownika USC Aliną Czaplicką i przewodnicząca Rady Gminy Janiną Nowak fot. Paweł Lachowicz

IRENA I FRANCISZEK WOJTYLAKOWIE Z BIELSKA

Pani Irena pochodzi z Cienciska (gm. Strzelno), a pan Franciszek z Bielska (gm. Orchowo). Poznali się na zabawie w Ciencisku. - W każdą sobotę była zabawa, więc pojechało się z Bielska do Cienciska i tak się zapoznało. Uśmiechnęła się do mnie i mnie zauroczyła, zaraz wiedziałem, że to jest ta jedyna. Tak się spotykaliśmy aż wzięliśmy ślub - opowiada pan Franciszek.

Reklama

Ślub zawarli w Strzelnie. Obecnie mieszkają w Bielsku i tam razem przez cały czas prowadzili gospodarstwo zajmując się głownie hodowlą zwierząt. Wychowali  4 dzieci i doczekali się 7 wnucząt. W małżeństwie ich zdaniem najważniejsza jest zgoda i ciężka praca. - Zgoda zawsze powinna być i praca. Jak to w gospodarstwie od świtu do nocy. Kiedyś nie było tyle sprzętu co teraz, a i w hodowli wszystko się zmienia. Wzajemny szacunek musi być, a jak jest nieporozumienie, to jeden musi ustąpić – mówią zgodnie państwo Wojtylakowie.

Reklama

Irena i Franciszek Wojtylakowie z wójtem Orchowa Grzegorzem Matkowskim, zastępcą kierownika USC Aliną Czaplicką i przewodnicząca Rady Gminy Janiną Nowak fot. Paweł Lachowicz

SYLWIA I FRANCISZEK FRANKOWSCY Z RÓŻANNY

Oboje pochodzą z gminy Orchowo. Pani Sylwia pochodzi z Orchówka, a pan Franciszek z Ostrówka. Znają się od dziecka. - My znamy się jeszcze ze szkolnych, młodych lat. Chodziliśmy do jednej szkoły w Różannie. Bliżej poznaliśmy się na zabawie tanecznej i tak się zaczęło. Mąż do mnie podszedł i tak zaczęliśmy się częściej na zabawach widywać. Minęło już 50 lat, to człowiek wszystkiego nie pamięta. Ślub wzięliśmy w Orchowie. Zgłosiliśmy się w Gębicach, a oni nas przenieśli do Orchowa – opowiada pani Sylwia. Ślub, jak dodaje pani Sylwia zawarli jako drudzy, gdy powstał USC na terenie gminy.

Reklama

Oboje pracowali zawodowo. Pani Sylwia przez 10 lat pracowała w Urzędzie Pocztowym w Mogilnie, później przeniosła się do PGR w Różannie. Z kolei pan Franciszek pracował w Bydgoszczy, gdy zamieszkał w Różannie pracował w Kółku Rolniczym w Różannie, później przeniósł się do PGR.

Małżeństwo wychowało 3 dzieci. Są szczęśliwymi dziadkami dla  8 wnucząt i 2 prawnucząt. Niebawem na świat przyjdzie trzeci prawnuk. - Rodzina jest super i jest wesoło, jak przyjadą do nas to jest nas w sumie 23 - opowiada pani  Sylwia. W związku zawsze na pierwszym miejscu stawiali rodzinę. - Grunt, to rodzina i zdrowie, a wszystko jakoś się ułoży – powiedzieli zgodnie.

Reklama

Sylwia i Franciszek Frankowscy z wójtem Orchowa Grzegorzem Matkowskim, zastępcą kierownika USC Aliną Czaplicką i przewodnicząca Rady Gminy Janiną Nowak fot. Paweł Lachowicz 

DANUTA I IRENEUSZ KARCZEWSCY Z ORCHOWA

Oboje pochodzą z Karlic (gm. Golina) niedaleko Konina. Poznali się na zabawie wiejskiej. - Kiedyś były takie zabawy. Był jeden grajek i prowadził zabawę w wiosce. Tam zobaczyłem swoją przyszłą żonę i tak kilka razy się spotkaliśmy i wzięliśmy ślub. Wiemy jak to kiedyś było wszyscy poznawaliśmy się na zabawach - opowiada pan Ireneusz. Do Orchowa wprowadzili po tym, jak otrzymali zakładowe mieszkanie z PGR. Pani Danuta zajmowała się gospodarstwem domowym i wychowywaniem dzieci. Pan Ireneusz pracował w PGR, jako budowlaniec. Wychowali 2 dzieci i doczekali się 3 wnucząt i jednej prawnuczki

Reklama

Specjalnej recepty na długie pożycie małżeńskie zdaniem pana Ireneusza nie ma. - Jakoś tak zleciało te 50 lat – powiedział pan Ireneusz. Natomiast pani Danuta twierdzi, że w związku najważniejsza jest miłość. - Mąż się mną zainteresował, ale to nie było tak od razu. Z czasem się przekonałam i dobrze trafiłam. Jestem zadowolona, a tu już minęło 51 lat. Nie jest źle, szanujemy się, kochamy, a to jest najważniejsze - dodała pani Danuta.

Danuta i Ireneusz Karczewscy z wójtem Orchowa Grzegorzem Matkowskim, zastępcą kierownika USC Aliną Czaplicką i przewodnicząca Rady Gminy Janiną Nowak fot. Paweł Lachowicz 

Reklama

IRENA I ANDRZEJ STEFAŃSCY Z SUSZEWA

Pani Irena pochodzi z Jeziorek (gm. Strzelno), a pan Andrzej z Gryfic. W 1965 r. wraz z rodziną przeprowadził się do Suszewa. Poznali się na zabawie tanecznej w Osówcu, gdzie pani Irena przebywała na stancji. - Byłam na stancji, bo nie pasował mi dojazd do pracy. W Osówcu na zabawie się zapoznaliśmy i tak już tam zostałam - mówi pani Irena. A pan Andrzej dodaje: - Tak ją sobie wypatrzyłem. Krótko się nosiła, czyli nosiła krótkie spódniczki. I to mnie podniecałoj. Oboje dodali, że od tamtego czasu los im sprzyja.

Reklama

Pan Andrzej pracował w Izopolu w Trzemesznie, a pani Irena najpierw pracowała w księgowości PGR w Markowicach (gm. Strzelno), a później jako księgowa w PGR w Osówcu. Małżeństwo wychowało jedna córkę i doczekało się 2 wnucząt.

Oboje twierdzą, że recepty na długie pozycie małżeńskie nie ma. Wszystko ich zdaniem zależy od małżonków. - Jest dobrze i jest źle i trzeba to wszystko znosić. Jak jest nieporozumienie, to jest kilka dni cichych i znowu wracamy do małżeństwa i dalej razem żyjemy - usłyszeliśmy.

Irena i Andrzej Stefańscy z wójtem Orchowa Grzegorzem Matkowskim, zastępcą kierownika USC Aliną Czaplicką i przewodnicząca Rady Gminy Janiną Nowak fot. Paweł Lachowicz

TERESA I STANISŁAW SZEMFELDOWIE Z SUSZEWA

Pani Teresa pochodzi ze Złotowa, a pan Stanisław z Budzisławia. Poznali się na zabawie wiejskiej. - Było weselej, nie tak jak teraz. Poznaliśmy się na zabawie. Nie było telewizorów, komórek i ludzie się szanowali. To była prawdziwa miłość. Jak na mnie wejrzała, to we mnie zagrzało. Zaprosiłem do tańca i tak do dzisiaj tańczymy razem – mówił pan Stanisław.

Małżeństwo od 1976 r. mieszka w Suszewie. Oboje po szkole rolniczej podjęli prace w SKR. Wychowali 4 dzieci i doczekali się 7 wnucząt. Obecnie oczekują na narodziny pierwszego prawnuka. Zdaniem małżonków w związku potrzebna jest wyrozumiałość i wzajemny szacunek. - Tyle lat przeżyliśmy razem. Jest to wzajemne zrozumienie mimo wielu niepowodzeń. Raz jest lepiej, raz jest gorzej. I były w domu choroby i różne zmartwienia. W każdej rodzinie są sprzeczki i trzeba się z tym pogodzić – powiedzieli zgodnie.

Teresa i Stanisław Szemfeldowie z wójtem Orchowa Grzegorzem Matkowskim, zastępcą kierownika USC Aliną Czaplicką i przewodnicząca Rady Gminy Janiną Nowak fot. Paweł Lachowicz 

GRAŻYNA I BENON FABIAŃSCY Z RÓŻANNY

Oboje pochodzą z Rękawczynka. Poznali się w szkole w Różannie, gdzie uczęszczali do jednej klasy. - On nie poszedł nigdzie i ja również nie poszłam w świat. Naprzeciwko siebie mieszkaliśmy i tak od najmłodszych lat byliśmy razem - opowiada pani Grażyna. Ślub zawarli w Orchowie. Natomiast w Różannie mieszkają od 30 lat.

Pan Benon do 18 roku życia pracował u ojca w gospodarstwie, później podjął prace zawodową. Najpierw przez 17 lat pracował w SKR, później przeszedł do Zarządu Dróg Powiatowych w Mogilnie. Pani Grażyna nie pracowała zawodowo, zajmowała się gospodarstwem domowym i wychowywaniem dzieci. Wychowali 10 dzieci - 1 syna i 9 córek. Doczekali się 21 wnucząt i 4 prawnucząt. - Dla nas w związku najważniejsza była i jest rodzina oraz wychowanie dzieci. Nie mieliśmy czasu na kłótnie i nieporozumienia. Wychowanie dzieci było dla nas był priorytet. Trudności życia pokonywaliśmy zawsze razem - twierdzą małżonkowie.

Grażyna i Benon Fabiańscy z wójtem Orchowa Grzegorzem Matkowskim, zastępcą kierownika USC Aliną Czaplicką i przewodnicząca Rady Gminy Janiną Nowak fot. Paweł Lachowicz

MARIA I WACŁAW SZUBERTOWIE Z OSÓWCA

Oboje pochodzą z gminy Orchowo. Pani Maria od urodzenia mieszka w Osówcu, a pan Wacław pochodzi z Szydłówca. Poznali się podczas spotkań u szwagra pani Marii, który jeździł do jej siostry. - Szwagier tak go przywoził. Na początku czekał przed domem jak to kiedyś było, lecz tak z czasem nawiązywaliśmy kontakty. To było blisko, bo do Szydłówca było tylko 2 km – opowiada pani Maria. A pan Wacław dodał: - Czas zrobił swoje. Kto to dzisiaj pamięta, jak to było, ja już za chwilę będę miał 70 lat życia.

Ślub zawarli w Orchowie. Pni Maria zajmowała się domem i wychowaniem dzieci, a pan Wacław pracował w PGR w Osówcu jako traktorzysta. Małżeństwo wychowało 3 dzieci i doczekało się 6 wnucząt. - Oby tak było, jak jest i nic się nie zmieniło. A jak zdrowie jest, to i jest recepta na wszystko. Więcej mnie w domu nie było, jak byłem i tak razem udało się nam przeżyć wspólnie te lata – powiedział pan Marian.

 Maria i Wacław Szubertowie z wójtem Orchowa Grzegorzem Matkowskim, zastępcą kierownika USC Aliną Czaplicką i przewodnicząca Rady Gminy Janiną Nowak fot. Paweł Lachowicz 

Do życzeń dla Jubilatów dołącza się redakcja Pałuk.

Paweł Lachowicz

Miejsce zdarzenia mapa Mogilno
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/09/2024 23:13
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości