9 par małżeńskich z gminy Orchowo, 23 lipca obchodziło Złote Gody. Były życzenia, gratulacje, toast lampką szampana i okolicznościowy tort. Jaka jest ich recepta na udany związek? Kochać się i zawsze pamiętać, że najważniejsza jest zgoda. - "Trzeba wiedzieć kiedy zejść z linii ognia, czyli unikać pola rażenia. Jest taka zasada, że ktoś komuś musi ustąpić" - opowiada żartobliwie Jubilat Andrzej Witulski.
W środę 23 lipca, w Domu Strażaka i Kultury w Orchowie gościły pary małżeńskie, które 50 lat temu z przekonaniem wypowiedziały sakramentalne tak. Na uroczystości pojawili się j\Jubilaci, którzy związek małżeński zawarli w 1974 roku. W gronie szczęśliwych i wzruszonych par znaleźli się: Grażyna i Hieronim Henslerowie, Krystyna i Czesław Jakubowscy, Janina i Edmund Kamedułowie, Genowefa i Grzegorz Korbaczyńscy, Alicja i Hieronim Kuczyńscy, Elżbieta i Henryk Siera, Krystyna i Zenon Tomczakowie, Bożena i Andrzej Wiśniewscy oraz Jadwiga i Andrzej Witulscy. Pary małżeńskie odebrały nie tylko szczere życzenia i kwiaty, ale także honorowe medale, przyznane przez Prezydenta RP. Wręczone małżonkom medale są specjalnymi odznaczeniami. To forma docenienia za zgodność pożycia małżeńskiego, trud pracy i wyrzeczeń dla dobra założonej przed pół wiekiem rodziny. Uroczystość prowadziła Alina Czaplicka, zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Orchowie. Wyraziła ona swoje uznanie dla małżonków, którzy dotrzymali złożonego przed pięćdziesięcioma laty przyrzeczenia dochowania wzajemnej miłości, szacunku i przyjaźni.

Dostojni Jubilaci z władzami gminy fot. Paweł Lachowicz
Z życzeniami wystąpił również wójt Grzegorz Matkowski, który pogratulował Jubilatom długich lat wspólnego życia, życzył wszystkim parom zdrowia, wszelkiej pomyślności, pogody ducha i doczekania następnych pięknych jubileuszy. - Szczególnie serdecznie witam drogich Jubilatów, którzy już od 50 lat dzielą wspólne troski i radości życia, dla dobra założonej rodziny. Szanowni małżonkowie, wasze 50-lecie trwałego, szczęśliwego i przykładnego pożycia małżeńskiego, to dowód wzajemnego zrozumienia istoty związku dwojga sobie bliskich osób. Wy, drodzy Jubilaci, jesteście wzorem zgody i miłości małżeńskiej dla tych wszystkich, którzy decydują się związać węzłem małżeńskim zakładając nową rodzinę. Rocznice ślubów bywają obchodzone przez szczęśliwe pary na równo z urodzinami, czy imieninami: radośnie, bo to w istocie święto. Święto miłości, zaufania, wyrozumiałości i wzajemnego oddania. Ale dziś to państwa osobiste święto: wasza małżeńska codzienność, pracowitość, trud i poświęcenie stają się sprawą wagi państwowej. Osoby, które przeżyły w jednym związku 50 lat, są nagradzane w naszym kraju na mocy ustawy o orderach i odznaczeniach z 1992 roku specjalnym medalem przyznawanym przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Dokonany tu za chwilę akt dekoracji państwa medalami niech uświetni wasze wzajemne wyrazy wdzięczności za zgodność i trwałość waszego pożycia małżeńskiego. Proszę przyjąć najlepsze gratulacje związane z przeżyciem 50 lat w związku małżeńskim. Gratuluję tak długiego, zgodnego i szczęśliwego pożycia małżeńskiego oraz jeszcze długich lat trwania waszego związku. Niech dzień państwa jubileuszu stanie się świętem całej rodziny - mówił wójt Grzegorz Matkowski.
Do życzeń przyłączyła się także przewodnicząca Rady Gminy Janina Nowak, która po złożonych życzeniach i gratulacjach zaintonowała dla wszystkich par Sto lat, po czym wypito po lampce szampana. Przy okolicznościowym torcie ufundowanym przez Urząd Gminy w Orchowie dostojne pary małżeńskie opowiadały o tym, jak przeżyły ten bardzo długi okres, który ich zdaniem nie zawsze usłany był różami, a często natomiast okraszony zmęczeniem. Jednak bardzo szczęśliwy. Z prawdziwą przyjemnością, wzruszeniem, a także żartem i uśmiechem jubilaci wspominali przeżyte wspólnie 50 lat.
Grażyna i Hieronim Henslerowie ze Skubarczewa

Grażyna i Hieronim Henslerowie z wójtem Grzegorzem Matkowskim, przewodniczącą Rady Gminy Janiną Nowak i zastępczynią kierownika USC Aliną Czaplicką fot. Paweł Lachowicz
Pani Grażyna od urodzenia mieszka w Skubarczewie, a pan Hieronim pochodzi z Wylatkowa. Obecnie mieszkają w Skubarczewie. Poznali się na zabawie tanecznej, ale nie pamiętają dokładnie jak do tego doszło. - To było tyle lat temu, to oko, które na nią spojrzało nie chce powiedzieć i już dzisiaj nie pamięta. Na pewno była to zabawa wiejska - opowiada pan Hieronim. Oboje przez ponad 30 lat pracowali w Domu Pomocy Społecznej w Skubarczewie. Są małżeństwem bezdzietnym, ale jak twierdzą u chrześniaków są dzieci i one są dla nich, jak wnuki. Pani Grażyna twierdzi, że nie ma złotego środka na zgodne i trwałe pożycie małżeńskie.
- Nie ma recepty. Różnie dzieje się w rodzinach. Moi rodzice przeżyli razem 64 lata i to ludzie, którzy całe życie pracowali w gospodarstwie - opowiada pani Grażyna.
Krystyna i Czesław Jakubowscy z Orchowa

Krystyna i Czesław Jakubowscy z wójtem Grzegorzem Matkowskim, przewodniczącą Rady Gminy Janiną Nowak i zastępczynią kierownika USC Aliną Czaplicką fot. Paweł Lachowicz
Pani Krystyna pochodzi z Bielska, a pan Czesław z sąsiedniego Podbielska. Mieszkają w Orchowie. Poznali się już w szkole podstawowej, jak mówią znają się od zawsze. - Od najmłodszych lat w szkole się spotykaliśmy, później chodziliśmy razem na zabawy. Lubiliśmy ze sobą przebywać i tak postanowiliśmy wziąć ślub. Jesteśmy zadowoleni z małżeństwa, mimo że minęło już 51 lat, to szanujemy się i kochamy, a to w życiu jest najważniejsze - opowiadają.
Pani Krystyna pracowała w Spółdzielni Inwalidów w Mogilnie, natomiast pan Czesław po ukończeniu Technikum Rolniczego w Bydgoszczy pracował w Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Strzelnie, Urzędzie Powiatowym w Mogilnie oraz w Urzędzie Gminy w Orchowie. Był również agentem ubezpieczeniowym PZU. Małżeństwo wychowało córkę Annę. Doczekali się 4 wnucząt. Dla państwa Jakubowskich recepta na zgodne pożycie małżeńskie jest jedna: być ze sobą i kochać się i dogadywać się nawzajem.
- Najważniejszy jest wzajemny szacunek i dogadywanie się we wszystkich sprawach, które w życiu się pojawiają. I przede wszystkim zgodzić się. Dobrze nam było razem i dogadywaliśmy się. Z chęcią jeszcze raz byśmy to przeżyli - opowiada pan Czesław.
Janina i Edmund Kamedułowie z Bielska

Janina i Edmund Kamedułowie z wójtem Grzegorzem Matkowskim, przewodniczącą Rady Gminy Janiną Nowak i zastępczynią kierownika USC Aliną Czaplicką fot. Paweł Lachowicz
Pani Janina pochodzi z Orchowa, a pan Edmund z Bielska, gdzie obecnie mieszkają.
Poznali się na zabawie dożynkowej w Gębicach. - Ja siedziałam z koleżanką na ławce i mąż podszedł, i koleżanka mnie szturchała i mówi przyszedł po ciebie. Ja na niego tak z dołu spojrzałam, a on do mnie: co tak pani na mnie wejrzała jak byk na zgniłą pyrę? Pierwszy raz z nim rozmawiałam, a on do mnie z takim tekstem. Ja powiedziałam, o matko i tak się zaczęło. Później kolejne zabawy i tak zaczęliśmy się spotykać - opowiada pani Janina.
Oboje pracowali zawodowo. Pani Janina jako krawcowa, pan Edmund jako murarz. Wychowali 4 synów. Romana, Mirosława, Tomasza i Damiana.
Małżeństwo zgodnie stwierdziło, że w związku bardzo ważna jest prawdomówność i wzajemna miłość. - Najlepiej cicho siedzieć. Jak żona dużo mówi ,to siedź cicho. Za dużo się nie wtrącać, a robić swoje - powiedział żartobliwie pan Edmund. Natomiast pani Janina dodała: - Najważniejsze prawda, prawda i jeszcze raz prawda. Zawsze trzeba mówić prawdę i miłość musi być od początku do końca.
Genowefa i Grzegorz Korbaczyńscy z Osówca

Genowefa i Grzegorz Korbaczyńscy z wójtem Grzegorzem Matkowskim, przewodniczącą Rady Gminy Janiną Nowak i zastępczynią kierownika USC Aliną Czaplicką fot. Paweł Lachowicz
Pani Genowefa pochodzi z Osówca, a pan Grzegorz z Ostrowitego. Mieszkają w Osówcu.
Jak mówią znają się od wczesnych lat młodości. - W pewnym momencie życia zaczęliśmy się spotykać, aż w końcu postanowiliśmy wziąć ślub - mówi pani Genowefa. Natomiast pan Grzegorz dodał: - Tak jakoś samo przyszło. Po prostu spodobała mi się i tak się zakręciłem, że jesteśmy razem.
Pani Genowefa zajmowała się domem, a pan Grzegorz pracował jako spawacz w Mostostalu, w kopalni oraz w Osówcu. Małżeństwo wychowało 4 dzieci: Łukasza, Dominika, Jolantę i Agnieszkę. Doczekali się 10 wnucząt i 4 prawnucząt. Ich recepta na udany związek jest wzajemny szacunek i wsparcie w każdej chwili życia. - Życie różnie się układa i trzeba razem uporać się z problemami - opowiada pan Grzegorz.
Alicja i Hieronim Kuczyńscy z Osówca

Alicja i Hieronim Kuczyńscy z wójtem Grzegorzem Matkowskim, przewodniczącą Rady Gminy Janiną Nowak i zastępczynią kierownika USC Aliną Czaplicką fot. Paweł Lachowicz
Pani Alicja pochodzi z Osówca, pan Hieronim z miejscowości Góry w gminie Wilczyn. Później pan Hieronim wraz z rodzicami przeprowadzili się do Osówca. Obecnie mieszkają w Osówcu. Oboje pracowali w PGR w Osówcu i tam się poznali. Później razem chodzili na potańcówki i tak rozwinął się ich związek. - Mieszkaliśmy blisko siebie, dosłownie przez drogę i tak wyszło, że się pobraliśmy - opowiadają.
Małżeństwo wychowało 4 dzieci: Zbigniewa, Marzenę, Urszulę i Marcina. Doczekali się 9 wnucząt. Jak mówią recepty na szczęśliwy, długowieczny związek nie ma, a wszystko weryfikuje czas. - Chodziło się do pracy, dzieci się chowało i tak życie rok za rokiem uciekało i tak doczekaliśmy się jubileuszu. Teraz są wnuki, a trzeba się wspierać, bo przysięgaliśmy sobie do śmierci i tak będzie - opowiadają.
Elżbieta i Henryk Siera z Orchówka

Elżbieta i Henryk Siera z wójtem Grzegorzem Matkowskim, przewodniczącą Rady Gminy Janiną Nowak i zastępczynią kierownika USC Aliną Czaplicką fot. Paweł Lachowicz
Pani Elżbieta pochodzi z Orchówka, a pan Henryk z Wyszyny za Koninem. - Przyjechałem w delegacji do pracy do Trzemeszna. Pracowałem w firmie "Energoblok” i budowaliśmy „Izopol” i tam poznałem żonę. Żona karmiła ludzi i mnie też. Pracowała również w kuchni w "Energobloku" i gotowała nam obiady i tak ją poznałem. To było tak przez żołądek do serca – opowiada pan Henryk. Pani Elżbieta dodaje, że mąż zabiegał o jej względy i ciągle się o nią dopytywał. - Jak byłam jakiś czas na chorobowym i mąż wtedy dopytywał się o mnie na portierni, czy ta laska tu pracuje. Tak mu się spodobałam i tak wyszło, że szukał, pytał, chodził i wychodził. Zaprosił mnie na spacer, kupował różne rzeczy i tak okazał się fajny gość i do dzisiaj jest fajny gość - opowiada pani Elżbieta.
Małżeństwo wychowało 3 dzieci: Marcina Annę i Małgorzatę. Doczekali się 8 wnucząt. W małżeństwie, by było szczęśliwe i udane ich zdaniem musi być zgoda i wzajemne przeżywanie dobrych i złych chwil.
- Źle nie było i razem jakoś to wszystko przetrzymaliśmy i cieszymy się z tego co mamy. Przydałoby się jeszcze drugie 50 lat. Mimo, że człowiek mniej sprawny, to miłość trzyma razem i koniec. Trzeba się szanować i kochać nawzajem - mówią zgodnie.
Krystyna i Zenon Tomczakowie z Bielska

Krystyna Tomczak z córką Magdaleną, z wójtem Grzegorzem Matkowskim, przewodniczącą Rady Gminy Janiną Nowak i zastępczynią kierownika USC Aliną Czaplicką fot. Paweł Lachowicz
Pani Krystyna ze względu na chorobę męża, na uroczystość do orchowskiego USC przybyła z córką Magdaleną Laskowską.
Pani Krystyna pochodzi z Bytomia, skąd wraz z rodzicami przeprowadzili się do Bielska. Pan Zenon pochodzi z Bielska i tutaj razem mieszkają. Poznali się w szkole, gdzie uczęszczali do jednej klasy. - Poznałam go od innej strony, bo był nieznośny, w szkole psocił mi się i się do mnie zalecał. Gdy wyszliśmy z podstawówki on chodził do Technikum Drogowego do Mogilna, a ja do Technikum Ekonomicznego do Strzelna. I tak spotykaliśmy się przez 4 lata. Chodziliśmy do klubu i na zabawy wiejskie, aż doszło do ślubu - opowiada pani Krystyna.
Oboje pracowali zawodowo. Pan Krystyna pracowała w Bibliotece Publicznej w Bielsku, później w szkole w Bibliotece Publiczno-Szkolnej. Pan Zenon pracował w PGR w Osówcu, jako mechanik. Małżeństwo wychowało dwójkę dzieci Magdalenę i Tomasza. Doczekali się 5 wnucząt. Zdaniem pani Krystyny, aby związek małżeński był zgodny i trwały musi być zachowany spokój i cierpliwość.
- Trzeba mieć anielską cierpliwość ogólnie do wszystkiego. Raczej jestem spokojna i mąż również jest spokojny, często rozumiemy się bez słów. Wiadomo, że czasem małe nieporozumienia były, ale te 51 lat minęło. Jesteśmy cały czas razem i trzeba tak trwać dalej. Jest to pierwsza miłość i tak już zostanie - opowiada pani Krystyna.
Bożena i Andrzej Wiśniewscy z Podlesia

Bożena Wiśniewska z wójtem Grzegorzem Matkowskim, przewodniczącą Rady Gminy Janiną Nowak i zastępczynią kierownika USC Aliną Czaplicką fot. Paweł Lachowicz
Ze względu na stan zdrowia męża, pani Bożena na uroczystość przybyła sama. Pani Bożena pochodzi z Zygmuntowa, a pan Andrzej z Podlesia. Poznali się w pracy - Mimo, że minęło 50 lat, to ślub dobrze pamiętam, jakby to było dziś i nawet pogodę pamiętam, ale szczegółów tego, jak się poznaliśmy nie pamiętam – mówi pani Bożena.
Pan Andrzej pracował w Gospodarstwie Rolnym jako traktorzysta, a pani Bożena prowadziła własne gospodarstwo. Małżeństwo wychowało 2 synów Mariusza i Karola. Doczekali się 3 wnuczek. Zdaniem pani Bożeny w małżeństwie trzeba zachować spokój i opanowanie. - Nie można być za bardzo nerwowym i nie załamywać się. Wiadomo, że każdy się denerwuje. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale trzeba jakoś razem przez to życie przejść – opowiada pani Bożena.
Jadwiga i Andrzej Witulscy z Bielska

Andrzej Witulski z wójtem Grzegorzem Matkowskim, przewodniczącą Rady Gminy Janiną Nowak i zastępczynią kierownika USC Aliną Czaplicką fot. Paweł Lachowicz
Ze względu na stan zdrowia żony, pan Andrzej na uroczystość przybył sam.
Pani Jadwiga pochodzi ze Strzelna, a pan Andrzej z Gryfic, skąd wraz z rodzicami przeprowadzili się do Kruchowa. Z przyszłą żoną poznali się w pracy. Oboje pracowali w szkole w Orchowie. - Ja poszedłem tam uczyć, a ona przyszła również uczyć zaraz po szkole. W szkole dużo rozmawialiśmy, potem zaczęliśmy się spotykać prywatnie. Miała pokój w Orchowie i ja również tam mieszkałem i spotkaliśmy się kilka razy na zabawie w klubie. Klub był tam, gdzie obecnie jest "Twój Market" -opowiada Andrzej Witulski. Oprócz nauczania w szkole w Orchowie pan Andrzej był też nauczycielem i dyrektorem szkoły w Różannie. Był też sołtysem Bielska, gdzie zamieszkał wraz z żoną po ślubie.
Małżeństwo wychowało dwóch synów Norberta i Witolda. Doczekali się 4 wnucząt i jednego prawnuka. Zdaniem pana Andrzeja w związku potrzebna jest zgoda i wyrozumiałość. - Trzeba wiedzieć kiedy zejść z linii ognia, czyli unikać pola rażenia. Jest taka zasada, że ktoś komuś musi ustąpić. Bez tego się nie da. Bo przecież każdy ma swoje zdanie i ja mam również swoje zdanie, ale w naszym związku każdy jest ustępliwy i schodzimy sobie czasem z drogi - opowiada pan Andrzej. Jak dodaje żartobliwie wraz z żoną są razem z zasiedzenia. - Nie wiem jak kto to traktuje po 50 latach, ale jesteśmy razem i tak pozostanie aż do końca - dodał pan Andrzej.
Do życzeń dla dostojnych Jubilatów dołącza się redakcja Pałuk.
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze