We wtorkowe popołudnie, 16 stycznia gościem Domu Kultury w Trzemesznie był Stanisław Kaszyński. Spotkanie połączone było z promocją jego najnowszej książki "Miniatury wspomnień". Urodzony w Ciechrzu (gm. Strzelno) publicysta, prozaik, kulturoznawca i dziennikarz Stanisław Kaszyński w tym roku obchodził będzie 65-lecie pracy dziennikarsko – literackiej i 89. urodziny.
Wydana w ubiegłym roku jego najnowsza książka Miniatury wspomnień jest podsumowaniem pracy jako dziennikarza, publicysty i podróżnika. Podróże, działalność w dziedzinie dziennikarstwa i kultury, a także bogactwo życiowe, dzięki poznaniu na swojej drodze życia wyjątkowych ludzi, o tym możemy dowiedzieć się czytając najnowsze wydawnictwo Stanisława Kaszyńskiego. Wśród tych miniatur znalazły się również wspomnienia związane z Trzemesznem. Dlatego właśnie spotkanie, które odbyło się w Cafe Kultura trzemeszeńskiego ośrodka kultury, przebiegało pod nazwą Trzemeszno w Miniaturach wspomnień Stanisława Kaszyńskiego. Stanisław Kaszyński jest częstym gościem w Grodzie Kilińskiego. Wcześniej wielokrotnie przyjeżdżał do Trzemeszna, promując swoje książki i opowiadając o podróżach. Był też inicjatorem spotkań z wybitnymi postaciami świata kultury - Pan Stanisław zatytułował swoją książkę „Miniatury”. Jednak bogactwo wiedzy pana Stanisława jest tak ogromne, że to słowo miniatury troszeczkę mi tu nie pasuje i myślę, że to jest przewrotny tytuł ze strony pana Stanisława – powiedział witając gościa dyrektor Domu Kultury Mariusz Zieliński.

Fragment książki autorstwa Stanisława Kaszyńskiego "Miniatury wspomnień" podczas spotkania w Trzemesznie czytała Magdalena Pęczkowska fot. Paweł Lachowicz
Spotkanie w Trzemesznie było ostatnim z cyklu 10 spotkań promocyjnych. I tak, jak podczas wcześniejszych spotkań zaznaczył na wstępie, że jest normalnym, zwykłym człowiekiem, pochodzącym z biednej rodziny, z małej wioski Ciechrz w gminie Strzelno. Jego rodzice byli rolnikami, natomiast dla samego Stanisława Kaszyńskiego, byli to najwspanialsi i najmądrzejsi ludzie - Kiedy spotykam się z młodzieżą, to mówię, że jeżeli chcecie osiągnąć coś w życiu, to musicie wierzyć, że to osiągniecie. Oczywiście takie przekonanie, taka wiara jest drogą do sukcesu, ale i odwrotnie, pomyślność też jest gwarancją osiągnięcia tego sukcesu. Jestem przykładem tego, bo macie państwo przed sobą syna prostych rolników, którzy przeżywali w mojej młodości ogromną biedę i niedostatek i nie miałem takiego startu w życie, jak moi koleżanki i koledzy w liceum, mimo fantastycznych rodziców, mądrych, dobrych ludzi, Bardzo dobrze to pamiętam. Ale mimo tego chce państwa zaprosić na wędrówkę po moich miniaturach wspomnień – mówił Stanisław Kaszyński. Po słowach wstępu Magdalena Pęczkowska przeczytała fragment z książki Miniatury wspomnień. Był to fragment poświęcony jego rodzinie, a konkretnie jego bratu Józefowi Kaszyńskiemu mieszkającemu obecnie w Mogilnie, który panu Stanisławowi, jak sam powiedział żartobliwie, towarzyszy podczas spotkań, jako prywatna ochrona.

Spotkanie w Trzemesznie było ostatnim z cyklu 10 spotkań promocyjnych książki Stanisława Kaszyńskiego fot. Paweł Lachowicz
Fragment ten opisuje powrót Stanisława do rodzinnego domu i zatytułowany jest Brat w Rzymie. Józef Kaszyński był kierowcą w Kółku Rolniczym. Jeździł w nim ciągnikiem. Opisuje, że ówczesne zarobki Józefa były tak niskie, że po opłaceniu kosztów dojazdu do pracy starczało już na niewiele i z pewnością wykluczało to wycieczki zagraniczne. Gdy pewnego razu pan Stanisław przyjechał do rodzinnego domu, do Kołodziejewa zainteresował się losem brata. Pytając o niego swoja mamę, usłyszał, że Józef przed godziną pojechał do Rzymu. To co usłyszał, bardzo go zaskoczyło. Pomyślał wówczas jak to jest możliwe przy tak niskich zarobkach brata, że miał możliwość pojechać do Rzymu. Mama widząc konsternację syna Stanisława dodała - Ale za godzinę będzie z powrotem. Stanisław nie mógł pojąć w jaki sposób brat w ciągu godziny może dojechać do Rzymu i jeszcze stamtąd wrócić. Gdy usłyszał, że brat pojechał tam traktorem, zdębiał. Wtedy mama mu wyjaśniła, że Józef z Kółka Rolniczego dostał polecenie, aby przewieźć buraki cukrowe do Rzymu położonego w pobliżu Biskupina do Cukrowni w Janikowie.
Dalszą część spotkania pan Stanisław poświęcił Trzemesznu i wszystkiemu, co go z tym miastem wiąże. Zaznaczył, że do Trzemeszna zawsze przyjeżdża, jak do najbliższych przyjaciół. Wspomniał, że niedawno dostrzegł, że mimo ukochanego Mogilna w książce często opisywał Trzemeszno - Wytknęli mi to przyjaciele mogileńscy przejrzawszy dokładnie książkę i powiedzieli: „No to Dereziński ci ładnie zapłacił”. Pomyślałem o co chodzi, lecz ta osoba co mi przekazała tą informację dodała: „Mogilno w książce jest obecne 40 razy, a Trzemeszno 58. A mówisz, że uwielbiasz Mogilno”. To prawda, że uwielbiam, ale między innymi dzięki „Krakowskim Prezentacjom”. Od 1992 roku organizowaliśmy majowe przyjazdy wybitnych przedstawicieli krakowskiej kultury, nauki i sztuki. Najczęściej nocowaliśmy tu w Trzemesznie, w hotelu, którego szefem był mój przyjaciel Michał Albin. Był to zakładowy hotel „Izopolu”. Zwykle nocowaliśmy tam przez tydzień uczestnicząc w wielu spotkaniach – mówił Stanisław Kaszyński.

Stanisław Kaszyński przyjął podziękowania od władz Trzemeszna fot. Paweł Lachowicz
Zaznaczył, ze rzeczywiście poświecił w książce wiele miejsca dla Trzemeszna i wielu postaciom z nim związanym. Ale przede wszystkim skupił się na księdzu prałacie Bronisławie Michalskim, który, jak twierdzi mimo braku takiego wykształcenie prałat nazywał go profesorem - Wspominam go z łezką w oku, bo to była postać niezwykła. Dlaczego? Po kolacji w hotelu byliśmy zapraszani do ks. Michalskiego na poprawiny. To był zwykle zestaw win. Przed jedną z takich uczt. ks. Michalski zwrócił się do mnie „panie profesorze”. Na co zareagowałem księże prałacie ja jestem tylko magistrem. Powiedział, że nie ma co dyskutować i od dzisiaj jest pan profesorem. Czułem się dumny, że od tak znakomitego obywatela Trzemeszna dostałem taką nominację. Na jednym z wieczorów na plebanii, kiedy siedzieli ciekawi przedstawiciele kultury krakowskiej ks. prałat postanowił zorganizować kurs profesjonalnego otwierania butelek z winem. Na pierwszy strzał wziął artystę malarza Janusza Trzebiatowskiego i mówi: „Panie Januszu, niech pan uważnie się przygląda. Wziął korkociąg i otworzył butelkę tak, jak większość to robi. Zrozumiał pan?”, a Janusz powiedział, że nie bardzo, więc dał mu korkociąg i następną butelkę i poprosił, aby ją otworzył. I tak próbował, aż pojawiały się następne butelki. Poprosił innych, jak to mówił uczonych z Krakowa. I tak na ten kurs ks. prałat poświęcił 17 butelek wina. Niektórzy niestety nie zdali egzaminu – opowiadał Stanisław Kaszyński.
Burmistrz Krzysztof Dereziński poprosił gościa, aby ten opowiedział o jakimś śmiesznym wydarzeniu, jeśli takowe było, które spotkało go podczas podróży z prezydentem Kwaśniewskim. Pan Stanisław opowiedział ciekawe i zarazem śmieszne zdarzenie, które miało miejsce podczas pobytu w Chile na Pustyni Atakama - Zaprowadzono nas na takie piaszczyste wzgórze, z którego kazano nam obserwować zachód słońca. To było zjawisko niewytłumaczalne i niezapomniane. Obserwowaliśmy słońce, które bardzo szybko zniknęło. My dziennikarze i przedstawiciele korpusu dyplomatycznego zeszliśmy spokojnie do swojego samochodu, a dziennikarze mieli specjalnie wyposażony duży bus, a prezydent oczywiście przyjechał limuzyną. Nagle patrzymy, a z wierzchołka tego wzniesienia biegnie pięciu facetów. W środku Kwaśniewski, a po bokach po dwóch oficerów Biura Ochrony Rządu. Biegną tak szybko, że piach ten pustynny sypie im się spod butów. Zastanawialiśmy się co się stało, że nagle taka panika ogarnęła prezydenta i jego ochronę. Nie widzieliśmy, żeby ktoś czekał z zamachem, albo próbował cokolwiek złego zrobić. Kiedy zziajani oficerowie z prezydentem przybiegli w pobliże naszego busa, prezydent podszedł do mnie i mówi. Macie w busie toaletę. Powaga prezydenta została tutaj sprowadzona do normalnego ludzkiego doświadczenia – opowiadał Stanisław Kaszyński

Stanisław Kaszyński podczas rozmowy z trzemeszeńska poetką Teresą "Aranek" Fejfer fot. Paweł Lachowicz
Podczas spotkania głos zabrał wiceburmistrz Dariusz Jankowski, który zna się z panem Stanisławem już od lat 90 – tych XX wieku. Podkreślił, że pan Stanisław zawsze był i jest dumny ze swojego pochodzenia i zawsze podkreśla, gdzie są jego korzenie promując w ten sposób nasz region, a także samych mieszkańców - W szczególności za to chciałbym podziękować. Bo ten autorytet, ja dostrzegałem na każdym kroku - powiedział Dariusz Jankowski.
Po prawie dwugodzinnym spotkaniu przyszedł moment zakończenia. Opowieści Stanisława Kaszyńskiego były tak ciekawe, a cale spotkanie odbywało się w przyjacielskiej atmosferze, że trudno było się rozstać.
Stanisław Kaszyński w uznaniu swoich zasług dla popularyzacji i promocji ziemi trzemeszeńskiej otrzymał statuetkę Hipolita Cegielskiego, którą wręczyli burmistrz Trzemeszna Krzysztof Dereziński, zastępca burmistrza Dariusz Jankowski i przewodniczący Rady Miejskiej Benedykt Nitka. Za wspaniałe, pełne humoru opowieści o swoim życiu prelegentowi podziękowali burmistrz Trzemeszna Krzysztof Dereziński - Bardzo miło, że tutaj pan redaktor wspomniał ks. prałata Bronisława Michalskiego. Drugą osobę w historii Trzemeszna, która otrzymała za życia tytuł Honorowego Obywatela Miasta Trzemeszna. Chciałem panu podziękować, że w swoich reportażach, publikacjach, książkach promował pan nasze miasto – mówił Krzysztof Dereziński, po czym wręczył panu Stanisławowi bukiet kwiatów. Przewodniczący Benedykt Nitka nawiązał do historii opowiedzianej przez pana Stanisława dotyczącej prałata Michalskiego, który tytułował pana Stanisława profesorem – Nie raz ten stopień naukowy nie jest najważniejszy. Najważniejszy jest człowiek i pan panie profesorze, będę tak operował, pan przedstawił to w taki sposób oddolny. Pokazał pan w swojej osobie człowieka prostego, pochodzącego z prostej rodziny, który swoim sposobem myślenia, swoim działaniem i wszystkim tym, co nam pan przedstawił tutaj, doszedł do takiego momentu, kiedy możemy być dumni, że człowiek pochodzący z Ziemi Mogileńskiej jest z nami tutaj i może nam tak wiele rzeczy przedstawić – mówił Benedykt Nitka.

Stanisław Kaszyński w uznaniu swoich zasług dla popularyzacji i promocji ziemi trzemeszeńskiej otrzymał statuetkę Hipolita Cegielskiego, którą wręczyli burmistrz Trzemeszna Krzysztof Dereziński, zastępca burmistrza Dariusz Jankowski i przewodniczący Rady Miejskiej Benedykt Nitka fot. Paweł Lachowicz
Nie zabrakło ciepłych słów ze strony wiceburmistrza Dariusza Jankowskiego - Jest to przyjemność, że możemy uczestniczyć w promocji tak wspaniałej publikacji. Pan burmistrz za chwileczkę wręczy statuetkę Hipolita Cegielskiego. Jest to nagroda burmistrza Trzemeszna dla pana Stanisława Kaszyńskiego, przyjaciela Trzemeszna w uznaniu dla dorobku twórczego oraz współpracy z gminą Trzemeszno. Jest to statuetka, która reprezentuje wybitnego Trzemesznianina, humanistę i myślę, że to jest odpowiedni prezent z naszej strony dla człowieka kultury i wielkiego humanisty – powiedział Dariusz Jankowski.
Burmistrz Krzysztof Dereziński zaznaczył, że władze Trzemeszna nie mogły uczestniczyć w jubileuszowym spotkaniu pana Stanisława w Mogilnie i w związku z tym, tym bardziej się cieszy, że udało się takie spotkanie zorganizować w Trzemesznie - Myślę, że ta statuetka jednego z najbardziej znanych mieszkańców ziemi trzemeszeńskiej Hipolita Cegielskiego znajdzie odpowiednie miejsce u pana na półce, w miejscu, które pan wybierze – dodał burmistrz Dereziński.
Po spotkaniu chętni uczestnicy mogli nabyć książkę Miniatury wspomnień z niepowtarzalną dedykacją autora.
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze