Reklama

Strzelno: Mam 86 lat: - Czy doczekam się zamiany mieszkania?

86-letnia Krystyna Czerpowocka mieszka w obecnie remontowanej gminnej kamienicy przy ul. Powstania Wielkopolskiego w Strzelnie. Jest osobą niepełnosprawną, porusza się na wózku inwalidzkim. Jej marzeniem jest możliwość zamiany na mieszkanie w tej samej kamienicy po zmarłym sąsiedzie. Lokal, który obecnie zajmuje, nie jest przystosowany do poruszania się na wózku inwalidzkim. Komisja mieszkaniowa przyznała ten lokal jednak innej osobie.

KŁOPOTY Z ZAMIANĄ MIESZKANIA

Do naszej redakcji na początku kwietnia zgłosiła się znajoma 86-letniej Krystyny Czerpowockiej, która prosiła o interwencję, gdyż, jak mówiła pani Czerpowocka, ma kłopoty z zamianą mieszkania komunalnego. 17 kwietnia odwiedziła ją komisja mieszkaniowa. Pani Krystyna chciała zamienić mieszkanie przez siebie zajmowane na inne w tej samej kamienicy, które zwolniło się po zmarłym sąsiedzie.

19 kwietnia u pani Krystyny był reporter Pałuk. Jednak jeszcze wtedy sama zainteresowana nie była za tym, by o tej sprawie pisać. Mówiła, że rozmawiała z urzędnikami i ci obiecali jej, że to mieszkanie otrzyma. Cieszyła się, że gmina chce jej pomóc. - Chyba, żeby się coś się zmieniło, to do pana zadzwonię - powiedziała Krystyna Czerpowocka.

Reklama

Obecnie jest uczestniczką zajęć w Środowiskowym Domu Samopomocy w Strzelnie. - Po mnie przyjeżdżają 2 razy w tygodniu i jadę do ŚDS - mówi pani Krystyna.

SAMOTNA, NA WÓZKU INWALIDZKIM

Pani Krystyna mieszka w kamienicy przy ul. Powstania Wielkopolskiego w Strzelnie. Za komunalne mieszkanie płaci 250 zł czynszu i jak dodaje, nie ma w nim żadnych wygód. Za opiekunkę płaci 200 zł, w aptece miesięcznie zostawia przeszło 200 zł na potrzebne leki. Jej zdaniem przeznacza na to więcej niż połowę swojej renty. - A na życie też muszę mieć, a sama jak jestem na wózku, to jak sobie obiad mam ugotować, jak stać nie mogę. Ja muszę mieć opiekunkę - dodała. Jej mąż od 36 lat nie żyje, w wieku 50 lat została wdową. Miała trójkę dzieci, wszyscy zmarli. Najstarsza córka miała 43 lata, później syn 55 lat i drugi syn zmarł dwa lata temu w wieku 58 lat. - On był kawaler i mieszkał ze mną - opowiada pani Krystyna.

Reklama

Kamienica, w której mieszka Krystyna Czerpowocka jest obecnie w remoncie. W mieszkaniu po zmarłym lokatorze obecnie przechowywane są elementy konstrukcji rusztowania oraz materiały budowlane. fot. Paweł Lachowicz

TAMTO MIESZKANIE SŁONECZNE

Przyznaje, że takie mieszkanie, jakie mogłaby otrzymać po zmarłym sąsiedzie, trudno w Strzelnie nabyć. Przede wszystkim, jak wymienia, znajduje się na parterze, jest suche, bez wilgoci i przede wszystkim słoneczne. W mieszkaniu znajduje się piec kaflowy umieszczony w ścianie, tak że ogrzewa nie tylko pokój, ale i inne pomieszczenia. - Oni mówią, że tamto mieszkanie wymaga remontu, a remont to mi się należy, jak jestem niepełnosprawna i sierota - dodaje. Pani Krystyna układ wolnego mieszkania po sąsiedzie zna doskonale i wie, że bardzo by się jej takie mieszkanie na starość przydało, gdyż w tym mieszkaniu, w przeciwieństwie do tego, które obecnie zajmuje, można śmiało zlikwidować bariery architektoniczne i przygotować pod użytkowanie osoby na wózku inwalidzkim.

Reklama

CZĘSTO JEST POOBIJANA

- Moje mieszkanie jest od północy i mimo to, że mam napalone, to jest zimno, a ciepło jest tylko koło pieca. Ja nie mogę się poruszać, jak wstanę to nogi mi się zaraz uginają. Często się przewracam i jestem później poobijana. Głowę poobijaną mam, żebra poobijane, przewróciłam się w te wiadra. W ubiegłym roku jak przyszła opiekunka, to mnie ledwo podniosła. Męczyłam się i nie mogłam się podnieść. Co ja mam zrobić? Moja znajoma poszła do waszej redakcji, ale wtedy w gminie powiedzieli mi, że pójdą mi na rękę i dostanę to mieszkanie, więc postanowiłam, że nie będziemy się już trudnić i bałaganu robić, jak oni mi na rękę idą. Ja pana bardzo przepraszam, bo moja znajoma mieszka w Mogilnie i była tu u mnie, i widziała to mieszkanie, i poszła do was powiedzieć. Bardzo dziękuję za grzeczność, taką dobrą - opowiada pani Krystyna.

Reklama

NIE MA ŁAZIENKI, MYJE SIĘ W MISCE

Do mieszkania, które pani Krystyna obecnie zajmuje, wprowadziła się, gdy miała 60 lat, czyli 26 lat temu. Jej zdaniem wówczas nie była schorowana, jak teraz, i mieszkanie było dla niej odpowiednie. W wieku 65 lat zaczęła chodzić o kulach. Teraz porusza się na wózku inwalidzkim i tutaj zaczyna się jej wielki problem związany z mieszkaniem, które zajmuje. Dodaje, że życie nie szczędziło jej zmartwień. - Ja nie mogę się poruszać po mieszkaniu wózkiem, bo nie ma miejsca. Ja nieraz idę bez kolacji spać, bo nie mam siły, aby dostać się do lodówki. Tutaj wszędzie jest wąsko i nie mam jak się ruszyć. Łazienki nie mam. W kuchni myję się w misce, no tragedia. W tamtym mieszkaniu jest łazienka, tylko, że zniszczona - mówi.

Reklama

Pani Krystyna na starość chciałaby mieć trochę spokoju i w godnych warunkach doczekać swoich ostatnich dni fot. Paweł Lachowicz

PRZEZ TRZY MIESIĄCE CISZA

Od wizyty reportera minęły trzy miesiące. W międzyczasie, gdy zamiana mieszkań nie dochodziła do skutku, pani Krystyna zadzwoniła po raz kolejny do Urzędu Gminy. Jak opowiada rozmawiała wówczas z wiceburmistrzem Piotrem Lessnau. - Wiceburmistrz zapytał mnie "to jeszcze u pani nie byli?”. Po tym telefonie przyszła komisja z gminy - usłyszeliśmy. Jej zdaniem wśród osób, które ją odwiedziły, była osoba, która zajmuje się mieszkaniami gminnymi oraz członek komisji mieszkaniowej. Nie potrafiła podać nam nazwisk tych osób. - Ten pan z komisji powiedział do mnie, co to jest za przeprowadzka przez ścianę. Ja mu zaraz powiedziałam, że tam mogłabym się poruszać, a tutaj jak mogę się poruszać? Ja go wzięłam krótko, to już nic nie powiedział. Później zaczęli mówić o remoncie, to ja im powiedziałam, że przede wszystkim drzwi musiałyby być wprawione, to on mówi, że pieniędzy nie mają. A ja to skąd mam mieć, jak jestem na rencie i jestem osobą niepełnosprawną - opowiada pani Krystyna.

Reklama

TA INFORMACJA PRZELAŁA CZARĘ GORYCZY

Podczas gdy po rozmowie z wiceburmistrzem była przekonana, że dojdzie do zamiany mieszkań, pod koniec czerwca pani Krystyna otrzymała pismo z Urzędu Miejskiego. Dostarczył je inspektor ds. dróg i komunikacji Marcin Czaplicki. Z otrzymanego pisma pani Krystyna dowiedziała się, że  25 czerwca odbyło się posiedzenie komisji mieszkaniowej ds. przydziału lokali wchodzących w zasób gminy, dotyczące przydziału mieszkania komunalnego. W piśmie czytamy, że lokal przy ul. Powstania Wielkopolskiego 6/2, o który wnioskowała na zamianę pani Krystyna, komisja mieszkaniowa w ramach zamiany lokali mieszkalnych przydzieliła innej osobie - Annie Kowalskiej, a rozpatrzenie wniosku pani Krystyny będzie możliwe dopiero po uzyskaniu odpowiedniego lokalu wchodzącego w skład mieszkaniowego zasobu gminy Strzelno.

Reklama

To przelało czarę goryczy u pani Czerpowockiej i wówczas kolejny raz skontaktowała się z naszym reporterem z prośbą, by sprawę przyznania mieszkania przedstawić na łamach prasy.

- MAM 86 LAT, CZY DOCZEKAM SIĘ

- Ja na liście oczekujących na mieszkanie byłam już za tamtego burmistrza i teraz jestem za tego. Było mieszkanie koło „Biedronki”, ale pan Czaplicki powiedział dużo remontu, damy pani lepsze. Dobra czekałam. Okazało się, że teraz przez ścianę jest mieszkanie. Byłam w gminie wózkiem z opiekunką i powiedziałam, żeby blisko było gdzieś mieszkanie, bo ja nie mogę chodzić. Ja muszę mieć aptekę i lekarza pod ręką. Tutaj mam blisko i znowu niedobrze, to pytam się kiedy ja się doczekam innego mieszkania, jak ja mam już 86 lat. Ja nie wiem ile mi zostało, rok czy dłużej. A jeszcze mówią, że trzeba sobie wyremontować. To jak ja nie wiem ile mi zostało życia, to wyremontuje dla kogoś, żeby ktoś się śmiał, a ja dam całą rentę czy chleba nie będę miała za co kupić. Przecież ja sama jestem, nie mam nikogo. I znowu zatwierdzili komuś innemu, a że mnie dadzą inne. Ja nie chcę innego, tylko to, bo jest dobre, słoneczne i tym bardziej tym wózkiem wjadę tam wszędzie. Tutaj wózkiem nie dojadę do lodówki i chodzę głodna. Wieczorem mi nogi wysiadają, że nie mogę kroku dać, a na wózku bym sobie siedziała i podjechała do lodówki. Tutaj, to ja nie wjadę do kuchni i nie nawrócę. Pan Czaplicki powiedział, że koleżankę teraz będą miała. A ja się pytam "do czego mi koleżanka, jak ja chodzić nie mogę". Ja już nie mam siły, całe noce się denerwuje i myślę - opowiada pani Krystyna.

Reklama

WÓZEK SZERSZY OD DRZWI

Dodaje, że bardzo żałuje, że nie mogła uczestniczyć w posiedzeniu komisji mieszkaniowej. Ale właśnie w tym czasie jej wnuczka zachorowała i leżała w szpitalu. - Ona miała iść na to zebranie mieszkaniowe. Mówili, że je dostanę, tylko muszę zrobić remont. Inaczej okazało się, kiedy pan Czaplicki przyniósł mi pismo do domu. Spytałam się jemu, czy dostałam mieszkanie, on nic nie powiedział. Wtedy powiedziałam do niego, niech pan mówi prawdę, czy jestem w tym piśmie, czy nie. On wtedy powiedział, że nie. Powiedziałam, to nie podpisuję, ale potem stwierdziłam, że odbiorę i podpiszę, bo może mi się przydać. Ja patrzę, a tam nazwisko Kowalska. I co ja mam teraz zrobić, jak ja nie mogę się poruszać po domu, bo wózek jest szerszy od drzwi i progi są. W gminie powiedzieli mi tylko, żeby to powyrywać i na tym się skończyło - opowiada Krystyna Czerpowocka.

Reklama

Dodała, że jednak cały czas ma nadzieję, że jej los się odwróci i jednak członkowie komisji się opamiętają, cofną decyzję i mieszkanie po zmarłym sąsiedzie jej przyznają.

KOLEJNA PROPOZYCJA

Tuż przed oddaniem artykułu do druku, we wtorek 23 lipca, ponownie skontaktowała się z nami Krystyna Czerpowocka. Poinformowała nas, że tego dnia rano komisja mieszkaniowa zaproponowała jej kawalerkę z łazienką na parterze domu przy ul. Spichrzowej. - Dali mi dzisiaj propozycję mieszkania, ale kuchenka i pokój tak malutki, że pół mebli bym wyrzuciła, a resztę jakbym wstawiła, to już wózkiem bym się tam nie obróciła. Owszem wyremontowane, ładne mieszkanko, ale wózkiem nie dałabym tam rady się poruszać. Ja już powiedziałam panu Czaplickiemu, że jak mi „Pałuki” nie pomogą, to może telewizja pomoże. On powiedział, że chcą mi pomóc, to ja powiedziałam, że chcę mieszkanie takie, bym mogła swobodnie się w nim na wózku poruszać - powiedziała nam Krystyna Czerpowocka.

Reklama

Drzwi w mieszkaniu, które obecnie zajmuje pani Krystyna, są za wąskie i mają progi, dlatego nie można po mieszkaniu poruszać się swobodnie, tym bardziej na wózku inwalidzkim fot. Paweł Lachowicz

TRZEBA BYŁO SZYBKO ZADZIAŁAĆ

W skład komisji mieszkaniowej, która decyduje o przyznaniu mieszkań komunalnych, wchodzą: radny Marcin Borowski (przewodniczący) oraz członkowie: Marcin Czaplicki (pracownik Urzędu Miejskiego) i Marcin Szałkowski (pracownik ZGKiM). We wtorek 23 lipca w sprawie odmownej decyzji na zamianę mieszkania wydanej pani Czerpowockiej rozmawialiśmy z przewodniczącym komisji mieszkaniowej Marcinem Borowskim.

- Generalnie tam była sprawa taka, że pani Czerpowocka zajmuje małe mieszkanie bez łazienki, ale mieszkanie obok, o które się starała, metrażowo jest takie samo. Tylko sprawa jest taka, że my musieliśmy przenieść w trybie pilnym pana, który zajmuje trzypokojowe mieszkanie na ul. Michelsona i mieszka sam, więc zgodnie z prawem jest to metraż za duży dla jednej osoby. A chodziło o to, żeby znaleźć mieszkanie dla rodziny sześcioosobowej. To był taki główny powód, że akurat padło na to mieszkanie. Ale dzisiaj pani Czerpowocka miała propozycję mieszkania na ulicy Spichrzowej, ale odmówiła przyjęcia. To było mieszkanie wyremontowane, na parterze, pokój z kuchnią i łazienką. Będziemy jednak szukać dalej mieszkania dla pani Czerpowockiej. Ja generalnie podchodzę do tego tak, że niesprawiedliwym jest, że jedna osoba zajmuje trzy pokoje czy duże mieszkanie, a rodzina z dziećmi gnieździ się na dwóch małych pokoikach. W związku z tym na trzypokojowe mieszkanie po panu Kowalskim propozycję otrzyma z listy oczekujących na zamianę mieszkań komunalnych sześcioosobowa rodzina. Dla pani Czerpowockiej będziemy szukać mieszkania na parterze z łazienką, tak by wszystko było ok. To nie jest tak, że my panią Czerpowocką w jakiś sposób odsunęliśmy czy cokolwiek. Będziemy dla niej szukać mieszkania, a kawalerkę szybciej znajdziemy do zamiany, jak mieszkanie na przykład dwupokojowe dla większej rodziny. A tutaj, no niestety, musieliśmy zadziałać szybko - powiedział nam Marcin Borowski.

Burmistrz Dariusz Chudziński w rozmowie z naszym reporterem powiedział, że przydziałem mieszkań komunalnych zajmuje się komisja mieszkaniowa, a nie burmistrz. Jednak dodał, że w pierwszej kolejności mieszkania gminne przyznawane są rodzinom z dziećmi. W tym przypadku trzypokojowe mieszkanie po panu Kowalskim otrzymała sześcioosobowa rodzina, a pan Kowalski w zamianie otrzymał mieszkanie, o które zabiegała Krystyna Czerpowocka.

Paweł Lachowicz

Miejsce zdarzenia mapa Mogilno
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/07/2024 07:14
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości