Coraz więcej szkół rezygnuje z prowadzenia własnej kuchni na rzecz cateringu. Ograniczenie kosztów prowadzenia kuchni stało się podstawą wzrostu popytu na usługi firm cateringowych dostarczających posiłki do różnych instytucji. Z oferty firm cateringowych korzystać zaczęły nie tylko szpitale, domy opieki, ale także coraz częściej przedszkola i szkoły, również te państwowe. W celu zapewnienia prawidłowej realizacji zadań opiekuńczych, w szczególności wspierania prawidłowego rozwoju uczniów, szkoła musi zapewnić uczniom jeden gorący posiłek w ciągu dnia i stworzyć możliwość jego spożycia.
POSIŁKI PRZYGOTOWUJE ZAZ
W sytuacji, gdy szkoła organizuje wyżywienie, ale w placówce nie działa kuchnia, to organ prowadzący ma obowiązek pokrycia wydatków związanych z przygotowaniem i dowozem posiłków. Natomiast po stronie rodziców spoczywa obowiązek pokrycia wydatków związanych z samym posiłkiem.
Kwestia dożywiania omawiana była podczas ostatniego posiedzenia komisji Rady Gminy w Jeziorach Wielkich.
Od dwóch lat placówki oświatowe na terenie gminy Jeziora Wielkie, czyli szkoły podstawowe w Jeziorach Wielkich, Wójcinie oraz filia SP w Jeziorach Wielkich z siedzibą w Rzeszynku wraz z oddziałami przedszkolnymi korzystają z usługi cateringowej. Posiłki dla uczniów i przedszkolaków przygotowuje Zakład Aktywności Zawodowej w Przyjezierzu, który został wybrany w trybie zapytania ofertowego do realizacji zadania polegającego na przygotowaniu i dostarczeniu gorących posiłków do placówek oświatowych na terenie gminy Jeziora Wielkie.
Zarówno w szkołach, jak i oddziałach przedszkolnych część dzieci korzysta z tzw. dożywiania, czyli za obiady płaci Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej, a część rodziców za posiłki płaci z własnego budżetu. GOPS w Jeziorach Wielkich realizuje wieloletni rządowy program Posiłek w domu i w szkole. Z tego programu realizowana jest między innymi forma dożywiania uczniów i przedszkolaków polegająca na zakupie ciepłego posiłku. Z nieodpłatnej pomocy żywnościowej mogą skorzystać dzieci w rodzinach, gdzie dochód na osobę nie przekracza 1.200 zł.

Zdaniem większości na śniadanie powinno się zjeść sporą ilość warzyw, a nie na przykład kanapki z nutellą fot. Paweł Lachowicz
CO WCHODZI W KOSZT POSIŁKU?
Dzieciom spożywającym posiłki w szkole zapewnia się jednakowe posiłki pod względem ilościowym i jakościowym. Koszt jednego gorącego posiłku, jak powiedziała kierowniczka GOPS w Jeziorach Wielkich Marlena Kantanista wynosi w tym roku 10,80 zł. Dzieci jedzą 4 razy w tygodniu 2 danie i raz w tygodniu zupę z wkładką. Codziennie otrzymują na przemian jogurt lub owoc. W październiku w szkołach na terenie gminy zorganizowano spotkania z rodzicami omawiając jakość dostarczanego do szkół jedzenia.
Radna Halina Płachcińska pytała co składa się na kwotę jednego posiłku. Dopytywała, czy jest to tylko wsad, czy wchodzi w to również transport. - Jeśli chodzi o tą kwotę, to jest to kwota zgodnie z umową. Dostarczenie posiłku, opakowania. Cały koszt posiłku, nie wkład do kotła. Nas sam wkład nie obowiązuje, bo to byłby taki koszt, gdybyśmy sami wytwarzali obiady. Gdyby gmina miała stołówki, to wówczas kalkulujemy na podstawie wsadu do kotła, a jeżeli chodzi o firmy, to one kalkulują stawkę - mówiła Marlena Kantanista.
ZEBRANIA Z RODZICAMI
Halina Płachciska pytała również o sprawę związana z jakością potraw. Chodziło o jakość dostarczanych posiłków, na która skarżyła się część rodziców. - Tę sprawę jakości posiłków podnosiła pewna grupa z jednej i drugiej szkoły. Trudno mi powiedzieć jaka duża. Czy pani była przy tym i jeśli pani była, co pani sądzi na temat jakości? Czy to jest wymysł jednego człowieka, czy te posiłki rzeczywiście są nie takie? Ja pamiętam, jak moje dziecko chodziło do przedszkola, to jak jedno dziecko powiedziało, że coś jest niedobre, to wszystkie powiedziały, że jest niedobre - pytała radna Płachcińska.
Zdaniem Marleny Kantanisty trudno w tym przypadku udzielić jednoznacznej odpowiedzi, czy posiłki są dobre, czy nie. Wspominała, że w spotkaniu zorganizowanym w szkołach uczestniczyli wszyscy chętni rodzice, których dzieci korzystały z obiadów na przełomie września i października. Celem tych spotkań było to, aby rodzice wyrazili swoją opinię na temat jakości i różnych innych technicznych rzeczy jeżeli chodzi o posiłki w szkołach. - Ja uczestniczyłam w spotkaniu w szkole w Wójcinie, w którym uczestniczyło kilkunastu rodziców. Były podnoszone kwestie techniczne. Jeżeli chodzi o konkretne posiłki. Na przykład naleśniki, które były składane z wkładką. Szkoły prosiły, żeby tego nie było, prosili by podawać to osobno, by były też makarony i sosy. Była też propozycja rodziców, żeby 2 razy w tygodniu była zupa, a 3 razy w tygodniu drugie danie - powiedziała kierowniczka GOPS.

Według norm żywieniowych dzieci powinny jeść warzywa gotowane, warzywa surowe oraz kaszę fot. Paweł Lachowicz
DZIECI NIE CHCĄ JEŚĆ SURÓWEK, KASZY
Dodała, że rozmawiano również z pracownikami ZAZ o normach, jakie są stosowane przez rozporządzenia, które mówią o dożywianiu zbiorowym i wymaganiach, co do kaloryczności i wielkości posiłków. Przy ich przygotowaniu muszą być zachowane wszelkiego rodzaju normy, co do dożywiania dzieci. Według norm, jak mówiła, dzieci powinny jeść warzywa gotowane, warzywa surowe oraz kaszę. - Jest taka ogólna informacja i spostrzeżenia, że dzieci nie chcą jeść surówek, nie chcą jeść kaszy i wielu innych rzeczy. I tu się zaczyna robić problem. Jak pogodzić normę z tym, co dzieci preferują, a preferują dzieci niezdrową żywność. Najlepiej frytki i nuggetsy i różne inne rzeczy, a niestety to wszystko trzeba pogodzić mając na uwadze różne preferencje dzieci, aby nam to zjadały zachowując wszelkie normy żywieniowe - powiedziała Marlena Kantanista. Zwróciła też uwagę na, to co sama zaobserwowała podczas jednej z imprez szkolnych i co wtedy dzieci najchętniej spożywały. Za przykład podała obchody Dnia Dziecka.
NAJLEPIEJ SŁODKIE
- Byłam w szkole, w oddziale przedszkolnym, kiedy dzieci jedzą śniadanie i one przynoszą swoje śniadanie do szkoły. W tych chlebaczkach u dzieci są słodkie rzeczy, słodkie przekąski, słodkie napoje i chleb z nutellą. Więc jeśli dziecko o 9.00, czy 9.30 zje taki posiłek, to o 12.00, czy 12.30 one naprawdę nie zjedzą tego obiadu, będą wybrzydzały i później dziecko przychodzi ze szkoły i mówi, że niedobry był obiad. I to wynika z innych powodów nie, że ten posiłek jest niedobry, tylko z tego, że dziecko zjadło słodki posiłek i godzinie 12.00 po prostu nie było już głodne. Jeszcze jedno takie spostrzeżenie. Była zupa ogórkowa, dziecko nie chciało jeść, zapytane dlaczego nie chce, odpowiedziało, że woli zupkę z paczki - mówiła kierowniczka Kantanista.
Wójt Dariusz Ciesielczyk stwierdził, że temat posiłków w szkołach przerabiany jest co roku i zawsze rodzi się ten sam wniosek. Jego zdaniem ile jest dzieci i rodziców, tyle jest smaków i trudno jest dogodzić każdemu. - Ja słyszałem, że jakość posiłków w naszych szkołach jest najlepsza - skomentował wójt Ciesielczyk.
Radna Joanna Jędraszczak potwierdziła, że posiłki dostarczane przez ZAZ do szkół są dobrej jakości i są smaczne. - Zdanie mojej córki jest takie, że obiady są naprawdę dobre. Ona zjada je z apetytem i jest zadowolona. Ja nie wiem w czym tkwi problem. Chyba tkwi problem w dzieciach i rodzicach, a nawet bardziej w rodzicach. Dają, to co dzieci lubią, niekoniecznie zdrową żywność, a to tak nie powinno być - mówiła Joanna Jędraszczak. Jej zdaniem często jest tak, że dzieci z góry zakładają, że czegoś nie lubią, że coś jest niedobre, a wcześniej nawet tego nie spróbują.
Zdaniem Marleny Kantanisty nie jest to pozytywne zjawisko i dla GOPS, którym kieruje nie jest to obojętne, gdyż na posiłki wydawane są pieniądze publiczne, a posiłki nie są zjadane. Poinformowała radnych, że pod koniec listopada będzie zapytanie ofertowe w kwestii szkolnych obiadów na przyszły rok, a obecnie temat dożywiania dzieci jest trudnym tematem. Firmy obawiają się podchodzić do tematu, bo wiedzą jak to wygląda. Zakład Aktywności Zawodowej dziennie wydaje 700 obiadów do kilku placówek.
Padło też pytanie, jakie zdanie na temat cateringu z ZAZ podczas zebrań wyrazili rodzice i opiekunowie dzieci. Radna Anna Winiecka powiedziała, że na około 20 rodziców w Wójcinie tylko 3 osoby były przeciwne. Natomiast z naszych informacji wynika, że w Jeziorach Wielkich przeciwnych było 6 rodziców.
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze