Nikt nie spodziewał się, że tegoroczny Dzień Matki nie będzie kojarzył się ze świętowaniem, a rodzinną tragedią. Judyta Trzcińska w wyniku dramatycznego wypadku - buchnięcia ognia z pieca doznała poważnych oparzeń twarzy, rąk oraz nóg, w tym oparzeń II stopnia. Ruszyła zbiórka na wsparcie leczenia i powrót do sprawności.
Judyta Trzcińska wraz z rodziną 26 maja zapamięta na całe życie. Zamiast radosnego świętowania Dnia Matki, tragedia, która zmieniła życie całej rodziny. W wyniku dramatycznego wypadku - buchnięcia ognia z pieca 40-latka zamieszkała w Kalinie doznała poważnych oparzeń twarzy, rąk oraz nóg, w tym oparzeń II stopnia.
Jak mówi Sylwia Budnik: [Siostra] obecnie przebywa w szpitalu, gdzie każdego dnia walczy z ogromnym bólem i skutkami tego tragicznego zdarzenia. To, co wydarzyło się tamtego dnia, jest trudne do opisania słowami.
Córka Oliwia Trzcińska dodaje: Strach, bezradność i cierpienie mamy pozostaną w naszej pamięci na zawsze. Mimo wszystko jesteśmy ogromnie wdzięczni, że mama nadal jest z nami. Nasza mama ma dopiero 40 lat. Zawsze była osobą pełną ciepła, siły i troski o innych. Dziś sama potrzebuje czasu, spokoju i długiego leczenia, by wrócić do codzienności. Przed nią wiele miesięcy rekonwalescencji, specjalistycznych opatrunków i leczenia.
Po dzisiejszej wstępnej konsultacji lekarz nie potrafi określić, ile wyniosą koszty leczenia. Kluczowe jest to, czy rany oparzeniowe będą się goić, a jeśli tak, to w jakim tempie. Judyta Trzcińska nie będzie mogła wrócić do pracy. Koszty związane z leczeniem i dalszą opieką będą bardzo wysokie.
Zainteresowani mogą wesprzeć zbiórkę TUTAJ.
Paulina Kwiatkowska
fot. z archiwum Rodziny
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze