Trzy pary małżeńskie z terenu gminy Jeziora Wielkie obchodziły jubileusz 50-lecia pożycia małżeńskiego. Jaka jest ich recepta na udany związek? Kochać się i zawsze pamiętać, że najważniejsze jest zaufanie i wzajemny szacunek. - "Małżeństwo, to nie tylko same płatki róż. Niestety i kolce, i wyboje, i kamienie się zdarzają. Jednak wyrozumiałość jest bardzo ważna" – powiedziała Anna Wojtasik.
ŚLUBOWALI W 1973 ROKU
31 maja w Urzędzie Stanu Cywilnego w Jeziorach Wielkich gościły pary małżeńskie, które ponad pół wieku temu zawarły związek małżeński. Na uroczystości pojawili się Jubilaci, którzy ślubowali sobie wzajemną miłość, wierność i uczciwość małżeńską w 1973 roku.
W gronie szczęśliwych par znaleźli się: Anna i Eugeniusz Wojtasikowie z Rzeszynka, Ewa i Roman Kamelscy z Rzeszynka i Jadwiga i Piotr Rachubowie z Siedlimowa. Pary małżeńskie odebrały nie tylko życzenia i kwiaty, ale także honorowe medale, przyznane przez prezydenta RP. Wręczone małżonkom medale są specjalnymi odznaczeniami. To forma docenienia za zgodność pożycia małżeńskiego, trud pracy i wyrzeczeń dla dobra założonej przed pół wiekiem rodziny. Medale Jubilatom wręczał wójt Dariusz Ciesielczyk. Do życzeń dołączyły się Lidia Piotrowska z jeziorańskiego magistratu. Wyrazili oni uznanie dla małżonków, którzy dotrzymali złożonego przed pięćdziesięcioma laty przyrzeczenia dochowania wzajemnej miłości, szacunku i przyjaźni. Życzyli parom zdrowia, wszelkiej pomyślności, pogody ducha i doczekania następnych pięknych jubileuszy.
- Rocznica ślubu, to szczególna okazja, aby spojrzeć wstecz na to, co wspólnie osiągnęliście pokonując wszelkie przeciwności losu. Serdecznie państwu gratulujemy tej przepięknej rocznicy oraz wyróżnienia, jakie z tej okazji dzisiaj otrzymacie. Niech dalsze życie upływa państwu w radości, spokoju i otoczeniu najbliższych, a także byście doczekali wspólnie kolejnych pięknych jubileuszy - mówił wójt.
Dostojni jubilaci z rodzinami i władzami gminy przed jeziorańskim magistratem fot. Paweł Lachowicz
Następnie przy symbolicznej lampce szampana odśpiewano Sto lat. Przy okolicznościowym torcie ufundowanym przez Urząd Gminy w Jeziorach Wielkich dostojne pary małżeńskie opowiadały o tym, jak przeżyły ten bardzo długi okres, który ich zdaniem nie zawsze usłany był różami, a często okraszony zmęczeniem. Jednak bardzo szczęśliwy. Z prawdziwą przyjemnością, wzruszeniem, a także żartem i uśmiechem jubilaci wspominali przeżyte wspólnie 50 lat.
ANNA I EUGENIUSZ WOJTASIKOWIE

Anna i Eugeniusz Wojtasikowie z rodziną, wójtem Dariuszem Ciesielczykiem i Lidią Piotrowską z jeziorańskiego magistratu fot. Paweł Lachowicz
Pani Anna pochodzi z Rzeszynka, a pan Eugeniusz z Potrzymiecha. Poznali się 1970 roku w Rzeszynku u Teresy Kubackiej, cioci pani Anny. - Genek ze swoim ojcem przyjechali do Rzeszynka po drewno. Pracowali wtedy przy wycince i wówczas się zapoznaliśmy – opowiada Anna Wojtasik Jak dodaje poznali się w lutym, a 28 maja stali się parą. Pan Eugeniusz mieszkał wtedy na półwyspie Potrzymiech, na drugim brzegu jeziora Gopło. - To nie było tak od razu. 3 lata pedałowałem do niej, albo płynąłem przez jezioro łodzią. W parku w Rzeszynku wydeptałem ścieżkę i do dzisiaj ona tan jest - wspomina młodzieńcze lata pan Eugeniusz. A pani Anna dodaje: - On w różny sposób do mnie przyjeżdżał, albo była to łódź, albo promem, który był w pobliżu, a nawet i pieszo przychodził. Jak przypłynął łodzią, to zostawiał ją u pana Glanca.
Najczęściej spotykali się na zabawach strażackich w Rzeszynku. Pan Eugeniusz udzielał się w Ochotniczej Straży Pożarnej w Popowie już od 16 roku życia. Później w jednostkach zgodnie z miejscem zamieszkania, czyli we Wronowych ( gm. Strzelno) i do chwili obecnej w Rzeszynku. Pani Anna pracowała w Lecznicy dla zwierząt jako referent administracyjno-finansowy, później w przedszkolu oraz w Domu Pomocy Społecznej w Siemionkach, jako starsza opiekunka.
Pan Eugeniusz pracował w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Strzelnie, później w SKR-ach oraz chłodni Oerlemans w Strzelnie. Ślub zawarli 29 grudnia 1973 roku o 13.00 w starym budynku Urzędu Gminy w Jeziorach Wielkich. Ślubu udzielała im Halina Zubik. Wspólnie zamieszkali we Wronowych (gm. Strzelno), gdzie w wynajmowanym mieszkaniu zamieszkiwali przez 12 lat. W międzyczasie na działce po dziadkach pani Anny w Rzeszynku rozpoczęli budowę własnego domu, w którym zamieszkali w 1985 roku. Małżeństwo wychowało 3 dzieci: Jarosława, Monikę i Roberta. Doczekali się 2 wnucząt Natalii i Huberta.
Spytani o receptę na tak długie wspólne pożycie zgodnie mówią, że w związku potrzebna jest tolerancja, zrozumienie, szacunek i zaufanie. - Nie wyrachowanie i nie pieniądze - mówiła Anna Wojtasik. I dodała: - Trzeba być sobą, szanować drugą osobę. Opiekować się, bo nie znaczy, że skoro on jest mężczyzną, to nie potrzebuje tolerancji, czułości, miłości, akceptacji. Facet nie jest tylko do robienia pieniędzy. Powinno się dzielić swoimi zmartwieniami, troskami. Małżeństwo, to nie tylko same płatki róż. Niestety i kolce, i wyboje, i kamienie się zdarzają. Jednak wyrozumiałość jest bardzo ważna. Natomiast pan Eugeniusz dodał: - Nie ma idealnych małżeństw nie raz coś tam zaiskrzyło, ale musi jeden drugiego zrozumieć.
Państwo Wojtasikowie do dzisiaj udzielają się społecznie. Oboje są członkami Klubu Seniora w Jeziorach Wielkich oraz działającego przy nim zespołu śpiewaczego Radość. Pan Eugeniusz jest też członkiem miejscowej jednostki OSP, sołtysem Rzeszynka. Był też radnym Rady Gminy w kadencji 2010-2014.
EWA I ROMAN KAMELSCY

Ewa i Roman Kamelscy z rodziną, wójtem Dariuszem Ciesielczykiem i Lidią Piotrowską z jeziorańskiego magistratu fot. Paweł Lachowicz
Pani Ewa pochodzi z Rzeszynka, a pan Roman z Bydgoszczy. Poznali się w grodzie nad Brdą i nad Wisłą, gdy pani Ewa przebywała u rodziny. - Żona przyjechała do Bydgoszczy na wesele do kuzyna. A ja poszedłem na wesele do kumpla, czyli kuzyna żony i tak się poznaliśmy. To było jak milion dolarów. Dzisiaj nic żonie nie brakuje, i wtedy, jak była młoda też miała wszystko na swoim miejscu, to czego potrzebuje mężczyzna - mówił żartobliwie pan Roman i dodał, że każdy musi na swoją połówkę trafić, a on nigdy nie zamieniłby żony na inną.
Ślub wzięli 29 września 1973 roku. Zamieszkali w Rzeszynku na rodzinnym gospodarstwie pani Ewy. Pan Roman po ślubie i przeprowadzce do Rzeszynka pracował w Zakładzie Rolnym w Kościeszkach, a pani Ewa pracowała na gospodarstwie. Małżeństwo wychowało 2 dzieci Jerzego i Ewelinę. Doczekali się 2 wnuków Antoniego i Dawida.
Ich receptą na udany związek małżeński jest przede wszystkim zgoda. - Fajnie przeżyło się z mężem te 50 lat. Trzeba robić wszystko, by jakoś spokojnie żyć bez kłótni. Jest dobrze i jak tak dalej będzie, to nie będzie źle - powiedziała pani Ewa.
JADWIGA I PIOTR RACHUBOWIE

Jadwiga i Piotr Rachubowie z rodziną, wójtem Dariuszem Ciesielczykiem i Lidią Piotrowską z jeziorańskiego magistratu fot. Paweł Lachowicz
Pani Jadwiga pochodzi z Siedlimowa, a pan Piotr z Wilczogóry. Poznali się na zabawie we Wtórku. - Jak to dawniej bywało często organizowało się zabawy na wsiach. Tam się spotkaliśmy pierwszy raz, tak po prostu poprosiłem ją do tańca i tak od słowa do słowa. Spodobała mi się i po zabawie odprowadziłem ją do domu - powiedział nam pan Piotr.
Ślubowali 28 kwietnia 1973 roku w Jeziorach Wielkich. Po ślubie zamieszkali w budynku gminnym, gdzie był klub w Siedlimowie. Później mieszkanie wykupili od gminy i jednocześnie zakupili też działkę, na której wybudowali dom. Do dzisiaj mieszkają w Siedlimowie. Wychowali 3 dzieci: Lidię, Annę i Marka. Są szczęśliwymi dziadkami dla 6 wnucząt: Marcina, Adama, Krzysztofa, Pawła, Marceliny i Wojciecha. Pan Piotr pracował jako kierowca zawodowy. Najpierw jeździł samochodem ciężarowym, później pracował 32 lata, jako kierowca autobusu. Pani Jadwiga zajmowała się domem i wychowaniem dzieci.
Według państwa Rachuba w życiu rozmaicie bywa. Nie ma takiego małżeństwa, w którym byłoby idealnie i zawsze dobrze. Ważna zdaniem pana Piotra jest wyrozumiałość i wzajemnie wsparcie. - Mamy dzieci i wnuki i ja jestem bardzo szczęśliwa - mówiła pani Jadwiga, a pan Piotr dodał - Jak ksiądz na ślubie powiedział, że życie nie jest usłane tylko różami, a często zdarzają się i kolce. Bo w życiu rozmaicie bywa, ważne żeby do zgody dojść i wtedy będzie dobrze.
Do życzeń dla dostojnych Jubilatów dołącza się redakcja Pałuk.
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze