Reklama

- Nie udzielę odpowiedzi

Starosta już dwa miesiące nie chce udzielić reporterowi Pałuk odpowiedzi na pytania w sprawie nielegalnej, uchylonej przez panią wojewodę Ewę Mes, uchwały numer 131 Zarządu Powiatu Mogilno. Sprawa jest społecznie tematem wrażliwym, bo dotyczy przekształceń w SP ZOZ i związanych z tym m.in. zwolnień pracowników.

Starosta Tomasz Barczak podczas 3-majowego przemarszu z fary na Rynek, widząc reportera „Pałuk” robiącego mu zdjęcie na ul. Benedyktyńskiej rzucił w jego kierunku: „Holak, ty to tylko ciągle zdjęcia potrafisz robić”. Wicestarostę Szymańskiego mocno to rozbawiło fot. Marek Holak

     NIELEGALNA UCHWAŁA
     4 listopada 2011 r. Zarząd Powiatu Mogilno przegłosował uchwałę numer 131 w sprawie zatwierdzenia harmonogramu planowanych działań restrukturyzacyjnych w SP ZOZ Mogilno. Powstał ona na podstawie programu, który przygotował dyrektor SP ZOZ. Jerzy Kriger został tym samym zobowiązany w uchwale do wprowadzenia go w życie. Treść uchwały zakładała między innymi utratę pracy przez 31 pracowników SP ZOZ (te zwolnienia nastąpiły już bądź nastąpią). W większości są to pracownicy szpitala w Mogilnie: Zakład Opiekuńczo-Lecznicy w Mogilnie - 10 etatów pielęgniarskich; oddział wewnętrzny w Mogilnie - 5 etatów pielęgniarskich; oddział ginekologiczno-położniczy w Strzelnie - 1 etat położnej; 1 etat położnej środowiskowej; sprzątaczki - 6 etatów; ekipa techniczna - 4 etaty; SiM - 1 osoba; połączenie działu kadrowego z płacowym - 1 etat; dział transportu - 1 osoba; szpital w Strzelnie - redukcja etatu przełożonej pielęgniarki.
     Uchwałę numer 131 za nielegalną uznał radny powiatowy PO Przemysław Zowczak. Wskazywał na brak podstawy prawnej do jej podjęcia oraz na fakt, że organ, jakim jest Zarząd Powiatu, nie może wpływać na dyrektora Krigera i mówić mu, co ma robić w sprawie restrukturyzacji. Jest to złamaniem prawa. Najpierw usiłował doprowadzić do jej uchylenia, kierując pismo do Zarządu Powiatu i zabierając głos na sesjach Rady Powiatu. Gdy to nie poskutkowało, 12 grudnia 2011 r. radny PO wysłał pismo do pani wojewody Ewy Mes, w którym prosił o ocenę uchwały Zarządu Powiatu numer 131 pod względem zgodności z obowiązującymi przepisami.
     Wicestarosta Tadeusz Szymański tak tłumaczył się 11 stycznia w piśmie do wojewody Mes: Tym samym uważam, że podjęta przez Zarząd Powiatu uchwała nie narusza prawa, ma swoją podstawę w przywołanych przepisach, zaś teoretyczne dywagacje radnego Przemysława Zowczaka w jego piśmie, w tym konkretnym przypadku nie mają żadnej wartości merytorycznej.
     Dla Ewa Mes uzasadnienie radnego Zowczaka miało wartość merytoryczną. 24 lutego pani wojewoda podjęła rozstrzygnięcie nadzorcze nr 7/2012 i stwierdziła nieważność uchwały numer 131. Ewa Mes napisała m.in: (...) W ocenie organu nadzoru Zarząd Powiatu w Mogilnie działając bez upoważnienia ustawowego istotnie naruszył prawo.
     DYWAGACJE
     Do starosty Tomasza Barczaka i wicestarosty Tadeusza Szymańskiego 13 marca skierowaliśmy 5 pytań dotyczących nielegalnej uchwały 131. Mimo upływu 2 miesięcy, do dziś na te pytania nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
     Czekając cały czas na odpowiedź, 20 kwietnia spytaliśmy, dlaczego do tej pory nie udzielił nam odpowiedzi.
     Oto fragmenty odpowiedzi starosty Barczaka: „To o co Pan prosił w swych pytaniach dotyczyło bardziej żądania sformułowania komentarza przeze mnie jak i przez wicestarostę. Miało to być, jak już się zdarzało wcześniej, wykorzystane przez Pana w artykułach prasowych jednoznacznie negatywnie wypowiadających się o pracy Zarządu Powiatu. Ponieważ odpowiedzi na te pytania musiałyby być dywagacjami i teoretyzowaniem. Uznałem, że nie udzielę odpowiedzi i nie wdam się w dyskusję, która nie miałaby żadnej wartości merytorycznej. Okazało się, że się nie myliłem, gdyż w nr 14 tygodnika lokalnego „Pałuki i Ziemia Mogileńska” z dnia 5 kwietnia 2012 r. na swoje pytania Pan sam udzielił sobie odpowiedzi i ujął to „w swoim stylu” w komentarzu. Na dzień dzisiejszy nie widzę potrzeby odpowiedzi na te pytania i polemiki z Pańskimi wywodami zawartymi we wspomnianym tygodniku.
     16 maja ponownie zwróciliśmy się do starosty Barczaka o odpowiedź na poniższe pytania.

Reklama

PYTANIA DO STAROSTY BEZ ODPOWIEDZI OD 2 MIESIĘCY
1. Dlaczego Zarząd Powiatu Mogilno wchodzi w kompetencje dyrektora SP ZOZ Jerzego Krigera i uchwałą narzuca mu terminy i działania restrukturyzacyjne w SP ZOZ Mogilno?
2. Dlaczego Zarząd Powiatu wskazuje dyrektorowi SP ZOZ, jakie etaty mają zniknąć ze struktury zatrudnienia w SP ZOZ Mogilno?
3. Dlaczego Zarząd Powiatu nie reagował na wcześniejsze ustne i pisemne prośby o anulowanie uchwały w powyższej sprawie, jakie zgłaszał radny powiatowy Przemysław Zowczak?
3. Dlaczego w oficjalnym piśmie do nadzoru prawnego wojewody wicestarosta Tadeusz Szymański uznał argumenty radnego Zowczaka za niemerytoryczne? Czy decyzja wojewody o stwierdzeniu nieważności uchwały jest także niemerytoryczna?
4. Czy decyzja nadzoru wojewody jest zagrożeniem dla procesu restrukturyzacji SP ZOZ?
5. Czy zwolnione już z pracy osoby w SP ZOZ Mogilno mają się teraz prawo odwoływać do Sądu Pracy i żądać przywrócenia do pracy?

 

Reklama

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1057 (20/2012)

 

 

Komentarz

     Nie zna odpowiedzi, czy nie chce odpowiedzieć

     Starosta mogileński pytany przeze mnie o różne sprawy, związane z uchyleniem przez wojewodę Ewę Mes uchwały nr 131 dotyczącej restrukturyzacji SPZOZ i związanych z tym przekształceń oraz zwolnień pracowniczych, bez ogródek stwierdza, że nie odpowie mi na pytania.
     Najciekawiej jest, gdy tłumaczy, dlaczego tak uczyni.
     Otóż dlatego, że pracuję w gazecie i na pewno wykorzystam odpowiedzi do napisania artykułu. A nie daj Boże jeszcze czasami napiszę jakiś komentarz. A tego starosta już by nie zdzierżył. Jak zobaczyłem tę odpowiedź, to zbaraniałem. Po co miałbym starostę o cokolwiek pytać, jeżeli nie byłbym tym zainteresowany. Przecież nie zawracałbym głowy najważniejszemu urzędnikowi w powiecie. Oczywiście, że pracuję w gazecie i bez dwóch zdań wszystkie odpowiedzi starosty wykorzystam w tym czy innym artykule. Ale nie dlatego, że mam taki kaprys. Tego oczekują ode mnie czytelnicy. Pracownicy SPZOZ mają prawo wiedzieć, czy uchylenie uchwały zarządu powiatu w sprawie restrukturyzacji firmy, coś konkretnego dla nich oznacza, czy nie oznacza nic.
     Starosta mówi, że odpowiedzi musiałyby być teoretyzowaniem i z góry zakłada, że nie miałyby żadnej wartości merytorycznej.
Nie wiedziałem, że starosta tak nisko siebie ocenia, że ma takie niskie poczucie własnej wartości. Pytania, jakie można dzisiaj przeczytać na stronie 5, są konkretne. Odpowiedź na nie nie powinna nastręczać nawet średnio przygotowanemu urzędnikowi żadnej trudności.
     Wiem, że starosta zna odpowiedzi na te pytania. Nie chce jednak na nie odpowiedzieć, na zasadzie, nie bo nie. Chce mi pokazać, kto tu rządzi.
     Tomasz Barczak zachowuje się tak, jakby wczoraj usiadł na stołku starosty. A siedzi tam już od 10 lat. Powinien tym bardziej wiedzieć, że każda podejmowana przez niego decyzja rodzi konsekwencje. Każda podejmowana przez niego decyzja rodzi komentarze i wywołuje dyskusje wśród mieszkańców. I każdą decyzję trzeba umieć publicznie obronić.
     W przypadku uchylonej uchwały, pani wojewoda zarzuciła zarządowi powiatu istotne naruszenie prawa. To bardzo poważny zarzut. Wiem, że starosta wolałby rozmawiać o sprawach bardziej przyjemnych. Wolałby, żebym przyszedł do niego na imieniny - tak jak to robią inni dziennikarze - a on mógłby mnie wtedy poklepać po plecach. Czasami trzeba jednak odpowiedzieć także na trudne, ale bardzo konkretne pytania.
     Starosta zarzuca mi, że zareaguję w gazecie na jego odpowiedzi „w swoim stylu”. A w jakim stylu miałbym zareagować? Jak mniemam, starosta obawia się, że będzie artykuł i komentarz. Obawia się zwłaszcza tego drugiego.
     3 maja, gdy robiłem zdjęcia niedaleko mogileńskiej fary maszerującym pod pomnik na Rynku, starosta widząc, że robię mu zdjęcie, rzucił w moim kierunku, że ja to tylko potrafię zdjęcia robić. Do końca tak nie jest. Tomasz Barczak powinien dostrzec, że czasami potrafię także zadać pytania. I to jakie. Starosta ma z nimi taki kłopot, że nie potrafi odpowiedzieć od ponad 2 miesięcy.
     W całej tej sprawie zastanawia mnie jeszcze jedno - słowo „dywagacje”.
     Takiego słowa użył w piśmie do wojewody Ewy Mes wicestarosta Tadeusz Szymański, gdy komentował wartość odwołania radnego Przemysława Zowczaka w sprawie uchwały 131. Miały to być dywagacje pozbawione wartości merytorycznych.
     Jakoś dziwnie podobnie starosta tłumaczy się, dlaczego nie odpowie na moje pytania. Też używa słowa „dywagacje” i też mówi, że nie będzie ze mną polemizował, bo nie będzie to miało „żadnej wartości merytorycznej”.
     Te dwa pisma pisała ta sama osoba. Nie wiem, czy jest nią wicestarosta, czy też starosta, a może jeszcze ktoś inny pisze te listy i panowie starostowie tylko je podpisują.
     Prosiłbym jednak pana starostę albo osobę, która zatrudniona jest w starostwie do odpisywania na listy, by jednak odpowiedziała na moje pytania.
     Należy się to czytelnikom gazety, którą reprezentuję. Mnie wielkiej krzywdy pan nie wyrządzi, gdy mi pan nie odpowie na pytania. Najwyżej będę ponawiał swoje prośby. Czytelnikom, mieszkańcom powiatu mogileńskiego, swoim zachowaniem pan taką krzywdę już wyrządza.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1057 (20/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości