Reklama

Hubertus w Łąkiem. Prawdziwe święto myśliwych, jeźdźców i leśników

Jesień, to czas Hubertusów – świętych myśliwych, leśników i jeźdźców. Obchody święta odbywają się na zakończenie sezonu jeździeckiego, a świętowanie nawiązuje do tradycji, sięgających XV wieku. Odbywały się wówczas uroczyste polowania. Jako że św. Hubert jest patronem nie tylko myśliwych, ale i jeźdźców Stajnia Łąkie uczciła ten dzień gonitwą za lisem i wspólnym piknikiem.

27 września w Stajni Łąkie (gm. Strzelno) odbyła się impreza hubertusowska - najważniejsze święto w kalendarzu jeździeckim i myśliwskim. Gospodarze stadniny tak dopasowali format wydarzenia, że mogli w nim uczestniczyć miłośnicy koni w różnym wieku, zarówno początkujący, młodzi jeźdźcy, jak i ci starsi, doświadczeni. Całość prowadził konferansjer Radosław Nowak.

Uczestników imprezy przyciągały liczne stoiska wystawowe, a całość prowadził Radosław Nowak   fot. Magdalena Lachowicz

Impreza rozpoczęła się polową eucharystią z udziałem członków Zarządu Okręgu PZŁ w Bydgoszczy, pocztów sztandarowych KÓŁ Łowieckich z terenu powiatu mogileńskiego i licznie przybyłych mieszkańców i sympatyków Stajni Łąkie sprawowaną na terenie Stajni przez proboszcza parafii w Zagórowie ks. Witolda Zielińskiego i wikariusza strzeleńskiej parafii ks. Juliana Wawrzyniaka, którzy na obchody przyjechali bryczką. Mszę św. śpiewem uświetniła Patrycja Lewandowska z Ostrowa. 

Reklama

Uczestniczki zajęć w Stajni Łąkie zaprezentowały taniec Kadryl na koniach fot. Magdalena Lachowicz

Rozpoczynając imprezę gości powitały Diany - właścicielka stadniny Lidia Osowicz-Chudzińska i Julia Kaszyńska, które zaprosiły uczestników na konną wyprawę po lasach miradzkich w okolicy stajni. Zanim jednak rozpoczęła się gonitwa za lisem, uczestniczki zajęć w Stajni Łąkie pod kierunkiem Julii Kaszyńskiej zaprezentowały taniec Kadryl na koniach. Kadryl, to francuski taniec modny za czasów Napoleona powstały na początku XIX wieku, składający się z pięciu figur choreo-technicznych.

Reklama

Gonitwa za lisem była niesamowicie emocjonującym widowiskiem fot. Magdalena Lachowicz 

Hubertus, to okazja do sprawdzenia się w wielkiej gonitwie. Największą gonitwą jest bieg świętego Huberta. Siedemnastowieczną tradycję, która nakazywała gonić dziką zwierzynę, dzisiaj zastępuje jeździec, który ma przyczepioną na ramieniu skórę lisa.

W tradycyjnej gonitwie za symbolicznym lisem (w tej roli Lena Pilichowska) biorą udział najlepsi jeźdźcy. Nie inaczej było podczas imprezy w Łąkiem. Galowo ubrani jeźdźcy i pędzące konie, w otoczeniu barw jesieni, tworzyli niesamowite widowisko. Zwyciężyła Hanna Pacia, która złapała konno stajennego lisa. W nagrodę otrzymała voucher na zestaw jeździecki na kwotę 1.000 zł ufundowana przez przewodnicząca Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego Elżbietę Piniewską. Pozostałe uczestniczki otrzymały upominki w postaci małych, pluszowych lisków. Natomiast lis, w tej roli Lena Pilichowska otrzymała w nagrodę zestaw dla swojego konia.

Reklama

Podczas imprezy nie zabrakło artystycznych warsztatów, podczas których dzieci malowały gipsowe figurki fot. Magdalena Lachowicz

Oczywiście, jak Hubertus, to oprócz pogoni za lisem, to także wspólna biesiada. Wszystko to w przyjaznej i rodzinnej atmosferze. Pośród licznych hubertowskich atrakcji nie zabrakło pokazu umiejętności myśliwskiego psa posokowca bawarskiego, które zaprezentowała Julia Anderson, pokazu trofeum myśliwskiego Kół Łowieckich z terenu powiatu mogileńskiego, a grupa Ptasznik z Turku Beata, Witold, Mateusz, Marek Moszczyńscy zaprezentowali pokaz sokolnictwa oraz rekonstrukcję z elementami historyczności w łowiectwie polskim. Dzieci do woli mogły korzystać z oraz zabaw na byku rodeo. Była też wspinaczka po drzewach, malowanie twarzy, gry i konkursy z nagrodami, strzelanie z łuku i wiatrówki oraz tematyczne warsztaty. Odbyły się także zawody hobby horse, czyli bieg na kukłach koni z przeszkodami.

Reklama

Każdy miał możliwość degustacji jadła myśliwskiego i przeróżnych specjałów fot. Magdalena Lachowicz

Hubertus, zakończył się wspólnym ogniskiem, zabawą taneczną oraz biesiadą, na której nie zabrakło swojskiego poczęstunku. Było ognisko z kiełbaskami, bigos, grochówka z kotła ugotowana przez mistrza Ewarysta Adamskiego, czy pieczona na ruszcie dziczyzna. Nie zabrało również specjałów przygotowanych przez KGW Młyny/Młynice, Koło Gospodyń Wiejskich i Sympatyków Łąkiego i KGW Stodoły, degustacji jadła myśliwskiego oraz wspólnych śpiewów i tańców trwających do późnej nocy. O nagłośnienie i oprawę muzyczną zadbał Mariusz Perlicki.

Reklama

Magdalena Lachowicz

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/09/2025 19:52
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości