Reklama

W strzeleńskim magistracie 4 pary małżeńskie świętowały Diamentowe Gody

Oto kilka par, których życie obdarzyło piękną, 60-letnią miłością: Krystyna i Wawrzyniec Janowscy z Cienciska, Stefania i Tadeusz Kwiecińscy ze Strzelna Klasztornego, Czesława i Bogdan Głowiccy ze Strzelna oraz Barbara i Jerzy Łuszczowie z Miradza. Jubilaci zostali obdarowani gratulacjami, kwiatami i medalami. Wszyscy wraz z burmistrzem życzyli im wszelkiej pomyślności. Nie zabrakło emocjonujących chwil, toastu, odśpiewania Sto lat oraz występów artystycznych uczniów.

Uroczystość 60-lecia pożycia małżeńskiego, czyli Diamentowych Godów odbyła się we wtorek 18 lutego, w sali konferencyjnej Urzędu Miejskiego w Strzelnie. Świętowały 4 pary małżeńskie ze Strzelna, Miradza, Cienciska i Strzelna Klasztornego. Dostojnym Jubilatom w tym uroczystym dniu towarzyszyła najbliższa rodzina. Z gratulacjami, kwiatami i medalami okolicznościowymi grawertonami na Jubilatów czekali burmistrz Dariusz Chudziński, przewodnicząca Rady Miejskiej Emilia Walkowiak, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Ryszard Chudziński i kierowniczka USC Joanna Stranc, którzy życzyli świętującym wszelkiej pomyślności i kolejnych pięknych jubileuszy. - Składamy najserdeczniejsze życzenia i gratulacje oraz wyrazy uznania i szacunku za przykład zgody i miłości małżeńskiej oraz nieustannej troski o dobro rodziny. 60 lat spędzonych razem jest pięknym życia obrazem, jak przez problemy i trud codzienności pozostać nadal wiernym miłości. Życzymy państwu wszystkiego co w życiu najpiękniejsze i najcenniejsze. Zdrowia, szczęścia, wszelkiej pomyślności oraz nieustającej pogody ducha - mówił burmistrz Chudziński.

W tym szczególnym dniu nie zabrakło też toastu lampką szampana i odśpiewania Jubilatom Sto lat. Nie zabrakło występów artystycznych uczniów klasy III b SP im. Jana Dałkowskiego w składzie: Iga Dziewulska, Hanna Krok, Oliwier Grodziski, Zofia Parada, Angelika Kozłowska, Zuzanna Dalewska, Wanessa Kurant, Anna Świątkowska, Marcel Fryda, Magdalena Holak, Wiktoria Walkowska, Natan Szatkiewicz, przygotowanych przez wychowawczynię Patrycję Lewandowską. Przy jubileuszowym torcie ufundowanym przez Urząd Miejski i muzyce z lat młodości Jubilatów, którą zapewnił Maciej Leszczyński śpiewając i grając na keyboardzie - Jubilaci z prawdziwą przyjemnością, wzruszeniem, a także żartem i uśmiechem wspominali przeżyte wspólnie 60 lat.

Reklama

Dla Jubilatów wystąpili uczniowie klasy IIIb SP im. Jana Dałkowskiego w Strzelnie fot. Magdalena Lachowicz

KRYSTYNA I WAWRZYNIEC JANOWSCY Z CIENCISKA

Wytrwali razem w dobrym i złym przez 60 lat. Kiedy w 1964 roku stawali na ślubnym kobiercu mieli cały świat przed sobą. Dziś zdecydowanie bliżej im do podsumowań przeżytych lat, niż do planów. Tylko jedno nie uległo u nich zmianie, słowa przysięgi małżeńskiej złożonej przed 60 laty.

Państwo Janowscy poznali się na zabawie tanecznej w Ciencisku. Oboje mieszkali w tej samej wiosce, ich domostwa dzielił zaledwie kilometr drogi. Pan mieszkał na wybudowaniach, a pani pod lasem. - Ona była wtedy młodziutka, miała zaledwie 17 lat, a jaka ładna była. Ja wyszedłem z wojska i miałem 23 lata, ale już wtedy wiedziałem, że to będzie moja przyszła żona i tak się stało - mówił pan Wawrzyniec. Po bliższym poznaniu spotykali się 3 lata, podczas których zrodziła się ich wielka miłość. Pan Wawrzyniec jeździł do przyszłej żony rowerem lub motorkiem.

Reklama

Wielką miłość przypieczętowali najpierw 29 listopada 1964 roku w USC w Strzelnie, a później miłość i wierność ślubowali sobie 25 grudnia tego samego roku w kościele parafialnym w Ostrowie. Od początku małżeństwa zamieszkali razem w Ciencisku, gdzie ojciec pana Wawrzyńca przepisał mu 33 ha gospodarstwo. Gdy urodziło się ich trzecie dziecko, syn Tomasz postanowili pobudować nowy dom i poszerzyć gospodarstwo o kolejnych 21 ha. W tym domu mieszkają do dzisiaj. Małżeństwo wychowało czworo dzieci: córki Ewę i Lucynę oraz synów Tomasza i Witolda. Doczekali się też 8 wnucząt: Pauliny, Marcina, Wojciecha, Julii, Krystiana, Piotra, Weroniki i Miłosza oraz prawnuków Nikodema, Gabrysia, Mirki, Marysi, Marcela i Szymona. Oboje ciężko pracowali na gospodarstwie i jednocześnie wychowywali swoje pociechy. Czy istnieje recepta na wspólne przeżycie w związku 60 lat? Odpowiedź Jubilatów była jedna, że nie istnieje recepta na małżeństwo doskonałe. Zaznaczają, że bardzo ważna jest wyrozumiałość. - Różnie w życiu bywa, są chwile radości i smutku, ale zawsze jeden drugiemu musi umieć ustąpić. Nie raz żeśmy się posprzeczali, ale wystarczył jeden buziaczek i już było dobrze. Ten buziak magiczny uzdrawiał wszystko Oby tak dalej było, my się nie poddajemy i chcemy jeszcze się sobą kolejne lata cieszyć - powiedzieli zgodnie Jubilaci.

Reklama

Krystyna i Wawrzyniec Janowscy z Cienciska z rodziną oraz burmistrzem Strzelna Dariuszem Chudzińskim, przewodniczącą Rady Miejskiej Emilią Walkowiak, wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej Ryszardem Chudzińskim i kierowniczką USC Joanną Stranc fot. Magdalena Lachowicz 

STEFANIA I RADEUSZ KWIECIŃSCY ZE STRZELNA KLASZTORNEGO

Pani Stefania jest rodowitą mieszkanką Strzelna Klasztornego, natomiast pan Tadeusz przeprowadził się tam wraz z rodzicami z lubelskiego, gdy kupili gospodarstwo. - Mieszkaliśmy po sąsiedzku i widywaliśmy się codziennie. Najpierw pan Tadeusz przyglądał się pani Stefanii. - To jeszcze młodziutkie było, bo jak my przyjechaliśmy do Klasztornego, to ona miała wtedy 17 lat i człowiek jeszcze poważnie o tym nie myślał. Ale zawsze gdzieś tam na nią zerkałem - opowiada pan Tadeusz. Pani Stanisława dodaje, że z czasem przyszedł ten błysk w oku i zrodziło się uczucie. - I tak wspólne życie tyle lat prowadzimy.

Reklama

Pobrali się w 1964 roku. Ślub cywilny zawarli w USC w Strzelnie 19 grudnia 1964 roku. Natomiast sakramentalnym węzłem małżeńskim połączeni zostali w kościele parafialnym w Stodołach 26 grudnia 1964 roku. Wychowali dwójkę dzieci: Mirosława i Małgorzatę. Doczekali się też wnuczki Dominiki. Pan Tadeusz pracował zawodowo jako traktorzysta w SKR w Strzelnie, pani Stefania zajmowała się domem, gospodarstwem i wychowywaniem dzieci. Już jako małżeństwo kupili w Strzelnie Klasztornym działkę i pobudowali swój własny dom, w którym mieszkają do dzisiaj. - Cieszymy się zdrowiem i zrozumieniem. W związku musi być zgoda. Jeden drugiemu musi umieć wybaczać. I do tego wszystkiego ten magiczny uśmiech, który potrafi ukoić każdy gniew. Bóg nas w tym naszym życiu prowadzi i jest dobrze, obyśmy mogli jeszcze dłużej cieszyć się sobą, dziećmi i wnuczką - powiedzieli nam Jubilaci.

Reklama

Stefania i Tadeusz Kwiecińscy ze Strzelna Klasztornego z rodziną oraz burmistrzem Strzelna Dariuszem Chudzińskim, przewodniczącą Rady Miejskiej Emilią Walkowiak, wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej Ryszardem Chudzińskim i kierowniczką USC Joanną Stranc fot. Magdalena Lachowicz

CZESŁAWA I BIGDAN GŁOWICCY ZE STRZELNA

Poznali się podczas prób strzeleńskiego chóru Harmonia. Oboje tam śpiewali, a pan Bogdan dodatkowo tańczył w działającym tam zespole tanecznym. - My mieliśmy śpiewające spotkania i było bardzo fajnie - opowiada pan Bogdan. Po próbach pan Bogdan odprowadzał do domu swoją przyszłą małżonkę i tak zrodziło się ich wielkie uczucie.

Reklama

Związek małżeński zawarli 19 września 1964 roku, najpierw w USC w Strzelnie, a potem w strzeleńskiej bazylice. Było to dokładnie w dzień urodzin pana Bogdana. Małżonkowie wychowali trzy córki: Lidię, Jolantę i Alicję. Co ciekawe wszystkie trzy córki wyszły za mąż za trzech braci, równie muzykalnej rodziny Jackowskich. Małżeństwo doczekało się też 7 wnucząt: Miłosza, Mikołaja, Jędrzeja, Julii, Jagny, Bartłomieja, Zofii. Pani Czesława pracowała w przedszkolu jako intendentka oraz w GS w Strzelnie, jako pracownik ds. inwentaryzacji. Pan Bogdan pracował w Spółdzielni Wielobranżowej w Mogilnie, jako murarz-malarz.

Spytani o receptę na wspólne przeżycie 60 lat pan Bogdan przytoczył nam w żartach powiedzenie jednego z filozofów, że małżeństwo od początku powinno mieć dwie łazienki i dwa konta bankowe. - Ale to takie żarty. Aby małżeństwo było zgodne zawsze trzeba patrzeć w jednym kierunku. Trzeba zawsze podążać jedną drogą, by na końcu tej drogi też się spotkać. Po tylu latach to jak na stare fotografie się spojrzy, to tęskno się robi. Czas szybko płynie, a młodość nawet nie wiadomo kiedy przemija. Teraz to aby tylko zdrowie było - stwierdzili zgodnie małżonkowie. A pan Bogdan dodał, że gdyby nie znał daty urodzenia żony, to nie miałby pojęcia ile ma lat. - Ona zawsze jest młoda - twierdzi pan Bogdan. Ponadto dodali, że pieniądze to nie wszystko, miłość i wyrozumiałość jest najważniejsza.

Reklama

Czesława i Bogdan Głowiccy z córkami Jolantą i Lidią oraz burmistrzem Strzelna Dariuszem Chudzińskim, przewodniczącą Rady Miejskiej Emilią Walkowiak, wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej Ryszardem Chudzińskim i kierowniczką USC Joanną Stranc fot. Magdalena Lachowicz

BARBARA I JERZY ŁUSZCZOWIE Z MIRADZA

Poznali się na zabawie w Ciencisku, gdzie pani Barbara mieszkała za czasów panieńskich. - Jerzy grał na zabawach, jako muzykant, człowiek był młody, to i na zabawy chodził, tam się poznaliśmy - opowiada pani Barbara. Natomiast pan Jerzy dodaje: - Za dużo do niej mrugałem. Przez półtora roku trwało ich narzeczeństwo. Pobrali się 19 września 1964 roku w USC w Strzelnie. Miesiąc później, 17 października węzłem małżeńskim związali się w parafialnym kościele w Ostrowie. 27 października pan Jerzy powołany został do wojska, w związku z tym tylko kilka razy w roku odwiedzał swoją małżonkę.

Reklama

Trzy lata po ślubie urodził się ich pierwszy syn Waldemar. Później na świat przyszli Danuta i Robert. Doczekali się dwójki wnucząt: Magdaleny i Mateusza. Pan Jerzy pracował w POM-ie w Strzelnie, a później aż do emerytury w Tartaku w Miradzu, jako mechanik. Pani Barbara pracowała również w Tartaku jako pracownik fizyczny. Różnie w życiu bywało, opowiadają państwo Łuszczowie. Jednak ich receptą na wspólne przeżycie 60 lat jest spokój, opanowanie, życzliwość i radość życia.

- Jeden drugiemu musi umieć przebaczać. Można się trochę pogniewać, ale szybko trzeba się pocałować i żyć dalej. My nie umieliśmy się na siebie gniewać. Gdyby nie było u nas dobrze w związku, to byśmy z sobą tyle lat nie wytrzymali. Chcielibyśmy jeszcze raz wrócić do lat naszej młodości i przeżyć wszystko jeszcze raz. Nasze życie jest szczęśliwe - opowiadają małżonkowie. Oboje przez 60 lat trzymali się powiedzenia, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje.

Reklama

Barbara i Jerzy Łuszczowie z Miradza z synem oraz burmistrzem Strzelna Dariuszem Chudzińskim, przewodniczącą Rady Miejskiej Emilią Walkowiak, wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej Ryszardem Chudzińskim i kierowniczką USC Joanną Stranc fot. Magdalena Lachowicz

Do życzeń płynących dla Jubilatów przyłącza się redakcja Pałuk.

Magdalena Lachowicz

Miejsce zdarzenia mapa Mogilno
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/02/2025 08:47
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości