Użyczona została dzięki inicjatywnie Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy. Wyposażenie i stworzenie trzeciego Zespołu Ratownictwa Medycznego było już na głowie powiatowej służby zdrowia. Stacjonuje na terenie Zespołu Szkół w Mogilnie.
- Natężenie wyjazdów do pacjentów covidowych i nie tylko jest tak bardzo duże, że dodatkowa karetka systemowa w naszym powiecie była niezbędna - nie ukrywa koordynator Zespołów Ratownictwa Medycznego SP ZOZ w Mogilnie, Maciej Sędzikowski. Od 1 kwietnia trzeci ambulans wyjeżdża na sygnale ratować zdrowie i życie ludzi, którzy walczą nie tylko z koronawirusem, ale również dostają zawałów, udarów czy są ofiarami wypadków komunikacyjnych.
Stworzenie trzeciego Zespołu Ratownictwa Medycznego w powiecie mogileńskim było możliwe dzięki inicjatywnie Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy oraz użyczonej (na co najmniej najbliższy miesiąc) karetce pogotowia. Jej bazą stało się pomieszczenie udostępnione przez Zespół Szkół w Mogilnie, tuż przy szkole na ul. Dworcowej. Tam stacjonuje przez 24 godziny na dobę, w niemal bezpośrednim sąsiedztwie ze szpitalem. - Uważam, że lokalizacja jest bardzo dobra. Mamy praktycznie przez płot dwa kroki do szpitala, żeby uzupełnić się w sprzęt medyczny zużyty na wyjeździe. Umiejscowienie jest dobre również ze względu na zadysponowanie karetki do pacjenta. Mamy blisko na teren powiatu żnińskiego czy inowrocławskiego - tłumaczy w rozmowie z Pałukami Maciej Sędzikowski.
Zespół Ratownictwa Medycznego SP ZOZ w Mogilnie tworzy w sumie 36 ratowniczek i ratowników medycznych, którzy udzielają świadczeń osobom w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego. Wszyscy oni byli chętni i gotowi zabezpieczyć kolejną karetkę, bez wahania angażując się w dodatkowe dyżury. Od kwietnia obsługują tym samym dwa ambulansy stacjonujące w Mogilnie i jeden w Strzelnie.
Koordynator ZRM zwraca uwagę na fakt, że liczba wyjazdów odnotowywana podczas trzeciej fali pandemii - która nie omija powiatu mogileńskiego - zwiększyła się nawet od 100 do 200 procent. Ratownicy zmagają się nie tylko z presją czasu, uciążliwymi kombinezonami (te zakładają zawsze, gdy jadą do chorego lub podejrzanego o zarażenie wirusem Sars-cov-2 pacjenta), ale też z czasochłonną dezynfekcją karetek, która bardzo spowalnia ich działanie. - Ratownicy wsiadają do karetki o godzinie 8.00 i wracają z wyjazdu o 16.00 albo 17.00. Mają chwilę przerwy i jeżdżą dalej. W większości wożą pacjentów covidowych, ale nie zapominajmy, że cały czas istnieją też inne choroby i tragedie drogowe. Dwie karetki w tych czasach to było stanowczo za mało. Poza tym jest jeszcze obowiązkowe odkażanie wnętrza samochodu - to trwa od godziny nawet do dwóch godzin - mówi.
Zespoły Ratownictwa Medycznego SP ZOZ nie transportują pacjentów wyłącznie do szpitala powiatowego. Z powodu dużego obłożenia i częstego braku miejsc covidowych, a jest to obecnie standardem w całym kraju, muszą szukać ich w lecznicach całego województwa. Niejednokrotnie zdarzało się, że pokonanie trasy tylko w jedną stronę zajmowało im 2 godziny, po to aby docelowo dowieźć pacjenta do Grudziądza lub oddalonego o ponad 70 km Aleksandrowa Kujawskiego. Takich miejsc jest dużo więcej. - System stał się niewydolny. My jesteśmy już zmęczeni, ale wybraliśmy taki zawód i czujemy, że mamy do tego powołanie. Mamy czasami dyżury 24-godzninne albo i dłuższe. Walczymy dalej - przyznaje Maciej Sędzikowski.
Starosta mogileński Bartosz Nowacki podziękował za współpracę w zorganizowaniu nowego zespołu wyjazdowego nie tylko jego koordynatorowi, ale też dyrekcji SPZOZ, ratownikom, dyrektorowi ZS w Mogilnie Zbigniewowi Grzechowskiemu i wszystkim zaangażowanym w przedsięwzięcie osobom. - Kolejny zespół wyjazdowy to większe bezpieczeństwo dla mieszkańców - podkreślił.
Justyna Kulpińska, 1 IV 2021
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze