Wielu piłkarzy nie chodzi na treningi. Mecz z Unią Leszcze oddali walkowerem. Trener Mirosław Maciejewski do niektórych zawodników bezpowrotnie utracił zaufanie. Zapowiedział możliwą rezygnację po zakończeniu sezonu. Prezes Jacek Sadowski apeluje do zbuntowanych piłkarzy, by klub dograł sezon do końca, a potem mogą odejść do innych klubów. W tle całego zamieszania wybrzmiewają kwestie finansowe.
8 LAT OD ZAŁOŻENIA KLUBU
14 lipca 2013 roku w Ostrowie (gm. Strzelno) oddane zostało oficjalnie do użytku nowe boisko sportowe, które powstało dzięki pracy i zaangażowaniu mieszkańców obecnie w czołówce tabelisołectwa, zarówno dorosłych, jak i dzieci oraz młodzieży. Na nowo otwartym boisku rozegrany został wówczas pierwszy turniej piłkarski. Z chwilą powstania boiska mieszkańcy poważnie myśleli o założeniu wiejskiego klubu sportowego i utworzeniu własnej drużyny piłkarskiej. Jednym z największych orędowników powstania w Ostrowie klubu piłkarskiego był Jacek Sadowski, który przez wiele lat czynnie grał w piłkę nożna oraz udzielał się jako działacz sportowy. Po niespełna trzech miesiącach, 27 września podczas zebrania wybrany został Komitet Założycielski klubu, w skład którego weszli: Jacek Sadowski, Józef Gacek oraz Marek Matusiak.
9 października 2013 roku w świetlicy wiejskiej, będącej zarazem remizą strażacką w Ostrowie odbyło się walne zebranie, na którym powołany został do życia Klub Sportowy Grom Ostrowo. Nazwa klubu nie jest przypadkowa. Otóż w przeszłości w Ostrowie istniał klub piłkarski o takiej nazwie.
Ciężka praca, nieustanne treningi i starania władz klubu zaowocowały tym, że Grom po roku działalności zadebiutował w rozgrywkach B-klasy. Pierwszy mecz rozegrany na boisku sportowym w Ostrowie, 24 sierpnia 2014 roku. Pierwszym rywalem ostrowian była drużyna Unia Leszcze.
TRENERZY Z MOGILNA
Od powstania przez klub przewinęło się kilkoro trenerów. Pierwszym trenerem był Jacek Sadowski - prezes i zarazem zawodnik Gromu, później drużynę trenowali Tadeusz Szwarckopf z Mogilna, Michał Sieracki z Mogilna, a obecnie Mirosław Maciejewski, również pochodzący z Mogilna. Gdy trenerem Gromu był Jacek Sadowski, zawodnicy zawsze byli zdyscyplinowani i chętnie uczęszczali na treningi, co owocowało w dobrych wynikach drużyny. Do dzisiaj pomimo wzlotów i upadków drużyna utrzymuje swoją pozycję w bydgoskiej B-klasie, znajduje się w czołówce tabeli.
NIE POJECHALI NA MECZ
Jednak w obecnym sezonie doszło do bardzo niepokojącej sytuacji w drużynie. Część zawodników nie uczęszcza w ogóle na treningi, bądź pojawiają się na nich sporadycznie. To przekłada się na wyniki całej drużyny. Brak obecności na treningach, to jedno, a niestawienie się zawodników na mecz ligowy, to drugie. Do takiej sytuacji doszło 6 czerwca. Grom miał rozegrać na wyjeździe mecz 20 kolejki z Unią Leszcze. Ze względu na fakt, że do wyjazdu na mecz stawiło się tylko 6 zawodników, zrezygnowano z wyjazdu i tym samym Grom oddał punkty walkowerem.
NIE PRZYSZLI NA ZEBRANIE
Po tej sytuacji, prezes Gromu Jacek Sadowski w imieniu całego zarządu klubu, zorganizował 8 czerwca o 19.00 na boisku sportowym spotkanie wyjaśniające sytuację, która panuje w klubie. Zapraszał na nie wszystkich zawodników i zainteresowanych drużyną Gromu Ostrowo. Prosił o przybycie i nie lekceważenie sprawy. Pomimo, że spotkanie poprzedzone było ustalonym wcześniej treningiem przybyło na nie oprócz trenera Mirosława Maciejewskiego, prezesa i kierownika drużyny Ryszarda Sadowskiego zaledwie 6. zawodników. Część z nich jest obecnie kontuzjowana, jeden o kulach, drugi z ręka na temblaku. Siłą rzeczy, ci zawodnicy i tak w tej rundzie nie zasilą drużyny na boisku.
Z naszych obserwacji wynika, że przyczyną takiej a nie innej sytuacji w Gromie są relacje trener - zawodnik, pojawiają się także kwestie finansowe. Na początku Jacek Sadowski tłumaczył, że tak nie może być, że oddaje się mecze walkowerem. Podkreślał, że oddanie trzech meczy walkowerem eliminuje drużynę z rozgrywek i na jesień ponownie trzeba byłoby drużynę rejestrować. I tutaj okazało się, że walkower z Unią Leszcze był drugim oddanym przez Grom w tej rundzie. Pierwszy mecz drużyna oddała walkowerem 25 kwietnia, kiedy w 14. kolejce miała zagrać na własnym boisku z Iskrą Sikorowo.
W związku z tym, że na zebranie przybyło tylko 6 zawodników, Jacek Sadowski sugerował, aby na te osoby, które przybyły nie naciskać, by komentowały sytuację w drużynie, bo są to osoby, na które zawsze można liczyć. - Ja nie będę się dopytywać - mówił do zebranych - bo ja wiem, że na was mogę liczyć, a co się dzieje z kolegami nie wiemy, a wy w ich imieniu się nie wypowiecie - mówił Jacek Sadowski.
TRENER ZAPOWIEDZIAŁ MOŻLIWOŚĆ REZYGNACJI
Trener Mirosław Maciejewski stwierdził, że ma niewiele do powiedzenia.
- Myślę, że co do niektórych osób straciłem zaufanie i jest to bardzo istotna sprawa. Niektórym już nie zaufam i ta współpraca będzie zachwiana. Myślę, że nikogo nigdy w niczym nie oszukałem, a według mnie niektóre osoby oszukały mnie.Jak ma to w taki sposób wyglądać, to ja po tej rundzie, którą mam zamiar dograć do końca zrezygnuję z pracy w Ostrowie. Ja będąc tutaj myślałem, że to wy będziecie dawać mi motywację, aby tu pracować i nie będę musiał się sam motywować. Jestem już za stary, żeby wiecznie się motywować. Czerpię energię tak, jak w Mogilnie z dzieciaków. Tutaj chciałem czerpać energię przyjeżdżając na treningi, ale widząc chociażby 10 zawodników na treningach, a przychodziło 5 czy 6, a czasami 4 i to bez względu na to, czy był walkower z Sikorowem, czy nie, bo przed walkowerem sprawa była otwarta. Jak teraz mi ktoś powie, ze ten walkower podciął komuś skrzydła, to go po prostu wyśmieję. Przyznałbym takiej osobie rację, jak przed tym meczem chodziłoby na treningi po 15 osób. A tak nie było i tu trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i w lustro w domu, czy rzeczywiście każdy z nas zrobił co mógł w każdej chwili zrobić. Bo jeżeli podejmujemy się czegoś za darmo i dla czystej przyjemności, to jeżeli ktoś mi mówi zimą, że jest do mojej dyspozycji i stara się swoje sprawy dopasować w taki sposób, żeby te trzy miesiące do tej dyspozycji być ,a potem w czerwcu możemy się rozliczać. Bo teraz jest taka sytuacja, jaka jest. Kontuzja, czy praca, to jest rzecz nadrzędna, ale inne sprawy, wiem z doświadczenia można poukładać. Ja 20 lat swoje życie podkładałem pod piłkę. Pierwsze pieniądze, jakie dostałem za grę w „Pogoni” dostałem w wieku 25 lat. Większość z was tych 25 lat jeszcze nie ma. Cały czas grałem za darmo, więc mi też tego nie mówcie, że coś trzeba robić, żeby dostawać jakieś pieniądze. Nie zapominajcie, że jesteście młodzi i przede wszystkim robicie to dla siebie, a nie dla mnie, czy prezesa. Dla własnego zdrowia, żeby wam brzuchy w wieku 40 lat nie porosły. Żebyście mogli się w jakiś sposób poruszać. Mówię to tutaj do osób, które są najczęściej. Nie ma tutaj osób, których chciałbym rozliczyć, a nie mogę. Tu nie ma co więcej gadać. Dziękuję, że wy przyszliście, muszę po prostu wam podziękować - mówił na spotkaniu trener Maciejewski.
PREZES PORUSZONY SŁOWAMI TRENERA
Prezes Gromu Jacek Sadowski poruszony był słowami trenera Maciejewskiego, szczególnie tymi dotyczącymi jego ewentualnej rezygnacji.
- Ja słucham trenera i dziwię się, iż mówi, że jak dogramy tą rundę do końca i nie wypadnie jakiś walkower, to zrezygnuję z pracy. Ja wiem, że jest to jeden z lepszych dostępnych trenerów w okolicy i jest to człowiek, który serducho zostawia tutaj, nie biorąc za to pieniędzy. Muszę wam powiedzieć, że on dostaje 100 zł, a jak mamy więcej wyjazdów 150 zł na miesiąc. Może niektórzy myślą jaką to bierze on fortunę i jaką kasę wielką bierze kierownik, albo prezes. Naprawdę na Mirka miejscu za takie pieniądze bym tego nie robił. Nie dość, że trenuje to jeszcze gra na najwyższym poziomie. Jak zostają nam na koniec jakieś pieniądze, to dobrze wiecie jak są rozdzielone. Ja nie biorę nic. Była taka sytuacja w 2017 roku, kiedy zajęliśmy I miejsce, a potem ostatnie. Nie jestem zwolennikiem wyrzucania trenera, żeby drużyna została. A może po prostu wyrzućmy prezesa. Może ja jestem niedobry i nie mam podejścia do was. Może źle boisko przygotowuję. Jest takie coś, że nikt, nigdy nie ma nic do powiedzenia. A można byłoby powiedzieć na przykład prezes mógłbyś to zrobić lepiej, czy coś innego. Powiedzmy sobie coś, jesteście facetami. Ja wszystko przyjmę. A tu się okazuje, że z 38 zawodników mamy ośmiu, a reszta niech napisze jaki jest powód nie przyjścia na mecz. Nikt was nie zmuszał przychodząc do Ostrowa. Wiedzieliście, że nie zarobicie pieniędzy. Jestem po rozmowie z panem burmistrzem Dariuszem Chudzińskim i powiedział, że ostatni rok jest program naprawczy w gminie i na pewno budżet na klub będzie zwiększony. Wówczas możemy usiąść wspólnie: zarząd i trener i możemy te pieniądze podzielić. Zobaczymy jaka będzie pula i jak się pieniądze pojawią, to będziemy płacić. Budżet klubu, to 17.500 zł i nie jestem w stanie wam dać jakichkolwiek pieniędzy. Teraz 300 zł kary muszę zapłacić ze swoich, bo gmina mi tego nie pokryje. Karę każdy płaci za siebie. Ja was bardzo proszę, bo na was można polegać, dograjmy to do końca, trzymajmy fason, bo Kujawiak Sukowy ma tylko 3 punkty i na każdym meczu grają i bawią się tym i jest fajnie. Nie awansowaliśmy, to chociaż pograjmy do końca, bardzo was proszę. Trzy mecze zostały do końca, a później się zastanowimy. Jak chcecie możecie iść do innych klubów - zakończył spotkanie Jacek Sadowski.
Paweł Lachowicz, 9 VI 2021
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze