W czwartek, 13 kwietnia w szczelnie wypełnionym fanami Magazynie Zbożowym GS w Mogilnie wystąpił kultowy, brytyjski zespół The Animals. Gdy perkusista John Steel, który w zespole gra od początku (od 1963 roku) zapowiedział utwór House Of The Rising Sun, jak na zawołanie podniósł się las telefonów komórkowych. Wszyscy chcieli uwiecznić ten moment.
The Animals powstali w Anglii w 1963 roku. Byli częścią brytyjskiej muzycznej rewolty 60. lat ubiegłego wieku. Dziś są kultową kapelą wpisaną w 1994 roku do Rock and Roll Hall of Fame.
To nie był wcale pierwszy kontakt muzyków The Animals z Mogilnem. Ponad 5 lat temu, 28 stycznia 2018 roku lider zespołu Danny Handley zagrał bluesowy koncert z polskimi muzykami w Starej Gorzelni.
The Animals na trasie koncertowej w Polsce zagrali 5 koncertów, w Białymstoku, Raciborzu, Mogilnie i dwa koncerty w Szczawnicy. Miłośnicy kapeli czekali z utęsknieniem na koncert w Magazynie Zbożowym GS, w czwartek 13 kwietnia. Zainteresowanie występem było kolosalne, darmowe zaproszenia rozeszły się w 3 godziny.
Był to inny koncert niż dotychczasowe w Magazynie. Nikt nie musiał prosić publiczności, by zbliżyła się do sceny. Fani Animalsów i rythmandbluesowych klimatów od razu wypełnili szczelnie miejsce pod sceną. Przez 1,5 godziny trwała świetna zabawa.
Muzycy zagrali wiele swoich hitów z nieśmiertelnym House Of The Rising Sun z 1964 roku na bis. Wtedy w tłumie jak na zawołanie podniósł się las telefonów komórkowych. Wszyscy chcieli zatrzymać ten moment dla siebie i uwiecznić magazynową wersję tego jednego z najsłynniejszych utworów rockowych na świecie. Zespół zagrał również inne utwory, które w latach 60. były dużymi przebojami, między innymi: Don’t Let Me Be Misunderstood z 1965 roku i We’ve Gotta Get Out Of This Place z 1965 roku.
The Animals wystąpili w Mogilnie w składzie: John Steel - perkusja (w zespole od początku, od 1963 roku), Danny Handley - gitara, wokal, Barney Williams - instrumenty klawiszowe oraz Norm Helm - gitara basowa.
The Animals na scenie Magazynu Zbożowego GS w Mogilnie fot. Inez Padowska