Reklama

Festiwal pamięci Jerzego Waldorffa przeszedł do historii

7 października w auli Szkoły Podstawowej nr 1 w Trzemesznie odbył się Festiwal im. Jerzego Waldorffa. Festiwal popularyzował muzykę i literaturę - dwie wielkie pasje Jerzego Waldorffa, który w młodości mieszkał w Rękawczynie (gmina Orchowo) i uczył się w gimnazjum w Trzemesznie. Był jedną z najpopularniejszych i najbardziej oryginalnych postaci powojennej Polski. Jego portret namalowany przez trzemeszeńskiego artystę Marcelego Koniecznego towarzyszył przez cały przebieg festiwalu.

Festiwal podzielony był na dwie główne części. W pierwszej, którą prowadziła prezeska Fundacji Atut Jolanta Sroczyńska-Pietz przybliżona została postać Jerzego Waldorffa, jego twórczość i działalność na rzecz kultury. Była też mowa o związkach z Wielkopolską. Wiele osób do dzisiaj pamięta postać Jerzego Waldorffa. Był charakterystyczny. Miał nosowy głos, po magnacku przyciętą grzywkę, chętnie pokazywał się z ulubionym jamnikiem Puzonem. Zawsze elegancki, zawsze z laseczką ze srebrną gałką. Mówiono, że jest baronem, ale nie była to prawda. Pochodził z bardzo dobrej ziemiańskiej rodziny, lubił opowiadać o swoich historycznych korzeniach..- Waldorff przez całe swoje życie wracał do miejsc związanych z Rękawczynem i Trzemesznem. O Rękawczynie napisał„ "to jest miejsce na ziemi do dziś dla mnie święte, jak dla chrześcijan Jerozolima". Miłość Waldorffa do tych stron została utrwalona w piosence Wandy Warskiej "Zaproś nas do Trzemeszna", która stała się muzycznym motywem przewodnim festiwalu - mówiła Jolanta Sroczyńska-Pietz.

Dodała, że Fundacja, którą kieruje chce mieszkańcom Trzemeszna przybliżać kulturę wysoką, zapraszając do Trzemeszna, znanych ludzi literatury i wybitnych muzyków. Podkreślała, że Waldorff przez całe swoje życie popularyzował wiedzę o muzyce oraz literaturze i wspierał rozwój tych sztuk. - Fundacja „Atut” realizuje te same cele na prowincji, w lokalnej społeczności. Założona została przez grupę twórców, animatorów kultury i społeczników, którzy chcą promować kulturę wysoką tam, gdzie ona jest trudniej dostępna - dodała.

Reklama

SPOTKANIE Z MARIUSZEM URBANKIEM

Gościem festiwalu był Mariusz Urbanek - pisarz i publicysta, autor m.in. biografii Jerzego Waldorffa pod tytułem Waldorff. Ostatni baron Peerelu. Książka, to opowieść o życiu Jerzego Waldorffa, ostatniego barona Peerelu i strażnika narodowej pamięci, legendy polskiej krytyki muzycznej, człowieka, który uratował przez zagładą Stare Powązki w Warszawie i przeprowadził największą w Polsce Ludowej prywatną, a więc nielegalną zbiórkę pieniędzy na wykup willi Atma w Zakopanem, w której powstało Muzeum Karola Szymanowskiego.

Reklama

Jest tam opowieść o przedwojennym flircie Waldorffa z faszyzmem, powojennym współtworzeniu tygodnika Przekrój, fascynacji muzyką Szymanowskiego i najmądrzejszym psie na świecie - jamniku Puzonie, który był jego nieodłącznym towarzyszem podczas występów w telewizji. Jest mowa o przyjaźniach Waldorffa z Konstantym Ildefonsem Gałczyńskim i Stefanem Kisielewskim, jego młodzieńczym romansie z tajemniczym Isiem oraz o 60-letnim związku Jerzego Waldorffa z tancerzem Mieczysławem Jankowskim. Podczas spotkania Mariusz Urbanek w bardzo interesujący sposób, przeplatany anegdotami opowiedział o życiu i twórczości Jerzego Waldorffa uchylając rąbka tajemnicy z mało znanych faktów jego życia, o których szerzej można przeczytać na stronach książki.

Za przybliżenie postaci Jerzego Waldorffa, Mariuszowi Urbankowi oraz organizatorom festiwalu podziękowali burmistrz Trzemeszna Krzysztof Dereziński i przewodniczący Rady Miejskiej Benedykt Nitka, którzy mają nadzieję, że festiwal stanie się imprezą cykliczną.

Reklama

Gościem festiwalu był Mariusz Urbanek - pisarz i publicysta, autor m.in. biografii Jerzego Waldorffa pod tytułem Waldorff. Ostatni baron Peerelu fot. Magdalena Lachowicz

WSPOMNIENIA O JERZYM WALDORFFIE

Nie zabrakło wspomnień uczestników festiwalu ze spotkań z Waldorffem. O jednym z takich spotkań opowiedziała Krystyna Giemza z Niewolna fot. Magdalena Lachowicz

Następnie w foyer festiwalowym była okazja do indywidualnych rozmów z Mariuszem Urbankiem i możliwość zakupu książek pisarza, w których bardzo chętnie składał autografy i pamiątkowe wpisy. Nie zabrakło też wspomnień uczestników festiwalu ze spotkań z Waldorffem.

Reklama

O jednym z takich spotkań opowiedziała Krystyna Giemza z Niewolna, która pokazała książkę Zbuntowane uszy autorstwa Waldorffa z jego autografem o treści: Krysi i Piotrusiowi, życząc im, aby idąc w życie szli śladami dzielnego ojca, którą od niego wraz z bratem Piotrem otrzymali 14 maja 1963 roku. Pani Krystyna w rozmowie z naszym reporterem powiedziała, że wtedy nazywała się Wrzeszczyńska. Jej ojciec Henryk Wrzeszczyński był dyrygentem trzemeszeńskiego chóru, a Jerzy Waldorff nocował wtedy w jej domu rodzinnym. - Mój tatuś był muzykiem i był dyrygentem chóru. Waldorffa cały czas słuchał w radiu. Wtedy było jego spotkanie z młodzieżą w liceum. Tatuś jakiś czas też uczył w liceum muzyki i był na tym spotkaniu i zaprosił go do nas. Była kawka i tak sobie porozmawiali o tym i o owym. Dzięki temu potem była jedna audycja radiowa poświęcona Trzemesznu i chórowi trzemeszeńskiemu i wtedy Waldorff dedykował pieśń „Dziś do Ciebie przyjść nie mogę”. Ja w 1963 roku byłam dzieckiem, miałam 15 lat i do liceum chodziłam, ale pamiętam, że było to bardzo miłe spotkanie. Waldorff w naszym domu nocował i na drugi dzień odjechał - powiedziała nam Krystyna Giemza.

Podczas festiwalu Maciej Adamski pokazał książkę Jerzego Waldorffa Dwie armaty, którą autor 13 maja 1963 roku okrasił dedykacją: Panu dyrektorowi Edmundowi Pruskiemu - Jerzy Waldorff (uczeń I klasy gimnazjum w Trzemesznie, 1920r .) i zaprosił wszystkich do zwiedzania Szkolnej Izby Tradycji przy ZSOiZ, w której znajdują się liczne pamiątki związane z Waldorffem.

Reklama

W foyer festiwalowym była okazja do indywidualnych rozmów z Mariuszem Urbankiem i możliwość zakupu książek pisarza, w których bardzo chętnie składał autografy i pamiątkowe wpisy fot. Magdalena Lachowicz

KONCERT MUZYKI KLASYCZNEJ

Kolejnym punktem festiwalu była część muzyczna, którą prowadziła Katarzyna Sudaj. W tej części odbył się  kameralny koncert muzyki klasycznej w wykonaniu utytułowanych muzyków - Doroty Kuczyńskiej (piano) oraz  Sary Powagi (skrzypce). W auli trzemeszeńskiej podstawówki zabrzmiały tanga Astora Piazzolli, Ennio Morricone, czy dzieło ulubionego kompozytora Jerzego Waldorffa - Karola Szymanowskiego. Koncert był prawdziwą ucztą dla duszy i nagrodzony został gromkimi brawami. 

Reklama

ZWIEDZANIE WYSTAWY

W przygotowanej części muzealnej można było obejrzeć książki autorstwa Jerzego Waldorffa ze zbiorów Biblioteki Publicznej w Trzemesznie, wycinki z gazet z artykułami o Jerzym Waldorffie, w tym wycinki z Pałuk i Ziemi Mogileńskiej, gabloty ze zdjęciami oraz słynnymi  cytatami Jerzego Waldorffa. Nie zabrakło też poczęstunku przygotowanego w formie szwedzkiego stołu.

ORGANIZATORZY

Organizatorem festiwalu była Fundacja Atut, a partnerami przy organizacji Festiwalu była Biblioteka Publiczna w Trzemesznie i Szkoła Podstawowa nr 1 w Trzemesznie. Festiwal został współfinansowany z dotacji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu w ramach zadań publicznych w dziedzinie kultury w roku 2023 pn. Wspieranie projektów umożliwiających realizację przedsięwzięć na rzecz kultury w miejscowościach oddalonych od centrów kultury oraz dzięki wsparciu darczyńców i przyjaciół Fundacji Atut.

Reklama

Uczestnicy festiwalu żywo reagowali na opowiadane anegdoty z życia Jerzego Waldorffa fot. Magdalena Lachowicz

Wspomnienie  o Jerzym Waldorffie napisane przez Marka Holaka w numerze 1 Pałuk i Ziemi Mogileńskiej z dnia 6 stycznia 2000 roku, w rubryce Z żałobnej karty:

Jerzy Waldorff związany był z Ziemią Mogileńską. Urodził się 4 maja 1910 roku w Warszawie. Jego rodzice mieli majątek z pięknym pałacem i parkiem w Rękawczynie (gm. Orchowo). Pewne jest, że młode lata swego życia spędził w Rękawczynie, uczęszczał w Trzemesznie  do dwóch klas gimnazjum. Potem mieszkał w Poznaniu  i uczęszczał do gimnazjum im. Marii Magdaleny. Urok Ziemi Mogileńskiej, a szczególnie Rękawczyna odcisnął także na jego twórczości literackiej ogromne piętno. W powieści z 1989 roku Fidrek (takie nosił przezwisko), którą śmiało można nazwać autobiograficzną, tak między innymi wspomina swą romantyczną tęsknotę do Rękawczyna i Trzemeszna: - (…) Kiedy przypomnieć, że czternaście kilometrów dzielących Trzemeszno od Rękawczyna przebywałem karetą w dwie zimowe godziny, zaś teraz wystarcza niespełna dwóch, abym doleciał z Warszawy do Rzymu odrzutowcem (…). Że w zmierzchy grudniowe Rękawczyn witał mnie ciepłym migotaniem świec i blaskiem lamp naftowych (…) w izolacji od świata przerywanej tylko wędrówką listonoszy.

Reklama

Mieszkając już w Warszawie, nigdy o urokliwym Rękawczynie nie zapomniał, jednak przebywając tutaj na początku lat 70. był wstrząśnięty  tym, że po jego ukochanym miejscu został tylko zdewastowany park, ani śladu pałacu. Miał żal w sercu z tego powodu do końca życia, czemu często w publicznych wypowiedziach dawał wyraz. Jerzy Waldorff mówił: - Gdyby Piłat był trochę odważniejszy (albo tylko mniej leniwy) i nie wydał na mękę Chrystusa, biorąc we własne ręce jego przyszłość; jeśliby Napoleon w niemowlęctwie wypadł z kołyski na głowę i zidiociał, gdyby Lenin w roku siedemnastym pojechał nie do Petersburga ale do Londynu - dzieje nasze potoczyłyby się inaczej. Jedno tylko zawsze było i zostało imperatywem kategorycznym świata: upływ czasu, starzenie się tego, co żuje i wreszcie śmierć. Zmarł 30 grudnia 1999 roku.

Reklama

W części muzycznej festiwalu odbył się kameralny koncert muzyki klasycznej w wykonaniu Doroty Kuczyńskiej (piano) oraz Sary Powagi (skrzypce) fot. Magdalena Lachowicz

Magdalena Lachowicz

Miejsce zdarzenia mapa Mogilno
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości