Orchowska radna Anna Kosiak tłumaczyła, że radni mają prawo rozliczać działalność orkiestry skoro jest ona finansowana ze środków publicznych. Apelowała, aby przyjąć krytykę i przeanalizować, co działa nie tak. Jednak na krytykę ze strony samorządowców kapelmistrz odpowiedział zapowiedzią swojej rezygnacji.
Kapelmistrz Mariusz Mikołajczak podczas obrad nie ukrywał swego zdenerwowania w związku z kierowaną wobec niego krytyką fot. Roman Wolek BYŁY UWAGI
Podczas wspólnych obrad komisji Rady Gminy 27 lutego radni powrócili do tematu działalności Orkiestry Dętej Gminy Orchowo. Przypomnijmy, że temat ten był już poruszany na sesji 7 lutego, o czym pisaliśmy w artykule Radni nie chcą, by orkiestra fałszowała. Podczas obrad 7 lutego nikt z przedstawicieli orkiestry nie był obecny na sali. Odczytano jedynie sprawozdanie z działalności zespołu. Podczas obrad padło wtedy wiele gorzkich słów co do działalności orchowskiej orkiestry. Andrzej Kwiatkowski, sołtys Osówca, twierdził wtedy, że z jego punktu widzenia orkiestra działa słabo. Informował, że zespół zwracał się do sołectw, żeby otrzymać dofinansowanie. Ale kiedy on zwrócił się do kapelmistrza, aby orkiestra zagrała na Dniu Dziecka, a sołectwo w zamian zapłaci jakąś kwotę, to był długo zwodzony i ostatecznie do występu nie doszło. Zwracał też uwagę, że większość członków orkiestry jest z gminy Mogilno, a młodzi ludzie, którzy się w niej wyszkolili, teraz grają w innych miejscach.
Sołtysa poparła wiceprzewodnicząca Rady Gminy Stanisława Kryszak, która informowała, że też była taka sytuacja w ubiegłym roku, gdy organizowano z prezesem Kółka Rolniczego jubileusz i też proszono orkiestrę o zagranie. Ale nie było wolnego terminu i dopiero, gdy były sugestie, że zaprosi się orkiestrę ze Strzelna, kapelmistrz znalazł wolny termin.
Radna Anna Kosiak komentowała, że wcześniej wszystko działało fajnie, gdyż były kapelmistrz Karol Ostrowski spełniał pokładane w nim oczekiwania i świetnie pracował z młodzieżą.
Radny Andrzej Kinowski stwierdził wtedy, że orchowska orkiestra powinna uświetniać wszystkie uroczystości w gminie, a jeśli kapelmistrz się od tego miga, to lepiej za te pieniądze wynająć jakąś orkiestrę górniczą, żeby kilka razy w roku przyjechała autobusem na uroczystości.
DLA SOŁTYSA TRĄBKA
Na wspólne posiedzenie komisji 27 lutego przybył Mariusz Mikołajczak, kapelmistrz Orkiestry Dętej Gminy Orchowo. Bardzo zdenerwowany krytykował osoby, które wypowiadały się na temat jego działalności na sesji 7 lutego.
Tłumaczył, że orkiestrę tworzył wspólnie z innymi osobami od podstaw. Nie było w Orchowie tradycji grania oraz osób, które wcześniej grałyby w innych orkiestrach. Większość instrumentów została zakupiona z projektu w 2012 r. Pytał, czy ktoś wie, jak długo trzeba się uczyć grać na instrumencie dętym. Przypominał, że na sesji wypowiadali się: Andrzej Kwiatkowski, Stanisława Kryszak, Anna Kosiak. Jak wyjaśnił, przyniósł trąbkę na obrady i mógł zagrać lub też dać Andrzejowi Kwiatkowskiemu spróbować zagrać na trąbce.
- Chce pan spróbować na trąbce? - pytał sołtysa Osówca. Gdy Andrzej Kwiatkowski odpowiadał, że nie, nalegał, aby ten jednak spróbował. Mariusz Mikołajczak wyjaśniał, że aby nauczyć się dobrze grać, potrzeba 3 lat. Dodał, że ma orkiestrę w Mogilnie liczącą prawie 50 osób, z czego około 20 jest z Mogilna. Kapelmistrz przypominał, że zarzuca się, iż osoby z Orchowa wyjeżdżają i grają w innej orkiestrze. Pytał więc sołtysa Osówca o imiona, nazwiska osób, które jeżdżą z terenu gminy do orkiestry w Mogilnie.
Przewodniczący komisji oświaty Grzegorz Mikuła zwracał uwagę, żeby kapelmistrz przedstawił swoje stanowisko spokojnie, bo nie ma co się denerwować.
BIGOS ZA DROGI
Mariusz Mikołajczak tłumaczył, że o koncercie 17 września ubiegłego roku na jubileuszu Kółka Rolniczego dowiedzieli się SMS-em 10 dni przed graniem od Magdaleny Kasprowicz z Urzędu Gminy. A w gazecie przeczył, że na komisji stwierdzono, iż postraszono ich, że zagra orkiestra ze Strzelna, więc dlatego znaleźli termin, żeby zagrać. Jak wyjaśnił, nie wie skąd ta kłamliwa informacja i dodał, że Stanisława Kryszak, która o tym mówiła, nie miała kontaktu w tej sprawie z orkiestrą. Co do swego wynagrodzenia tłumaczył, że jest to 1.230 zł, ale na fakturę VAT, więc faktycznie otrzymuje 800 zł, a członkowie orkiestry grają za darmo.
Powrócił do koncertu z 17 września, gdy członków orkiestry zaproszono na obiad. - Poszliśmy na ten obiadek. Oczywiście usiedliśmy na sali. Wygnano nas z sali. Uszykowano kantorek obok, na stojąco i bigos. Takie było podziękowanie od strony pani Stanisławy Kryszak - komentował kapelmistrz orchowskiej orkiestry.
Przypominał, że gdy organizowano bal przebierańców dla członków trzech orkiestr, to poprosili KGW w Orchowie, aby zrobiło dla nich bigos. A przewodnicząca KGW Stanisława Kryszak ugotowanie bigosu na 60 osób wyceniła na 400 zł. Zorganizowali sobie więc jedzenie sami. Za bigos wyszło niecałe 100 zł i drugie 100 zł za kiełbasy. Kapelmistrz dziwił się, skąd wzięła się ta kwota 400 zł i jak ma wyglądać współpraca.
Wracając do tego, że są sugestie, żeby wynajmować orkiestrę z Konina, zapewnił, iż nie widzi przeszkód, ale pytał, co to jest za logika i czy warto płacić kapelmistrzowi, żeby uczył dzieci grać, czy lepiej wynająć orkiestrę z innej miejscowości.
Jan Dzikowski apelował, aby radni co miesiąc dołożyli na orkiestrę po 50 zł ze swojej diety fot. Roman Wolek ZAŁATWILI SOŁTYSA
Sołtys Osówca Andrzej Kwiatkowski potwierdził, że w gazecie była jego wypowiedź z sesji. Przypominał, że był współzałożycielem orchowskiej orkiestry. I przez wiele lat był z tą orkiestrą. Ale jak dodał, wypowiedź kapelmistrza dotycząca jego sprawy przedstawiona w gazecie była niezgodna z prawdą.
- Uważam, że kapelmistrz powinien mieć dobry słuch, ale i pamięć. A tu z tą pamięcią słabo wyszło - wyjaśniał sołtys Osówca tłumacząc, że zadzwonił do brata kapelmistrza z propozycją zagrania orkiestry na imprezie sołeckiej. On mu odpowiedział, żeby zadzwonił w tej sprawie za 2 tygodnie. Zadzwonił za 2 tygodnie i wtedy odpowiedział, że jeszcze się nie zastanowił, ale jeszcze się w tej sprawie odezwie. I się już nie odezwał. A gazecie powiedział, że sołtys zawinił. Zarzucono mu też, iż nie powinien w tej sprawie rozmawiać z kapelmistrzem, ale z wójtem. Andrzej Kwiatkowski tłumaczył, iż poszedł do Magdaleny Kasprowicz z Urzędu Gminy i powiedział, że za występ wpłacą jakąś darowiznę, a ona dała mu numer telefonu do kapelmistrza, żeby zadzwonił w tej sprawie. Więc zna drogę służbową.
- I teraz jeśli mówimy, że nie ma chętnych do tej orkiestry, to proszę pana. Jeśli zgłosi się taki sołtys czy radny i zostaje tak załatwiony, jak ja zostałem załatwiony, to niestety, czuje się teraz taki odtrącony. Bo gdyby pan z tą młodzieżą zagrał w Osówcu, Szydłówcu czy gdzie indziej, mamy 11 sołectw i teraz 11 sołectw z funduszu sołeckiego wpłaci po 500 zł, ma pan 6.000 zł na orkiestrę - mówił sołtys Osówca.
PYTAŁ O SCHABOWE
Stanisława Kryszak przypominała, że gdy organizowano jubileusz, to Jan Horbiński miał załatwić występ orkiestry. Ale po jakimś czasie opowiedział jej, że orkiestra orchowska nie zagra, bo nie mają terminu. Poszli więc do Urzędu Gminy i tam jeden z urzędników poradził, aby spróbować inaczej zachęcić orkiestrę do występu, mówiąc, że zaprosi się innych muzyków. I tak zrobiono i wtedy znalazł się wolny termin i orkiestra zagrała na jubileuszu. Dla orkiestry był przygotowany wtedy bigos i kiełbasa. Potem do kuchni przyszedł kapelmistrz i jak relacjonowała Stanisława Kryszak zadał pytanie: - Bigos i kiełbasa? A schabowych nie ma?
Jak komentowała, bigos i kiełbasa też jest poczęstunkiem. Według wiceprzewodniczącej RG zarzut, iż nie ma współpracy między orkiestrą a KGW nie jest trafiony, a gospodynie nie raz przygotowywały jedzenie dla orkiestry. Opowiadała, iż odnosi wrażenie, że kapelmistrz przyszedł na obrady komisji z bojowym nastawieniem, mimo iż ona nie wie, co złego zrobiono orkiestrze.
PSUJĄ MARKĘ
Mariusz Mikołajczak wyjaśniał, że jest kapelmistrzem jeszcze dwóch innych orkiestr i jest jakąś marką w tej branży. Uczestniczy w festiwalach międzynarodowych i opisywanie go w ten sposób mu nie służy.
Według Stanisławy Kryszak, nie byłoby tej całej sytuacji, gdyby był on na sesji, bo nie można dopuszczać do sytuacji, aby rozmawiać za pośrednictwem prasy. Kapelmistrz tłumaczył, że wywnioskował z artykułu, iż radni są niezadowoleni ze współpracy z orkiestrą.
Również przewodniczący Rady Gminy Władysław Jakubowski ubolewał, że nikt z orkiestry nie pojawił się na sesji, a późniejszy artykuł w prasie rozbudził wielkie emocje. Według przewodniczącego RG, tych emocji by nie było, gdyby ktoś z orkiestry pojawił się na sesji i wyjaśnił to, co dzisiaj tłumaczy kapelmistrz. Zapewnił, że rozmowy z Radą na temat działania i potrzeb orkiestry są potrzebne. Apelował także o wyciszenie emocji i prosił, żeby orkiestra nadal działała, bo jest wizytówką gminy.
TO WINA PRASY
Część radnych i sam kapelmistrz za zamieszanie obwinili prasę.
Ryszard Szczepański tłumaczył, że radnych jest 15, a na wcześniejszej sesji wypowiadało się tylko dwóch radnych i sołtys. Dodał, że redaktorzy piszą, żeby zrobić trochę zamętu. - Po to jest prasa. Obiektywnie niby pisze, ale to idzie w świat, za tym idą pieniądze, to się dobrze sprzedaje - objaśniał radny Szczepański i prosił, żeby kapelmistrz się nie unosił.
Andrzej Kinowski, który jeszcze trzy tygodnie temu podczas obrad komentował, że orchowska orkiestra powinna uświetniać wszystkie uroczystości w gminie, a jeśli kapelmistrz się od tego miga, to lepiej za te pieniądze wynająć jakąś orkiestrę górniczą, tym razem miał prośbę do kapelmistrza, żeby się nie denerwował tym, co pisze prasa. Zapewniał, że w przeszłości też były różne artykuły.
Mariusz Mikołajczak odnosząc się do zarzutu, że nikt z przedstawicieli orkiestry nie był na sesji, tłumaczył, że otrzymał informacje o obradach listownie na adres siedziby firmy. Nie było żadnego telefonu w tej sprawie. Dopiero w poniedziałek wieczorem dowiedział się o piśmie, ale nie mógł uczestniczyć w sesji, bo prowadził zajęcia. Zapewnił, iż gdyby wiedział, że będzie taka dyskusja, to na pewno by się stawił na sesji.
Kapelmistrz zniekształcając nazwisko reportera Pałuk czynił zarzuty, że ten wydzwaniał do niego i brata wieczorem po zakończeniu sesji, na której mówiono o orkiestrze, dociekał dlaczego nikt z orkiestry nie był na obradach i pytał, czy zgadza się z wypowiedziami z sesji, a już w czwartek ukazał się artykuł na ten temat.
Radny Ryszard Świtek prosił, żeby kapelmistrz się nie gniewał, że przypuszczono na niego atak, bo trochę rozgłosu w powiecie mogileńskim może mu się przydać.
- Jak panu spadnie parę włosów z pana, jak to się mówi, fryzury, to nic się nie stanie. Kamień szlachetny, żeby go nosić w pierścionku, w kolczyku musi być obrabiany - komentował radny Świtek.
PRZYJĄĆ KRYTYKĘ I BIGOS
Wójt Jacek Misztal zapewniał, że nie miał problemów z orkiestrą i ona zawsze chętnie występowała. Radził, by z krytyką publiczną uważać, szczególnie gdy nie ma drugiej osoby, która nie może się odnieść do stawianych zarzutów.
Radna Anna Kosiak dziwiła się, że kapelmistrz jest oburzony, że radni stawiają jakieś wymagania. Tłumaczyła, iż musi wiedzieć, że orkiestra jest finansowana ze środków publicznych i radni mają prawo to rozliczać, tak jak rozliczają bibliotekę, świetlice czy kluby.
- Myślę, że taką krytykę warto byłoby przyjąć i zastanowić się, może faktycznie coś działa nie tak i warto przeanalizować - mówiła radna dodając, że współpraca z sołectwami powinna być dobra i z tego może być też korzyść dla orkiestry. Dziwiła się, że kapelmistrz pojawia się tam, gdzie są sporne sytuacje, a tak to cały rok go nie widać. Pytała, ile razy był na próbach orkiestry w Orchowie.
Mariusz Mikołajczak odpowiadał, że był na każdym koncercie, a gdy są próby, ma inne zajęcia. Radna Kosiak dociekała, czy wie, jaka jest frekwencja na próbach. - Ostatnio słyszałem, że była bardzo wysoka - odpowiedział kapelmistrz.
Radna komentowała, że ostatnio była duża frekwencja, ponieważ pojawił się temat w prasie. Prosiła, żeby nie mówić, że wszystko działa idealnie. - Filarami tej orkiestry jest rodzina państwa Dzikowskich, którzy wspaniale grają i oni nawet na grzebieniu by zagrali. Ale to chyba nie o to chodzi, żeby tylko państwo Dzikowscy, że oni są utalentowani i orkiestra bardzo dobrze funkcjonuje, bo oni zawsze się pojawią, tutaj mieszkają - stwierdziła radna Kosiak podkreślając, że radni mogą stawiać wymagania dotyczące np. tego, aby dzieci chodziły na próby, bo gmina daje pieniądze na orkiestrę i osoby prowadzące orkiestrę nie powinny się obrażać, że radni mają jakieś zarzuty. Co do kwestii żywienia orkiestry, to radna stwierdziła, że nie powinien się taki temat w ogóle pojawić, bo nikt nie ma obowiązku żywienia orkiestry, jeśli są w gminie imprezy. Dodała, że KGW grzecznościowo przygotowało jedzenie i poczęstowało, a wybrzydzanie na to jedzenie jest niesmaczne.
POSZUKAĆ KAPELMISTRZA
Na zakończenie dyskusji na temat orkiestry Mariusz Mikołajczak zasugerował swoją rezygnację z funkcji kapelmistrza. Stwierdził, że orkiestra będzie działała, ale już bez ich udziału i dodał, że nie znajdzie czasu dla orkiestry w Orchowie. Zapewnił jednak, iż znajdzie się godny następca i trzeba poszukać nowego kapelmistrza.
Jako ostatni na ten temat głos zabrał członek orkiestry Jan Dzikowski. Odnosząc się do komentarzy, że gdy Karol Ostrowski był kapelmistrzem, to było lepiej, prosił, żeby pamiętać, że to właśnie Mariusz Mikołajczak zakładał orkiestrę i trzeba mu dużo zawdzięczać. Wyjaśniał, iż członkowie orkiestry odchodzą, bo np. idą do szkół, do pracy czy wyjeżdżają za granicę. Prosił, żeby pamiętać, że orkiestra reprezentuje gminę Orchowo. Jan Dzikowski informował, że jest smutna sprawa, iż jak członkowie orkiestry chcieli kupić koszule, to musieli się sami na to składać. Apelował, żeby np. radni ze swoich poborów dali po 50 zł na miesiąc na nowego członka orkiestry, dzieciaka który chce się uczyć grać.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1307 (9/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze