Reklama

Pięć złotych par odebrało medale prezydenckie

Przez dwa dni 19 i 20 października w Urzędzie Stanu Cywilnego w Dąbrowie 5 par małżeńskich obchodziło jubileusz 50-lecia pożycia małżeńskiego. Jubilatów oraz ich rodziny przywitał wójt Marcin Barczykowski. Medale prezydenckie Za długoletnie pożycie małżeńskie wręczyli: przewodnicząca Rady Gminy w Dąbrowie Marta Błaszczak, kierownik USC Iwona Nawrocka oraz wójt Marcin Barczykowski.

Złote Gody, jak mówiła kierowniczka USC Iwona Nawrocka, to jubileusz niezwykły, to wyjątkowa okazja do spojrzenia na minione lata, dokonania podsumowań i wzbudzenia refleksji nad zmieniającym się na przestrzeni lat uczuciem dwojga ludzi. Jest to jedyne wyróżnienie, które można otrzymać wyłącznie we dwoje. To symbol wierności i miłości rodzinnej, to dowód wzajemnego zrozumienia i istoty związku małżeńskiego, to wzór i piękny przykład do naśladowania dla młodych pokoleń. Zanim nastąpiło udekorowanie jubilatów medalami Jubilaci wyrazili wzajemnie podziękowania, za wszystko co uczynili, by ich małżeństwo były zgodne, szczęśliwe i trwałe. Za zgodność pożycia małżeńskiego, za trud pracy i wyrzeczeń dla dobra swych rodziny założonej przed pół wiekiem Jubilaci zostali odznaczeni przez Prezydenta RP Medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie. Okolicznościowe medale wręczył wójt Dąbrowy Marcin Barczykowski, który pod adresem jubilatów skierował słowa uznania, podziękowania za godne i długie pożycie małżeńskie, za piękny przykład dla młodych małżeństw. Do życzeń przyłączyła się przewodnicząca Rady Gminy Marta Błaszczak – Taki medal drodzy państwo otrzymujecie tylko raz w życiu. Jednak,  gdy będziecie obchodzili kolejne jubileusze, jeśli tylko zechcecie, chętnie ugościmy was w Urzędzie Gminy – mówił wójt Barczykowski. Po czym dodał, że jest jeszcze jeden jubileusz – Ja w tym roku obchodzę swoje 50 urodziny. Państwo macie tyle jubileuszu, ile ja mam lat – powiedział wójt.

W pierwszym dniu swój jubileusz świętowali Zofia i Czesław Krasuccy, Teresa i Leszek Jędro oraz Danuta i Henryk Cesarzowie. Drugiego dnia swój jubileusz świętowali Maria i Bolesław Erdmannowie oraz Halina i Józef Popielarzowie. Wszystkie pary ślubowały w 1973 roku. Podczas jubileuszowych obchodów były zgodne, że w tak długim pożyciu nie zawsze było wesoło, ale podjęty trud wspólnego życia dawał im siłę do działania, a wspólne zaufanie i praca umacniały ich związek.

Reklama

Po uroczystym wręczeniu medali wójt wzniósł toast za zdrowie jubilatów. Następnie wraz z rodziną i samorządowcami zasiedli do słodkiego poczęstunku, podczas którego dostojni jubilaci opowiadali o przeżytych wspólnie latach.

Zofia i Czesław Krasuscy ze Szczepankowa

Czesław i Zofia Krasuscy z rodziną i wójtem Marcinem Barczykowskim, przewodniczącą Rady Gminy Martą Błaszczak oraz kierowniczką USC Iwoną Nawrocką fot. Paweł Lachowicz

Pani Zofia pochodzi z miejscowości Kopcie w powiecie Kolbuszowa na Podkarpaciu. Pan Czesław pochodzi z Marianowa w województwie lubelskim. W 1961 roku rodzice pana Czesława przeprowadzili się do Szczepankowa. Kupili gospodarstwo i od tego czasu pan Czesław  mieszka w Szczepankowie. Poznali się w Kopciach. Jak opowiadają pan Czesław pojechał w rodzinne strony przyszłej żony do swojej rodziny. Na miejscu okazało się obie rodziny dobrze się znają i zorganizowano wspólne spotkanie, na którym przyszli państwo Krasuccy się poznali - Tak jakoś zaiskrzyło między nami. Później była potańcówka, a później Czesław wyjechał i listy pisał i po pół roku żeśmy się pobrali. Po ślubie, jak tu przyjechałam, to żeśmy gospodarstwo męża prowadzili, potem dokupiliśmy trochę ziemi, a obecnie przepisaliśmy je synowi. – opowiada pani Zofia. Oprócz pracy na gospodarstwie oboje pracowali też zawodowo. Pani Zofia, jako panna pracowała w Zakładach Zbrojeniowych, a pan Czesław jako kawaler pracował w Kółku Rolniczym w Słaboszewku. Później przejął gospodarstwo po rodzicach. Małżeństwo wychowało 3 dzieci Grażynę, Marka i Sławomira. Doczekali się 7 wnucząt Urszuli, Weroniki, Mai, Zofii, Karola,  Jakuba oraz Filipa. Oboje uważają, że w związku potrzebna jest wyrozumiałość - Nie kłócimy się w ogóle, a jak co, to szybko się wybacza. Nie myślałam o zmianie i mąż też. To były inne czasy. Teraz, to już całkiem na starość, bo się starzejemy równo. Jak zdrowie szwankuje, to jeden drugiemu pomaga. – dodała pani Zofia.

Reklama

Teresa i Leszek Jędro ze Szczepanowa

Teresa i Leszek Jędro z rodziną i wójtem Marcinem Barczykowskim, przewodniczącą Rady Gminy Martą Błaszczak oraz kierowniczką USC Iwoną Nawrocką fot. Paweł Lachowicz

Pani Teresa pochodzi ze Szczepankowa pan Leszek ze Szczepanowa. Poznali się podczas odbywanego kursu na prawo jazdy. Pan Leszek robił prawo jazdy na samochód, a pani Teresa na motocykl. Dodatkowo tego samego dnia, gdy spotkali się na kursie była zabawa we wsi - Wieczorem była zabawa i mąż zapytał,  czy przyjdę na zabawę. Powiedziałam, że nie wiem. A on przyjechał po mnie i tak się zaczęło – wspomina pani Teresa.

Reklama

Pan Leszek pracował jako konserwator urządzeń dźwigowych w Cementowni. Pani Teresa najpierw zajmowała się prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci, a gdy podrosły podjęła pracę w Szkole Podstawowej w Szczepanowie. Małżeństwo wychowało 3 córki: Ewę, Magdalenę i Katarzynę. Doczekali się 5 wnucząt: Dominiki, Patrycji, Marceliny, Jakuba, Wojciecha. Są też szczęśliwymi pradziadkami dla Weroniki. Małżeństwo twierdzi, że na tak długie pożycie małżeńskie ma wpływ ciągłe wspieranie się nawzajem - Dogadywać się przede wszystkim, trzeba też jakoś wzajemnie się wspierać. Jeden musi zawsze ustąpić. Nawet, jak któryś nie ma racji, to jeden musi ustąpić – powiedziała pani Teresa.

Danuta i Henryk Cesarzowie ze Szczepanowa

Reklama

Danuta i Henryk Cesarzowie z wnukiem Dawidem oraz wójtem Marcinem Barczykowskim, przewodniczącą Rady Gminy Martą Błaszczak i kierowniczką USC Iwoną Nawrocką fot. Paweł Lachowicz

Pani Danuta pochodzi ze Szczepanowa,  a pan Henryk z Barcina. Poznali się w Barcinie, gdy  pani Danuta pojechała do siostry, gdyż tam uczyła się zawodu - Ja się uczyłam u krawca. Jak byłam u siostry w Barcinie, postanowiłam się przejść na spacer i tak się spotkaliśmy przypadkiem i tak się zaczęło. Teraz tak sobie żyjemy w Szczepanowie i aby tylko zdrowie było – opowiada pani Danuta. A pan Henryk dodaje: - Spotykaliśmy się przez rok. W maju się poznaliśmy i rok później w maju ślubowaliśmy.

Reklama

Pan Henryk pracował w Cementowni, a pani Danuta najpierw w Zakładzie Krawieckim w Barcinie, a później zajmowała się domem. Dodatkowo śpiewa w chórze Szczepanowianie. Małżeństwo wychowało 3 synów Pawła, Tomasza i Mateusza. Doczekali się też 3 wnuków Dawida, Piotra i Ignacego. Receptą państwa Cesarzów na długie pożycie małżeńskie jest wzajemne zaufanie oraz ustępliwość. W związku stawiają na spokój i zgodę.

Maria i Bolesław Erdmannowie z Dąbrowy

Maria i Bolesław Erdmannowie z rodziną i wójtem Marcinem Barczykowskim, przewodniczącą Rady Gminy Martą Błaszczak oraz kierowniczką USC Iwoną Nawrocką fot. Paweł Lachowicz

Reklama

Pani Maria pochodzi z Broniewic (gm. Janikowo), a pan Bolesław z Gaju (gm. Jeziora Wielkie). Poznali się w Parlinie na zabawie. Pani Maria pojechała do koleżanki, z którą chodziła do jednej klasy w Liceum Ogólnokształcącym w Trzemesznie – To była Halina Zalewska. Ona zawsze mnie zapraszała. Mówiła przyjedź, to mnie rodzice wypuszczą, bo tak nie wyjdziemy nigdzie. Kiedyś przyjechała do mnie i mówiła, że w Parlinie jest zabawa, to pójdziemy. Było to w maju. Na tej zabawie tańczyłam z chłopakami, każdy mi mówił, że jakaś nowa jestem. Byłam nowa,, bo pierwszy raz tam byłam. Nadeszła 23.00 i zjawił się on. Tańczyliśmy razem. Po zabawie odprowadził mnie i koleżankę do Parlinka. Pan Zalewski pytał się kogo tam poznaliście. Ja się cieszyłam i powiedziałam, że chłopaka w okularach i chyba nazywa się Generał. On tak popatrzył i powiedział u nas takiego nie ma. Jak chodziłam do szkoły medycznej do Inowrocławia to jeszcze mnie odwiózł do Inowrocławia. No i tak się to zaczęło  - opowiada pani Maria. Na początku mieszkali w bloku PGR w Parlinie. Po kilku latach małżeństwa przeprowadzili się do Dąbrowy. Pani Maria przez 3 lata pracowała jako pielęgniarka w szpitalu w Mogilnie, a później w Ośrodku Zdrowia w Dąbrowie. Pan Bolesław pracował w PGR w Szczeglinie i Parlinie. Małżeństwo wychowało 4 dzieci Monikę, Jacka, Krzysztofa i Tomasza. Doczekali się 6 wnucząt: Aleksandry, Anny, Mileny, Wiktorii, Wojciecha i Łukasza – W związku ważny jest kompromis, zgoda i miłość. Człowiek nawet się nie obejrzał, jak ten czas zleciał. Za szybko ten czas ucieka. Niedawno przeżywaliśmy takie młodzieńcze historie, a to już jest 70 lat na karku – powiedział pan Bolesław.

Halina i Józef Popielarzowie z Dąbrowy

Reklama

Halina Popielarz z córką Anetą, wójtem Marcinem Barczykowskim, przewodniczącą Rady Gminy Martą Błaszczak i kierowniczką USC Iwoną Nawrocką fot. Paweł Lachowicz

Pani Halina pochodzi z Sobiejuch koło Żnina, a pan Józef urodził się w Szczepankowie, ale w 1956 roku z rodzicami przeprowadził się do Słaboszewa. Poznali się na zabawie  - Józef był w wojsku i przyjechał do Sobiejuch na zabawę. Tak się poznaliśmy. Potem przyjeżdżał do mnie motorem. Jak wyszedł z wojska to tak zaczęliśmy spotykać się na poważnie. Po dwóch latach wzięliśmy ślub - opowiada pani Halina, która ze względu na chorobę męża na uroczystość przybyła sama. Pani Halina pracowała w Szkole Podstawowej w Słaboszewie, jako woźna. Pan Józef prowadził rodzinne gospodarstwo rolne. Od 1973 roku mieszkają w Dąbrowie, gdzie wybudowali własny dom. Wychowali 2 dzieci: Anetę i Tomasza. Doczekali się 5 wnucząt: Natalii, Krzysztofa , Mateusza, Jana i Stanisława. Zdaniem pani Haliny w związku najważniejszy jest wzajemny szacunek i wyrozumiałość.

Reklama

Paweł Lachowicz

 

 

Miejsce zdarzenia mapa Mogilno
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości