W setach 28:30, 22:25 i 17:25. Nie był to mecz na poziomie I ligi siatkówki, raczej tak wyglądały w ubiegłym roku spotkania w II lidze. Szkoda tej porażki i punktów, które na własnym parkiecie niepotrzebnie uciekają, bo BAS był w zasięgu Sokoła.
W sobotę, 19 listopada Sokół Mogilno gościł we własnej hali trudnego rywala BAS Białystok. Na trybunach zasiadło około 250 fanów siatkówki, licząc na dobre spotkanie i punkty dla Sokoła. W najgorszym wypadku przy porażce 2:3 - co trzeba było zakładać, bo rywalki są niewygodnym rywalem dla Sokoła - zawsze na koncie mogilnianek można by dopisać 1 punkt. Oczekiwania kibiców, jak się okazało były grubo na wyrost.
I set toczył się do stanu 18:18 z kilkupunktową przewaga siatkarek z Białegostoku. Na tym etapie seta, Sokół wyszedł po raz pierwszy w tym meczu na prowadzenie 19:18. Seta wygrał ostatecznie BAS 30:28. Sokolanki miały dwa setbole, jednak nie wykorzystały okazji. Wynik 30:28 mógłby sugerować, że to było dobre, zacięte spotkanie. Nic bardziej mylnego. Był to set błędów, nieporozumień na boisku, zmarnowanych zagrywek, braku gry blokiem, itd. Taki obraz gry dotyczył obydwu drużyn.
Kolejne dwa sety jak się okazało były konsekwencją I seta. Sokolanki nie poprawiły gry, zawodniczki BAS Białystok grały swoje i bezlitośnie wykorzystywały wszystkie słabe strony sokolanek.
Sokół Mogilno przegrał ostatecznie 0:3 (28:30, 22:25, 17:25). Po drugim secie część kibiców zaczęła wychodzić z sali, nie czekając na ostateczne rozstrzygnięcie.
Marek Holak, 19 XI 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze