Strzelno, woda, niebezpieczeństwo, zdrowie, jakość, sanepid
Jakość wody pod kontrolą
Mogileński sanepid wskazał termin 31 grudnia 2014 r. jako ostateczny na doprowadzenie jakości wody do obowiązujących wymagań sanitarnych. Nałożył ponadto na dyrektora komunalki obowiązek dodatkowego monitorowania jakości wody.
OSTATECZNY
31 grudnia 2011 r. minął termin realizacji decyzji administracyjnej wydanej przez powiatowego inspektora sanitarnego w Mogilnie Urszulę Piwek-Brejecką, dotyczącej dostosowania jakości wody z wodociągu sieciowego w Strzelnie na całej jego długości do wymagań sanitarnych. Przed upływem terminu dyrektor ZGKiM w Strzelnie Dariusz Sieradzki złożył wniosek o przedłużenie do 31 grudnia 2014 r. terminu doprowadzenia jakości wody produkowanej w wodociągu sieciowym w Strzelnie do obowiązujących wymagań sanitarnych.
Nowy termin został przez sanepid wyznaczony na 31 grudnia 2014 r., nadano mu jednocześnie klauzulę ostateczny. Ponadto nałożono na komunalkę dodatkowe obowiązki w zakresie bieżącego monitoringu jakości wody, utrzymując dopuszczalne granice stężeń żelaza i manganu. Dodatkowym obowiązkiem, jak tłumaczyła radnym podczas komisji Urszula Piwek-Brejecka, jest badanie żelaza i manganu zgodnie z harmonogramem monitoringu kontrolnego, nałożono też obowiązek ograniczenia podawania do sieci wód surowych o najwyższej naturalnej koncentracji żelaza i manganu. To nakłada na ZGKiM dodatkowe zadanie monitorowania składu wód surowych i takiego podawania wody z czterech studni, by nie powodować deficytu wody w mieście.
STUDNIE NA STÓŁ
W siedzibie sanepidu w Mogilnie 17 stycznia odbyło się spotkanie z udziałem dyrektora ZGKiM Dariusza Sieradzkiego oraz burmistrza Ewarysta Matczaka.
Tam po raz pierwszy inspektor sanitarny zobaczyła rozrysowanie przebiegu sieci wodociągowej. W Strzelnie są 4 studnie, ale zaledwie 20% wody, jaka jest pobierana z tych studni, poddawana jest uzdatnianiu. Dzieję się tak dlatego, że stacja jest niewydolna uzdatnić całość wody. - Ujawniono mi, że te problemy pojawiły się w momencie rozbudowy osiedla Piastowskiego, gdzie z przyczyn naturalnych zwiększone jest zużycie wody - tłumaczyła radnym dyrektor sanepidu.
We wcześniejszych latach problem pojawiającego się deficytu wody rozwiązywano w Strzelnie w ten sposób, że zaczęto obchodzić stację uzdatniania i zaczęto wprowadzać surową wodę do sieci.
- I tutaj jest ten szkopuł, bo woda surowa zawiera pewne ilości związków żelaza i manganu. Stężenia tych pierwiastków w wodzie surowej są okresowo różne, ale są to znaczne stężenia. Na domiar złego ta studnia, która najwięcej sieje manganem, dostarcza największe ilości wody w mieście. Wyłączenie tej studni, aby ograniczyć zawartość manganu w sieci, jest praktycznie niemożliwe, ale w związku z tym w decyzji przedłużającej termin nadano klauzulę „ostateczny” do końca 2014 r. Nie wiem, czy nowa stacja będzie w stanie całość wody uzdatnić, chociaż myślę, że plany są takie, że woda w 100% ulegnie uzdatnieniu i wtedy dopiero będzie można mówić o tym, że poprawa jakości wody jest możliwa - dodała Urszula Piwek-Brejecka.
STAN RUR
Jej zdaniem pozostaje jeszcze drugi aspekt problemu, czyli jakość ponad 100-letniej instalacji sieciowej w mieście. - Wiemy o tym dobrze, bo za naszego żywota żadne prace z tym związane się nie odbywały, więc ta instalacja jest już pokryta substancją, w której znajdują się liczne związki żelaza, a niektóre związki wręcz wspomagają dalsze odkładanie się tych i innych pierwiastków. Przy różnych zmianach ciśnienia może dochodzić do odrywania się tej mazi i takie zjawiska zachodzą, i takie zanieczyszczenia do wody też się przedostają - mówiła.
Urszula Piwek-Brejecka uzyskała zapewnienie burmistrza Matczaka, że obcięcie w budżecie 2012 r. środków na budowę stacji uzdatniania wody nie spowoduje sytuacji, że stacja nie zostanie wybudowana.
WODA NIE TRUJE
- Ale nie ma tej możliwości mocy przerobowej przy stacji, którą mamy i ten mangan w dalszym ciągu będzie nas truł - zauważyła radna Irena Pułkownik.
- On nie truje - sprostowała pani inspektor
- No jak to, przecież jest rakotwórczy bardzo - dodała radna Pułkownik.
Urszula Piwek-Brejecka przyznała, że mangan jest rzeczywiście rakotwórczy, ale nie w tych stężeniach, w jakich jest dopuszczony w wodociągu. - Proszę nie używać takich sformułowań, bo to jest nieprawda. To, co w tej chwili znajduje się w wodzie w Strzelnie, nie jest ryzykowne dla zdrowia. Gdyby było ryzykowne, to wodociąg musiałby zostać zamknięty. A ja nie mam podstaw do zamknięcia wodociągu. Woda nie spełnia norm prawnych. Normy z chwilą wejścia do UE zostały podkręcone i w tym momencie stworzył się problem. Woda, która znajduje się w wodociągu w Strzelnie, nie jest niebezpieczna dla zdrowia - dodała.
ZAMKNIĘCIE WODOCIĄGU NIE GROZI
Radny Stanisław Popielewski zauważył, że sanepid pobierając próbki wody do badania wskazuje, że budowa stacji uzdatniania wody jest w Strzelnie konieczna, ale także wymiana rur.
- Potwierdza się zatem fakt, że zasadne było wskazywanie burmistrzowi, gdy sporządzał wniosek do Urzędu Marszałkowskiego, że trzeba też w projekcie ująć rozprowadzenie wody, bo te dwie rzeczy idą z sobą w parze i dopiero wówczas osiągniemy właściwe parametry wody. Niestety, wniosek poszedł tylko na samą stację uzdatniania wody i Urząd Marszałkowski to odrzucił, i to z wiadomych powodów. Oby nie doszło do zamknięcia wodociągu - mówił radny Popielewski.
Urszula Piwek-Brejecka prosiła, aby wszyscy zrozumieli odpowiedzialność sanepidu jako organu kontrolnego, bo jej zdaniem trzeba umiejętnie wyważyć problem, jaki mogłoby stworzyć zamknięcie wodociągu.
- Zamknięcie wodociągu niesie za sobą kolejne kłopoty. Wstrzymanie przepływu wody dopiero tworzy zagrożenie. Ci, którzy zamykają wodociąg, mają potem problemy przez pół roku, a ludzie czerpią wodę z beczkowozów. Wtedy jest dopiero zagrożenie wybuchu jakiejś epidemii - dodała.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1057 (20/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze