Reklama

Strzelno w Miniaturach wspomnień Stanisława Kaszyńskiego

W czwartkowe przedpołudnie, 11 stycznia gościem Miejskiej Biblioteki Publicznej w Strzelnie był Stanisław Kaszyński. Spotkanie połączone było z promocją jego najnowszej książki Miniatury wspomnień. Urodzony w Ciechrzu (gm. Strzelno) publicysta, prozaik, kulturoznawca i dziennikarz Stanisław Kaszyński w tym roku obchodził będzie 65-lecie pracy dziennikarsko-literackiej i 89 urodziny.

WSPOMNIENIA ZWIĄZANE ZE STRZELNEM

Wydana w ubiegłym roku książka Miniatury wspomnień jest podsumowaniem jego pracy. Podróże, działalność w dziedzinie dziennikarstwa i kultury, a także bogactwo życiowe, dzięki poznaniu na swojej drodze życia wyjątkowych ludzi, o tym możemy dowiedzieć się czytając najnowsze wydawnictwo Stanisława Kaszyńskiego. Wśród tych miniatur znalazły się również wspomnienia związane ze Strzelnem. Dlatego właśnie spotkanie, które odbyło się w wypełnionej po brzegi sali Klubu Senior + przy strzeleńskiej bibliotece, przebiegało pod nazwą Strzelno w Miniaturach wspomnień Stanisława Kaszyńskiego. Wszystkich powitali burmistrz Strzelna Dariusz Chudziński oraz dyrektorka biblioteki Natalia Mikołajczak.

Reklama

Spotkanie otworzyli witając w Strzelnie Stanisława Kaszyńskiego, burmistrz Dariusz Chudziński i dyrektorka biblioteki Natalia Mikołajczak fot. Paweł Lachowicz

WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ W CIECHRZU

Podczas spotkania Stanisław  Kaszyński opowiadał o swoich podróżach i przeżyciach na dziennikarskich ścieżkach. Dużo mówił też o swoich przeżyciach podczas spotkań z ludźmi, którzy stali się dla niego ważnymi osobami, dzięki którym jego droga przez życie jest bardzo barwna i niezwykle ciekawa. Sporo czasu poświęcił wspomnieniom, które związane są z gminą Strzelno, tym bardziej były to sentymentalne wspomnienia, gdyż pan Stanisław urodził się w Ciechrzu, małej wiosce właśnie na terenie gminy Strzelno. W Strzelnie ukończył też Liceum Ogólnokształcące.

Reklama

W latach 1959-1969 był kierownikiem Wydziału Kultury Prezydium Powiatowej Rady Nadzorczej w Mogilnie. W 1964 roku założył Mogileńskie Towarzystwo Kultury i był jego pierwszym prezesem. Od 1969 roku zamieszkał w Krakowie, gdzie był m.in. kierownikiem Działu Wydawniczo-Poligraficznego i Współpracy z Zagranicą MBP oraz wykładowcą podstaw wiedzy o kulturze w Pomaturalnym Studium Bibliotekarskim. Mimo, że związany był z Krakowem nigdy nie zapominał o rodzinnej ziemi. W 1992 roku zainicjował cykl spotkań z ludźmi kultury i sztuki Krakowskie Prezentacje. W 1998 roku otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Miasta Mogilna.

Reklama

Gościem czwartkowego spotkania w Strzelnie był Stanisław Kaszyński fot. Paweł Lachowicz

KSIĄŻKA O ŻYCIU

Uczestnicy spotkania w kontekście jego pracy pisarskiej pytali, ile książek napisał i co skłoniło go do napisania ostatniej publikacji. W odpowiedzi usłyszeli, że w sumie napisał około 20 książek, a dla ostatniej inspiracja pojawiła się po tym, jak na własnej skórze odczuł upływający czas i zdał sobie sprawę z tego, ile ma lat. Zaczął wtedy zastanawiać się nad sensem życia. Wspomniał też o dokonywaniu wyborów życiowych, za które ponosimy odpowiedzialność, a których sam dokonywał. I to między innymi zawarł w wydanej właśnie książce, która jak sam powiedział jest książką o jego życiu. - Są to myśli, które pozwalają czytelnikom nie tylko dowiedzieć się czegoś o mnie, a może więcej o moich przyjaciołach. O tym co im się zdarzyło w życiu i co mnie spotkało dobrego i niedobrego - mówił Stanisław Kaszyński.

Reklama

Podczas spotkania ze Stanisławem Kaszyńskim sala Klubu Senior + wypełniona była po brzegi fot. Paweł Lachowicz

STRZELNO OD PRZESTRZENI

Burmistrz Dariusz Chudziński opowiedział o tym, jak za sprawą Stanisława Kaszyńskiego poznał profesora Jana Miodka, który wytłumaczył mu skąd wzięła się nazwa miasta Strzelno. Było to podczas wspólnej podróży burmistrza z panem Stanisławem na wystawę do Bydgoszczy.

- Spytałem pana Stanisława skąd się wzięła nazwa Strzelno, skoro wiem, że nie pochodzi od strzelania. Pan Stasiu powiedział mi wówczas, że nie wie, bo nie jest językoznawcą. Była chwila przerwy, bo kierowałem skupiony i po chwili pan Stasiu daje mi telefon i mówi: „Ktoś do pana dzwoni”. Patrzę, a tu profesor Miodek. Byłem zszokowany, aż mi kopara opadła. Pan profesor wytłumaczył, że Strzelno pochodzi od starosłowiańskiego strelu, czyli przestrzeni. I wbrew naszemu herbowi lokalnemu, nie pochodzi do strzelania z łuku, tylko od przestrzeni, od tych pięknych równin kujawskich, na których się znajduje. I jestem niesłychanie wdzięczny panie Stasiu za to, że miałem okazje porozmawiać pierwszy raz w życiu z panem profesorem Miodkiem - powiedział burmistrz Chudziński.

Reklama

Z NISKIEGO PUŁAPU

Następnie  poprosił, by Stanisław Kaszyński opowiedział ciekawe sytuacje związane z podróżowaniem razem z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Stanisław Kaszyński oznajmił, że jest to temat rzeka, z którego kulisami chętnie by się podzielił, ale na oddzielnych kilku spotkaniach. Jednak opowiedział dwa epizody z tych podróży, kiedy w kwietniu 2002 roku wsiadali na pokład samolotu TU-154 na lotnisku wojskowym Okęcie w Warszawie. - Zrobiłem rachunek sumienia, już będąc na trapie. To jest niemożliwe, żeby facet, który urodził się w Ciechrzu, miał bardzo mądrych rodziców i przeżywał biedę i szedł przez życie nie bez przeszkód, nagle staje się bliskim towarzyszem głowy państwa. To było nie do uwierzenia. Nikt oczywiście nie orientował się, co ja przeżywam pokonując stopnie trapu przed wejściem do wnętrza samolotu. Ale takie myśli mi towarzyszyły, bo ja zawsze spoglądam na swoje życie i poszczególne jego kroki z pozycji, że wystartowałem z niskiego poziomu. Tak można powiedzieć. Kiedy znalazłem się na pokładzie usiadłem przy dziennikarskim stoliku. Popatrzyłem przez okno i wznieśliśmy się na wysokość 10.000 m. Przyszedł prezydent i przywitał się z wszystkimi. Wręczyłem mu wówczas swoją książkę „Zbiór reportaży z Polski i ze świata”. Kiedy wróciłem do Krakowa, koledzy naśmiewali się ze mnie. Popatrz tylu znakomitych w Krakowie pisarzy, a tyś osiągnął coś nieprawdopodobnego. Promocja twojej książki była na najwyższym poziomie. To była oczywiście złośliwość, ale taka przyjacielska - opowiadał Stanisław Kaszyński.

Reklama

Stanisław Kaszyński ze strzeleńskimi seniorami z Klubu Senior +, burmistrzem Strzelna Dariuszem Chudzińskim i dyrektorką biblioteki Natalią Mikołajczak fot. Paweł Lachowicz

MINUTĘ PÓŹNIEJ

Wspominał również o perypetiach, jakie przeszedł, gdy chciał zrobić sobie zdjęcie z panią prezydentową Jolantą Kwaśniewską. Podczas jednej z podróży pomyślał sobie, że ma wiele zdjęć z prezydentem Kwaśniewskim, ale nie ma żadnego zdjęcia z jego żoną. Podszedł więc i nie przedstawiając się spytał, czy zechciałaby zgodzić się na wspólną fotografię. - Ona wtedy powiedziała: „Ale panie redaktorze pan ma przecież pełną szafę naszych fotografii”. Powiedziałem niestety, ale ani jednego nie mam z panią. Powiedziała, abym poprosił kolegów reporterów, aby się przygotowali, a ona za 3 minuty podejdzie. Mija już prawie 3 minuta, a ona kończyła ważną rozmowę. Nagle jakieś 10 sekund przed 3 minutą podchodzi do mnie oficer ochrony rządu, obejmuje mnie i mówi: „Pani prezydentowa bardzo pana przeprasza”. Jak to usłyszałem stwierdziłem, że pomyślała, iż nie warto iść do Kaszyńskiego, aby zrobić z nim fotografię. Ale był dalszy ciąg tego zdania. Przeprasza, bo będzie minutę później. Proszę państwa pamiętam to do dziś - opowiadał Stanisław Kaszyński.

Reklama

REFLEKSJE

Podczas niezwykle ciekawego spotkania pan Stanisław opowiedział również o obecnym dziennikarstwie, wspominając osoby, które mu towarzyszą opisując jego podróż z książką. - Podzielę się z państwem refleksją, że korzystam z różnych wzorców, z których korzystałem, korzystam i do końca życia będę korzystał. Spotykają mnie z różnych stron bardzo miłe gesty, za które jestem każdemu ogromnie wdzięczny. Bo to wzmacnia moje doświadczenie, moją wiedzę, ale także w swoisty sposób pojmowaną wartość. Pan Paweł Lachowicz jest dziennikarzem „Pałuk” i od kilku miesięcy towarzyszy mi w tego typu spotkaniach. Wiem, że on nie tylko pisze, ale wcześniej głęboko myśli, co chce napisać i jak to zrobić. Proszę państwa, ja jako dziennikarz mogę powiedzieć, że takie cechy u dziennikarzy są dziś niestety rzadkością. Ja jako współpracownik gazety w 1969 r. zostałem przez władze powiatu mogileńskiego pożegnany pismem, które przyniósł kadrowiec do domu na ulicy Narutowicza z natychmiastowym wypowiedzeniem, z adnotacją: „Towarzysz Stanisław Kaszyński nie gwarantuje realizacji polityki kadr”. Chodziło o to, że ktoś, kto decydował o polityce powiatu nie był przeze mnie dopieszczany. Bo wszystko, co ja w życiu napisałem, mogę dzisiaj powtórzyć i brać za to odpowiedzialność. Nigdy nie napisałem o kimś i w ogóle nie wiem, czy napisałem o kimkolwiek źle, ale nie napisałem też dobrze o kimś, kogo jakby znałem i o którym wiedziałem, że on na dobre słowo nie zasługuje. Bo to jest sprzeniewierzenie się samemu sobie. To byłoby okłamywanie czytelnika. Jak piszę o kimś, o którym ja wiem rzeczy, o których szersze grono nie powinno wiedzieć. I tak w konsekwencji trafiłem do Krakowa. Byłem usatysfakcjonowany, bo znalazłem się w Krakowie i od razu znalazłem dobrą pracę. Tutaj wyrzucony z powiatu, a w Krakowie zostałem zastępcą kierownika Wydziału Kultury Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej i to z dobrą pensją. Ja powiedziałem tam, że za kilka dni przyjdzie moja teczka z Bydgoszczy i jak dowiedzą się, że zostałem zwolniony, to i tu zostanę wyrzucony z pracy. Ale usłyszałem, że to nie ma znaczenia i jak dam radę, to będę pracował - opowiadał Stanisław Kaszyński.

Reklama

Na zakończenie uczestnicy mogli nabyć książkę "Miniatury wspomnień" oraz zdobyć niepowtarzalną dedykację autora fot. Paweł Lachowicz

RÓD KASZYŃSKICH

Prezes Towarzystwa Miłośników Miasta Strzelna Marian Przybylski mówił, że dla niego taką bezcenną działalnością pana Stanisława na niwie strzeleńskiej były Krakowskie Prezentacje - To była niebywała sprawa, kiedy na prowincję, do małego miasteczka, na pograniczu Kujaw i Wielkopolski zjechała się krakowska elita: aktorska, pisarska, profesorska - mówił Marian Przybylski

Reklama

 Opowiedział też o tym, jak pomagał panu Stanisławowi zbierać informacje do napisania historii początków rodu Kaszyńskich. - Moi drodzy, co się okazało, czy wiecie o tym, że przodkinią Stanisława była babcia króla Władysława Jagiełły - Anna Kaszyńska. To jest udowodnione, że wspaniały ród Kaszyńskich, to jest kilka tysięcy osób jemu znanych, a kilkuset biogramy zawarł w kilku swoich książkach  poświęconych poszczególnym zjazdom rodu Kaszyńskich (…). Stanisław zjednoczył cały ród Kaszyńskich pod jednym herbem, pod jednym ogromnym drzewie i przez kilka lat sukcesywnie spotykali się na tych zjazdach rodzinnych - mówił Marian Przybylski.

Całe spotkanie upłynęło w miłej i życzliwej atmosferze, a na zakończenie uczestnicy mogli nabyć książkę Miniatury wspomnień  oraz zdobyć niepowtarzalną dedykację autora.

Reklama

Magdalena Lachowicz

Miejsce zdarzenia mapa Mogilno
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości