Reklama

Orędownik sanacji w powiecie mogileńskim

Winieta "Nadgoplanina" z 1927 r. 
     fot. zbiory Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie

Strzelno, sanacja, Franciszek Gilewski, drukarnia, Nadgoplanin

     Orędownik sanacji w powiecie mogileńskim     
     80 lat temu młody drukarz Franciszek Gilewski otworzył przy ul. Kościelnej 17 w Strzelnie drukarnię i zaczął wydawać dwa razy w tygodniu "Orędownik Urzędowy na powiat strzeliński". Kilka miesięcy później zaproponował mieszkańcom powiatu strzeleńskiego nowe czasopismo - dziennik "Nadgoplanin", który w latach trzydziestych, już jako "Gazeta Mogileńska", był jedynym polskim dziennikiem, wydawanym na ziemi mogileńskiej.

     ENDECKIE KORZENIE
     "Nadgoplanin" zaczął wychodzić 1 grudnia 1925 r. i był niewątpliwie przedsięwzięciem bardziej ambitnym niż wspomniany "Orędownik Urzędowy", w zasadzie zbiór urzędowych ogłoszeń (podobne "Orędowniki" wydawano w każdym powiecie). Tytułem nawiązywał do XIX-wiecznego czasopisma polsko-katolickiego, wydawanego w Strzelnie w latach 1887-1891. Czasopisma łączył jednak tylko tytuł i miejsce wydawania, natomiast różne były ich cele - w dobie ucisku germanizacyjnego Polacy stali pod wspólnym sztandarem solidaryzmu narodowego, a okres międzywojenny to już partyjnie podzielona Polska. Ponadto "Nadgoplanin" Franciszka Gilewskiego nie był, tak jak jego poprzednik, całkowicie drukowany w Strzelnie, a stanowił odbitkę innych gazet, w pierwszym okresie istnienia związanych z endecją Romana Dmowskiego - "Kresów Zachodnich" z Chodzieży i "Kuriera Poznańskiego". W Strzelnie drukowano tylko tytuł i kronikę lokalną na ostatniej stronie.

Jan Dałkowski, jeden z redaktorów odpowiedzialnych "Nadgoplanina", kierownik miejscowej Publicznej Szkoły Powszechnej  
          fot. zbiory Towarzystwa Miłośników Miasta Strzelna Strona tytułowa "Nadgoplanina" z 1927 r.  
                fot. zbiory Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie

Reklama

     "Nadgoplanin" miał charakter informacyjny. Ukazywał się codziennie z wyjątkiem niedziel i świąt, początkowo w objętości dwóch stron, a od końca lat dwudziestych czterech stron. - "Przeważna część abonentów - informowały w 1929 r. lokalne władze - czyta "Nadgoplanina", dlatego, aby dowiedzieć się wiadomości miejscowych, ogłoszeń stowarzyszeń miejscowych, zarządzenia władzy miejscowej oraz z uwagi na niską cenę abonamentu". Choć w podtytule zaznaczano, że było to "Codzienne pismo dla wszystkich stanów", czytali go głównie kupcy i rzemieślnicy. Na czele redakcji stał wówczas sam Gilewski, a do 1927 r. redaktorem faktycznym był strzeleński wikariusz ks. Kazimierz Kaczmarkiewicz.
     W STRONĘ SANACJI
     Krąg czytelników "Nadgoplanina" zróżnicował się w latach trzydziestych, kiedy zmieniono kierunek polityczny gazety. Od 1 stycznia 1930 r. stała się ona odbitką prasy sanacyjnej, stając się tym samym dziennikiem prorządowym (sanacja z Józefem Piłsudskim na czele rządziła krajem od przewrotu majowego w 1926 r.) Znamiennie tłumaczył ten krok Franciszek Gilewski: - "Po powstaniu "Bloku Rządowego" na skutek nalegań władzy powiatowej, jak również na solenne przyrzeczenia popierania tak pisma jak i przedsiębiorstwa przez władze i urzędy państwowe, a to przez oddawanie druków do wykonania i nabywanie przyborów biurowych - kierunek opozycyjny zmieniłem od roku 1930 na pismo prorządowe i od tego czasu stale propagowałem ideologie Marszałka Polski i Rządów Pomajowych".
     Strzeleński dziennik zaczęli czytać urzędnicy, ziemiaństwo i chłopi. Nakład jednak nie zwiększył się, ponieważ od "Nadgoplanina" odeszła część mieszczaństwa. Dzięki temu ilość sprzedawanych egzemplarzy nadal nie przekraczała pół tysiąca egzemplarzy. Nie pomogła tu zmiana na stanowisku redaktora odpowiedzialnego, którym został w tym czasie znany w lokalnym środowisku, kierownik miejscowej siedmioklasowej Publicznej Szkoły Powszechnej Jan Dałkowski.
     Władze Strzelna odpowiedzialną za zmiany uczyniły żonę wydawcy Zofię Gilewską. - "Gilewski - czytamy w jednym z raportów - pod względem moralnym zachowuje się bez zarzutu. Człowiek w gruncie rzeczy spokojny i rzeczowy, jednakże o słabym charakterze, stojący pod wpływami żony, która jest materialistką i gotowa na lepszych warunkach każdego czasu zmienić kierunek polityczny pisma".

Ogłoszenia i reklamy ze strony z kroniką lokalną z 1924 r. 
         fot. zbiory Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie

Reklama

     GAZETA MOGILEŃSKA
     Dziennik na kolejnych 8 lat stał się organem prorządowym. Na sympatyzujących z endecją Kujawach i Wielkopolsce nigdy nie zdobył dużej popularności. Daleko mu było do najbardziej poczytnych na ziemi mogileńskiej: "Przewodnika Katolickiego" i "Dziennika Kujawskiego".
     Do pozyskania nowych czytelników Franciszek Gilewski postanowił wykorzystać zamiar zlikwidowania, z początkiem kwietnia 1932 r., powiatu strzeleńskiego i włączenia go w całości do powiatu mogileńskiego. Od marca 1932 r. część nakładu "Nadgoplanina" zaczął rozprowadzać w sąsiednim powiecie jako "Gazeta Mogileńska". Dzienniki różniły się tylko nazwą. 16 marca 1933 r. całość nakładu wydawana nadal w Strzelnie ukazywała się pt. "Gazeta Mogileńska".
     Zmiana tytułu i rozszerzenie zasięgu gazety na nowy powiat mogileński, który rozciągał się od Trzemeszna aż po Pakość i Kruszwicę, nie przyczyniły się do wzrostu jej poczytności.  
     NA GARNUSZKU WYDAWCY
     Często następowały zmiany na stanowisku redaktora odpowiedzialnego "Gazety Mogileńskiej". Kilkakrotnie był nim Franciszek Gilewski, a ponadto: Ludwik Siwan i Józef Dąbrowski, Mieczysław Makowski, Wacław Cieślewicz czy Władysław Nowastowski. Z reguły na stanowisku (oprócz Gilewskiego) utrzymywali się oni co najwyżej kilka miesięcy. Przypuszczalnie było to spowodowane postawą wydawcy, który jako redaktora widział osobę bezwzględnie sobie podporządkowaną. Przykładem może być Francuz z pochodzenia Ludwik Siwan, który nie znał języka polskiego (notabene szwagier Gilewskiego) czy nieletni Władysław Nowastowski.
     DROGA DO UPADKU
     Zainteresowanie "Gazetą Mogileńską" i tak do tej pory niezbyt wysokie, zaczęło wyraźnie słabnąć w 1935 r. Na początku 1937 r. nakład gazety znacząco spadł. Gilewski tłumaczył to zmianą kierunku politycznego w 1930 r. Według niego społeczeństwo nie zaakceptowało sanacyjnego dziennika.
     Stanowcze próby ratowania wydawnictwa podjął w roku następnym. Od maja 1938 r. jego dziennik stał się odbitką sztandarowego organu endeckiego na Kujawach, inowrocławskiego "Dziennika Kujawskiego". Współpraca nie układała się jednak dobrze, skoro niewiele ponad miesiąc później Gilewski ponownie zbliżył się do dzienników sanacyjnych. Także po tej stronie politycznej barykady nie mógł znaleźć odpowiedniego partnera. W ciągu czerwca kilkakrotnie zmieniał gazety, z którymi współpracował, a wraz z tym zmianie ulegał tytuł strzeleńskiego pisma, kolejno na: "Dzień Mogileńsko-Bydgoski", "Gazetę Mogileńską" i "Gazetę Pomorską", by na koniec ponownie powrócić do "Gazety Mogileńskiej". Według ówczesnego burmistrza Strzelna Stanisława Radomskiego, zmiany świadczą najlepiej, że poważne wydawnictwa po pewnym czasie zrywają współpracę z "Gazetą Mogileńską". Ostatni numer dziennika ukazał się 30 sierpnia 1938 r.

Rafał Budny

Reklama

Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 723 (51/2005)

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/10/2025 21:19
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości