7 lipca w ramach cyklu "Ludzie z pasją" realizowanego w Klubie Seniora działającym w Magazynie Zbożowym GS odbyło się spotkanie z mogileńskim rzeźbiarzem Stanisławem Panfilem. Stanisław Panfil realizuje swoją pasję od 1976 roku. W przyszłym roku obchodził będzie jubileusz 50. lecia pracy twórczej. Swoje prace prezentował na licznych wystawach zbiorowych i indywidualnych, a jego rzeźby rozsiane są po całym świecie. Można je oglądać nie zarówno w Polsce, jak i w Hiszpanii, Grecji, Holandii, Czechach.
ZACZĘŁO SIĘ W BIESZCZADACH
Rzeźbiarz Stanisław Panfil jest członkiem Stowarzyszenia Twórców Ludowych i Nieprofesjonalnych w Bydgoszczy oraz Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Ziemi Mogileńskiej w Mogilnie z siedzibą w Chabsku. Z zawodu jest policjantem, obecnie już emerytowanym. Urodził się 10 listopada 1950 roku w Otmuchowie (woj. opolskie). W wieku 10 lat przeprowadził się z rodzicami do Strzelna, a następnie do Mogilna, gdzie osiedlił się na stałe. Bezpośrednim impulsem do zajęcia się sztuką rzeźbiarką było spotkanie z rzeźbą ludową w Bieszczadach w 1976 roku. Wtedy właśnie podpatrzył, jak starszy pan ze znalezionych gałęzi i korzeni wykonuje proste rzeźby.
Uświadomił sobie wówczas, że myślami wyprzedza jego ruchy. Zaczął więc sam rzeźbić, początkowo używając nieprofesjonalnych narzędzi. Powstawały najpierw rzeźby przypominające te w stylu ludowym, a potem coraz bardziej skomplikowane. Pierwsze jego próby rzeźbiarskie uwieńczone zostały sukcesem już w 1976 roku. Zdobył wtedy wyróżnienie w konkursie Polska 1976 w Warszawie. Ten sukces utwierdził go w przekonaniu, że jest to zajecie, które daje mu sporo satysfakcji i spowodował, że przygoda z dłutem i drewnem trwa do dziś.

Stanisław Panfil opowiedział o swojej pasji fot. Paweł Lachowicz
TALENT PO DZIADKU
Choć przyznaje, że nie pochodzi z artystycznej rodziny, to najprawdopodobniej talent rzeźbiarski odziedziczył po dziadku. Teraz jedna z jego córek interesuje się witrażami. Tematyka jego prac rzeźbiarskich jest różnorodna. Ulubioną tematyką są postaci szlachty polskiej, ludzi wsi, dawnego rzemiosła, świątków, rolników, ogrodników, pszczelarzy oraz rzeźby sakralnej. Tworzy duże rzeźby plenerowe, figury i płaskorzeźby oraz rzeźby użytkowe, w tym ogrodowe. Wśród wykonanych przez niego rzeźb znajdują się kapliczki z Jezusem Frasobliwym, krzyże i pasyjki do krzyży, czy witacze. Można je obejrzeć chociażby w Żabnie, Bąbowie, Strzelnie, Miradzu, czy pod Mysią Wieżą w Kruszwicy. Wykonał też kilka rzeźb św. Huberta dla myśliwych. Kalwaria na trasie Mogilno - Bąbowo też jest jego autorstwa. Prace nad nią zajęły mu 2 lata. Wraz z kolegą po fachu jest twórcą cyklu 16 rzeźb, które wykonał do zamku w Chęcinach. Ostatnim jego dużym dziełem jest całkowicie nowy witacz piastowskich wojów przy wjeździe do Mogilna od strony Wiecanowa. Przyjemność sprawia mu kreatywne poszukiwanie i myślenie w jaki sposób wykorzystać i wyeksponować naturalne walory drewna, z którego powstaje rzeźba.
Jest zdobywcą statuetki Międzynarodowego Mistrza Polski w Rzeźbieniu. Jest to tytuł, który zdobywa się w ramach konkursów i festiwali rzeźbiarskich, gdzie uczestniczą zarówno polscy, jak i zagraniczni artyści.

Seniorzy z zaciekawieniem wysłuchali interesujących faktów z życia artysty fot. Paweł Lachowicz
WYJAZDY NA WERNISAŻE
Podczas spotkania z mogileńskim seniorami opowiadał o swych wyjazdach na wernisaże. Wspomniał czas pobytu na wernisażu w Niemczech, w którym uczestniczył ze swoim przyjacielem, również pasjonatem rzeźbienia, nieżyjącym już Stanisławem Rutą. - Było nas na wernisażu 4 rzeźbiarzy, a pojechał cały autobus artystów związanych z malarstwem, czy ceramiką. Staliśmy na stanowisku, bo trzeba było pokaz rzeźbienia zrobić. W pewnym momencie Stasiu poszedł pooglądać takie stanowiska, a na nich częstowali i tak zjadło się bułeczkę, czy szyneczkę, a i częstowali kieliszkiem nalewki, a i winka lepszego można było skosztować i tak Stasiu taką rundę zrobił, a że mocnej głowy nie miał i wszędzie zaglądał, to sobie usiadł i polali mu raz, czy drugi raz i na końcu kazali mu zapłacić, bo okazało się, że w rezultacie trafił do kawiarni. Dzwonił do mnie, ratuj mnie, bo nie mam franków. A że sprzedałem już trochę prac, to poszedłem go wykupić, a Stachu siedzi teraz tam do góry i pewnie z nami się z tego śmieje - opowiadał Stanisław Panfil.

Stanisław Panfil prezentuje jedną z rzeźb fot. Paweł Lachowicz
PLENERY
Seniorzy pytali artystę o plenery. Interesowało ich to, czy woli przebywać na plenerach w Polsce, czy zagranicą. Jakie kraje najlepiej się spisują jeżeli chodzi o ich organizację. - Organizacyjnie, to najlepsze plenery są w Polsce. O Niemczech niby się mówi, że wszystko jest tak pozapinane na ostatni guzik, a to jest nieprawda, tam jesteś zostawiony sam sobie. Mówią jak przyjechałeś, to sobie radź - opowiadał artysta. Dodał, że mimo wszystko rynek niemiecki jest bardzo chłonny i jest tam spory popyt na rzeźby. Również inne zagraniczne rynki mają spore zapotrzebowanie na tego typu prace. Pozyskane w ten sposób pieniądze pan Stanisław przeznacza na hobby. - Kiedyś doszedłem do wniosku, że swoje hobby nie można finansować z pensji, czy emerytury, więc trzeba na to zarobić i trzeba się szanować, więc fundusze ze sprzedaży przeznaczam na własny rozwój i hobby - dodał pan Stanisław.
NIE MA DWÓCH TAKICH SAMYCH RZEŹB
Mówił seniorom, że prawdziwa rzeźba jest jedyna w swoim rodzaju i żaden artysta nie wykona dwóch takich samych rzeźb. Zawsze będą się one różnić. - To nie jest tak, że mam model. Jak poszukam jakąś deskę i okazuje się, że jest dziura w niej, to wówczas rodzi się pomysł. Biorę kredkę, czy ołówek i rysuję odręcznie, później wykonuję kilka cięć i dopiero później wszystko się komponuje. Dlatego każda praca musi być inna, nie może być powielana. Podobieństwo może być jakieś i dlatego, że rzeźbione jest jedną ręką, a nie powinno być takiej samej pracy dlatego, że jak ktoś kupuje, to chce oryginał. Są tacy ludzie, co nasze prace biorą na kopiarkę, ale często to widać, bo mają ślady od maszyn. Rąbiąc to na tokarkach nie chce się im usunąć śladów takich naklejek od maszyny. Nie chce się im tego zeszlifować - opowiadał Stanisław Panfil. Dodał, że każdy artysta powinien się cenić za umiejętność i za wiedzę.

Pamiątkowe zdjęcie seniorów ze Stanisławem Panfilem fot. Paweł Lachowicz
Uczestnicy z zaciekawieniem wysłuchali opowieści i tajnikach pracy rzeźbiarza. Na koniec artysta pokazał wszystkim magiczną skrzynkę z dłutami, z których większość pan Stanisław wykonał sam z kawałków solidnego metalu. Jak powiedział połączenie takich narzędzi z rękoma i dobrym kawałkiem drewna oraz dobrym pomysłem daje efekt i w taki sposób powstają jedyne w swoim rodzaju prace.
Spotkanie odbyło się w ramach cyklu Ludzie s pasją, autorskiego programu koordynatorki Klubu Seniora w Magazynie Zbożowym w Mogilnie Grażyny Rosłaniec-Stoińskiej.
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze